Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
670 postów 1787 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Sądy, kasta, stan spoczynku i emerytury sędziowskie...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Clou sporu jest tak naprawdę istnienie sądowej Izby Dyscyplinarnej, która ma uprawnienia mogące w konsekwencji usunąć np. sędziego, który jawnie sprzeniewierzył się etyce zawodu lub popełnił przestępstwo pospolite.

 W cyklu felietonów pt. "Kasta" TVP Info zajmuje się problemem patologii w środowisku prawniczym. Pod lupą autorów programu są przede wszystkim sędziowie, ale też prokuratorzy i komornicy.

 
Tłem tegoż programu jest obecna walka środowisk prawniczych o utrzymanie status quo, czyli żeby "było tak jak było",  a że jest źle to wie każdy Polak. I nie chodzi tu nawet o skandaliczne wyroki lub realne antyludzkie postępowania wobec Polaków np. sędziów, komorników czy prokuratorów. To jest sprawa wtórna, bo tak naprawdę chodzi o utrzymanie bezkarności tychże środowisk w Polsce.
 
Clou sporu jest tak naprawdę istnienie sądowej Izby Dyscyplinarnej, która ma uprawnienia mogące w konsekwencji usunąć np. sędziego, który jawnie sprzeniewierzył się etyce zawodu lub popełnił przestępstwo pospolite. Bowiem dziś mamy taką sytuację, że nawet sędziowie, którzy są np. złodziejami lub "damskimi bokserami" dalej swobodnie orzekają i są utrzymywani w zawodzie przez innych kastowych sędziów. Podobnie jest też w sytuacji, gdy sędzia staje się politykiem i tym samym uwłacza własnej bezstronności jako sędziego. Takie zachowanie też może - według nowego prawa - zakończyć się wydaleniem takiego delikwenta z grona sędziowskiego. Sędziowie więc walczą o swoje przywileje a mają o co. Walczą też o przywileje pozostałych zawodów prawniczych. 

Jednym z tych przywilejów są sędziowskie emerytury. 

Ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych określa kiedy i pod jakimi warunkami sędziowie i prokuratorzy nabywają uprawnień aby przejść w stan spoczynku. Kwestia emerytalna, w tym przypadku, kształtuje się inaczej niż w przypadku osób zatrudnionych na podstawie np. umowy o pracę. Służba sędziego jest dożywotnia. Oznacza to, że do końca życia sędzia pozostaje osobą publiczną, co jest związane z pewnymi utrudnieniami w życiu prywatnym. Z uwagi na powagę urzędu sędziowie dożywotnio odpowiadają za popełnione przestępstwa, zarówno karnie, jak i dyscyplinarnie. Tak, że nie istnieje żaden prawny kaganiec, żeby sędziów w stanie spoczynku nie pociągać do odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej. "Stan spoczynku" nie zwalnia sędziów od tych odpowiedzialności. 
 
Natomiast sama kategoria "stan spoczynku" jest kontrowersyjna. Sędzia na "emeryturze" czyli w stanie spoczynku nie opłaca składek ZUS tak jak inni polscy obywatele. Mało tego! Korzysta też z szeregu innych apanaży jak np. diety czy zwrot kosztów swoich działań jako sędziego w stanie spoczynku, czyli w te "koszty" można "wrzucić" wszystko a tym samym może się okazać, iż taki sędzia nie tylko, że nie zapłaci podatku dochodowego, ale będzie mu się należał zwrot części tegoż podatku.
 
Sędzia, prokurator, w momencie przejścia w stan spoczynku, otrzymuje uposażenie w wysokości 75 procent wynagrodzenia, jakie uzyskiwał w chwili odejścia z czynnego zawodu. Uposażenie sędziego i prokuratora w stanie spoczynku jest finansowane z budżetu państwa, przy czym wniosek o przejście w stan spoczynku może złożyć sam sędzia powołując się np. na powody zdrowotne. Dochodzi zatem do kuriozalnych sytuacji, w których np. sędzia 30 letni już jest w stanie spoczynku i podejmuje dodatkowe zatrudnienie, jednocześnie zachowując sędziowskie uposażenie. Są też przypadki, że sędzia na swój wniosek i ze względów zdrowotnych przechodzi w stan spoczynku aby uniknąć postępowania dyscyplinarnego, co przecież nie powinno być przeszkodą aby takie postępowanie prowadzić. Niestety kasta sędziowska myśli i działa inaczej.
 
Zgodnie z konstytucją wynagrodzenie sędziego musi odpowiadać godności urzędu i powierzonemu zakresowi obowiązków. Wysokość wynagrodzenia sędziego mieści się w przedziale dwu lub trzykrotności średniej krajowej, czyli od około 8 tysięcy złotych do około 13 tysięcy złotych. Do podstawowego wynagrodzenia należy doliczyć min. jubileuszowe gratyfikacje, dodatek stażowy i inne. Więc 75% tej kwoty wynosi od około 6 tysięcy złotych do około 9,8 tysięcy złotych i tyle dostają sędziowie w stanie spoczynku. Jak wspomniałem należy też do tego doliczyć różnego rodzaju dodatki i bonusy sędziowskie.
 
Obecnie, zgodnie z przyjętymi zmianami obowiązujących przepisów, sędziowie mężczyźni przechodzą w stan spoczynku z dniem ukończenia 65 roku życia. Sędzia kobieta może przejść w stan spoczynku, na swój wniosek, po ukończeniu 60 lat. Sędzia może sprawować urząd nadal, jeżeli nie później niż 6 miesięcy po i nie wcześniej niż 12 miesięcy przed ukończeniem tego wieku, oświadczy Krajowej Radzie Sądownictwa wolę dalszego sprawowania stanowiska. Musi przedłożyć zaświadczenie, że jest zdolny do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia. Krajowa Rada Sądownictwa może wyrazić na to zgodę.
 
W przypadku prokuratorów przepisy ustawy o prokuraturze odsyłają do umocowań prawnych, które obowiązują w przypadku sędziów. Uprawnienia Krajowej Rady Sądownictwa przysługują, w tym przypadku, Prokuratorowi Generalnemu.
 
Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie neguję faktu, iż sędziom czy prokuratorom należą się wysokie uposażenia. Ich praca często jest wykonywana nawet z narażeniem życia... bo ich decyzje mogą być np. przez świat przestępczy oceniane bardzo negatywnie i może się to wiązać z różnego rodzaju zagrożeniami, nawet kryminalnymi.
 
Pragnę natomiast zwrócić uwagę, że Sędziowie i członkowie pozostałych formacji prawniczych pełnią rolę służebną wobec Polaków i podlegają rozdziałowi władzy: sądowniczej, ustawodawczej i wykonawczej. Nie może być tak, że kasta sędziowska uzurpuje sobie prawo bycia "ponad prawem" i tworzy niezależną od państwa kastę ludzi, którzy wzajemnie się wspierają i bronią - w swoim gronie - przestępców lub sędziów, którzy sprzeniewierzają się etosowi swojego zawodu.
 
Nie wiem czy zakres zmian, które planuje PiS (pozostał podpis Prezydenta RP) bezie wystarczający. Osobiście jestem za całkowitą zmiana ustroju sądów powszechnych na model anglosaski: sędziowie powoływani w wyniku wyborów powszechnych, decydująca rola ławy przysięgłych czy niemożność wydawania nieprzychylnych obywatelom wyroków niż te, które zapadały już wcześniej w  podobnej lub prawnie identycznej sprawie.
 
---------
 
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • @krzysztofjaw
    https://assets.polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/472dffc399e6c9a44e03f71b964e6743_L.jpg
    Gazeta Finansowa ujawnia: Kasa sędziowskiej kasty. Ile naprawdę zarabiają sędziowie? Majątki naszych sędziów często nie mają wiele wspólnego z ich zarobkami. Przykładów na potwierdzenie tej tezy jest dużo. Aby uniknąć trudnych pytań o pochodzenie majątków, sędziowie w ostatnich latach robili co mogli, aby ich oświadczenia majątkowe nie były jawne.

    Operacja „Majątek”

    Gdy na początku 2016 r. ze strony szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry padła zapowiedź, że wprowadzona zostanie jawność oświadczeń majątkowych sędziów, ci zareagowali oburzeniem. Powszechnie padały głosy, że takie rozwiązanie będzie sprzeczne z Konstytucją RP i prawem Unii Europejskiej, jego wprowadzenie będzie zaś zagrażało ich bezpieczeństwu. W kampanię obrony sędziów przed nowym rozwiązaniem zaangażowała się nie tylko Krajowa Rada Sadownictwa, ale i Sąd Najwyższy oraz wszystkie stowarzyszenia zawodowe. Jako rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) sędzia Waldemar Żurek był w pierwszym szeregu zwalczających reformy rządu PiS. Szczególnie nie podobał mu się pomysł jawnych oświadczeń sędziów. Żurek wiele razy podnosił, że takie rozwiązanie wystawia sędziów na cel przestępców. W listopadzie 2016 r. przeforsowano jednak zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów. Bardzo szybko wokół majątku Żurka zrobiło się głośno. Okazało się, że po dwudziestu latach zawodowej kariery sędzia zgromadził naprawdę spory majątek. Żurek ma aż 21 nieruchomości. M.in. dom o powierzchni 110 mkw., lokal użytkowy o powierzchni 85 mkw., drewniany domek na wsi, kamienicę w prestiżowej lokalizacji w Krakowie, której jest współwłaścicielem (wraz z byłą żoną), a do tego liczne grunty, położone w różnych częściach Polski. M.in. 6,8 ha w województwie łódzkim, 3,5 ha w Rzeplinie w woj. małopolskim, 3,4 ha na Podkarpaciu, 1,5 ha w gminie Postomino w województwie zachodniopomorskim. Trudno przez 20 lat pracy jako sędzia zgromadzić taki majątek. W środowisku zaczęła się operacja „Majątek”. W jej ramach sędziowie rozpoczęli przepisywanie posiadanych dóbr na członków rodziny i bliskie osoby. Tym działaniom towarzyszył spory pośpiech, na tyle duży, że pozostały po nich nader liczne ślady w oświadczeniach majątkowych, które sędziowie złożyli po wejściu w życie nowych przepisów. W jednym z nich, złożonym przez sędziego jednego z warszawskich sądów wykazano m.in. miejsce garażowe w luksusowym apartamentowcu, w którym najprawdopodobniej pozbył się wcześniej mieszkania, wykazując jedynie dom jednorodzinny, którego jest tylko współwłaścicielem. Takich śladów jest znacznie więcej. Sędziowie zaciągali również różnego rodzaju kredyty bankowe i pożyczki, niezależnie od tego, że mieli już te, które zaciągnęli wcześniej, aby tylko móc wykazać, że przysłowiowo żyją „na debecie”.

    Polska – raj dla sędziów

    Sędziowie należą do najlepiej zarabiających grup zawodowych w Polsce, nawet w obrębie osób wykonujących zawody prawnicze (adwokaci, radcowie, sędziowie i prokuratorzy). Jak podaje portal wynagrodzenia.pl, średnia pensja sędziego wynosiła w ubiegłym roku 9,94 tys. zł brutto. Co drugi otrzymuje pensję od 7,8 tys. zł do 11,93 tys. zł. 25 proc. najgorzej wynagradzanych sędziów zarabia poniżej 7,8 tys. zł, natomiast na zarobki powyżej 11,93 tys. zł brutto może liczyć grupa 25 proc. najlepiej opłacanych sędziów. Sędziowskie pensje w ostatnich kilkunastu latach były systematycznie podnoszone. W 2012 r. sędziowie sądów apelacyjnych zarabiali przeciętnie 12,9 tys. zł. Cztery lata później dostawali już 16,5 tys. zł. Sędziowie sądów okręgowych w 2012 r. zarabiali 11,2 tys. zł; natomiast w 2016 r. było to już 13,9 tys. zł. Z kolei w sądach rejonowych zarobki wzrosły z 8,8 tys. zł do 11 tys. zł. Przeciętnie zarobki naszych sędziów wzrosły w latach 2012–2016 o prawie 3,6 tys. złotych. To kilkakrotnie więcej niż wzrosły pensje zwykłych Polaków. Polska wydaje na sądy, licząc jako procent PKB, więcej niż Hiszpania czy dużo bogatsze Niemcy i Wielka Brytania. Skutkiem tego jest znaczny wzrost liczby polskich sędziów w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców (jest ich więcej niż w wielu krajach zachodnich), ale też znaczny wzrost ich płac. Taka polityka wiązała się z przekonaniem rządzących, że systematyczne zwiększanie nakładów finansowych poprawi efektywność sądów i pozwoli im na doszlusowanie do europejskiej czołówki. Okazało się jednak, że jakość pozostała bez zmian. Problem w tym, że większe pieniądze nie wyleczyły chorób, których korzenie sięgają czasów komunistycznej Polski. A jedną z nich jest korupcja.
    Bezkarność systemowa

    System postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów nie działa w Polsce. W 2011 r. było ich 43, w 2012 roku było ich 50, w 2013 roku było ich 75 w 2014 roku 92 i w 2015 roku było ich 50. Łącznie zatem w latach 2011–2015 sędziowskie sądy dyscyplinarne prowadziły 310 postępowań dyscyplinarnych. Jednak tylko 11 z nich, czyli niecałe 3 proc. zakończyło się usunięciem sędziego z urzędu. Wszyscy z wymienionych sędziów mieli na koncie różne przestępstwa, ale o dziwo nie było wśród nich korupcji. Można by zatem odnieść wrażenie, że korupcja to coś, co w ogóle nie dotyczy naszych sędziów.

    Korupcja bowiem w polskich sądach jest, bo zawsze w nich była. Tyle że jej ściganie jest znacznie trudniejsze niż gdzie indziej. Dlatego instytucje uprawnione do walki z korupcją zawsze unikały tematu łapownictwa w sądach. Nawet gdy powstało CBA, sytuacja nie uległa jakiejś radykalnej zmianie. Sędziowskie środowisko przez lata marginalizowało informacje wskazujące na możliwość istnienia przekupstwa przy wydawaniu wyroków. Tak było w wypadku sędziego Janusza K., który w 2017 r. po prawie dziewięciu latach mógł zostać prawomocnie skazany za przyjmowanie łapówek w zamian za łagodniejsze wyroki na karę czterech lat bezwzględnego więzienia i grzywnę w wysokości 60 tys. złotych. Gdy stawił się do odbycia kary, długo nie pobył w więzieniu. Sąd Najwyższy uwzględnił jego kasację i uchylił częściowo wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie.

    Bezkarni pozostają nawet bohaterowie afer nagłośnionych przez mediach. Tak było w wypadku warszawskiego sędziego, który zadecydował o upadłości kilku polskich przedsiębiorstw (m.in. spółki CLiF, Kasprzak i Eko-Mysiadło). Ich majątek przeszedł potem w posiadanie firm, z którymi ów sędzia był związany. Cały proceder trwał latami. Ów sędzia pomimo postępowania dyscyplinarnego nie został usunięty z zawodu, przeniesiono go jedynie na inne stanowisko. Gdy w końcu sam odszedł pod wpływem presji mediów, bez przeszkód robił karierę naukową, honorowany przez środowisko sędziowskie.

    Takich wypadków było w Polsce w ostatnich kilkunastu latach znacznie więcej. Naszą wiedzę na ten temat poszerzyły w ostatnim czasie sejmowe komisje śledcze, a zwłaszcza Sejmowa Komisja ds. afery Amber Gold. Jej wiceprzewodniczący, poseł Jarosław Krajewski (PiS), w marcu br. poinformował, że komisja dysponuje odtajnioną notatką ABW z września 2012 r., która dotyczy korupcji w gdańskim sądownictwie.
    W sierpniu ubiegłego roku Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko sędziemu Krzysztofowi S. byłemu prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Został on oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która w latach 2013–2016 dokonała przywłaszczenia prawie 30 milionów złotych na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Prokuratura zarzuciła Krzysztofowi S. niedopełnienie obowiązków prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie i osobiste przyjmowanie korzyści majątkowych w kwocie nie mniejszej niż 376 300 złotych.

    Jednym z najważniejszych elementów systemu rządów komunistycznej Polski były sądy. Pod ich patronatem wyrósł system „ustawiania” wyroków sądowych za łapówki. Wspólnikami sędziów byli prokuratorzy i adwokaci. Proceder ten kwitł latami, wypaczając cały system sądowniczy. Niestety, nastała wolna Polska, sądownictwo zostało niejako wyłączone z obszaru zmian politycznych. Teraz czas to zmienić.

    Cały tekst o zarobkach sędziów ukazał się na łamach „Gazety Finansowej”.

    Ps...Nawet takie zarobki nie tłumaczą tak wielkich majątków niektórych sędziów, więc skąd mają ano zapewne łapóweczki pod stolikami od gangsterów, którzy dziwnym trafem wychodzą w świetle jupiterów na wolność, o ułaskawieniach Bolka nie wspomnę.
  • @krzysztofjaw
    Gdzie mieszkają, ile zdołali odłożyć? Oto majątki polskich sędziów [RAPORT] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1412401,ile-zarabia-sedzia-w-polsce.html
    Ps..A nie piszecie ilu sprawiedliwych ma w domach i mieszkaniach gosposie. Ilu panów ma kochanki i dzieci z kochankami. To przecież też generuje koszty. W Niemczech sędziowie zarabiają 1,1 średniej krajowej. W Polsce sędziowie zarabiają 3 - 5 średnich krajowych. Jako podatnik utrzymujący sędziów - zwracam też uwagę, że sędziowie w Polsce to największe lenie w Europie spośród sędziów. Wystarczy zajrzeć do budynków sądowych w Polsce po godzinie 14,00 - pustki. W Europie normą jest, że sądy pracują do godziny 20,00 także w soboty. Żeby wygenerować 1mln zł oszczędności potrzeba odkładać ok. 8.000 zł miesięcznie przez 10 lat! albo 4.000 zł miesięcznie przez 20 lat. To chyba nie jest źle sędziom, zwłaszcza jeżeli do tego mają domy i mieszkania np. nie na kredyt i 1-2 auta (może i 7-10 letnie ale z salonu, kupione 7-10 lat temu, a nie wczoraj kupionego szrota). A sędzia Waldemar Żurek? Przecież to multi-milioner, przynajmniej to pokazują składane przez niego deklaracje. Multi-milioner, który nie jest w stanie wytłumaczyć się z posiadanego majątku - i to jest właśnie prawdziwy obraz polskiego sądownictwa, czyli bezkarna Nadzwyczajna Kasta, schroniona za murem korupcji sędziowskiej i skorumpowanymi przepisami.
  • @krzysztofjaw
    Polska ma najwięcej prokuratorów w Unii i zarabiają oni lepiej niż sędziowie. Liczba prokuratorów powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła o 40%. I co więcej - w 2016 roku ich zarobki przewyższały przeciętne wynagrodzenia sędziów - wynika z raportu przygotowanego przez Uczelnię Łazarskiego we współpracy z Wydawnictwem Wolters Kluwer Polska SA. Odnotowano znaczący wzrost liczby prokuratorów oraz ich przeciętnych wynagrodzeń, które w 2016 roku przewyższały przeciętne wynagrodzenia sędziów.
     Zdaniem dr Hanny Bzdak, sędziego w stanie spoczynku, wykładowcy w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury poziom wykształcenia, odpowiedzialności i trudności pracy sędziów i prokuratorów jest porównywalny, jednakowo obciążający. Sędziowie karniści i rodzinni  sprawują dyżury, z tym że nie są one dodatkowo opłacane. Prokuratorzy i sędziowie odpowiadają za ludzkie losy - dodaje sędzia Bzdak. - Z tym, że prokuratorzy dodatkowo asystują przy sekcjach zwłok.

    Prokuratorzy - rekord Polski w UE
    Według danych CEPEJ Polska ma największą liczbę prokuratorów wśród 28 krajów UE. W 2014 roku ich liczba wynosiła 5 877.
    Drugie miejsce pod względem liczby prokuratorów zajęli Niemcy – 5 223. Dla porównania w brytyjskim wymiarze sprawiedliwości w 2014 roku działało 2879 prokuratorów.
    Zgodnie z danymi CEPEJ w 2014 roku na 100 tys. mieszkańców Irlandii przypadało zaledwie dwóch prokuratorów. Jest to najniższy wynik wśród 28 krajów UE. W Wielkiej Brytanii (tylko Anglia i Walia) na 100 tys. mieszkańców przypadało czterech prokuratorów. Największa liczba prokuratorów przypadająca na 100 tys. mieszkańców w 2014 roku została odnotowana na Litwie – 25 oraz na Łotwie 23 Prokuratorów. W 2014 roku w Polsce na 100 tys. mieszkańców przypadało 15 prokuratorów, dla porównania dla 28 krajów UE, na 100 tys. mieszkańców przypadało średnio 10 prokuratorów.
    - Liczba sędziów i prokuratorów na 100 tys. mieszkańców w Polsce tak się układa jak niegdyś w krajach demokracji ludowej, za wyjątkiem Francji, która poniekąd dąży do socjalizmu - skomentował raport adwokat Ziemowit Gintowt, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej.

    Adwokatura zwiększyła się 2,5 razy
    W latach 1997-2015 liczba adwokatów w polskim wymiarze sprawiedliwości zwiększyła się o 146%. W roku 1997 odnotowano 7260 adwokatów, natomiast w roku 2015 ich liczba wzrosła do 17 864 .
    W latach 1997-2015 doszło do znaczącego wzrostu liczby adwokatów, szczególnie od roku 2009 dynamika wzrostu ich liczby znacząco przyspieszyła. W efekcie tego w ciągu 19 lat liczba adwokatów zwiększyła się ponad dwukrotnie.
    - W Warszawie adwokatów 10 lat temu było tysiąc osób, dzisiaj jest adwokatów 5 tysięcy - informuje adwokat Ziemowit Gintowt. - Jednak ilość postępowań dyscyplinarnych nie zwiększyła się gwałtownie w tym czasie. Dlatego, że poziom etyczny adwokata i radcy prawnego i sędziego - moim zdaniem - jest zdecydowanie wyższy niż średnia krajowa jakiejkolwiek innej grupy zawodowej - dodaje. Z czego to wynika? Środowisko prawnicze jest zachowawcze, chcą się nauczyć postępowania, a nie rozbijać je - podkreśla adwokat.

    Mniej adwokatów na 100 tys. mieszkańców
    W Polsce na 100 tys. mieszkańców przypadało 137 adwokatów i radców prawnych. Dla porównania w 2014 roku średnio (dla 28 krajów UE) na 100 tys. mieszkańców przypadało 179 adwokatów i radców prawnych.

    Referendarze i asystenci
    Kolejną grupą reprezentującą zawody prawnicze nieodłącznie związaną z pracami sądów powszechnych są referendarze sądowi. W roku 2000 było ich zaledwie 350, natomiast w ciągu kolejnych 16 lat ich liczba zwiększyła się 5,5-cio krotnie. W roku 2016 pracowało w sumie 1943 referendarzy sądowych.
    Zgodnie z danymi GUS, w roku 2011 w Sądach Powszechnych zatrudnionych było 2773 asystentów sędziów. Na przestrzeni kolejnych pięciu lat ich liczba wzrosła o 30%. W 2016 roku w sądach powszechnych zatrudnionych było w sumie 3615 asystentów.

    Studentów prawa coraz mniej
    Od 2006 r. maleje liczba studentów ogółem. W roku akademickim 2016/17 liczba studentów spadła do 1 mln 348,8 tys.
    Jak wynika z Raportu liczba studentów prawa na przestrzeni lat 1997-2016 w porównaniu do liczby studentów ogółem wahała się znacznie. Najwięcej studentów prawa było w 2001 r., a najmniej w 2005 r.
    Odsetek studentów prawa w ogóle studentów zmniejszył się z 5% w roku akademickim 1997/98 do 4% w roku 2016/17. Wskazywać to może na nieznaczny spadek popularności kierunku prawo wśród studentów. Najpopularniejszymi kierunkami pozostaje biznes i administracja.
    Zdaniem adwokata Macieja Małanicza-Przybylskiego spadek liczby studentów wydziału prawa wynika w pewnej części z nasycenia rynku prawnikami, co więcej - prawniczych firm doradczych. Po otworzeniu dostępu do zawodów prawniczych nastąpił nagły wzrost chętnych na aplikacje i trwało to kilka lat. Obecnie młodzież dostrzega, że studiowanie prawa i zdobycie dyplomu studiów wyższych nie daje od razu dużych zarobków i prestiżu. Aby zostać uznanym prawnikiem trzeba się długo uczyć. A to zniechęca do studiowania prawa, zatem i coraz mniej osób zdaje na aplikacje - podkreśla adwokat.


    Czytaj więcej na Prawo.pl:
    https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/polska-ma-najwiecej-prokuratorow-w-unii-i-zarabiaja-oni-lepiej-niz-sedziowie,186038.html
  • NIE MAM NIC przeciwko temu, aby orzekali, i mnie sądzili sędziowie
    którzy są złodziejami lub "damskimi bokserami", którzy popełnili przestępstwa pospolite.

    SPRZECIWIAM się natomiast, aby orzekali sędziowie, którzy dopuścili się przestępstw w togach, ferując absurdalne wyroki.
  • @krzysztofjaw
    https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20110922/PCD/309229992/AR/0/AR-309229992.jpg?imageversion=Artykul&lastModified=

    Biorąc pod uwagę średnią krajową, pensje polskich sędziów są wyższe niż ich kolegów z krajów Europy Zachodniej.
    Wynagrodzenie sędziego: Polscy sędziowie na tle Europy zarabiają dobrze. Sędziowie zarabiają u nas dwa razy więcej niż średnia krajowa. Porównując dochody społeczeństwa, to lepszy wynik niż na zachodzie UE. Mimo to sędziowie ciągle twierdzą, że ich pensje są za niskie
    W poniedziałek sędziowie protestowali m.in. przeciwko zbyt niskim wynagrodzeniom i ich zamrożeniu. Powoływali się przy tym na raport o wynagrodzeniach sędziów w Europie. Wynika z niego, że na początku kariery polski sędzia zarabia 15 189 euro rocznie. Za nami są tylko Rosja, Gruzja, Azerbejdżan, Albania, Bułgaria, Armenia i Mołdawia. Okazuje się, że wynagrodzenia polskich sędziów nie są tak niskie, jak by się wydawało. Nie możemy przeliczać funtów, złotówek i euro i porównywać tych kwot, bo różna jest wartość pieniędzy. Bardziej miarodajne jest odniesienie wysokości pensji do średniej danego kraju mówi Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości. A tu wynagrodzenia polskich sędziów prezentują się dość dobrze. Z pensjami dwukrotnie wyższymi od średniej krajowej rozpoczynający karierę sędzia plasuje się w połowie stawki krajów UE. Za nami są takie państwa, jak Niemcy, Włochy, Hiszpania, Francja, Holandia czy kraje skandynawskie. Jeżeli poziom życia we Włoszech czy Francji jest dużo wyższy niż w Polsce, to przemnożenie średniej krajowej przez mniejszy iloczyn niż w Polsce spowoduje, że poziom życia włoskiego czy francuskiego sędziego będzie dużo wyższy niż polskiego broni racji protestujących sędzia Barbara Godlewska-Michalak z Krajowej Rady Sądownictwa. Sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia zwraca uwagę, że w krajach Europy Zachodniej w porównaniu z początkiem kariery sędziowie mogą liczyć na duży awans finansowy. W Polsce pensje sędziego np. z sądu rejonowego i okręgowego nie odbiegają znacząco od siebie wyjaśnia. Resort sprawiedliwości zwraca uwagę, że status materialny sędziów rośnie. Od 2005 r. płace tej grupy zawodowej wzrosły aż o 40 proc. wskazuje Joanna Dębek.

    https://www.rp.pl/artykul/720436-Wynagrodzenie-sedziego--Polscy-sedziowie-na-tle-Europy-zarabiaja-dobrze.html
  • @krzysztofjaw
    FOR: Zarobki sędziów nie są niskie. Zarobki sędziów są wysokie – zarówno w porównaniu z „przeciętnym Kowalskim”, jak i sędziami w innych krajach UE – to główny wniosek płynący z najnowszej analizy Forum Obywatelskiego Rozwoju. Jak wynika z analizy think tanku, sędzia zarabia w Polsce średnio 10 410,33 zł w sądzie rejonowym, 13 185,59 zł w okręgowym i 15 503,11 zł w apelacyjnym. Zarobki rosną – w latach 2011-13 wzrosły kolejno o: 1009,24 zł, 1208,51 zł, 1631,35 zł. Od wynagrodzenia nie odprowadza się składek na ubezpieczenie społeczne, więc zarobek netto jest wyższy niż dla innych pracowników zarabiających tę samą kwotę brutto (w przypadku zarobku rzędu 11 668 zł różnica wynosi 1068 zł więcej „na rękę”). Sędziowie nie są objęci powszechnym systemem emerytalnym – po przejściu w stan spoczynku mogą pobierać świadczenie w wysokości 75% wynagrodzenia zasadniczego i dodatku za wysługę lat, pobieranych na ostatnio zajmowanym stanowisku. Minimalne uposażenie to dziś 5554,24 zł, maksymalne 10 501,58 zł.

    Wysokość zarobków jest ustalana ustawowo, więc sędziowie nie muszą martwić się o rynkową grę popytu i podaży, jak np. adwokaci. 40% polskich sędziów oprócz wynagrodzenia dostaje też dodatki (funkcyjne i za długi czas pracy). Dodatki te stanowią często dużą część osiąganego dochodu.
    Jak wyglądają zarobki sędziów na tle zarobków „przeciętnego Kowalskiego”?
    Z danych podawanych przez Anetę Citko z FOR, różnica między przeciętnymi wynagrodzeniami brutto w Warszawie wypada na korzyść sędziów i wynosi: 5416,67 zł, 8191,93 zł, 10 509,45 zł (kolejno dla sędziów: sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych). W innych miastach różnica jest jeszcze większa, ze względu na sztywne wynagrodzenie sędziów i zróżnicowane, niższe niż w Warszawie, średnie zarobki w innych polskich miastach.

    Ciekawie wyglądają dane dotyczące porównania zarobków sędziów i przedstawicieli innych zarobków prawniczych. Obiegowa jest w końcu opinia, że sędziowie zarabiają gorzej niż np. adwokaci. Z analizy FOR wynika, że 25% adwokatów zarabia powyżej 10 500 zł, ale też 25% zarabia mniej niż 4600 zł. Zarobki początkującego sędziego wynoszą średnio 7405,65 zł, co wypada bardzo dobrze na tle zarobków początkujących adwokatów, a warto zauważyć, że przedstawiciele obu zawodów na początku uczą się dobrze wykonywać swoją pracę.

    FOR za bezcelowe uznał porównywanie przeciętnych zarobków sędziów w Polsce i Unii Europejskiej w kwotach nominalnych, ze względu na różną siłę nabywczą pieniądza i realia poszczególnych krajów. Autorka analizy skupiła się na stosunku średniej pensji brutto początkującego sędziego do średniej pensji brutto w danym państwie. W Polsce wskaźnik ten wynosi 2,1 i plasuje nas w górnej stawce państw UE, minimalnie powyżej połowy. Za nami są m.in. Niemcy (0,9), Francja (1,1), Szwecja (1,3) i Włochy (1,9). Lepszy start sędziowie mają m.in. na Cyprze (3), w Irlandii (3,7) i Rumunii (4,4 – najwyższy poziom wskaźnika w UE).

    Autorka analizy wskazuje na znaczne poczucie stabilizacji, które wiąże się z zawodem sędziego. Zapewnienie niezależności wiąże się z zatrudnieniem na czas nieokreślony, ale pewność zatrudnienia jest znacznie większa niż w przypadku zwykłej umowy na czas nieokreślony, gdyż przypadki rozwiązania obowiązku służbowego są ściśle określone. To nie koniec przywilejów sędziów – jak już zostało wspomniane – praca ta wiąże się z wynagrodzeniem niezależnym od czynników rynkowych i brakiem objęcia powszechnym systemem emerytalnym. Wysokości emerytur pobieranych przez sędziów są kilkukrotnie wyższe niż przeciętne świadczenia z tego tytułu dla przedstawicieli innych zawodów.
    Jak oświadcza FOR – publikacja ma być odpowiedzią na pojawiające się w mediach żądania dotyczące zwiększenia uposażeń sędziów. Autorka jest zdania, że konstytucyjna zasada zapewnienia sędziom wynagrodzenia „odpowiadającego godności urzędu oraz zakresowi obowiązków” jest w Polsce spełniona.

    Marcin Surowski
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/FOR-Zarobki-sedziow-nie-sa-niskie-7225488.html

    Ps...W tym środowisku obowiązują wątpliwe zasady moralne. Znam przykład sędziny, która biła swojego ciężko schorowanego męża, który wkrótce umarł. Osoba ta specjalizowała się w sprawach karnych i nadal jest sędzią. Krzysztof Karpiński - sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie i jego były prezes skazywał protestujących robotników strajków w Radomiu w 1976 roku, wyroki były wydawane w trybie przyśpieszonym, aby spacyfikować demonstrantów niezadowolonych z podwyżek cen żywności - dzisiaj swe ofiary, które opisują zdarzenia związane z procesami nazywa kłamcami.
  • @krzysztofjaw
    Sprawdź, gdzie w Europie jest najwięcej sędziów i ile zarabiają. Komisja Europejska opublikowała dane o finansowaniu wymiaru sprawiedliwości w różnych krajach UE. Czy Temida w Polsce cierpi na niedobór gotówki? W przeliczeniu na mieszkańca nasze roczne wydatki na sądy są poniżej średniej unijnej. Jednak jeśli chodzi o udział sądownictwa w budżecie państwa, zajmujemy drugie miejsce w rankingu najbardziej rozrzutnych krajów po malutkiej Słowenii.

    CAŁOŚĆ Z WYKRESAMI, %, POD LINKIEM

    http://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,22058292,sprawdz-gdzie-w-europie-jest-najwiecej-sedziow-i-ile-zarabiaja.html?disableRedirects=true
  • @krzysztofjaw
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19kMGI1Yi9wLzIwMjAvMDEvMjYvODI1LzU1MC80MGU2ODM1YTZlMzU0NDJiOGEyMzUwNThiYjQ5MDUxMS5qcGVn.jpeg
    Juszczyszyn uniknął odpowiedzialności za szybką jazdę. Są dokumenty! "Wykroczenie nie stanowi rażącej obrazy przepisów". Sędzia Paweł Juszczyszyn jechał z prędkością 101 km/h w terenie zabudowanym. Okazał legitymacje sędziowską, a Kolegium Sądu Okręgowego w Olsztynie uznało, że „wykroczenie nie stanowi rażącej obrazy przepisów prawa wykroczeń i nie nastąpiło uchybienie zasad etyki i godności urzędu sędziego” podaje portal tvp.info. Dokumentację w tej sprawie miał przekazać portalowi kolega Juszczyszyna, oburzony faktem, że ten „angażując się politycznie, wybiela swoją przeszłość”. Sobota, 17.10.2015 roku, godzina 16. Przez Wilkasy pod Giżyckiem pędzi swoim samochodem sędzia Paweł Juszczyszyn. Przy drodze stał policjant, zobaczył że pomiar wskazuje, że mężczyzna kieruje pojazdem 101 kilometrów na godzinę i to w terenie zabudowanym, więc zatrzymał kierowcę. „Sędzia okazał legitymację nr 212, wydaną przez Prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie i oznajmił iż jest sędzią” czytamy w urzędowej notatce. Juszczyszyn „nie miał zastrzeżeń do pomiaru prędkości” przekazuje tvp.info. Sędzia Juszczyszyn nie poniósł odpowiedzialności. Jak informują dziennikarze, tego samego dnia, w pięcioosobowym składzie, zebrało się Kolegium Sądu Okręgowego w Olsztynie, by rozpatrzyć wniosek dotyczący „informacji Komendy Powiatowej Policji w Giżycku o popełnieniu wykroczenia drogowego z udziałem sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pawła Juszczyszyna”. „Kolegium uznaje, że wykroczenie nie stanowi rażącej obrazy przepisów prawa wykroczeń i nie nastąpiło uchybienie zasad etyki i godności urzędu sędziego oraz w zachowaniu sędziego brak jest znamion oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa, które uzasadniałoby skierowanie wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego” uznali sędziowie. Portal dotarł do dokumentacji całej sprawy. W artykule opublikowano notatkę policyjną, pismo Komendanta Powiatowego Policji w Giżycku do prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, a także protokół z posiedzenia Kolegium Sądu Okręgowego w Olsztynie.

    https://wpolityce.pl/polityka/484121-juszczyszyn-uniknal-odpowiedzialnosci-za-zbyt-szybka-jazde

    Ps...Czyli teraz każdy pirat drogowy, będzie mógł się powoływać na orzeczenie owego kolegium sędziowskiego ..Czy to kolegium miało jakieś imiona i nazwiska? A powinien stracić miesięczną pensję. Taki z niego sędzia jak wilk w owczej skórze. A za tydzień dowali komuś kto przekroczył prędkość w terenie zabudowanym. Czyli w Polsce inne jest prawo dla prokuratorów, sędziów, a inne dla zwykłych obywateli? Pamiętam jak w TV za PO pokazali pierwszy przypadek odebrania prawa jazdy kierowcy za +50 w zabudowanym. Chłop płakał, żona błagała bo pracował jako kierowca. Sędzia inna kasta. Polska słaba, skorumpowana jest w interesie Berlina i Moskwy, PRLowskiej kaście niezawisłość myli się z bezkarnością, a honor z honorarium, ten gostek powyżej ma duże kłopoty z logiką. Bezkarna "kasta" walczy żeby było jak było, czyli żeby było można bezkarnie kraść, niszczyć wyrokami ludzi, jeździć po pijaku, łamać przepisy drogowe. Doskonały temat dla nowego programu TVP - KASTA. Takie właśnie informacje powinny zostać upubliczniane - informacje o faktycznej nietykalności sędziów, pomimo oczywistego łamania przez nich prawa. Niech każdy z nas się zastanowi - coby było wtedy, gdybyśmy to my, zwykli obywatele, przekroczyli dozwoloną prędkość o 51 km/h, czyli de facto jechali 2x szybciej, niż pozwalają przepisy? A Kowalski dawno by już chodził przez 3 miechy na piechotkę …I o takich sędziów uczciwych i nieskazitelnych jak Juszczyszyn walczy totalna opozycja razem z boską kastą.
  • @interesariusz z PL 18:31:36
    A ja wręcz przeciwnie, precz z prokuratorami i sędziami przestępcami.
  • @krzysztofjaw
    O naszym sądownictwie. Dziś głos ma były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego, były wiceminister sprawiedliwości, były adwokat i poseł na Sejm, Janusz Niemcewicz, obecnie - członek Państwowej Komisji Wyborczej

    Pytał - Jan Cipiur

    Czy dobre prawo, sprawne sądy - to marzenie ściętej głowy?

    Od kilku lat impulsem rozwojowym są miliardy z Unii Europejskiej. Ta manna będzie coraz mniej obfita, aż za jakiś czas przestanie spadać z nieba. Mamy na podorędziu inny bodziec rozwojowy o potencjalnie wielkiej mocy. Jest w nim uporządkowanie prawa i naprawa polskiego sądownictwa. Niestety, mało kto w ogóle go dostrzega i leży on odłogiem. Nikt nie oszacował, ile PKB tracimy rocznie na niespójności prawa i wołającej o pomstę powolności sądów, ale z pewnością są to procenty, nie promille, zaś 1% PKB to dziś prawie 15 mld zł rocznie.

    Zacznę od przypomnienia, że w programie rządu Jerzego Buzka było uchwalenie "Prawa o ustroju sądów powszechnych". Projekt tej ustawy był przygotowywany przez ówczesny Departament Legislacji Ministerstwa Sprawiedliwości znajdujący się pod moim nadzorem. Ustawa została przyjęta 27 lipca 2001 roku, ale z powodów politycznych w kształcie odbiegającym znacznie od wersji skierowanej pierwotnie do Sejmu. Od tego czasu minęło 10 lat i była ona nowelizowana ponad 40 razy. Nie dość, że zmian dokonywano średnio raz na kwartał, to prowadziły one w różne strony, raz tu, raz tam, a potem jeszcze gdzieś indziej... Największą bolączką sądownictwa jest zatem brak koncepcji. Nie pozbyliśmy się sędziów małolatów...

    Bardzo żałuję, że w ustawie z 2001 roku odrzucono naszą wizję dochodzenia prawników do urzędu sędziego. Przedtem najpierw były studia, potem aplikacja sędziowska, asesura i wreszcie toga sędziowska. Asesor to nie był jeszcze sędzia, ale już mógł wydawać wyroki. Asesura trwała kilka lat, a sędzią można było zostać po ukończeniu 26 lat. Teraz próg ten wynosi 29 lat, a w naszej propozycji było to 35 lat.

    W naszym projekcie sędzią można byłoby zostać wyłącznie po uzyskaniu odpowiedniego doświadczenia w innym, "wysoko kwalifikowanym" zawodzie prawniczym tzn. w adwokaturze, radcostwie prawnym, prokuraturze, notariacie, prokuratorii generalnej. Przewidywaliśmy, że minimalny staż w tymże wysoko kwalifikowanym zawodzie prawniczym przed ewentualnym mianowaniem na sędziego sądu rejonowego wynosiłby 3 lata, dla potencjalnego sędziego sądu okręgowego 8 lat, a dla sędziego sądu apelacyjnego 10 lat. Uznaliśmy, że należy odstąpić od asesury. Wprawdzie rząd i Sejm nie przyjął tego rozwiązania, ale w maju 2009 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że instytucja asesora sądowego jest niezgodna z Konstytucją i asesorów już nie ma.

    Co istotne, zakładaliśmy względnie długi czas dochodzenia do finalnych rozwiązań. W naszym projekcie okres vacatio legis miał trwać 10 lat. Chodziło przede wszystkim o czas na dokonanie niezbędnych zmian w otoczeniu. Adwokatem można było wówczas zostać po zdaniu egzaminu korporacyjnego, organizowanego przez samych adwokatów. Utrzymanie takiej procedury oznaczałoby nadanie korporacji adwokackiej pośrednio możliwość decydowania o obsadzie sądów, choć powinno to pozostać wyłączną prerogatywą państwa. Te 10 lat miało więc wystarczyć m.in. na wprowadzenie egzaminów państwowych jako przepustki do korporacji prawniczych, oraz na podniesienie statusu materialnego sędziów. Doborem kandydatów na sędziów zajmowałaby się Krajowa Rada Sądownictwa. Jej zadaniem byłoby ustawienie jak najgęstszego sita i poradziłaby sobie z tym znakomicie.

    Jakie były przyczyny niedowładu? Gdyby te zmiany wówczas nastąpiły, dziś bylibyśmy już po wyczerpującym procesie naprawy. Trwałoby to długo, ale mielibyśmy zdrowe podstawy sądownictwa. Dlaczego polegliśmy? Czy dlatego, że nie starczyłoby w Polsce adwokatów, jak twierdzili np. niektórzy sędziowie?

    Co roku odchodzi z czynnego uprawiania zawodu od 50 do 150 sędziów. Po to m.in. przewidywaliśmy długie vacatio legis, żeby głębokie zmiany nie następowały z dnia na dzień. Nie sądzę, aby wśród dziesiątków tysięcy doświadczonych prawników nie można było znaleźć około setki osób rocznie, nadających się na urząd sędziego. Nieprawdą jest też, że do sądów przechodziliby tylko adwokaci czy radcowie "nieudacznicy". Kandydatów ocenialiby przecież sędziowie, którzy doskonale znają wartość występujących przed nimi prawników.

    Decydujący powód był przyziemny. Po rozpadzie koalicji AWS- Unia Wolności ministrem Sprawiedliwości został Lech Kaczyński. Znał prace prowadzone w ministerstwie i znał negatywne nastawienie środowiska sędziowskiego do naszych propozycji. Minister Kaczyński przychylił się do postulatu Krajowej Rady Sądownictwa i wycofał nasz projekt ustawy z Sejmu. Liczył na poparcie KRS dla swoich projektów zmiany prawa karnego. Życzenia sędziów spełnił, ale ich poparcia i tak nie uzyskał.

    To była zasadnicza kwestia, ale nie tylko to zaprzepaszczono w następnych latach. W miejsce "małych" sądów rejonowych zaczęliśmy powoływać tzw. wydziały grodzkie. Nie były to sądy grodzkie, ale wydziały grodzkie sądów rejonowych, umiejscowione poza siedzibami tychże sądów rejonowych. Miały zajmować się tzw. drobnymi sprawami.

    Było to przygotowanie do utworzenia w przyszłości najniższego szczebla sądownictwa - tj. szczebla grodzkiego, którego zadaniem byłoby szybkie sądzenie w najliczniejszych sprawach relatywnie drobnego kalibru. Sądy grodzkie byłyby bardzo blisko potencjalnej "klienteli", a po ich okrzepnięciu nastąpiłaby likwidacja jednego szczebla sądów (prawdopodobnie -apelacyjnych). Był też przyziemny powód. Wchodziła właśnie w życie reforma samorządowa, która dawała samorządom dość dużą samodzielność finansową. Liczyliśmy - i nie zawiedliśmy się - że samorządy dostrzegą w wydziałach grodzkich rodzaj spoiwa lokalnych społeczności oraz czynnik rozwojowy, że wspomogą je, przekazując im lokale, wyposażając itp. Po rozlokowaniu wydziałów grodzkich w całej Polsce można byłoby przejść do przekształcenia ich w odrębne sądy grodzkie, zajmujące się bardzo szerokim wachlarzem spraw "drobnych", choć dla człowieka bardzo ważnych.

    Mogę zrozumieć, że ta koncepcja mogła być postrzegana jako kontrowersyjna, ale miała ten walor, że była. Następne lata odznaczały się brakiem jakiejkolwiek koncepcji. Kolejne rządy zaczęły przywracać małe sądy rejonowe, które my likwidowaliśmy, ale jednocześnie rozwijano wydziały grodzkie. Gdy już te wydziały grodzkie się rozwinęły, to zaczął się demontaż ich sieci.

    Dziś nie widzę systemowego podejścia i dążenia do stworzenia trwałego modelu. Dominuje reakcja na bieżące zdarzenia i potrzeby chwili. Stąd pomysł, by sprawców awantur na meczach sądzić w ekstra trybie na stadionie. Wcześniej był równie "udany" pomysł sądów 24-godzinnych, które zajmowały się głównie pijanymi rowerzystami.

    Brak stabilizacji jest jedną z najważniejszych przyczyn niedowładu polskiego sądownictwa.

    Do tego dochodzi "masowa produkcja" prawników, powodująca obniżenie poziomu ich kształcenia, i fatalne metody tworzenia prawa. Dziś można skończyć studia prawnicze i ukończyć aplikację adwokacką, zdając egzaminy testowe. Można zatem zostać adwokatem niemal wyłącznie w trybie pisemnym, a przecież umiejętności retoryczne to jeden z najważniejszych przymiotów adwokata.

    Czy podziela pan pogląd, że mnóstwo zła czyni konstytucyjna zasada legalizmu, nakazująca urzędnikowi stosowanie przepisu, nawet jeśli w krzyczący sposób przepis ten kłóci się ze zdrowym rozsądkiem?

    Zasada legalizmu mówi, że organy władzy działają na podstawie i w granicach prawa. Sedno tkwi gdzie indziej. Zasada legalizmu działa dobrze tam, gdzie prawo jest spójne, jasne i konsekwentne. Proszę sobie dopowiedzieć, jak jest z tym w Polsce. Urzędnik w Polsce często zmuszany jest wczytywać się w przepis, który może być interpretowany na różne sposoby, a z drugiej strony boi się dokonywać interpretacji.

    Sędziom bezprawie nie przeszkadza...

    Uważam, że na każdych 100 opinii, że w jakiejś kwestii mamy do czynienia z luką prawną, w 90 wypadkach chodzi o lukę w rozumowaniu prawniczym. Najczęściej odpowiedni przepis istnieje i trzeba jedynie zastosować mechanizmy rozumowania prawniczego. Urzędnik się tego nie podejmuje, obawiając się, że jego interpretacja nie zostanie zaaprobowana przez przełożonych. Prawo powinno precyzyjnie ograniczać zakres uznania urzędniczego. Przepis, który pozostawia urzędnikowi nadmierną swobodę lub - z drugiej strony - nadmiernie go krępuje, jest zły. Konsekwencją złego prawa jest złe postępowanie urzędników i wszelkich innych osób stosujących prawo. Najgorzej jest, gdy - a to się również zdarza - rozumowania prawniczego nie potrafią stosować sędziowie.

    Gdy aresztowano i niszczono niewinnego Romana Kluskę, gdy pod dziurawym parasolem polskiego wymiaru sprawiedliwości doprowadzano do bankructwa firmę JTT, której dziś przyznawane jest duże odszkodowanie, ale której byłym pracownikom nikt zmarnowanych lat, szans i zarobków nie zwróci, sędziowie - członkowie elity państwa - milczeli. Słyszał pan z ich strony jakikolwiek głos sprzeciwu wobec tych czy innych przykładów prawnego bezprawia?

    Środowisko sędziowskie jest aktywne tam i wtedy, gdy chodzi o pozycję środowiska sędziowskiego i niezawisłość sędziów. Zbyt mało aktywności przejawia, gdy chodzi o stan prawa i sposób jego wykonywania. W znacznej mierze wiąże się to z obowiązkiem apolityczności, a u nas wszystko jest polityczne.

    Jeżeli okupione podatkami i opłacone dodatkowo w formie tzw. kosztów sądowych prawo obywatela do sprawnego i sprawiedliwego sądu ma być kwestią polityczną, to ja już niewiele rozumiem.

    Staram się zrozumieć ten punkt widzenia, ale nie dziwię się sędziom, bowiem definicji apolityczności mogą być dziesiątki. Więcej oczekiwałbym w tym kontekście od samorządów adwokatów i radców prawnych. Powinny wskazywać te miejsca, które wymagają naprawy, czy szybkiej ingerencji.

    To co pan robi, żeby było choć trochę lepiej?

    Dziś nie moglibyśmy wrócić do projektowanych z moim udziałem rozwiązań. Jest wiele powodów, ale jeden jest szczególnie wyrazisty. Otóż w ciągu kilku lat standardy dostępu do zawodów adwokata i radcy prawnego zostały tak obniżone, że dziś nie byłbym pewien, że adwokat lub radca z 10-letnim stażem podołałby zadaniom sędziego, zwłaszcza wyższej instancji. Być może dziś ten próg musiałby zostać przesunięty do 15-20 lat.

    Mamy obecnie bardzo szczególną sytuację. Powołana została Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, która ma być podstawowym źródłem nowych kadr sędziowskich. Może jest to dobre rozwiązanie, nie wiem, choć wątpię, czy sądzenia można nauczyć się w szkole. W rezultacie do momentu, kiedy opuszczą ją pierwsi absolwenci, główna droga do togi sędziowskiej prowadzić będzie ze stanowisk referendarzy sądowych i asystentów sędziego.

    To nieporozumienie. Referendarze mieli być wysoko kwalifikowanymi, dobrze opłacanymi urzędnikami sądowymi o szerokich uprawnieniach, lecz bez perspektywy zostania sędzią. Urząd sędziego, który powinien być ukoronowaniem kariery prawnika, stał się ukoronowaniem kariery referendarza sądowego. A teraz to jest najprostsza i najkrótsza droga do stanowiska sędziego. Wystarczy powiedzieć, że, według danych KRS w ubiegłym roku powołano na stanowiska sędziowskie 138 referendarzy i asystentów sędziowskich oraz 25 kandydatów z wysoko kwalifikowanych zawodów prawniczych. Ujawniają się skutki pokawałkowania różnych pomysłów i dość przypadkowego łączenia różnych ich części. Efektem jest brak logiki, myśli przewodniej i spójności prób poprawy sytuacji w sądownictwie.

    Jakie inne "ustrojowe" pomysły chcieliście wprowadzić?

    Są państwa, w których emerytowany sędzia Sądu Najwyższego orzeka na pół etatu w sądzie rejonowym i nikogo to nie dziwi, ani nikomu ujmy nie przynosi, ponieważ nie ma najmniejszej różnicy między sprawiedliwością wymierzaną w Sądzie Najwyższym i w sądzie rejonowym. U nas o osiągnięciu każdego kolejnego szczebla kariery sędziowskiej decyduje na wniosek KRS Prezydent, który mianuje na stanowisko sędziego sądu rejonowego, sędziego sądu okręgowego itd. Chciałbym, żeby kandydat wyłoniony spośród wyróżniających się, doświadczonych prawników (adwokatów, radców, prokuratorów) był tylko raz powoływany na urząd sędziego. O tym, w którym sądzie będzie orzekał, decydowałaby Krajowa Rada Sadownictwa.

    To doprowadziłoby do poprawy statusu materialnego sędziów i wyrównania dysproporcji w ich zarobkach. Wynagrodzenia sędziów różnych instancji różniłyby się nieznacznie, bo byliby to prawnicy o podobnym doświadczeniu, wymierzający tę samą sprawiedliwość. Istniejąca obecnie ścieżka awansu pionowego, z pozycji sędziego sądu rejonowego przez sąd okręgowy do sądu apelacyjnego, wymaga takiego zróżnicowania wynagrodzeń, by sędziowie byli zainteresowani awansem.

    Czy zarobki sędziowskie są stanowczo zbyt niskie?

    Sędziowie zarabiają przyzwoicie. Wynagrodzenia sędziów są jawne i łatwo je obliczyć na podstawie przepisów prawa o ustroju sądów powszechnych i ogłoszeń Prezesa GUS o wysokości przeciętnych wynagrodzeń. Początkujący, 29-letni sędzia bez żadnego doświadczenia zawodowego i z niewielkim doświadczeniem życiowym otrzymuje około 6.500 zł. Sędzia sądu apelacyjnego w zależności od stażu i przebiegu kariery zarabia około 10 000 - 12 000 zł. Ponadto Minister Sprawiedliwości określił ponad 40 funkcji sędziowskich łączących się z przyznaniem dodatku funkcyjnego. Relatywnie polscy sędziowie zarabiają podobnie jak ich koledzy w zachodniej Europie (poza krajami anglosaskimi) - trzy-, czterokrotność przeciętnego wynagrodzenia. Rzecz w tym, że przeciętne wynagrodzenie na zachodzie jest wyższe. W proponowanym przeze mnie systemie sędzia powinien zarabiać więcej niż "przeciętny" adwokat, ale nigdzie - także w W.Brytanii - nie będzie zarabiał tyle co adwokaci o najwyższych dochodach. Najlepsi adwokaci przychodziliby do sądu nie dla pieniędzy, tylko dla prestiżu i statusu społecznego. Taki prestiż zbuduje się wtedy, gdy sędziami będą zostawali prawnicy, którzy zdobyli autorytet i szacunek w swoim zawodzie, a nie ci, którzy liczą na przyznanie autorytetu "z urzędu".

    Ustawy "śmieciowe"... Wszyscy uczestnicy wymierzania sprawiedliwości, powodowie i pozwani, oskarżeni i poszkodowani, obrońcy i prokuratorzy, a w końcu sędziowie, muszą mierzyć się z "bezmiarem" polskiego prawa, które staje się nie do ogarnięcia już nie tylko z powodu skandalicznej jakości językowej, ale także z powodu przerażającej objętości.

    Gdy spojrzymy na liczące po kilkanaście tysięcy stron roczniki samego tylko Dziennika Ustaw zauważymy, że wśród publikowanych w nim ustaw większość to nowelizacje. Sprawa zaczyna się od niechlujstwa już w stanowieniu prawa. Ta bylejakość i niechlujność powoduje, że nowy przepis jest nieprecyzyjny lub sprzeczny z innymi już istniejącymi. Konieczna jest nowelizacja, lecz ta nowelizacja wprowadza nowe sprzeczności z kolejnymi aktami prawnymi itd, itd. Zmiany prawa narastają jak niszcząca wszystko po drodze lawina.

    Rozpowszechniła się przy tym praktyka uchwalania tzw. ustaw śmieciowych. Są to ustawy, które nazywają się mniej więcej tak: "ustawa o zmianie ustawy kodeks cywilny i niektórych innych ustaw". Jaką ma pan pewność, że ustawa, którą pan właśnie studiuje, nie została miesiąc temu zmieniona wraz z np. kodeksem cywilnym? Kłopoty z ustalaniem aktualnego stanu prawnego mają sędziowie, więc co tu mówić o tzw. przeciętnym obywatelu.

    Czy nie można krok po kroku czyścić, porządkować, komasować poszczególnych sekcji, wycinków, czy obszarów tematycznych prawa? Przecież to nie kosztowałoby majątku.

    Słuszne rozumowanie. Tym bardziej prawidłowe, że nie tylko pan wpadł na ten pomysł. Krąży, ale jakoś nie może szczęśliwie "wylądować" idea stopniowej kodyfikacji prawa. Jeden akt prawny na odpowiednim stopniu ogólności regulowałby daną dziedzinę prawa. Skodyfikowana dziedzina prawa podlegałaby szczególnej ochronie, tzn. zmiana danego kodeksu wymagałaby kwalifikowanej większości w Sejmie. Tej idei nikt jeszcze nie podchwycił. Przeciwnie, brniemy w grzęzawisko. Przykładem, jednym z wielu, jest komisja "Przyjazne państwo". Jej celem była jednoczesna, przyczynkarska zmiana kilkudziesięciu różnych ustaw, co zakończyłoby się zapewne jeszcze większym chaosem i bezradnością obywateli. Był też czas, gdy do Sejmu wpłynęło kilkanaście projektów, niespójnych, drobnych w zapisie, lecz zasadniczych w treści zmian w kodeksie karnym. Tak nie można tworzyć i zmieniać prawa.

    Aby uchwalić dobre prawo, trzeba spełnić trzy zasadnicze warunki. Po pierwsze, trzeba ustalić system wartości, który ma być chroniony prawem, i cel, jaki chce się osiągnąć. np. czy władza ma być scentralizowana, czy sankcjonujemy prymat własności prywatnej itp. To jest zadanie polityków reprezentujących obywateli. Po drugie, musimy mieć dogłębną wiedzę o regulowanej prawem tematyce. Tu muszą pomóc eksperci. I po trzecie, techniczna umiejętność napisania przepisu, który musi być jasny, zrozumiały i niesprzeczny z innymi przepisami. I to jest zadanie dla sprawnych legislatorów. Jak do tej pory, te warunki rzadko są spełniane, a w Sejmie i Senacie dzieją się niekiedy rzeczy wołające o pomstę do nieba.

    Co może poseł z prawem?

    Gdy byłem wiceministrem Sprawiedliwości, poprosiła mnie z wielkim pośpiechem o interwencję ówczesna marszałek Senatu. Okazało się, że senatorowie z komisji rolnictwa chcą wprowadzić bezsensowną zmianę w kodeksie cywilnym, żeby przeprowadzić jakiś pomysł z prawem cywilnym sprzeczny. Tłumaczyłem i wyjaśniałem jak tylko umiałem. Senatorowie wysłuchali i stwierdzili, że zmianę kodeksu cywilnego jednak przegłosują, bo jeżeli mam rację, to Sejm ją odrzuci. Tak się też stało.

    Wcześniej, gdy posłowałem, toczyły się prace nad ustawą o prawach i obowiązkach posłów. Jedno z ugrupowań wpadło na pomysł, by wyposażyć posłów w prawo wchodzenia do zakładów pracy dla kontrolowania, czy przypadkiem nie jest w nich łamane prawo. Spróbowałem ich przekonać przykładami, że to bzdura. Zgodzili się, że lekarz i zatrudniona przez niego w prywatnym gabinecie pielęgniarka stanowią zakład pracy, ale ku mojemu zdumieniu uznali za dopuszczalne wtargnięcie posła do gabinetu w czasie wizyty pacjentki, aby sprawdzić, czy nie dokonuje się tam akurat aborcji. Zbity z tropu, rzutem na taśmę, spytałem, czy poseł miałby prawo wejść na egzamin prowadzony w Uniwersytecie, który też jest zakładem pracy. Uznali, że nie, i zrezygnowali z prawa osobistej kontroli przedsiębiorstw. Do dziś jednak nie wiem, dlaczego zdaniem niektórych można by wchodzić bez zaproszenia do gabinetu lekarskiego, ale nie wolno byłoby do gabinetu profesora uniwersytetu.

    Tekst napisany dla portalu Obserwator Finansowy (www.obserwatorfinansowy.pl)

    Ps...O jakości i objętości stanowionego prawa mówi się od lat. I tak można bez końca. Mówiąc o edukacji przyszłych sędziów, należy co raz częściej i głośniej mówić o zawodzie sędziego jako "ukoronowaniu kariery prawnika". Nie podlega żadnej dyskusji, że im dłuższy staż pracy jako prawnik (prokurator, adwokat, radca, wykładowca) tym większe doświadczenie zawodowe i życiowe co przekłada się na jakość pracy. Może w końcu uda się dokończyć reformę? Odnosząc się do krytyki pracy parlamentu - hmm może zastanowimy się nad kryteriami dla posłów i senatorów? Proponuję iloraz inteligencji...
  • Żałosna dyskusja o rzeczy nie istniejącej
    .
    o rzeczy, która jest jedynie dziełem fantazji propagandy medialnej. Kasta ?

    Najpierw musimy sobie uświadomić fakt, że Wolna Polska stała się klasycznym przykładem państwa demokratycznego, tzn. państwo opiera się na jej podstawowej strukturze organizacyjnej jaką jest PPZ:

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#PPZ

    Nie udało by się doprowadzić państwa nad Wisłą do stanu państwa demokratycznego, gdyby cały system prawny nie stanowił niezwykle ważnego filaru organizacji państwa, judy-katyway jest obok legislatywy i egzekutywa podstawowym filarem tego państwa na których opiera się PPZ.

    Łatwo jest dowieść, że już w trakcie powstawania demokratycznego państwa organizacje przestępcze odgrywały decydującą rolę, na co zresztą zwracano już uwagę:

    - http://ziut.neon24.pl/post/133294,pilne-ponaglenie-do-wiadomosci-premier-beaty-szydlo#comment_1327115

    choć mało kto jest w stanie docenić jak ważną rolę organizacje przestępcze odgrywają w procesie demokratyzacji, choćby tzw. partie,

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Partia

    które jak sama nazwa wskazuje, mają za zadanie rozdzielić społeczeństwo, aby pozbawić je zwartości i wynikającej z tego siły. Pragnącym lepiej zrozumieć sytuację proponuje się zajrzeć w powyższym linku pod hasło „Demokracja”, co to słowo w rzeczywistości oznacza, z wyborami nie ma to nic wspólnego i w konsekwencji nie ma czegoś takiego jak „wybory demokratyczne”, te są taką samą fikcją jak państwo polskie.

    Ale wróćmy do konkretów, jakże byliby w stanie zarządzający Polakami uregulować choćby tzw. „samobójstwa” n.p. Leppera czy Petelickiego, gdyby nie sprawnie funkcjonujący system prawny, w którym sędziowie odgrywają rolę ostateczną, mając funkcję wyroczni ? Jedyny skutek „zwiększenia” dyscypliny wobec sędziów będzie eliminacja sędziów, którzy do wymogów PPZ nie dorośli, na to może pan Ziobro dać nawet swoje słowo honoru, bowiem jest on znakomitym egzemplarzem czynownika PPZ jak zresztą i inni specjalnie do tego celu wyselekcjonowani.

    - https://www.premier.gov.pl/ludzie.html

    Sądy to nie jest żadna kasta, to ważny filar tej demokracji.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829 

ULUBIENI AUTORZY

więcej