Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
577 postów 1431 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Dlaczego aż tyle płacimy i tylko tyle zarabiamy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego ceny dóbr konsumpcyjnych i dóbr przemysłowych są w Polsce na poziomie światowym, natomiast płace i inne dochody gospodarstw domowych oraz dochody wielu małych i średnich przedsiębiorstw stanowią tylko około 30-40%?

Witam serdecznie
 

Być może czasowe moje oderwanie od bieżącej polityki i wydarzeń społecznych, politycznych czy gospodarczych sprzyja powstawaniu wielu pytań dotyczących nas samych i naszej ukochanej Ojczyzny - Polski. Pytania te - z natury refleksyjne - przynoszą jednak "gorzką" prawdę o pozycji Polski we współczesnym świecie a nas samych klasyfikują niemal jako "parobków" w Unii Europejskiej. Przykre to jest niestety a winą można obarczyć tylko i wyłącznie cały "okroągłostowy i postokrągłostołowy układ społeczno-polityczny" noszący znamiona zdradzieckiego wobec Polski i nas - Polaków.
 

Może właśnie - aby pokazać faktyczną pozycję i stan Polski i Polaków na arenie chociażby europejskiej - warto nieraz trochę niejako "wyjść z siebie - spojrzeć na Polskę" z zewnątrz i spojrzeć na "siebie, czyli Polskę" z perspektywy obserwatora "własnego siebie, czyli Polski" i zadać jedno najważniejsze pytanie:
 

Dlaczego ceny dóbr konsumpcyjnych i dóbr przemysłowych (ogólnie poziom wszystkich cen) są w Polsce na poziomie światowym (staro-unijnym) a nawet wyższym, natomiast płace i inne dochody gospodarstw domowych oraz dochody wielu małych i średnich przedsiębiorstw stanowią tylko około 30-40% tych, które obowiązują w krajach tzw.: "Starej Unii"?
 

Czy ktoś mi jest w stanie odpowiedzieć merytorycznie na owe pytanie?
 

(od razu oświadczam, że wysuwane jeszcze dzisiaj argumenty dotyczace niższej, polskiej wydajności pracy, wyższej pracochłonności czy też obejmujące "know how" oraz zapóźnienie techniczno-technologiczne są dla mnie niepoważne i świadczące o niezrozumieniu - po 20 latach budowania gospodarki rynkowej w Polsce i 8 latach członkostwa w UE - współczesnych zjawisk ekonomicznych a w szczególności dotyczących transformacji do gospodarki rynkowej gospodarek tzw. "realnego socjalizmu").
 

Pozdrawiam

P.S.

Jest to tylko jedno pytanie z wielu, które należałoby zadać. W niedalekiej przyszłości postaram się zadawać kolejne - być może trywialne - ale zasadnicze pytania dotyczące Polski i Polaków oraz naszego miejsca we współczesnym świecie. Obecne dotyczy tylko sfery bezpieczeństwa finansowego Polaków, które niestety jest czynnikiem koniecznym "wolności indywidalnej" we współczesnym świecie. Absolutnie nie gloryfikuję pieniądza, ale sprowadzam jego rolę do uczciwej płacy za odpowiednią pracę lub też odpowiednią pomoc państwa w zależnych od niego sferach publicznych (ochrona zdrowia, pomoc socjalna, renty, emerytury, etc.). 
 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • Odpowiedź na zadane przez Pana pytanie
    Wynagrodzenie to wypośrodkowana wartość między kwotą, którą za wykonaną pracę zgodzi płacić się pracodawca, a tą wartością za którą pracownik zgodzi się pracować.
    W jednym kraju (np. w Polsce), będziemy w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której jeden pracownik, będzie skłonny wykonywać tą samą pracę za kwotę mniejszą, niż inny pracownik. Może kierować się brakiem innych dochodów i narastającymi problemami finansowymi, może kierować się niskim czynszem, lub bliską lokalizacją miejsca pracy, od jego miejsca zamieszkania. Ktoś może zechcieć pracować za mniejsze pieniądze, ponieważ stwierdzi, że firma w której tą pracę ma wykonywać, słynie z miłej atmosfery i dobrych relacji między pracownikami, a pracodawcą. Ktoś zechce tą samą pracę wykonywać za większe pieniądze, bo wie, że w danym miejscu jest deficyt pracowników z danej specjalizacji itd. itd. motywy ludzkich decyzji z pewnością można mnożyć.

    Pracodawcy nie są oczywiście istotami z innej planety z maszynkami do robienia pieniędzy i w związku z tym posiadają określone środki, którymi gospodarują i jako część ponoszonych kosztów ich działalności, wlicza się właśnie płace. Pracodawca więc, wycenia opłacalne dla niego wynagrodzenie, które może zaoferować na danym stanowisku (lub przynajmniej taką wysokość, która by dawała szansę na utrzymanie np. rodzinnej firmy przy życiu, bez konieczności dokładania do niej własnych oszczędności). Jeśli by oferował za mało, można spokojnie założyć, że pracownicy odchodziliby do konkurencji. Jeśli więcej niż inni, można spokojnie założyć, że miałby szansę pozyskać najlepszych pracowników w danej dziedzinie. Pracodawcy przygotowując ofertę pracy, muszą więc orientować się mniej więcej ile zarabia pracownik na podobnym stanowisku u konkurencji, aby znaleźć pracownika.

    Jeśli powyższe założenia uważa Pan za prawdziwe i akceptowalne, to nie widzę powodu, dla którego nie byłby Pan w stanie przełożyć sytuacji z Polski, na resztę świata.

    Dla rolnika z zachodnich prowincji Chin, praca za wynagrodzenie dziesięciokrotnie mniejsze niż, tego z wschodniego wybrzeża, będzie i tak wielką szansą i poprawą bytu. Można narzekać na okrutne realia, ale jest to wybór tego człowieka i np. jeśli znajduje się w miejscu o niższym wynagrodzeniu, może zostać w tym miejscu, lub podejmować ryzyko migracji zarobkowej (ze wsi do dużych miast, lub za granicę). Żadna opcja nie ma gwarancji, ale wszystko zależy od relacji pracownika i pracodawcy i zawsze są to wybory. Czasem wybory beznadziejne w rodzaju "gdzie indziej znajdę pracę", czasem ktoś o rzadkiej specjalizacji może wręcz nie wybierać, a przebierać w ofertach. I to chyba zdrowa sytuacja, gdyby wszyscy niezależnie od specjalizacji mieli zarabiać tyle samo, to nie byłoby sensu tracić czasu i pieniędzy na kształcenie się.

    Najgorzej zaczyna się dziać, gdy jakiś mądry urzędnik siedząc za swym biurkiem wymyśla takie idiotyzmy jak płaca minimalna, lub próbuje regulować maksymalną produkcję (np. cukru). To prosta droga do komunizmu.
    Pracodawca jest ciągle tym samym pracodawcą kalkulującym opłacalność swojej działalności i gdy nie stać go na wypłacanie płacy minimalnej, to po prostu nie zatrudni pracownika, albo będzie próbował obejść taką sytuację wkraczając w szarą strefę i de facto stając się przestępcą. Albo po prostu zamknie swoją działalność, zasilając rosnącą między innymi w wyniku pomysłu z płacą minimalną, grupę bezrobotnych.

    Oczywiście to tylko składowa innych karygodnych pomysłów socjalizmu, wraz z wysokimi podatkami i przymusem ubezpieczania się w ZUSie na czele. Ale to już chyba nieco inny temat.

    pozdrawiam!
  • zacznę jak Stanisław Michalkiewicz
    "Wydaje mi się", że Polska jest takim krajem, która nie ma znaczenia na arenie międzynarodowej. Sprzedaliśmy swoje spółki innym krajom, wszedł kapitał zachodni dla którego jesteśmy rynkiem zbytu lub tańszą montownią niż u nich samych. Po prostu mam wrażenie że jesteśmy krajem kolonialnym podbity przez inne kraje.
    Co do wyprzedania firm państwowych to ja podaje 3 przykłady:
    - zostawić państwowe + kadra dyrektorska z nadania politycznego = jeśli firma monopolista jak KGHM albo Lotos to powinna przetrwać lub jeśli z branży gdzie jest większa konkurencja na świecie to bankrut jak stocznie Cegielski itp.
    - sprzedać Polakowi = pracownik za dużo nie dostanie pracodawca się wzbogaci
    - sprzedać inwestorowi zagranicznemu = pracownik zarobi troszkę więcej oraz dostanie co miesięczny biuletyn jaka nasza firma jest najlepsza sektą a właściciel wypompuje zyski do siebie + podkręci śrubkę jakimś Polakom żeby więcej troszkę płacili niż na swoim rynku.
    Czyli każde rozwiązanie ma jakieś wady

    Co do cen produktów w pl a na zachodzie to często są droższe ze względu że w pl biuro musi się utrzymać lub jest w przewodzie pokarmowym jakiś dodatkowy pasożyt np. http://biznes.onet.pl/volkswagen-atakuje-polski-rynek,18561,4980526,prasa-detal

    Jako państwo kolonialne pamiętajmy jeśli w kraju macierzystym będzie działo źle to mogą w pl:
    - sprzedać swój oddział
    - zmniejszyć zatrudnienie i zwiększyć plany finansowe co tam najwyżej ktoś się wykrwawi

    Jeszcze można do tego dodać że jest moda teraz na to że zakłady zatrudniają pracowników przez agencje pracy lub przesuwają swoich pracowników do tzw. "worków". Czyli niepewność zatrudnienia Polaka + mniejsze pieniądze + wyzysk bo pośrednik sobie zostawi sporą część pieniędzy po swojej stronie.

    To wszystko dobrze nie rokuje według mnie. Po prostu brakuje nam żeby do władzy dotarła prawica z prawdziwego zdarzenia + jak "żelazna dama" idącą według swoich ideologii nie patrząc ze ludzie nie na widzą takiej osoby
  • Post scriptum nt. cen
    Jednym z powodów dlaczego niektóre dobra podrożały w ostatnich latach, jest otwarcie rynku europejskiego, które w tle miało różne formy "wspierania i dopłat" do różnych dziedzin działalności (przez długie lata w zachodniej Europie i od niedawna także u nas). Oprócz tego bardzo ważną składową dla tego procesu, był system wysokich ceł i limitów importowych, np. na dobra importowane z Chin.

    Łatwość w eksporcie w ramach UE dóbr, pozwala polskim producentom, sprzedawać, te dobra, które przed otwarcie rynku były tańsze niż w zachodniej Europie, nieco drożej. Sprzedawanie ich taniej to jak tracenie szansy na rozwój przedsiębiorstwa.
    Obok mamy zachodnich producentów, produkujących to samo, nieco drożej, ale za to z dopłatami i zapomogami z naszych podatków, którzy dzięki temu mogą ciągle istnieć i produkować. Sytuacja w normalnej wolnej gospodarce powinna wyglądać z goła inaczej: polscy producenci powinni wypierać droższą konkurencję, a zachodni przedsiębiorcy, którzy takiej konkurencji by nie wytrzymywali, powinni szukać innej niszy, w której mogliby działać i tak w kółko Macieju. Jako, że zachodnia Europa także posiłkuje się takimi kretynizmami jak płaca minimalna (odpowiednio wyższa niż w Polsce), to np. Portugalczycy, zamiast mieć możliwość zaniżania swoich wymagań i pracować za mniej, pracodawcy kontynuować działalność co po jakimś czasie odbijałoby się na niższych cenach ich produktów (niższe koszty pracownicze), to po prostu idą na bezrobocie, bo tych wyborów są pozbawieni przez prawo.

    Gdyby wyobrazić sobie sytuację, że znoszone są bariery i limity na kraje spoza Europy - bez dziwnych zapomóg dla europejskich producentów, konkurencja wymuszałaby spadek cen naturalnie, a zamiast producentów w Europie, mielibyśmy np. bogacących się importerów, którzy przy tym zwiększaliby zatrudnienie w sektorze usług. Jeśli z jakiś względów np. towary chińskie zaczynałyby drożeć (bo nie da się ukryć, że Chińczycy się bogacą, a co za tym idzie, ich wymagania płacowe również powoli rosną), to z pewnością pojawialiby się producenci w miejsce sektora usług.

    Zamiast tego mamy różne regulacje, certyfikacje, licencje, limity produkcyjne, płacę minimalną, skomplikowany system podatkowy i przymus ubezpieczeń.

    pozdrawiam ponownie!
  • nie komentuję pytań które zawierają fałszywe tezy
    jeśli prawdą jest, że dochody gospodarstw domowych ... stanowią tylko około 30-40% tych, które obowiązują w krajach tzw.: "Starej Unii"?

    to ja współczuję tym mieszkańcom starej unii, bo u nas za komuny musiałoby być o wiele lepiej.
  • @Wszyscy
    Witam serdecznie

    Nie mam możliwości odpowiadania na komentarze bezpośrednio, więc postaram sie nieco przybliżyć moje odczucia, które w sposób merytoryczny postram sie przedstawić w oddzielnym poscie. Na wstępie dzikuję "wrzaskowi" za komentarze. Niestety nie mam teraz mozliwosci (jestem w szpitalu) na dłuższy komentarz i wystarczającą odpowiedź.

    Moim zdaniem bez "klasy średniej" i przeważającej jej dochodów PKB danego kraju nie ma co marzyć o zdrowym i bezpiecznym finansowo państwem zadowolonych z życia obywateli. Przez 20 lat zrobiono wszystko, aby nie powstała w Polsce klasa srednia i mamy identyczną sytuację jak za "komuny": wielkie przedsiebiorstwa - miedzynarodowe koncerny prywatno-państwowe i jej "dyrektoriat" oraz spayperyzowana i nisko opłacana najemna siła robocza. Polaków sprowadzono do "feudalnych niewolników" w postaci pracujacych za głodową pensję pracowników najemnych bez żadnej własności. Polscy emeryci i renciści w porównaniu do tych w Starej Unii Europejskiej są jak te "wyrzutki społeczne", które chyba wedle naszych włodarzy winni już dawno "gryźć ziemię" a nie pałetać się po ZUS-owskich korytarzach. Jest przerażającym horrorem jak w Polsce traktuje się ludzi starszych, chorych, nieprzystosowanych...

    20 lat można skwitować jednym: Dokonywano skutecznie zniszczenia Polski w kazdym wymiarze, w finansowym również.

    Na razie to tylko tyle z mojej strony, ale coraz mocniej chce mi się ponownie dokonać - tym razem skuteczniej - wymiany elit rządzących Polską. To trudne zadanie, ale nie możemy się poddawać!

    Pozdrawiam

    krzysztofjaw
  • Ba
    nie wiem.Wiem tylko to, że Polacy są rżnięci do białej kości i wiem, że rodzimi leberałowie , którzy latami napier***, że należy zlikwidować stocznie, huty i tzw. przemysł ciężki,nadal opowiadają pierdoły, którymi nafaszerowali ich Michalkiewicze i Korwiny.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej