Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
605 postów 1565 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Czy UE jest potrzebna Wspólna Polityka Rolna?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wspólna Polityka Rolna - W tym obszarze jeszcze nigdy nie otrzymaliśmy dotacji unijnych na podobnym poziomie co kraje Starej Unii.

 Znów w oderwaniu od obecnej bieżączki politycznej nastawionej ze strony PO-KO na rozchwianie emocji a nie dyskusję merytoryczną. Sprowadźmy więc debatę przedwyborczą na poziom merytoryczny, bo to jest naprawdę ważne. Dziś kilka słów o Wspólnej Polityce Rolnej UE.

 
Swego czasu podejmowałem już tą tematykę. Dzisiaj jest aktualna jak nigdy dotąd, bowiem zbliżają się i już trwają negocjacje nowej, siedmioletniej perspektywy finansowej. Dla Polski to będą bardzo trudne rozmowy i to tak naprawdę z jednej przyczyny: Polska rozwija się nadzwyczaj dobrze i ten argument mogą chcieć wykorzystać elity europejskie do obniżenia nam pomocy unijnej. No bo tak nam dobrze to po co nam duże unijne środki pomocowe. Poza tym to jest ostatnia pomoc Unii Europejskiej dla Polski netto. Od przyszłej perspektywy finansowej to Polska będzie dopłacać do niej więcej niż otrzyma.
 
I można by przejść nad takimi argumentami całkiem obojętnie gdyby nie Wspólna Polityka Rolna. W tym obszarze jeszcze nigdy nie otrzymaliśmy dotacji unijnych na podobnym poziomie co kraje Starej Unii. Dlaczego? Osobiście uważam, że to był strach przed polską żywnością, która o klasę przewyższa jakość tej produkowanej u naszych zachodnich unijnych "przyjaciół". Najbardziej o takie rozwiązania walczyła Francja i to jej zabiegi powodowały, że byliśmy traktowani jak drugi sort członków Unii Europejskiej.
 
I sądzę, że to własnie obszar rolny negocjacji unijnych będzie dla nas najtrudniejszy, ale czy w ogóle jest potrzebny?  Czy jest potrzebna owa Wspólna Polityka Rolna (WPR)?
 
WPR i zasady jej prowadzenia ustalono już 25 marca 1957 roku a zapisano w Traktacie Rzymskim (obowiązującym od 1962 roku). W ramach tej polityki przyjęto trzy podstawowe zasady: zasadę wspólnego rynku (swobody przepływu produktów rolnych miedzy państwami); zasadę preferencji sprzedaży na rynku wspólnotowym rodzimych produktów; zasadę solidarności, która zobowiązywała wszystkie kraje członkowskie do partycypowania w kosztach polityki rolnej.
 
Nie wdając się w szczegółowe dywagacje ewolucji WPR należy jedynie wspomnieć, że jej konsekwencją było m.in. ustalenie wspólnych cen na prawie wszystkie produkty rolne (oczywiście w oderwaniu od praw rynku) oraz pieniężnych kwot kompensacyjnych, dla rolników, którzy de facto sobie nie radzili. Doprowadziło to w latach 80-tych XX wieku do powstania wielkich nadwyżek produktów rolnych. Było to naturalne, bowiem wysoka opłacalność takowej produkcji (poprzez ceny i kompensaty) zabezpieczała Unia, co wpływało na nieracjonalność podejmowania decyzji produkcyjnych przez rolników europejskich (nie przypomina Wam to rozwiązań typowo socjalistycznych?)
 
Owa sytuacja była przedziwna. Występowała nierównowaga rynkowa: podaż znacznie przewyższała popyt na rynku a ceny były na wysokim, sztywnym pułapie ustalonym odgórnie. Nijak się to miało do wolnorynkowego prawa popytu i podaży, wedle którego naturalnym w takiej sytuacji winien być spadek cen. Ale cóż Unia to nie wolny rynek: to socjalizm w czystej postaci.
 
Taka sytuacja nie mogła trwać długo. Znów odgórnie reformami Mac Sharry’ego oraz programem Agenda 2000 dokonano reform polegających m.in. na obniżce cen na produkty rolne a w zamian rekompensując rolnikom utratę dochodu poprzez tzw. dopłaty bezpośrednie związane z wielkością produkcji. Dziwne to, antyrynkowe działania (nieprawdaż?). Jakże fajnie byłoby gdyby np. właściciel firmy produkującej zabawki mógł sprzedawać je po cenie rynkowej a jednocześnie mieć zagwarantowane dopłaty do sprzedanej produkcji gwarantujące mu ustalony wcześniej z sufitu poziom zysku np. 50%. Dlaczego Unia faworyzuje i faworyzowała tylko rolników rozleniwiając ich i nie zmuszając do racjonalnego gospodarowania (np. ciągłej racjonalizacji kosztów swojej działalności)?
 
Kolejną reformą, wyznaczającą obecny charakter WPR była uzgodniona w Luxemburgu w 2003 roku „fundamentalna reforma WPR, która (w skrócie) odchodziła od dopłat bezpośrednich związanych z wielkością produkcji na rzecz takowych dopłat za samo posiadanie ziemi rolnej, przy czym grono środków przeznaczonych na WPR będzie miało (i tak jest obecnie) charakter wsparcia tzw. rozwoju obszarów wiejskich (dostarczanie tradycyjnych wartości kulturowych, zachowanie krajobrazu i specyficznych ekosystemów, produkcja ekologiczna, tworzenie specyficznego charakteru obszarów wiejskich, promocja produktów regionalnych). I znów o alokacji tych środków bądź np. nadanie produktom charakteru regionalnego decyduje nie rynek a urzędnicy unijni oderwani od rzeczywistości.
 
Powyższe rodzi chorą sytuację, gdzie decyzje o przydziale środków zapadają na biurkach urzędników, a rodzi to wiele patologii związanych m.in. z siłą lobbingu niektórych krajów (Niemcy, Francja) oraz zjawisk korupcyjnych. Nowe kraje jak Polska nie mają zbyt wiele do powiedzenia (co było widoczne w przypadku np. określenia cech napoju alkoholowego o nazwie „wódka”, gdzie Polska przegrała batalię w unii z kretesem). Zresztą tam gdzie jest zbyt dużo państwa, na styku państwa i własności prywatnej rodzi się najwięcej patologii w socjalistycznej Unii Europejskiej a w „głowach” urzędniczych rodzą się pomysły śmieszne i alogiczne (np.. sławetny kiedyś pomysł dopuszczalnej na wspólnotowym rynku krzywizny banana czy tego, że ślimak to ryba).
 
A ja w tej sytuacji pozwolę sobie postawić, być może daleko idącą, tezę!: Gdyby faktycznie zlikwidować Wspólną Politykę Rolną Unii Europejskiej (i tym samym dopłaty do rolnictwa w obecnym kształcie) lub też głęboko ją zreformować w kierunku zbliżenia do zasad wolnej konkurencji, to polskie rolnictwo stałoby się jednym z najlepszych i najbogatszych w tej właśnie Unii! (ze względu na jakość i sprawność polskich rolników).
 
Spokojnie można byłoby pomagać rolnikom w ograniczonym zakresie z własnych środków budżetowych (wszak i tak jesteśmy niemal już płatnikiem netto do Unii, więc co za różnica czy pomoc daje Unia czy nasz, polski rząd?). I nie ma się w tej chwili co wyszydzać obecnego rządu, że proponuje programy "świnia +", czy "krowa +". Jest to naturalne bowiem zachodni rolnicy są konkurencyjni wobec polskich jedynie ze względu na dopłaty jakie otrzymują od UE i to dopłaty wyższe niż polscy rolnicy.
 
Jest jeszcze jeden argument: po co w ogóle Wspólna Polityka Rolna dająca dopłaty do rolnictwa? Przecież i tak beneficjentami niej są w krajach zachodnich w 75% wielkie koncerny przetwórcze i duże gospodarstwa rolne lub grupy producenckie. Ale skoro jednak ta polityka ma zostać to dobrze, że premier M. Morawiecki nawołuje rolników do tworzenia grup producenckich, bo one mogłyby korzystać z efektu skali i sprzedawać więcej i po korzystniejszej cenie produkty rolne swoich członków. Nawołuje też do tego najlepszy wedle mnie od 1989 minister rolnictwa  i rozwoju wsi J.K. Ardanowski.
 
Ale jestem pewny, że gdyby była wolna konkurencja to polska żywność i polscy rolnicy byliby na czele Europy. Dzisiaj dostają i tak mniejsze o połowę dopłaty a i tak nasza żywność jest lepsza jakościowo. Na razie lepsza, choć (właśnie ze względu na chorą u podstaw WPR) i w Polsce mamy tendencję pogarszania się jakości żywności. Niestety.
 
Wspólna Polityka Rolna to innymi słowy "kołchoz w pigułce" dający nie tym, którzy produkują a tym, którzy przetwarzają i najlepiej jeszcze będąc "dużym światowym, bezpaństwowym graczem".
 
A Unia może w konsekwencji doprowadzić do dopłat rolniczych, przy produkcji żywności GMO. Stworzyła takie uzależnienie od siebie rolników, dała im takie udogodnienia, że będą Oni przychylnie takowej żywności (chociaż wiedzą, że to "terror" na jej jakości i naturalności).
 
Tak więc, jeżeli Unia wróciłaby do korzeni kapitalizmu to polska żywność byłaby jedną z najlepszych w Europie, a polscy rolnicy nie tylko by nie stracili, ale zyskali.
 
Niestety zdaję sobie sprawę, że na dzień dzisiejszy jest to wołanie w próżnię. Wielkie koncerny oraz „latyfundia” korzystające w największym stopniu ze WPR zrobią wszystko, aby ją jeszcze bardziej rozbudowywać, a rolnicy, przyzwyczajeni do dopłat i de facto okłamywani informacyjnie, też mogą być w większości przeciwni wszelkim zmianom redukującym wielkość owych dopłat.
 
Nie mówię tu o urzędnikach unijnych i samej Unii, która straciłaby możliwość ingerowania i uzależniania sobie mieszkańców Europy (w tym przypadku rolników). Ilu takich urzędników musiałoby stracić pracę? I czy Unia na to pozwoli? Przecież w ten sposób traci władzę centralną (a przecież to uwielbia: uzależniać i sterować „zwykłymi ludźmi” – mieszkańcami krajów Europejskich).
 
Jak wiemy z historii socjalizm jest systemem, który jest bardzo trudno obalić, ale prędzej czy później zawsze okazywał się nieefektywny i umierał śmiercią naturalną bądź dzięki niepokojom społecznym.
 
Sądzę, że w perspektywie czasu i tak Unia Europejska w obecnym kształcie nie przetrwa, jako sztuczny twór (podobnie jak Cesarstwo Rzymskie czy ZSRR lub Jugosławia), sztuczna waluta Euro zniknie jak kamfora a rolnictwo powróci do racjonalnego gospodarowania według zasad wolnego rynku.
 
Nierealne marzenia? Nierealnym wydawał się też upadek bloku socjalistycznego wraz z ZSRR, więc podobny Związek Socjalistycznych Republik Europejskich historycznie czeka podobny los…
 
Pożyjemy, zobaczymy….
 
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
 
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

KOMENTARZE

  • Autorze
    Nie dorównanie lecz całkowite zniesienie tych dopłat, działających demoralizująco i kryminogennie.
  • @kula Lis 68 11:51:19
    Tak też postuluję.
    Pozdrawiam
  • Cele Wspólnej Polityki Rolnej
    .
    precyzyjnie określił H. Kissinger:

    "Kontrolując ropę naftową, kontroluje się narody, kontrolując żywność, kontroluje się ludy.”"

    -http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-informacje/item/16661-glos-z-piekla-henry-kissinger-o-nadchodzacej-wojnie

    Cytowany już przeze mnie przykład

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/17/texnc/#Geneza

    uświadamia stopień realizacji celu. Należy dodać, że w krajach UE, n,.p. Rumunia obserwowane są podobne procesy, dotyczy to jednak WSZYSTKICH krajów UE choć w różnym stopniu. To pozwala zrozumieć też jakim celom musi służyć polityka rolna żądu/żądziku w Warszawce. Jakże dobrze pasuje do tego embargo dla polskiego rolnictwa do Rosji ? Naturalnie chętni mogą nadal wierzyć w to, że chodzi o ukaranie tych obmierzłych Rosjan, przy okazji zostali ukarani Polacy, ale wobec takiej bezgranicznej ich tępoty politycznej trzeba było im jeszcze dołożyć Just Act 447, a niech sią cieszą durnie, że mają hamerykańskiego sojusznika.
  • @kula Lis 68 11:51:19
    To by było najlepsze, ale pod warunkiem że polityka nie będzie się w to mieszała ( a to jest raczej nierealne). Co z tego że wyprodukujemy dużo dobrego towaru jak jakiś pajac z Waszyngtonu czy Brukseli powie naszym że temu czy tamtemu nie możemy sprzedawać swojej przysłowiowej marchewki, bo obłożą nas sankcjami. Na rynki zachodnie raczej trudno będzie wejść bo oni wpuszczą tylko ten towar który jest u nich deficytowy lub dla nich nieopłacalny w produkcji.
  • @Laznik 15:43:20
    Wayne Allyn Root, konserwatywny komentator polityczny, umieścił na Twitterze nagranie, w którym mówi, że żydzi w Izraelu kochają prezydenta (Donalda Trumpa) tak, jakby był "drugim przyjściem Boga" ("the second coming of God"). Donald Trump podał ten wpis dalej z krótkim komentarzem "Dziękuję". Trump, oskarżany o antysemityzm w związku ze swoją wypowiedzią o "braku wiedzy i lojalności" amerykańskich żydów popierających Demokratów w USA, podał dalej fragment programu Roota emitowanego przez Newsmax TV. To jest najlepszy prezydent dla żydów w Izraelu w historii. Nie tylko w Ameryce, Trump jest najlepszym prezydentem dla Izraela w historii świata. I żydzi kochają go, jakby był Królem Izraela. Jakby był drugim przyjściem Boga mówił Root.
  • @Laznik 15:43:20
    Żydom należy przyPOmnieć słowa ich delegata na "ten kraj" Rotfelda/ Rostowskiego iż PO prostu piniendzy nie ma i nie bendzie. Wtedy za ich rządów dla Polaków ich nie było.
  • @Laznik 15:43:20
    Donald Trump pracuje nad powrotem Władimira Putina do rozmów najważniejszych liderów zachodniego świata. Podczas spotkania G7 we francuskim Biarritz zasugerował, że taką okazją będzie szczyt grupy w przyszłym roku, którego gospodarzem będą Stany Zjednoczone.
  • @kula Lis 68 16:21:46
    Rotfeld to dziękował Obamie za przypomnienie, że niemieckie obozy zagłady były polskie.
    Rostowski ma polskobrzmiące nazwisko ,,żydowskie" i nie trzeba mu wymyślać innego.
  • @Oracz 16:32:43
    To nie wymyślone, to jego pierwsze.
  • Niemiecki ekonomista ostrzega Polskę przed przyjęciem wspólnej waluty. "Złoty przetrwa kryzys, a euro nie"
    Markus Krall, niemiecki ekonomista i menadżer zajmujący się oceną ryzyka w gospodarce, w rozmowie z PAP ostrzega Polskę przed przyjęciem wspólnej unijnej waluty. Ekspert przewiduje pod koniec 2020 r. załamanie systemu bankowego RFN i zawalenie się strefy euro. Zdaniem Kralla euro jest wadliwą konstrukcją podtrzymywaną przy życiu jedynie dzięki polityce, która trwale niszczy zdolność gospodarki RFN do konkurencji i osłabia system bankowy. Bez zerowych stóp procentowych w strefie wspólnej waluty Włochy, Francja, Grecja i inne kraje dawno by zbankrutowały podkreśla. Zerowe stopy utrzymują jednak przy życiu nieskuteczne firmy oraz zmniejszają dochody banków i systemu finansowego. Nieefektywne przedsiębiorstwa zatruwają portfolio banków, których są klientami. Gdy te przedsiębiorstwa wreszcie zaczną upadać, będzie to jednocześnie oznaczało ogromną falę strat dla instytucji finansowych. Tak poważną, że system bankowy w eurolandzie czeka zapaść pesymistycznie przewiduje ekonomista, autor książek nt. polityki finansowej. W momencie, gdy dochody spadną na tyle, że banki znajdą się na minusie a może do tego dojść pod koniec przyszłego roku będziemy świadkami drastycznego ograniczenia dostępności kredytów, bo straty spowodują erozję funduszy własnych banków. Ich posiadanie jest warunkiem udzielania kredytów. Brak kredytów doprowadzi do fali bankructw niewydolnych, a następnie także zdrowych przedsiębiorstw. Spirala będzie się nakręcać twierdzi menedżer. Jak przewiduje, efektem będzie masowe bezrobocie. Zaczną też upadać instytucje finansowe, gdyż firmy przestana spłacać kredyty. Europejski Bank Centralny będzie próbował sytuację ratować poprzez dodruk pieniędzy bo państwa nie będą ich miały. Bardzo szybko doprowadzi to do nagłego wzrostu ilości pieniędzy na rynku. Deflacja przerodzi się w inflację. Doprowadzi to do utraty oszczędności nie tylko u Niemców, ale wszystkich tych, którzy je ulokowali w euro. Spowoduje to wycofanie poparcia politycznego dla euro i kraje będą wracać do walut narodowych prognozuje jeden z najbardziej uznanych w Niemczech ekspertów zajmujących się ryzykiem gospodarczym. Jego zdaniem nie obędzie się też bez konsekwencji dla Polski. Polska gospodarka opiera się na wielu filarach, które mogą zostać uszkodzone poprzez kryzys strefy euro. Przede wszystkim ucierpi popyt na polskie produkty w eurolandzie. W kurczącej się gospodarce ten popyt również będzie się kurczył. Polska musi się też niestety nastawić na to, że wir recesji strefy euro pociągnie również ją. Wzrost gospodarczy będzie zatem słabszy albo wręcz ujemny prognozuje Krall, na co dzień dyrektor zarządzający w firmie goetzpartners we Frankfurcie nad Menem, która zajmuje się oceną i minimalizacją ryzyka w przedsiębiorstwach. Jeśli polski rząd zapytałby mnie o radę, to doradzałbym odizolowanie polskiego systemu bankowego od strefy euro tak bardzo, jak to tylko możliwe. Kapitał własny banków powinien znajdować się na terenie Polski. Należy wprowadzić limity pożyczek międzybankowych za granicę, zwłaszcza do strefy euro. Powinno się też ograniczyć handel produktami pochodnymi. Przede wszystkim jednak Polska pod żadnym pozorem nie może wstępować teraz do strefy euro. Byłoby to zadanie śmiertelnego ciosu polskiej gospodarce ostrzega ekonomista. Jest on przekonany, że nawet gdyby Polska się zabezpieczyła, to banki a zatem też zwykli ludzie odczują zapaść eurolandu. Swoim klientom w Niemczech doradzam kupowanie krótkoterminowych obligacji państw spoza strefy euro. Swoją drogą, Polska jest na liście krajów, które polecam obok USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Czech, Węgier, Australii, Singapuru i Nowej Zelandii. Poza tym zalecam ulokowanie części oszczędności w złocie. Jest to jednak ważniejsze dla Niemców i mieszkańców strefy euro niż Polaków. Wasza waluta złoty, przetrwa kryzys, a euro nie konkluduje Markus Krall.

    mly/PAP

    Ps..A co na ten wywiad powiedział PGR-owski księgowy żyd Bucholtz vel Balcerowicz? Nasza waluta przetrwa o ile u władzy będzie PiS, bo jeśli by nie daj Boże wróciło PO to natychmiast sprzeda PKO i inni będą nam ustalać kurs złotego. Były szef amerykańskiego banku A Greenspan powiedział cyt: euro jest i niedługo pójdzie. To chce USA i teraz Niemcy doszli do muru. Bez "poddańców" (np POLSKI) euro pada. Podtrzymują wszystko sztucznie drukarkami.
  • Tak to się robi w Niemczech. Fałszerstwo wyborcze na wielką skalę.
    Fałszerstwo wyborcze na wielką skalę. Członek komisji zaliczał Zielonym głosy oddane na prawicową AfD. Jak mawiał Józef Stalin, nieważne kto głosuje, ważne, kto liczy głosy. Stara prawda znalazła potwierdzenie w niemieckim landzie Brandenburgia. Jeden z członków komisji wyborczej głosy oddane na prawicową partię „Alternatywa dla Niemiec” zaliczał skrajnie lewicowym Zielonym. Chodzi o wybory lokalne z 26 maja. Antybohater przyznał się do zarzucanych mu czynów. W rozmowie z gazetą „Tagesspiegel” powiedział, że zadziałał spontanicznie. W komisji wyborczej było łącznie 6 osób, ale to nie przeszkodziło młodemu lewicowcowi w manipulacji. Nikt mnie nie kontrolował. Zmieniałem głosy tak, że te oddane na AfD były liczone jako oddane na Zielonych wyznał. Twierdzi, że nie planował tego, lecz zadziałał spontanicznie. Moje serce bije po lewej stronie zdradził. Nie potrafił zaakceptować faktu, że prawicowa parta AfD cieszyła się tak dużym poparciem wyborców. Podczas wyborów samorządowych uzyskała w całym kraju 15,9 proc. głosów. Osoba, która dopuściła się manipulacji, nie potrafi dokładnie stwierdzić, ile głosów zostało sfałszowanych. Szacuje, że około 50. Tutaj, w Brandenburgii wszystko funkcjonuje gorzej niż w Berlinie. Dobrze jest nazwać Murzyna Murzynem. Kiedy wieczorem siedzimy w barze, zawsze znajdzie się ktoś, kto opowie rasistowski żart, a wszyscy śmieją się bez żadnej refleksji. Mój świetny przyjaciel, którego ojcem jest Irakijczyk, regularnie jest wyzywany. Gdy odwiedza znajomych w zachodnich Niemczech, nie doświadcza tego twierdzi. Oczywiste oszustwo sprawiło, że w Niemczech na nowo rozgorzała dyskusja o sposobie liczenia głosów. Sprawę bagatelizuje jednak polityk CDU, Sascha Gem. Na poziomie lokalnym możemy co najwyżej decydować, czy nową farbę elewacyjną w przyszłym roku dostanie szkoła A czy B. To dość głupie, co zrobił. Podejmowanie takich prób, gdy prawdopodobieństwo ich wykrycia jest spore, jest irracjonalne powiedział. Prokuratura w Poczdamie wszczęła postępowanie w tej sprawie, ale nie chce wypowiadać się o szczegółach. Oszustowi grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. W rozmowie z „Tagesspiegel” z rozbrajającą szczerością przyznał, że gdyby mógł cofnąć czas, to ponownie sfałszowałby głosy. Również dlatego, że w obowiązującym systemie, to bardzo proste.

    Źródło: tagesspiegel.de
  • Co znaczy lewicowy ?!
    .
    @kula Lis 68 18:01:16

    "skrajnie lewicowym Zielonym"

    Nie bardzo rozumiem w tym kontekście, Zieloni w RFN mają swoją klientelę głównie wśród tzw. klasy średniej, i to w tej bogatszej części, którą trudno zaliczyć do lewicy, raczej przypominają tzw. wolnych demokratów. Założeni zostali przez agenturę z USA i Izraela n.p. Cohnbendit, J. Fischer. To w takim razie NSZZ "S" też byłby lewicowy, bo powstał w podobny sposób

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    na marginesie, nie tyłko NSZZ "S" ale wiele innych NSZZ w Europie.

    Zadaniem operacyjnym Zielonych było i jest otworzenie nowego obszaru interesów, opłat za ekologię, typowy przykład to certyfikaty CO2, wg. moich danych rozprowadzane przez bank Rotszyldów, rodzaj odpustów za grzechy w środowsiku naturalnym. Podobny model sprzedaży odpustów jest znany z późnego średniowiecza, kiedy to papieże sprzedali licencje na odpusty papieskie Fuggerowi.

    Niestety domunuje częstokroć niedbałość semantyczna, co prowadzi do wielu problemów i szkodzi rozumieniu procesów, na co zwraca uwagę cytowany już blog.

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    "Józef Stalin" został celnie przywołany, w mym odczuciu był kontunuatorem klasycznej demokracji, tu przypomnieć trzeba, że demokracja starogrecka była systemem niewolniczym, z jej demokracji korzystało ok. 10% ludności, 90% było zależne albo wprost było niewolnikami. Myślę, że proporcje w naszej demokracji są podobne.

    Zachodzę w głowę, jak ludzie z nawet byle jakim wykształceniem kalsycznym mogą się zachwycać demokracją, jeśli nie należą do uprzywilejowanych 10%. Na koniec, wybory nie mają nic wspólnego z demokracją, to jest jedynie jedna z metod selekcji stosowana w najróżniejszych systemach, stosowana jest też selekcja przez losowanie,która może być daleko sprawiedliwsza niż wybory.
  • To historyczny moment. "Rz": Rząd Mateusza Morawieckiego przygotowuje pierwszy budżet bez deficytu
    To historyczny moment! Budżet państwa 2020 roku ma być zrównoważony dowiedziała się „Rzeczpospolita” ze źródeł zbliżonych do rządu. Rada Ministrów na wtorkowym posiedzeniu zajmie się projektem ustawy budżetowej na 2020 rok. Jak informuje „Rzeczpospolita”, powołując się na źródła zbliżone do rządu, budżet państwa na 2020 rok ma być zrównoważony, czyli bez deficytu. To znaczy, że dochody państwa mają wystarczyć na pokrycie wszystkich wydatków i nie trzeba będzie pożyczyć pieniędzy na rynku, by pokryć budżetową dziurę. Budżet państwa bez deficytu byłby pierwszym tak dobrze skonstruowanym planem finansowym państwa od czasów transformacji podkreśla gazeta. Byłby to kolejny dowód na to, że elita ekonomistów III RP, która krytykuje PiS i premiera Mateusza Morawieckiego o „rozdawnictwo” i niszczenie finansów państwa, czyni to bezpodstawnie.

    kpc/”Rz”

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej