Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
578 postów 1453 komentarze

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Jak może nie tylko marketingowo wykreowano B. Komorowskiego...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na polskim rynku politycznym firma PO zrealizowała niewiarygodne zadanie: wprowadziła na rynek Nowy Kandydujący Na Prezydenta Produkt zwany B. Komorowskim w miejsce ugruntowanej na rynku marki, czyli Starego Produktu nazywanego Donald Tusk.

Ten tekst jest o sukcesie firmy III RP, czyli o zbudowaniu negatywnego image konkurencji i jej produktów, negatywnego mimo wszystko, negatywnego absurdalnie i bez podstaw, ale zawsze negatywnego oraz o sukcesie pewnej strategii marketingowej wprowadzenia na rynek Nowego Produktu w postaci Prezydenta B. Komorowskiego a także o... realnie abstrakcyjno-intencjonalnej kreacji umiejętności przewidywania wystąpienia niemożliwych stanów przyszłości. Stanowi jednocześnie próbę subiektywnej i być może alogicznej egzemplifikacji ex post pewnych brzozą szumiących zdarzeń oraz rozszerzającą parafrazą mojego - napisanego 16 marca 2010 roku - artykułu pt.: "B. Komorowski -Zrewitalizowany Nowy Produkt na rynku politycznym.
 

----------------------------------------
 

Polityka od dawna stała się swoistym rynkiem, na którym określone firmy (partie polityczne) oferują swoje produkty (polityków) konsumentom (wyborcom).

Na owym rynku mamy do czynienia oczywiście z tradycyjną walką konkurencyjną pomiędzy partiami o pozyskanie jak największego udziału w rynku i jak największej liczby klientów. Działalnością tą w komercyjnych przedsiębiorstwach zajmuje się szeroko pojmowany marketing, który zaadoptowany na rynek polityczny zyskał takież dookreślenie: polityczny.

Jedną z form działalności marketingowej jest wprowadzanie na rynek nowych produktów lub też przedłużanie okresu trwania na rynku produktów już istniejących. Majstersztykiem tej ostatniej jest takie zrewitalizowanie oferowanego od dawna niszowego produku, aby przez konsumentów postrzegany był niemal jako nowy, lepszy i zyskał ich akceptację wyrażaną poprzez jednokrotny lub powtórzony zakup.

Podobnie jest też na rynku politycznym, gdzie wciąż oferuje sie nowych polityków lub dokonuje się ich rewitalizacji.

Chyba najbardziej spektakularnymi efeketami marketingu politycznego w Polsce było wykreowanie B. Komorowskiego na Prezydenta RP oraz Ruchu Poparcia Palikota jako trzeciej partii w parlamncie!

Jak to - według mnie - wyglądało w przypadku B. Komorowskiego, którego udział w rynku potencjalnych kandydatów na prezydenta wynosił pierwotnie li tylko niespełna 3%?

Na ówczesnym rynku politycznym firma PO zrealizowała niewiarygodne wprost przedsięwzięcie: wprowadziła na rynek Nowy Kandydujący Na Prezydenta Produkt zwany B. Komorowskim w miejsce ugruntowanej pozytywnie w świadomości Polaków marki z kategorii tzw. "dojnych krów" (terminologia używana przez Ph. Kotlera - guru od marketingu w USA), czyli Staregop Kandydującego Na Prezydenta Produktu (w sensie rozszerzonym) nazywanego Donald Tusk.

Wyjątkowość owego przedsięwzięcia wynikała z dwóch powodów. Po pierwsze: dotychczasowy produkt oferowany przez firmę PO jako marka D. Tusk posiadał bardzo wysoki udział w rynku i przynosił największe materialne i poza materialne korzyści dla przedsiębiorstwa powstałego w 1989 roku pod nazwą III RP i jej firmy zależnej, właśnie Platformy Obywatelskiej. Po drugie: podjęto się karkołomnej strategii - rewitalizacji już istniejącego produktu ze znikomym udziałem w rynku i raczej o negatywnej konotacji w świadomości konsumentów (ziewający i nie wyróżniający się Marszałek Sejmu)... w Nowy Produkt nie zmieniając nawet jego nazwy ani znaku towarowego (dalej oferowany był jako Bronisław Komorowski).

Każdy marketingowiec wie, że taka strategia była bardzo ryzykowna. Świadome (nawet czasowe) wycofywanie z rynku produktu o silnej pozycji i pozytywnym image wśród konsumentów i wprowadzanie w jego miejsce produktu"unowocześnionego", ale już wcześniej istniejącego niszowo, mogło stać się oczywiście sukcesem, ale również zakończyć kompletną klapą i doprowadzić do bankructwa firmę, czyli III RP. Ponadto wymagało poniesienia bardzo dużych nakładów finansowych na wszelkie działania w zakresie marketingu-mix (produkt, cena, promocja, dystrybucja) oraz na wykreowanie popytu na nową markę (poczynając od kreacji wystąpienia określonych potrzeb u konsumentów, których zaspokojenie mogło nastąpić jedynie poprzez zakup wykreowanego na nowo produktu-Bronisława Komorowskiego).

Nie wspomnę też oczywiście, że takie przedsięwzięcie wymagało również wcześniejszego, szczegółowego opracowania "strategii wejścia" na rynek ze szczegółowym opisaniem wszystkich działań, w tym również z zakresu nżynierii socjotechnicznej/manipulacji/propagandy oraz sposobów konkurowania z największym produktem konkurencyjnym, np. poprzez doprowadzenie do jego wycofania z rynku.

Dlaczego, mimo tego ryzyka podjęto się jednak realizacji przedsięwzięcia i zdecydowano się wprowadzić B. Komorowskiego na rynek? I skąd było wiadomo, że operacja się powiedzie?.

Odpowiedzi są trudne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ostatecznie Nowy Produkt nie musiał konkurować na rynku z najgroźniejszym i najsilniejszym produktem konkurencyjnym zwanym L. Kaczyńskim. Na tej konstatacji mógłbym zakończyć odpowiedź na postawione wyżej pytania, bowiem uwzględnienie w "strategii wejścia" na rynek Nowego Produktu faktu, iż w momencie jego zaoferowania konsumentom brak będzie na tymże rynku najgroźniejszego i substytucyjnego produktu konkurencyjnego... a'priori dawało pewność sukcesu rynkowego omawianego przedsięwzięcia... Jeżeli dodatkowo liczono, że również bliźniaczy produkt konkurencji zniknie z rynku to gwarancję sukcesu można było określić niemal ze 100% prawdopodobieństwem...

Ale skupmy się na razie na analizie strategii wprowadzania zrewitalizowanego Nowego Produktu w okresie na przełomie 2009/2010 roku uznając tragedię smoleńską jako tylko sprzyjający dla III RP splot chyba nieoczekiwanych okoliczności...

Ówcześnie zapewne dotychczas oferowany produkt przedsiębiorstwa III RP i jego "firmy-córki" PO, występujący pod nazwą D. Tusk o tym, że zostanie wycofany z rynku niestety chyba dowiedział się jako ostatni. Decyzja najwyraźniej została podjęta na jednym z posiedzeń Zarządu III RP. Nie wiem, który z członków Zarządu wystąpił z ową propozycją i poddał ją pod głosowanie, ale sądzę, że raczej "padło" to ze strony opcji prosowieckiej w zarządzie, bowiem Nowy Produkt był i jest ich ulubionym od dawna. Wiadomo też, że opcja proniemiecka (prounijna) w zarządzie III RP od zawsze wspierała wycofany produkt zwany D. Tuskiem.

Wobec konkurencji natomiast firma III RP przez wcześniejsze 4 lata (a nawet wcześniej) realizowała ostrą strategię marketingową, którą można by nazwać "negatywną strategią frontalnego ataku" (pojęcie używane przez Ph. Kotlera, ale również przez innych marketingowców). Polegała ona mniej więcej na wykreowaniu w świadomości konsumentów negatywnej oceny najgroźniejszych produktów konkurencyjnych zwanych: Lech Kaczyński i J. Kaczyński. Ta nienawiść oczywiście miała się przenosić na samo przedsiębiorstwo zwane PiS oraz wszelkie jego firmy zależne.

Tego typu walka konkurencyjna nawet często prawnie bywa zakazana, np. w reklamach nie można porównywać się z konkretnymi produktami na zasadzie ich porównawczej negacji (stąd np. nasz proszek jest lepszy od zwykłego proszku a nie od proszku konkretnej marki), ale tą negatywną strategię stosują z reguły firmy, które mają do zaoferowania produkty o niskiej jakości i małym potencjale rynkowym. Z braku możliwości pozytywnej walki konkurencyjnej, której przedmiotem bywają większe walory jakościowe, większy stopień zaspakajania potrzeb, innowacyjność, oryginalność, itd.. firmy te stosują najprostszą z możliwych i najbardziej prymitywną metodę: totalnej negacji firmy konkurencyjnej i jej produktów. Oczywiście celem jest zbudowanie w świadomości konsumentów wystąpienia u niech a'priori negatywnych skojarzeń z produktami konkurencji. I to niezależnie od jakości własnych produktów i obiektywnej prawdzie, co do faktycznej jakości produktów konkurencyjnych. Rodzi to oczywiście potrzebę wykorzystywania nawet najbardziej karygodnych metod: od insynuacji, poprzez kłamstwa i prowokacje. Nie będę tu opisywał tych metod... przez ostatnie kilka lat POznaliśmy je w miarę dokładnie. Z drugiej zaś strony - też w oderwaniu od rzeczywistości - należy wykreować pozytywny obraz naszej marki, niezależnie czy pod opakowaniem śmierdzi czy też nie. W tym wypadku też ima się różnych, nawet dalekich od zgodnych z prawem, metod (np. obiecuje się, że nasz wyrób będzie leczył a dostajemy po nim obstrukcji lub rozwolnienia).

Trzeba przyznać, że owa negatywna strategia prowadzona przez PO i całą firmę III RP przyniosła nad wyraz pozytywne dla nich skutki. Rzeczywiście konsumenci mają do dziś w większości zakodowany negatywny obraz największej firmy konkurencyjnej i jej produktów. Do tego stopnia wykreowano tą negację, że nawet gdy III RP sprzedaje - poprzez nowopowstałą firmę jak RPP - "buble" to przez dużą liczbę beznadziejnie lojalnych konsumentów i tak są oceniane jako lepsze od nawet najlepszych jakościowo produktów PiS. Kuriozalne? Nie... zważywszy ile nakładów poniesiono, ile osób zatrudniono (np. media, michnikowszczyzna), ile pracy i wysiłku włożono w proces budowy takiej a nie innej świadomości konsumentów... oderwanej od racjonalności i rzeczywistości niestety.

Teraz wracając do wprowadzenia Nowego Produktu (rewitalizacji starego). Z tego co napisałem powyżej wyraźnie widać, że najistotniejszym sukcesem firmy III RP było zbudowanie (do 10 kwietnia 2010 roku) negatywnego image konkurencji i jej produktów, negatywnego mimo wszystko, negatywnego absurdalnie i bez podstaw, ale zawsze negatywnego. W takim kontekście każdy produkt oferowany przez nich zawsze miał lepszą pozycję u konsumentów niż "złe i brzydkie a'priori" produkty firmy konkurencyjnej a w szczególności te dwa: wywołujący odruch wymiotny Lech Kaczyński czy odruch nienawiści J. Kaczyński.

Zapewne podczas badań otoczenia (niezbędnych w czasie budowy strategi wejścia z produktem na rynek) okazało się, że D. Tusk wcale nie jest silną marką a jego mocna pozycja na rynku wynikała przede wszystkim z negatywnej konotacji u konsumentów produktów konkurencyjnych. Innymi słowy: klienci kupowali (kupują?) Tuska nie dlatego, że jest to Tusk tylko dlatego, że nie chcą kupić jednego lub drugiego Kaczyńskiego (których nawet nie chcą spróbować, bo wywołuje u nich obrzydzenie sam ich widok i nazwa - brawa dla III RP!).

Tak wykreowany rynek i jego cechy oczywiście implikowały do jakże racjonalnego stwierdzenia: niezależnie jaki produkt zaoferujemy i tak szybko uzyska zaufanie konsumentów i będzie miał większy udział w rynku niż znienawidzony konkurencyjny! A bardziej przyziemnie: Spec-Zarząd Cieni III RP skonstatował prawdopodobnie, że już dość rządów niepewnych cywili i polityków. Czas wyjść z cienia i porządzić sobie wreszcie z pierwszego szeregu z naszym Chłopcem na czele.

Oczywiście wprowadzenie nowego produktu wymagało rozwagi a nie działań pochopnych. Skutecznie też należało przy okazji pozyskać też nowych konsumentów, tak aby jednocześnie nie zrazić starych. Stąd na początek zaoferowano jeszcze drugi (niby konkurencyjny produkt) zbliżony trochę do tego wycofywanego D. Tuska, ale nakierowany bardziej na profinansowy (proamerykański) segment rynku. Miał zaktywizować sprzedaż, dotrzeć do nowych segmentów rynku, skłonić do ponownego zakupu, dotrzeć do młodych konsumentów... a później oczywiście całe odium sukcesów tego zamiennika (R. Sikorski) przeniesione zostało umiejętnie na Nowy Produkt, czyli Naszego B. Komorowskiego. Dla R. Sikorskiego przewidziano zaś miejsce jakiegoś produktu komplementarnego w stylu Ministra Spraw Zagranicznych a może... w przysżłości Premiera? Nie zapomniano też o pozostawieniu w ofercie dotychczasowej "dojnej krowy", czyli D. Tuska, którego na razie dalej ulokowano na "dość wysokiej, premierowej półce". Wszak zanim zniknie z rynku (a wprowadzenie na rynek Nowego Prodktu jest takową decyzją o stopniowym jego wycofaniu z oferty) taki produkt stanowi zawsze stały i pewny dopływ oczekiwanych przez firmę zysków i zapewnia jej bieżącą płynnosć finansową.

Karkołomna strategia wprowadzenia na rynek Nowego Zrewiatlizowanego Produktu zakończyła się pełnym powodzeniem - B. Komorowski został Prezydentem RP...

Zastanawia wszak tylko tylko jedno...

W okresie budowy "strategii wejścia" jej kreatorzy musieli sobie zdawać jednak sprawę z marnej jakości wprowadzanego Nowego Produktu. Od roku widzimy, że jest to produkt spożywczo-polityczny, który smakuje o wiele gorzej niż go reklamowano... Nie miałby szans na osiągniecie lepszej sprzedaży niż Donald Tusk a w bezpośredniej rynkowej konfrontacji z produktem konkurencyjnym zwanym L.Kaczyński mógłby również - pomimo negatywnej u konsumentów konotacji konkurencyjnej marki - ponieść porażkę...

Jednak sytuacja na konkurencyjnym rynku nieraz bywa zaskakująco turbulentna... pod Smoleńskiem latami rosła pewna kevlarowa brzoza szumiąca, która siłą swej brzozowej woli oderwała skrzydło pewnego samolotu, albo wcale nie była jednak kevlarowa i samolot w ogóle tamtędy nie leciał, albo też leciał i sam z oddali siłą swej woli brzozę po prostu złamał wpół...

Zastanawiające... Jeżeli ktoś kiedyś pomyślał, że budowa strategii marketingowej jest przedsięwzięciem bardzo prostym, to historia owej brzozy wskazuje jak trudno w niesamowicie zmiennym i żywiołowym otoczeniu prawidłowo przewidywać mogące w przyszłości wystąpić określone zdarzenia a przecież prognozowanie tak naprawdę jest jedną z najważniejszych i zarazem najtrudniejszych umiejętności dobrego marketingowego stratega. Bardzo nieliczna i specyficzna zapewne jest ta niemal wizjonerska i wróżbiarska grupa specjalistów, która w sposób abstrakcyjno-intencjonalny potrafi wykreować  u siebie umiejętność przewidywania wystąpienia niemożliwych stanów przyszłości.  

A może się po prostu mylę i żadnej strategii a tym bardziej kreacji przyszłości w ogóle nie było?
 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com 

KOMENTARZE

  • @krzysztofjaw
    "Ale skupmy się na razie na analizie strategii wprowadzania zrewitalizowanego Nowego Produktu w okresie na przełomie 2009/2010 roku uznając tragedię smoleńską jako tylko sprzyjający dla III RP splot chyba nieoczekiwanych okoliczności.."

    Czy tragedia smoleńska, to:"splot chyba nieoczekiwanych okoliczności.."?
    A może produkt marketringowy, jak nazywasz gajowego, to tak naprawdę precyzyjnie zaplanowany element scenariusza smoleńskiego?

    W sprawie tragedii smoleńskiej, póki co nie można liczyć na badanie przyczyn oparte na podstawowych dowodach rzeczowych, którymi są szczątki samolotu, czarne skrzynki i ciała ofiar, z przyczyn oczywistych, ponieważ są one w rękach sprawców tej tragedii(podobnie jest też z tragedią gibraltarską, pomimo upływu kilkudziesięciu lat; dalej archiwa są utajniuone na dalszych kilkadziesiąt lat).
    Można za to(i to jest czynione przez zespoły naukowców i ekspertów) podważać tezy oficjalnych raportów MAK i KM, bo tezy te w sposób dość oczywisty sugerują wprost ordynarne oszustwo.
    Co moim zdaniem należałoby w takim razie czynić, by w sytuacji opisanej wyżej, próbować wyjaśnić jednak przyczyny tak niewyobrażalnej tragedii, która NIE MOGŁA SIĘ ZDARZYĆ bez celowej ingerencji czynników zewnętrznych.
    Należy moim zdaniem poddać szczegółowej analizie całość okoliczności tej tragedii w wymiarze nie tylko lokalnym, ale w wymiarze geopolitycznym. Wymiar geopolityczny wynika ze splotu wydarzeń w skali międzynarodowej przed, w trakcie i po tragedii, z przebiegiem lokalnym wydarzeń związanych z tragedią.
    Należałoby przeprowadzić niezależny proces poszlakowy(trzymając się zasad rządzących tym procesem), by z logicznego ciągu udowodnionych poszlak, wyprowadzić właściwą konkluzję na temat udziałowców spisku i jego skutku w postaci wykonawców zamachu(mocodawców i wykonawców).
    Dlaczego mówię o spisku na skalę międzynarodową?
    Ano dlatego, że na to wskazują zachowania różnych czynników lokalnych i międzynarodowych, przed, w trakcie i po tragedii i właśnie te sprawy(zachowania, decyzje, zaniechania, kłamliwe wypowiedzi, manipulacje medialne, manipulacje instytucjami państwa, nadużycia uprawnień, łamanie prawa przez ludzi władzy itp.),były niezbędne, bo bez nich nie byłoby możliwe przeprowadzenie takiej terrorystycznej operacji .
    Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że impuls(zielone światło) do przeprowadzenia tej operacji, wyszedł po wyborach prezydenckich w USA i decyzji Obamy na temat resetu polityki na linii Rosja-USA(a jak wiadomo, reset oznacza układanie wzajemnych stosunków, na nowych dogadanych warunkach, w skład których wchodzą wzajemne korzyści i ustępstwa . Wiadomo też, że w polityce wielkich mocarstw, obowiązuje zasada płacenia kontrachentowi politycznemu, który wyświadcza przysługę, interesami nie swoimi, a innych mniejszych "sojuszników".
    W tym wypadku padło na Polskę i jej narodowe interesy, a ponieważ śp.Prezydent L.Kaczyński i obóz polityczny z nim związany, był przeszkodą w realizacji kupczenia przez USA naszymi interesami, przeto USA w ramach resetu ogłosiło desinteressment w sprawie losu tej opcji politycznej.
    Tak się szczęśliwie dla USA składało, że i nasi "sojusznicy" z UE i NATO(szczególnie Niemcy i Francja) nie byli zadowoleni z polityki Prezydenta(dlaczego?-to temat na dodatkowe rozważania) i jego eliminacja była też im na rękę.
    Z dostępnych materiałów medialnych można wywnioskować, że w przygotowania do tego spisku wprowadzono oficjalnych przedstawicieli Polski podczas uroczystości na Westerplatte w dniu 1.09.2009 roku(słynna rozmowa " tête-à-tête" Tusk-Putin na sopockim molo).
    Potem sygnał dały USA, ogłaszając w sposób demonstracyjny, bo z uwagi na datę i jej kontekst historyczny(17.09.2009 , 30-ta rocznica napaści ZSRR na Polskę), rezygnację z rozmieszczenia w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
    Po tej uroczystości, zaczęła krążyć w okolicach okołorządowych plotka o możliwym wycofaniu się D.Tuska ze startu w wyborach prezydenckich(co było powszechnie wiadomym, że jego szczytem marzeń i ambicji od wielu lat jest prezydentura).:

    "Ta wieść zelektryzowała świat polityki i mediów. W Platformie bowiem zaczęto plotkować, że Donald Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich. W tym wyścigu miałby go zaś zastąpić obecny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (57 l,). Postanowiliśmy sprawdzić tą informację niemal u samego źródła. Bo, kto w sprawie może być lepiej poinformowany jeśli nie najbliższa sercu premiera żona Małgorzata (52 l.). Zapytaliśmy ją o to czy mąż wycofa się z wyborów. - Nic o tym nie wiem, żeby Donald miał nie kandydować - powiedziała nam z całą stanowczością pani Małgorzata. A skoro żona premiera nic nie wie o takich planach - to najwidoczniej pogłoski takie są wyssane z palca."

    http://www.fakt.pl/Malgorzata-Tusk-Nie-wiem-zeby-Donald-mial-nie-kandydowac,artykuly,54559,1.html

    Decyzję o rezygnacji z kandydowania w wyborach ogłosił D.Tusk publicznie 28.01.2010 roku. Wg opinii profesora Krasnodębskiego, zamieszczonej na łamach "Rzeczpospolitej" zrobił to po "konsultacjach z Angelą Merkel, a Pani Profesor Staniszkis o tej decyzji Tuska powiedziała, że w tej decyzji musi być "drugie dno". Proszę zgadnąć czym było to "drugie dno"?
    Dalszy rozwój sytuacji, rozdzielenie wizyt Tuska i Kaczyńskiego w Katyniu, przygotowanie i realizacja lotu, kryminalna rola polskich organów w tym przedsięwzięciu(Kancelarii Premiera, BOR, MSW, służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych, dyplomatycznych) jest potwierdzeniem tezy spisku i zamachu.
    Bardzo ważne są wydarzenia z okresu tuż przed tragedią(tajemniczy pobyt Tuska, Komorowskiego i Kopacz w Trójmieście, w noc z 9 na 10.04.2010, poprzedzającą tragedię i ich publiczne kłamstwa na ten temat).
    Sam przebieg przejęcia władzy p.o. Prezydenta przez B.Komorowskiego, będący de facto zamachem stanu(złamał zapisy Konstytucji tyczące trybu przejmowania władzy), tom kolejne argumenty świadczące na rzecz spisku i zamachu na Prezydenta Kaczyńskiego.
    To samo dotyczy działań Tuska, komisji Millera i prokuratury po tragedii; to są działania przestępcze mające na celu utrudnianie w dojściu do prawdy, zacierania śladów, a poprzez aspekt współdziałania w tym procederze z siłami zewnętrznymi, są aktem zdrady narodowej.
  • @35stan
    Witam

    Zgadzam się w pełni z Tobą. Wszystkim zależało na tragedii i wszyscy dali przyzwolenie...

    Zauważ... że jeszcze było spotkanie w Pradze Miediwediewa i Putina (też tuż przed 10 kwietnia). Merkel spotkała się Z putinem 9 kwietnia (otwierając gazociag północny, itd...)

    Pisze o tym: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/08/cos-chyba-nie-tak-z-moimi-snami-i.html

    A później? Brak przyjazdu na pogrzeb (wulkan... ale to był cyrk na cały świat), Parada w Moskwie bez udziału państw UE (za wyjatkiem Merekel) a tylko poddanych Rosji (m.in. Komorowski ze swoja prowokacja o opanowaniu Moskwy przez Polskę). Teraz wiemy dlaczego Kopaczowa jest Marszałkiem Sejmu - musi pilnowac aby prawda nie wyszła na jaw...

    Po Gibraltarze było inaczej... ale dziś możemy choć skazać polską stronę zamachu (najpewniej)...

    Pozdrawiam
  • Autorze
    Tusk dostał zakaz kandydowania , bo na stanowisku Prezydenta RP by niewiele mógł, a A.M. zależało aby zmiany w Polsce nastąpily jak najszybciej, a te mógł zagwarantować Tusk jako Premier. Dlatego rzucono do kandydowania oby przeciwników Polski i jednemu z nich trzeba było zapewnić zwycięstwo.
    Po zwycięstwie w wyborach do Sejmu Tusk otrzymał zadanie likwidacji symboli polskości gdzie jest to tylko możliwe / na dyplomach wszelkiego rodzaju, legitymacjach poselskich, na koszulkach piłkarzy itp,itd, do hołdu pruskiego w postaci Bramy Brandenburskiej w Warszawie, co urządziła HGW /, co jego pomocnicy chętnie wykonują, bo nie są Polakami.
    Ostatni hołd pruski w wykonaniu Sikorskiego, to scenariusz rozpisany na głosy przez Niemcy, aby mogły one przystąpić do szerokiej ofensywy powołując się na Polskę.
    Jedno z tego wynika - ratujmy Polskę !!!!
  • @35stan
    Ja bym wyciągnął z tego wniosek , że decyzja o likwidacji L.Kaczyńskiego i wielu znanych wojskowych i polityków zapadła poza Polską , na wysokim szczeblu, gdy po inwigilacji L,Kaczyńskiego okazało się,że będzie się sprzeciwiał planom Niemiec i Rosji.
  • @Kazek39
    Tematu wątku międzynarodowego tragedii smoleńskiej na kierunku zachodnim, nie podejmuje ani oficjalna PIS-owska opozycja(widać temat "nie leży" ze względów politycznych, wszak USA i NATO to nasi sojusznicy i to ci, na których grał śp. Prezydent L.Kaczyński i PIS, a Niemcy to UE, więc też niezręcznie), ani co dziwne, nie jest pod obstrzałem śledztwa blogerskiego.
    A przecież jest co badać i analizować, bo przecież w obliczu takiego nieszczęścia , Polska powinna liczyć na pomoc sojusznikow, nawet wtedy, gdy nie byłoby to na rękę władzy w Polsce. Widocznie to co się stało 10 kwietnia 2010 jest na rękę "sojusznikom, żeby nie powiedzieć, iż maczali w tymk swe brudne paluchy.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej