Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
627 postów 1659 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

"100 lat agresji żydowskiej" - cz. 4; Żydzi i Talmud - cz. 7

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

My jako przynależni do cywilizacji łacińskiej nigdy Żydów nie zrozumiemy. To dwa inne światy, dlatego tak często Żydzi byli wypędzani z różnych krajów reprezentujących chrześcijaństwo i jego wartości.

 (na naszych blogach i neonie tytuł: "100 lat agresji żydowskiej" - cz. 4; Żydzi i Talmud - cz. 7

 
Niniejszym prezentuję czwartą część, tym razem jako osobiste odniesienie się do treści artykułu  umieszczonego na stronie Roberta Brzozy pt. "100 lat agresji żydowskiej na Polskę" a przedstawionego przeze mnie w trzech poprzednich częściach. Pisząc tę czwartą część, część całkowicie autorską niestety "popłynąłem" z objętością tekstu i dokończę go w piątej części.
 
Zarazem jest to siódma część mojego artykułu zatytułowanego: "Nie da się zrozumieć Żydów bez znajomości ich Talmudu".
 
----------------------------------------------------------
 
Przedstawiony artykuł jest bardzo merytoryczny i metodologicznie poprawny historycznie. Wskazuje fakty i działania Żydów na niekorzyść Polski oraz konkluzje wynikające z tych działań. Same fakty i działania są niepodważalne i nie wymagają dyskusji. Natomiast już z konkluzjami można dyskutować i na nich się skupię.
 
Otóż autor wskazuje tylko na ostatnie 100 lat a pomija wcześniejsze wieki, gdzie Żydzi stopniowo zdobywali Polskę. Ostatnie sto lat jest tylko intensyfikacją tych działań.
 
Niestety winę za to oddawanie Polski pierwotnie ponosi nasz król Kazimierz Wielki, który przygarną Żydów wyganianych z całej Europy i mało tego: nadał im przywileje/prawa, których nigdzie nie mieli - od umożliwienia przez nich posiadania majątków ziemskich i nieruchomości aż do tworzenia odrębnych etnicznie zbiorowości żydowskich mających niejako swoją autonomię. To był wielki błąd.  Czy są nam za to wdzięczni? Niestety nie a to jest smutne, ale przecież Goje (nie-Żydzi) według dużej części Żydów i ich Talmudu nie zasługują na to, by być człowiekiem z duszą i są przez nich traktowani jeszcze gorzej niż zwierzęta. Żydzi np. mieli duży pływ na nasze powstania podczas zborów a po Powstaniu Styczniowym zostali obdarowani przez Cara Rosji naszymi polskimi ziemiami i dworkami szlacheckimi.
 
My jako przynależni do cywilizacji łacińskiej nigdy Żydów nie zrozumiemy. To dwa inne światy, dlatego tak często Żydzi byli wypędzani z różnych krajów reprezentujących chrześcijaństwo i jego wartości.
 
To nie jest przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją Żydzi i nie-żydzi (goje). Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego?
 
Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją? Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:
 
„Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli”…
 
Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię:
 
„To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją żydzi i nie-żydzi. Skoro żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm.”
 
Tylko w Europie i Rosji żydzi byli wypędzani 47 (ale w sumie to około 109 razy) razy w ciągu ostatniego tysiąclecia i symptomatyczne jest, że nie ma wśród nich Polaków. Powtórzę. Czy są nam za to wdzięczni? Niestety nie a ich wrogość do Polski jest zatrważająca.
 
Byli wypędzani z następujących państw, regionów czy miast:
 
Mainz - 1012; Francja - 1182; Górna Bawaria - 1276; Anglia - 1290; Francja - 1306; Francja - 1322; Saksonia, 1349; Węgry, 1360; Belgia, 1370; Słowacja, 1380; Francja, 1394; Austria, 1420; Lyon, 1420; Kolonia, 1424; Mainz, 1438; Augsburg, 1438; Górna Bawaria, 1442; Niderlandy, 1444; Brandenburgia, 1446; Mainz, 1462; Litwa, 1495; Portugalia, 1496; Neapol, 1496; Nawarra, 1498; Norymberga, 1498; Brandenburgia, 1510; Prusy, 1510; Genua, 1515; Neapol, 1533; Włochy, 1540; Neapol, 1541; Praga, 1541; Genua, 1550; Bawaria, 1551; Praga, 1557; Państwo Papieskie, 1569; Węgry, 1582; Hamburg, 1649; Wiedeń, 1669; Słowacja, 1744, Mainz, 1483, Hiszpania, 1492
Włochy, 1492, Morawy, 1744; Czechy, 1744; Moskwa, 1891
 
Powyższe zaczerpnięto z „Synagogi Szatana” Andrew Carrington Hitchcocka.
 
Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł część odpowiedzi na przyczynę żydowskich wypędzeń?
 
„Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
 
„Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych… nie ma na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Brytyjczycy zrobili to … Niemcy zrobili to, wtedy gdy w rzeczywistości zrobił to międzynarodowy żyd.”
 
„Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana.” –Henry Ford „Międzynarodowy żyd” (…) [1].
 
Żydzi traktują z pogardą szczególnie tych, którzy są wobec nich bezwolni albo im sprzyjają. Niby dwie postawy wykluczające się? Ano nie, bo Talmud mówi, że Goje są zawsze niżej niż oni i jeżeli jest to możliwe należy ich wykorzystać nawet wtedy, gdy są im przychylni. To ta ich pogmatwana "etyka żydowska", którą możemy choć w części zrozumieć - co będzie i tak trudne - nawet po szczątkowej znajomości Talmudu.
 
Jak pokrętna i hipokratyczna bywa mentalność Żydów można zauważyć np. w ostatnich wynikach badań ADL,  gdzie wyszło im, że Polacy są  największymi  na świecie antysemitami (48%). Tyle tylko, że owo badanie w zakresie kwestionariusza ankiety zawierało już zamierzone wyniki odpowiedzi na pytania, na które nie można był odpowiedzieć "nie", np. "Żydzi mają zbyt dużą kontrolę nad globalnymi mediami?", "Żydzi mówią za dużo o tym, co ich spotkało w czasie Holokaustu", "Żydzi mają zbyt dużą siłę w świecie biznesu", albo czy "Żydzi mają zbyt dużą kontrolę w rządzie USA? [2].
 
Ale też Żydzi działają prewencyjnie w stosunku do tekstów i audycji uważanych właśnie przez nich jako "antysemickie" chociaż prezentują prawdę i fakty historyczne, z tym, że są niewygodne dla Żydów. Przykładem może być interwencja gminy żydowskiej w sprawie promocji książki m.in. W. Sumlińskiego pt. "Powrót do Jedwabnego".  Książka prezentuje prawdę o Jedwabnym, gdzie zostali zamordowani przez Niemców (a nie przez Polaków) Żydzi.
 
Inną metodą żydowską jest prowokowanie postaw "antysemickich" poprzez np. wtedy, gdy Żydzi sami wygłaszają postawy "antysemickie" by później ogłaszać światu, że konkretna grupa czy naród jest właśnie "antysemicka" To już czysta pokręcona hipokryzja.
 
Oni sobie zdają sprawę, że na takie pytania można było odpowiedzieć tylko twierdząco i odwrócili "kota ogonem" jak to u nich bywa. Po prostu Żydzi uznają kogoś za "antysemitę", jak tylko kogoś po prostu uważają za "antysemitę". Innymi słowy. Żydzi sobie uzurpują prawo oceny kto jest antysemitą bez żadnego udowodnienia, że tak jest naprawdę. Piszę  "antysemitą" w cudzysłowu ponieważ Semitami są też Arabowie i wiele innych nacji (nawet o czarnej karnacji skóry) a Żydzi sobie zawłaszczyli ten termin na potrzeby ich "Przedsiębiorstwa Holocaust", czyli wyłudzania pieniędzy od wszystkich, od których da się je uzyskać - jako największych "cierpiętników" wszechczasów, choć Polacy od Niemców, Rosjan ale i od Żydów doznali większych cierpień, szczególnie w latach 1937-1942.
 
A ja się cieszę, że tak im wyszło w badaniach (choć mam wątpliwości, czy nie zostały po prostu sfałszowane) bo oznacza to, iż Polacy wiedzą, gdzie może się kryć wróg naszej Ojczyzny. Uważam zresztą, iż owo badanie jest częścią szeroko zakrojonej akcji bezprawnego wyłudzenia od Polski nienależnych reparacji za II WŚ, czyli realizacji ustawy 447 JUST.
 
Swego czasu opisałem źródła antypolskiej postawy części Żydów. Podkreślam, że tylko ich części a nie całości, choć Żydami rządzą właśnie Ci, którzy wyznaczają im antypolskie postawy. Na dzień dzisiejszy można wskazać, że chodzi im o kasę od naszego państwa, ale to jest najłatwiejszy do wskazania powód a jakie są inne przyczyny owej antypolskości? Ano takie:
 
1. konflikt krańcowo odmiennych cywilizacji: łacińskiej, reprezentowanej przez Polskę i żydowskiej (po części też z wpływami turańskimi), reprezentowanej przez dużą część Żydów i samo państwo Izrael. Pod tym względem – paradoksalnie – o wiele bliższa cywilizacji żydowskiej jest cywilizacja reprezentowana przez islam, co też widać w żydowskim Talmudzie, gdzie islamiści traktowani są lepiej niż chrześcijanie,
 
2. polski katolicyzm gloryfikujący też nadzwyczajne  znaczenie Matki Bożej, który jest talmudycznie sprzeczny i znienawidzony przez znaczną część narodu żydowskiego odrzucającego Mesjasza Jezusa Chrystusa i w dalszym ciągu na niego czekającego, przy czym istotnym wydaje się tu odejście Żydów od religii starotestamentowej (mojżeszowej) na rzecz religijno-ideologicznego przekazu rabinów zebranego w księdze rabinicznie objaśniającej Słowo Boże, czyli w owym Talmudzie, który stał się źródłem niemal nowej religii/ideologii: judaistyczno-rabiniczno-talmudycznej powiązanej ze skrajnie nacjonalistycznym syjonizmem,
 
3. przekonanie o narodzie wybranym przez Boga, którym mają być Żydzi, co implikuje w nich często – nawet skrywaną i podświadomą - pogardę do innych nacji i narodów oraz już nawet nie nacjonalizm, ale szowinizm żydowski,
 
4. 2000 letni brak przez nich swojego państwa, co musiało kształtować u nich swoisty „kompleks niższości”, ale też tworzyć przeświadczenie, że gdziekolwiek się osiedlają muszą tworzyć własne społeczności i nie asymilować się z rdzenną ludnością,
 
5. polska gościnność i tolerancja, przejawiające się m.in. w przyjmowaniu u nas Żydów wyganianych onegdaj przez inne narody oraz nadanie Żydom szczególnych przywilejów, co u ich części zrodziło przekonanie, iż Polska może stać się ich drugą „ziemią obiecaną” – Judeopolonią i z tegoż powodu wielu Żydów było na arenie międzynarodowej przeciwne powstaniu państwa polskiego po I Wojnie Światowej,
 
6. zwycięstwo Polski nad bolszewikami w roku 1920, co uchroniło nie tylko naszą dopiero co odzyskaną niepodległość, ale też cały świat przed zalewem totalitarnego komunizmu a komunizm ma korzenie żydowskie (począwszy od K. Marksa) i w dużym stopniu realizował idee żydowskie zarówno – paradoksalnie – i religijne (m.in. chasydzkie), jak i syjonistyczne (nacjonalistyczne): „Oto żydzi w dziejach swego rozproszenia ile razy uzyskali jakąkolwiek przewagę czy to na tle życia ekonomicznego, czy pod względem wpływów politycznych, umiejąc się np. wkraść w łaski osób możnych, wyzyskiwali w niesamowity sposób tę władzę na korzyść własną, a dla uciemiężenia innych. Klasycznym przykładem pod tym względem może służyć epoka panowania bolszewizmu w Rosji. Wszak wiadomo, że bolszewizm jest tworem żydowskim, bolszewicy to żydzi, a rządy bolszewickie — to rządy żydowskie. Historia nie zna takich okrucieństw, jakich dopuszczają się rządy bolszewickie nad ludnością chrześcijańską". Powyższa opinia być może jest zbyt radykalna i odnosi się do sytuacji przedwojennej, gdzie faktycznie Rewolucja Francuska a szczególnie Bolszewicka i wszystko, co po niej nastąpiło ówcześnie było największym w dziejach ludobójstwem – sami bolszewicy wymordowali około 30 mln osób, w większości Chrześcijan i to oni byli prekursorami budowy obozów koncentracyjnych i gazowania więźniów… Ale prawdą jest, że kierownictwo bolszewików w większości stanowili Żydzi a np. plena KC przedwojennej Komunistycznej Partii Polski prowadzone były nader często w języku jidysz. Ponadto warto zdawać sobie sprawę, że wśród najwyższego kierownictwa marksistowskich, nazistowskich Niemiec zaskakująco wiele Niemców było żydowskiego pochodzenia, z wykonawcą „kwestii żydowskiej” Eichmannem na czele,
 
7. powojenna żydowska (izraelska) polityka historyczna, która miała kreować międzynarodowe przeświadczenie, iż tak naprawdę jedynymi ofiarami II Wojny Światowej byli Żydzi a z tragicznego i ludobójczego, dokonanego przez Niemców Holocaustu Żydów oni sami uczynili coś na kształt „Przedsiębiorstwa Holocaust”],
 
8. świadomość, że sam Holocaust Żydów niestety nie byłby możliwy do przeprowadzenia, gdyby nie pomoc Niemcom udzielana przez część samej społeczności żydowskiej, w tym prohitlerowskich sformalizowanych organizacji żydowskich w połączeniu z obojętnością wielu bogatych Żydów na innych kontynentach, w tym w USA,
 
9. wieloletnia – po uzyskaniu od Niemiec reparacji wojennych  – międzynarodowa polityka żydowsko-niemiecka kłamliwie i odrażająco przypisująca Polakom winę lub współwinę za Holocaust,
 
10. nadmierna zachłanność wynikająca z umiłowania przez nich „złotego cielca”, czyli pieniądza i dążność syjonistów – zarządzających „Przedsiębiorstwem Holocaust” – do ciągłej realizacji procesu wyłudzania od innych nienależnych odszkodowań lub innych „darowizn”: od kilku dziesiątek lat takich reparacji żądają też bezprawnie od Polski, kłamliwie przypisując nam nawet współsprawstwo Holocaustu, nie mówiąc już o sloganie: „polskie obozy koncentracyjne”,
 
Zdaję sobie sprawę, iż z pewnością tych przyczyn antypolskości jest o wiele więcej. Zapewne w niejawnych „gabinetach cieni” są jeszcze bardziej skomplikowane, choć paradoksalnie może być całkiem odwrotnie i wystarczy tylko pokazać i ujawnić prawdę. Tylko tyle i aż tyle.
 
I taką prawdę chciał umieścić w swoim artykule autor "100 lat agresji żydowskiej na Polskę". Żałuję jedynie, że zbyt powierzchowna to analiza, choć prawdziwa, ale nie dotyka sedna sprawy, czyli budowy przez Żydów Nowego Porządku Światowego. Ja wiem, że niby są to spiskowe teorie dziejów, ale przecież cała historia jest wielkim spiskiem różnych sił, gdzie podejmowane były ostateczne decyzje dotyczące tego czy ma wybuchnąć wojna czy ma być kryzys, kogo trzeba zniszczyć i dlaczego...
 
Wracając jednak do artykułu. Autor pomija też fakt, że dzisiaj aż około 90% Żydów to syjoniści pochodzenia chazarskiego. W większości są to tzw. Żydzi aszkenazyjscy, którzy pochodzą bezpośrednio z Chazarii, czyli są to ludzie o korzeniach Ugrofińskich lub Mongolsko – Tureckich a powszechnie uważanych za Żydów z cywilizacji turańskiej, których dość łatwo zidentyfikować. Lud ten przyjął judaizm jako religię obowiązującą a dziś jego potomkowie tworzą właśnie Żydów aszkenazyjskich będących ostatnim i zagubionym plemieniem żydowskim. Bardzo ciekawym jest to, że przez wieki ta prawda była przez Żydów ukrywana natomiast dzisiaj jest też wiele informacji o Chazarach nawet w Wikipewdii, choć oczywiście znajdują się tam rażące przekłamania [3]. W krajach Europy Wschodniej i Centralnej syjonistyczni Chazarzy stanowią nawet 95% populacji żydowskiej. Są oni etnicznie inni niż tzw. Żydzi sefardyjscy czyli potomkowie faktycznych Żydów z Judei.
 
 
Źródło:  http://www.koreywo.com/chazarowie.htm

W części pierwszej notek zaprezentowałem pogląd autora, który odnosi się do faktycznych prób Żydów zbudowania na terenie Polski tzw. Judeopolonii (państwa żydowskiego w państwie polskim) [4] oraz omawia znaczenie tej idei dla samych Żydów, ale i dla niepodległości Polski. Tłem tych wydarzeń są działania Żydów zmierzających do zbudowania tej Judeopolonii w czasie I, II WŚ i po II WŚ, przy czym najpierw (około 1914 roku) chcieli takie państwo zbudować w ramach współpracy z Niemcami, ale gdy Niemcy przegrały wojnę wybrali tym razem protektorat moskiewski a później komunistyczny poprzez stworzenie tzw. Polski Ludowej a dziś reprezentującej elity III RP.
 
W powyższym kontekście należy jednak wspomnieć, że różne grupy syjonistycznych  Żydów były w tej kwestii podzielone.
 
Jedni faktycznie chcieli tej Judeopolonii na terenach należących do Polski a drudzy uważali, że ważniejsze jest zbudowanie własnego państwa - dzisiejszego Izraela.
 
Wydawać by się mogło, że po powstaniu Izraela Żydzi winni porzucić chęć przejęcia Polski dla siebie. Nic bardziej błędnego: Judeopolonia de facto powoli przejmowała Polskę po II WŚ i to zarówno podczas "komuny" jak i w III RP, przy czym została zmieniona strategia Żydów dążących do podporządkowania sobie naszego narodu.
 
O ile jeszcze podczas I WŚ  i tuż po niej Żydzi oficjalnie dążyli do Judepopolonii, to już przez ostatnie 75-85 lat zaniechali takich działań na rzecz nieoficjalnego zagarnięcia Polski. Dzieje się to do dzisiaj, gdzie Żydzi po prostu starają się mieć znaczący wpływ na rządzenie w Polsce i podejmowane przez nią decyzje a ponadto dążą do uzależnienia finansowego Polski przez kapitał bankowo-żydowski i żydowskie przedsiębiorstwa. Do tego dochodzi też cały czas obwinianie Polski za Holocaust Żydów, co jest kolejną ich hipokryzją, ale przecież "Przedsiębiorstwo Holocaust" musi trwać i musi zdobywać środki ekonomiczno-finansowe aby się rozwijać. I ich celem jest teraz Polska, gdzie poprzez ustawę 447 chcą nas ograbić na kwotę około 300 mld USD.
 
Widzimy więc, że tak naprawdę Żydzi z różnych grup połączyli się i stworzyli zarówno swój Izrael, jak i po części Judepolonię. Warto też powiedzieć, że np. KOR (Komitet Obrony Robotników) liderowo był przede wszystkim żydowski, podobnie jak lewacki ROAD (Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna) a przy Okrągłym Stole po obydwu stronach "porozumienia" było aż 70% Żydów a tylko 30% Polaków.
 
Zresztą same podwaliny komunistycznego ustroju stworzone zostały przez Żyda Karola Marksa a wśród liderów ruchu komunistycznego przeważali Żydzi. Podobnie też było zaraz po II Wojnie Światowej, gdzie żydo-komuna krwawo wprowadzała w Polsce tenże komunizm. J. Stalin doskonale znał Polaków i Żydów i wiedział, że Żydzi nie są przychylni naszemu krajowi więc wykorzystał ich do spacyfikowania Polski i Polaków, co się z nawiązką udało i trwa na krętych ścieżkach naszej historii do dzisiaj.
 
W tym obszarze warto też wspomnieć, że przedwojenna Komunistyczna Partia Polski (KPP) była skrajnie przeciwna naszej niepodległości i chciała przyłączyć Polskę jako republikę w ramach ZSRR. Nie wiem też na ile Polacy sobie zdają sprawę, iż tzw. plena KPP przed wojną odbywały się w większości w języku Jidisz a samo to ugrupowanie przez Polaków uważane było za zdradliwe wobec naszej ojczyzny.
 
Polacy też nie mają wiedzy jak haniebnie Żydzi witali zarówno Niemców jak i Rosjan w latach 1939-1942 (zanim Niemcy uruchomili "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej"). Łuki triumfalne po wejściu do Polski Sowietów we wrześniu 1939 roku to dla Polaków było koszmarem, bowiem Żydzi masowo enuncjowały Polków władzom sowieckim, ale też niemieckim. Słynny łuk triumfalny ze swastyką i sierpem i młotem było kwintesencją radości Żydów z faktu, iż polski naród zostanie zmieciony z powierzchni krajów Europy.
 
Nasza wiedza jest też nikła w obszarze niszczenia/mordowania przez bojówki żydowskie Polaków. Działo się tak w Grodnie, Rohatyniu, Łucku, Tyszowicach, Szczebrzeszynie, Przebrażu, Kołomyi, Lubomlu, Kownie i wielu innych [5]. Żydzi też tworzyli po prostu grupy kryminalistów, których celem byłą kradzież i mordowanie Polaków.
 
 
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Chazarowie (o Chazarach będę pisał w odrębnej notce)
[4] O Judeopolonii będę pisał w oddzielnej notce, bo temat jest ciekawy a materiałów do przeczytania na tyle dużo, że zajmie mi to trochę czasu)
[5] Polecam lekturę na ten temat notek blogera "Aleszum", wystarczy w przeglądarkę wpisać nick i wtedy mamy cały przekrój opartych na faktach felietonów Pana Aleksandra.
 
Koniec części czwartej. Dalsze osobiste odniesienie do artykułu przedstawię w kolejnej części. 
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • Pisanie
    O żydowskiej agresji na Polskę i jejnocześnie głosowanie na najbardziej prożydowską partię w Polsce. A co mówią lekarze?
  • Autorze 5! i Pzdr!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY182ZDliOC9wLzIwMTkvMTEvMjQvODI1LzQxMy9kN2M4M2M0YjgwMzA0NWY3ODk2YTdhMTIzNTgwMDIxOC5wbmc=.png
    Sumliński: "Na sprawie Jedwabnego wyrosły setki kłamstw. Pokazujemy w naszej książce, że nie są one przypadkowe". Na sprawie Jedwabnego wyrosły setki kłamstw. Pokazujemy w naszej książce, że nie są one przypadkowe. One do czegoś zmierzają. Łączą się jak kropelki, które tworzą strumyki, a strumyki tworzą większe źródła, które mają obciążyć Polaków zbrodniami na Żydach mówi portalowi wPolityce.pl Wojciech Sumliński, dziennikarz, współautor z Ewą Kurek i Tomaszem Budzyńskim książki „Powrót do Jedwabnego”. Całość pod linkiem

    https://wpolityce.pl/historia/474465-sumlinski-na-sprawie-jedwabnego-wyrosly-setki-klamstw

    Ps...Żydostwa się przestraszyli?! To jeszcze nie Polin. I kurwa taki nigdy nie będzie mój kraj! Gliński, Gowin, Czaputowicz, filosemici. Do was to pytanie co z tym zrobicie! A co z tą świnią Grosem promowanym przez brata zbrodniarza Polaków Szechtera. A Gmina żydowska niech już zacznie zbiórkę na długi żydowskich kahałów. Żydzi są winni Polsce 3 biliony dolarów. Książkę wykupimy w internetach...
  • To Niemcy mordowali w Jedwabnem! Świadek: "Było 68 gestapowców, żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19jM2E5OS9wLzIwMTkvMTEvMjQvODI1LzUyMC9kNjIyMGJiYTZiNzQ0ZjhkYWQ5NjIxMzJiODUzNGJiZC5wbmc=.png

    Prezentujemy Państwu fragment książki Tadeusza Mocarskiego „O Jedwabne, Jedwabne”. Autor opisuje w niej, na tle dziejów wojennych swojej rodziny, prawdę o mordzie dokonanym na Żydach w lipcu 1941 roku. Mówi o tajemniczej postaci, niemieckim żandarmie Karolu Bardoniu i jego roli w zbrodni na Żydach. Książka Tadeusza Mocarskiego „O Jedwabne, Jedwabne” ukazała się w 2016 r. w Warszawie nakładem wydawnictwa Anabaza.
    DRUGIE, TAJEMNICZE OBLICZE KAROLA BARDONIA

    Pani Anna Bikont w swojej książce: „My z Jedwabnego” pisze:

    „W zarządzie miasta Jedwabnego ważną rolę odgrywał Karol Bardoń, który przybył ze Śląska na te tereny w latach trzydziestych (pracował jako mechanik, najpierw w Radziłowie w młynie u Chai Finkelsztejn, potem w Jedwabnem, w młynie Hersza Zdrojewicza), a w latach sowieckich był radnym do Gorsowietu oraz przewodniczącym wydziału aprowizacji miasta Jedwabnego. Może był niemieckim agentem…” – zastanawia się i słusznie autorka. Ale, już mieszkanka Jewabnego, p. Żukowska nie ma żadnych wątpliwości gdy mówi: „Wszyscy kłamią. Bardoń, czytałam to u Grossa, tłumaczył się, że za Żydami nie ganiał, bo był mechanikiem w żandarmerii i reperował samochody. Jakie samochody, oni ani motocykla, nawet rowerów nie mieli, gdy chcieli gdzieś jechać, kazali chłopu zaprzęgać furmankę. Bardonia skazano na śmierć, potem go ułaskawiono i żarł w więzieniu nasz polski chleb, a to był dziad ze Śląska, szpieg niemiecki, nie mechanik („My z Jedwabnego”). To dziwne, że wie o tym tajemniczym fakcie prosta kobieta, wie dociekliwa dziennikarka, a nie wiedzą nic zupełnie specjaliści i fachowcy z Instytutu Pamięci Narodowej! W zebranych przez nich dwu pokaźnych tomach materiałów i dokumentów, analiz i komentarzy na temat Jedwabnego, gdzie nazwisko Bardonia wymieniane jest prawie sto razy, nie ma zupełnie mowy o jego agenturalnej działalności. Urodzony w 1894 roku na Śląsku, w latach trzydziestych, a dokładnie w roku 1932 pojawia się w Radziłowie. Pani Bikont używa tu zgrabnego słowa – przybył. To jest na pewno trafne określenie, ale nie do końca. Bowiem, w owym czasie, sam przyjazd do Radziłowa stanowił problem! A co tu mówić jeszcze o znalezieniu pracy i mieszkania w takiej zapadłej dziurze. Więc, nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się na taki krok. A Bardon miał jeszcze liczną rodzinę. Na szczęście nie musiał się on o nic martwić, bo mu tę pracę, to mieszkanie i odpowiedni transport – zapewniły niemieckie służby wywiadowcze. Radziłów leżał bowiem niedaleko granicy z III Rzeszą i każda uzyskana tutaj wiadomość mogła się przydać. Początkowo więc pracował Biedroń jako mechanik we młynie, potem porzucił pracę stałą zamieniając ją na doraźną, stając się domokrążcą, naprawiającym zegary, lutującym dziurawe garnki. Wędrując bowiem więcej widział i słyszał, a o to przecież jego mocodawcom chodziło. W roku 1935 został przerzucony do Jedwabnego, chociaż tak naprawdę miasteczkiem docelowym była Wizna. Ale tam macki niemieckie nie sięgały. Tam nie mieli nikogo, kto by zatrudnił Bardonia. Niemców interesowała Wizna, bo była punktem strategicznym na mapie przygotowywanych skrycie wojennych zamierzeń Wehrmachtu. Tędy prowadziła dogodna, prosta, w zasadzie jedyna droga na Brześć. Umożliwiająca szybkie przemieszczanie się wojsk stacjonujących w Prusach Wschodnich. Niemcy przypuszczali, i słusznie, że Polacy będą się starali w jakiś sposób zabezpieczyć i umocnić ten odcinek. W kwietniu 1939 roku zaczynają się, prowadzone przez wojsko, przygotowania do budowy schronów obronnych – zagradzających przeprawę przez te bagniste i niedostępne tereny. A w maju rusza, pełną parą, prężnie prowadzona budowa reduty „Wizna”. Wszystko utrzymane jest w ścisłej tajemnicy. Bardoń porzuca pracę (pisze, że go zwolniono !) i wędruje od wioski do wioski – tak jak poprzednio w Radziłowie – reperując i naprawiając zegary, maszyny do szycia. Lutując garnki. Jest potrzebny. Ludzie go lubią, bo nie zdziera, bo nie jest chciwy na pieniądze. Budowa umocnień w Wiźnie okryta jest tajemnicą. To prawda. Ale tylko dla obcych. Swoi wiedzą wszystko. A Bardoń, to także swojak. On nie szpieguje, on ludziom pomaga. On pracuje. Nikogo tu nie dziwi, że chociaż wiosek wokół Jedwabnego jest nie mało, Bardoń idzie zawsze, idzie codziennie tylko w jednym kierunku! Idzie w stronę Wizny! Przez Kotowo Plac, Męczki. A potem odwiedza Giełczyn, Kołodzieje. Chmara ludzi pracuje przy budowie schronów. Komuś tam, z nadzoru technicznego popsuł się szwajcarski zegarek - Dawajcie tu Bardonia! – wołają. – On zreperuje! I Bardoń się zjawia na zawołanie, jakby wyrósł spod ziemi. I udowadnia, że jest rzeczywiście fachowcem. Zegarek znowu tyka wesoło! – Przyjdź, Bardoń, jutro! Znajdzie się dla ciebie robota! – zapraszają gościnnie. I Bardoń się zjawia. I widzi wszystko, jest ciekawy, więc pyta i nikt tu przed nim nie ma żadnych tajemnic. Grubość ścian, wymiary otworów strzelniczych, wieżyczki. Wady i zalety poszczególnych bunkrów. Ich rozmieszczenie, usytuowanie w terenie. Na ile, 8 września 1939 roku, skorzystał z jego informacji generał Guderian? Tego nie wiemy. Ale na pewno był w ich posiadaniu. Na pewno wiedział wszystko o obrońcach i ich reducie. Licząc na szybkie sforsowanie tej zapory. Ale pomylił się w swoich rachunkach! Musiał stracić tu kilka cennych dni, bo miał przed sobą 600 polskich bohaterów, broniących się do ostatniego naboju, o czym go nie poinformował agent w swoich meldunkach. Bardoń jest inteligentnym szpiegiem. Potrafi zmieniać się i przeobrażać jak kameleon. Manipulować faktami, własne podłe uczynki i zbrodnie przypisywać innym. Umie wymyśleć wiarygodną fabułę, stanowiącą jego linię obrony. Umie dyskutować i argumentować. Sam pisze listy do sądu, prośbę o ułaskawienie do prezydenta Bieruta. A robi to tak zręcznie, chytrze, że mu wierzą! I w efekcie karę śmierci zamieniają na 15 lat więzienia. Swoją agenturalną działalność ubierze w taką oto ideologiczną szatę: „Lata międzywojenne to jedno pasmo udręk człowieka, który nie poddał się propagandzie faszystowskiej, lecz miał odwagę dać wyraz przekonaniom socjalistycznym swoim postepowaniem. Byłem jedną z licznych ofiar ówczesnego ustroju. Którego antyrobotnicza i antypostępowa polityka wewnętrznie uczyniła włóczęgę bez własnego kąta w poszukiwaniu kawałka chleba. „ I tak lubiane przez ówczesne władze nawiązanie do rzeczywistości, które się do tego ułaskawienia przyczyniło: „Brzemienne wypadki roku 1939 spowodowały ustanowienie władzy radzieckiej i wtedy dopiero dobrodziejstwo władzy radzieckiej, władzy proletariatu, stało się moim udziałem.” Po 17 września 1939 roku zapanowały w Jedwabnem ruskie rządy. Miasto znalazło się pod sowieckim zaborem. Nastały ciężkie czasy dla prawdziwych Polaków. „Dobrodziejstwa” władzy radzieckiej nie były ich udziałem. Bardoń włączył się aktywnie w budowanie tej nowej, szczęśliwej rzeczywistości. Przy ogólnej, polskiej niechęci do zajmowania jakichkolwiek stanowisk i urzędów – jego entuzjazm i zaangażowanie zostały dostrzeżone i odpowiednio nagrodzone. Awansował na kierownicze stanowisko, był delegatem. Jednym słowem, powodziło mu się doskonale. Ale istny raj dla Bardonia zapanował w roku 1941 kiedy rosyjskich dręczycieli zamienili niemieccy mordercy. Chyba dobrze wiedzieli, kim jest Bardoń, skoro tępiąc bezlitośnie i zabijając bez skrupułów nawet szeregowych popleczników sowietów, nie tknęli palcem radzieckiej „szyszki” – jaką był niewątpliwie Bardoń! Ba, uczynili go najpierw swoim tłumaczem, a potem ubrali w mundur żandarma.

    JEDWABNE - ŚWIADEK HISTORII
    https://youtu.be/sajQZyiGP7Y

    CDN...
  • Z której strony wietrzyk zawieje???aktualnie od pustyni??
    https://youtu.be/JgJn7aqohDc

    https://www.salon24.pl/u/amstern/753323,prezydent-duda-potwierdza-ze-w-jedwabnem-mordowali-polacy
  • Ekshumacja w Jedwabnem jest konieczna inaczej zawsze będziemy oczerniani.
    DRUGI FRAGMENT KSIĄŻKI TADEUSZA MOCARSKIEGO „O JEDWABNE, JEDWABNE”

    A JEDNAK, NIEMCY, BYLI W JEDWABNEM!

    Bardoniowi poświęciłem sporo miejsca w pierwszym rozdziale książki. Opisałem tam jak postawił on pod ścianę moją mamę z zamiarem rozstrzelania. Chciał pewnie zobaczyć umierającą, tchórzliwą kobietę wiejską. Może błagającą go o litość? Ale moja mama nie pochyliła nawet głowy, kiedy odbezpieczył broń. I pokonała go swoją wewnętrzną siłą, która paraliżuje ruchy przeciwnika. Oczywiście jest to wydarzenie późniejsze, związane z dalszą zbrodniczą działalnością Bardonia w czasie wojny. W materiałach zgromadzonych przez IPN znalazłem taki zapis: „Znęcał się nad Polakami, bił grubym kijem nieznanego z nazwiska Polaka oraz dotkliwie pobił Stefana Dołęgę i Mariannę Mocarską.” Bardoń nie mógł pogodzić się z porażką. Zjawił się w naszym domu i bił brutalnie mamę krzycząc: Taka jesteś odważna? Taka mocna? Że nie boisz się kuli? Zobaczymy, czy nie boisz się kija. Bardoń stanął przed sądem w Łomży w 1949 roku. Wyrok – kara śmierci. B. Bierut zamienia mu tę karę na 15 lat więzienia. W załączonym życiorysie tak przedstawia przebieg wydarzeń w dniu 10 lipca 1941 roku: „W czasie dokonywanego mordu ludności wyznania mojżeszowego w Jedwabnem, pow. łomżyń- skiego, udziału nie brałem, byłem zajęty remontem samochodu ciężarowego w podwórzu posterunku żandarmerii.” Co za tupet! Nie mniejszy niż Grossa! Co za odwaga! Żeby tak łgać, pisząc do samego prezydenta! „…ja pracując z Dąbrowskim cały dzień przy remoncie samochodu w podwórzu żandarmerii, nie widziałem ani jednego obcego żandarma ani gestapowca. I znowu kłamie jak Gross! Czyżby się umówili, ci nieodrodni bracia syjamscy? Bo żeby tak jednym głosem z igły robić widły? Co do obecności gestapo w Jedwabnem, Bardoń zaprzeczał z konieczności. Bo nie miał innego wyjścia. Był to bowiem ważny, żeby nie powiedzieć newralgiczny punkt jego obrony. Pomyślany w zasadzie jako atak na Julię Sokołowską – negującą w całej rozciągłości jego zeznania. „Na żandarmerii pracowałam jako kucharka (…) Dnia krytycznego Bardoń był cały dzień na mieście (…) Dnia krytycznego było 68 gestapowców, bo dla nich szykowałam obiad, zaś żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków.” To, że Bardoń nie naprawiał samochodu, ale zajęty był tropieniem i dyskretnym wymierzaniem kary Żydom – potwierdzili inni świadkowie, współuczestnicy tych zajść – Laudański, Sielawa. Ale ich głos nie miał takiego znaczenia jak reakcja Sokołowskiej. Ona bowiem nie była związana z tą sprawą. Zgłosiła się na świadka dobrowolnie. Poczytując to za swój obywatelski obowiązek. Sokołowska w tym sądzie była prawdziwym skarbem, docenionym przez komunistyczną praworządność, a zupełnie zlekceważona przez IPN. Który nie powinien był wdawać się w żadne układy z Grossem, ale odesłać go z kwitkiem mówiąc – My mamy relację niepodważalnego świadka. My mamy Sokołowską i jej wierzymy. To uczciwa, choć prosta kobieta. Dlaczego miałaby kłamać? W jakim celu? Czy pan nie widzi, panie Gross, że stawia ona właściwą, precyzyjną diagnozę – chociaż nie jest strategiem wojskowym: „Dnia krytycznego było 68 gestapowców, bo dla nich szykowała obiad, zaś żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków.” I tak było istotnie. Bardoń nie zgadza się z tym stwierdzeniem, Bardoń zaprzecza. W życiorysie zamieszcza taką uwagę: „Zeznanie świadka Sokołowskiej Julii, byłej kucharki żandarmerii, jest mylne lub z namowy winnych, że gotowała w dniu masowego mordu obiad dla biorących udział w masowym mordzie 68 gestapowców, bo mała kuchnia, naczynia kuchennego takiego nie było, naczynia stołowego tyle nie było, dla 71 osób z miejscowym personelem i służbą, a gdzie stoły?” Gross byłby zadowolony z takiego obrotu sprawy! Precyzyj- ny atak, nie do obrony! Istotnie, jak można w małej kuchence upitrasić 68 obiadów? Jak je tam zjeść? Bez misek i talerzy? Bez stołów i krzeseł? Czytam po raz kolejny i bez pośpiechu IPN-owskie studia i zebrane dokumenty. I dochodzę z żalem i smutkiem do wniosku, że ostateczny wyrok w sprawie Jedwabnego jest wysoce krzywdzący i niesprawiedliwy. I wiem, jak do tego doszło. W sytuacji, kiedy zdania są podzielone – nigdy nie wygrywa prawda, ale krzyk i czyniony wrzask jednej ze stron. Tam, gdzie nie ma końca historycznej pewności – tam sukces odnoszą sensaci i pseudouczeni. A wspiera ich poczynania tupet i nonszalancja. Tam, gdzie są jakieś obiekcje i wątpliwości – triumfują ludzie bez honoru i czci. Przykładowo – grupa operacyjna Heydricha. Ile tu pojawiło się różnych sądów i hipotez! Była, nie była w Jedwabnem? IPN-owscy historycy coś tam bąkają bojaźliwie, ostrożnie. A taki Gross, wie! I wali prosto z mostu – Nie było w Jedwabnem formacji przeznaczonej do unicestwiania Żydów, bo właśnie w lipcu „siała ona spustoszenie na Wołyniu”. A co go obchodzą nasze zastrzeżenia i obiekcje? Że Niemcy okazali się tacy wspaniałomyślni i darowali Żydom jedwabińskim życie? Oni darowali, a Polacy im je odebrali? A może po porostu zapomnieli i popędzili dalej. Czemu to Dmitrów, tak ostrożnie i na paluszkach stąpając pisze bardzo mądre zdanie: „Należy pamiętać, że oddziały postępowały często jeden za drugim, przekazywały sobie poszczególne rejony i miejscowości, ROZDZIELAŁY SIĘ NA MNIEJSZE CZĘŚCI. Profesor Dmitrów zapewne bezwiednie skarcił Grossową pychę i pewność siebie. I to wszystko Dmitrów wie, ale nie wykorzystuje się tej wiedzy w sporze z autorem „Sąsiadów”. Napisałem na wyrost – spór – podczas, gdy w rzeczywistości była to unia – spiskująca wspólnie przeciwko dobremu imieniu Polski. Trafnie to ujmuje Dmitrów nazywając rozdzieleniem, bo takie właśnie rozdzielenie, czy też wydzielenie z grupy operacyjnej nastąpiło. Aby to, co zostało wcześniej zaplanowane – wykonać. Nie ma tutaj mowy o żadnej doraźnej improwizacji, czyli robieniu jakichkolwiek wyjątków. Więc, główny trzon tej formacji mógł być w tym czasie nawet na Wołyniu, podczas gdy wydzielona grupa w Jedwabnem. A że byli tam na pewno, dowiadujemy się właśnie z relacji Sokołowskiej – koronnego świadka na procesie. Poczynania gestapo w Jedwabnem cechował ogromny pośpiech. Bowiem chcieli oni jak najszybciej wykonać powierzone im zadanie (czyli zabić Żydów) i dopędzić macierzystą jednostkę. Dlatego wybierali takie formy działania, które gwarantowały im sporą oszczędność czasu. Dlatego zdecydowali się, na wymagające mniej zachodu, spalenie Żydów w stodole, niż na przykład ich rozstrzelanie. Zanim pokazali się na miejscu, uzgodnili wcześniej telefonicznie wszelkie niezbędne szczegóły. W przypadku Jedwabnego obiecano im, że wszyscy żydowscy mieszkańcy w liczbie 1600 osób będą oczekiwać pokornie na rynku na ich przyjazd. Poproszono więc, aby rozejrzeli się za ja- kimś odludnym budynkiem gospodarczym niedaleko kirkutu. Przygotowali materiały łatwopalne. A za proponowany uroczysty obiad - podziękowali. Żadnych uczt! Żadnych wystawnych przyjęć! Nie tym razem! Nie ma bowiem na to czasu. Przygotujcie jakiś skromny żołnierski posiłek i to wszystko. Zjadany pod gołym niebem, z żołnierskiej menażki. To nie zepsuty samochód stał na podwórzu żandarmerii, ale kuchnia polowa! I to nie Bardoń tam rezydował tego dnia, ale kucharka Julia Sokołowska! A kuchnię tę (o ironio losu!) sprowadził z Łomży, na życzenie komendanta sam Karol Bardoń! Razem z tymi cholernymi menażkami! Na co liczył wymyślając tę bajeczkę Bardoń – nie trudno dociec. Chciał bowiem za wszelką cenę udowodnić, że Sokołowska nie mówi prawdy. Powtarzał ją kilka razy przy różnych okazjach, ale nigdy w sądzie podczas rozprawy, kiedy na Sali znajdowała się Sokołowska. Czyli, że bał się panicznie konfrontacji. Co by świadczyło o tym, że prawda leżała nie po jego stronie! A tą prawdą była rzeczywista, autentyczna, nie podlegająca żadnej dyskusji obecność zawodowych morderców w miasteczku! Po co Bardoń wymyślił ten zepsuty wóz? Bo to miało być jego alibi. Dlaczego umieścił go na ciasnym podwórku? Żeby tam już nic więcej nie mogło się zmieścić! Głównie kuchnia polowa, gdyby przypadkiem ktoś o niej wspomniał. Bardoń sprytnie, podwójnie zabezpieczył swoje alibi. Twierdząc, że nie było możliwości wydania tych obiadów. Pracując bez przerwy w tym jednym miejscu, obserwował bacznie znajdujący się obok wychodek, do którego przez cały dzień nie wszedł ani jeden gestapowiec! Z czego by wynikało, że tych gestapowców w Jedwabnem nie było. I tu znowu spotykają się dobrzy znajomi, co ja mówię – kuzyni, bracia – Bardoń i Gross. I podają sobie ręce w geście triumfu! Z odniesionego zwycięstwa. Bowiem IPN przyznał rację Bardoniowi! A pominął zeznania Sokołowskiej! Pytam się więc was – skąd wziąć bardziej wiarygodnego świadka? Żebyście przyznali mu rację?! To dała znać o sobie psychoza wytworzona przez Grossa, który w takim samym stopniu zarówno fałszował jak i szokował. I uznano go za Alfę i Omegę jedwabniskiej problematyki. Od tej chwili nikt nie śmiał mówić własnym głosem. Nie ważne prostak, czy wysoki rangą IPN-owski historyk. A Gross czuł się bezkarny. Więc manipulował. I to także zaakceptowano. Na przykład zmianę ustalonych przez historię proporcji w odniesieniu do II wojny światowej – Niemcy-Polacy, na Polacy-Niemcy. A co za tym idzie, w odniesieniu do Jedwabnego 25% polskiej odpowiedzialności za ten czyn, w świetle tego ustalenia - okazało się WIĘKSZE od niemieckich 75%! I w tym momencie znikły z pola widzenia wszelkie normy i zasady. Imperatywy i przykazania. Nie ma już matematyki, logiki, etyki – jest tylko znowu tohu wa bohu. (1 A. Sandauer (z hebr.): męt i zamęt)
    Gross zapomniał zupełnie o tym, że zło się stopniuje. Że dużo wyżej od zbrodniczych incydentów – znajdują się cyniczne, wykalkulowane na zimno doktryny i ideologie obliczone na metodyczne , dobrze zorganizowane wyniszczenie całych narodów! Cyganów, Żydów, Polaków. I że nie da się mierzyć jednego i drugiego zła tą samą miarą!
    A Gross niczym iluzjonista – poraził, zaskoczył, olśnił. Sprytnie potęgując napięcie drastycznymi opisami kolejnych morderstw. Nie wnikając zupełnie w to, co jest prawdą, a co plotką i zmyśleniem. Nie weryfikując niczego, nie sprawdzając. Na przykład taki Władysław Łuba okazał się w jego relacji dużej klasy rzezimieszkiem, specjalistą od tropienia Żydów. Budzącym grozę i odrazę. Tymczasem Łuba w dniu 10 lipca 1941 roku przebywał w niemieckiej niewoli. To jedno kłamstwo budzi moje wątpliwości i obawy, że takich kłamliwych przeinaczeń było więcej. Tylko kto je miał tropić i wytykać autorowi? Biedne „trzęsące się portki”? Mające i tak tyle zmartwień i kłopotów?! Tajemnice Jedwabnego - Ewa Kurek, Mirosław Szumiło - Liderzy. Gośćmi Jacka Figurskiego w "Liderach" będą: dr Ewa Kurek,historyk oraz dr.hab. Mirosław Szumiło ,też historyk, a tematem spotkania "Tajemnice Jedwabnego"

    https://youtu.be/KnBqPL1TnQs

    CDN..
  • TRZECI FRAGMENT KSIĄŻKI TADEUSZA MOCARSKIEGO „O JEDWABNE, JEDWABNE”
    I nadszedł ten dzień Sodomy i Gomory. Z samego rana podjechały pod posterunek ciężarówki wyładowane Niemcami. Właśnie ciocia Genia wybierała się na Mszę świętą do kościoła, kiedy nadjechali. Chodziła na te najwcześniejsze nabożeństwa korzystając z tego, że dzieci jeszcze spały, żeby modlić się za swego męża Władysława, pozostającego w niemieckiej niewoli. Schwytali go na początku września 1939 roku i powieźli w nieznane strony. Ten wczesny przyjazd Niemców, nie wróżył niczego dobrego, zawróciła więc trwożliwie, przewidując najgorsze. A były to posiłki sprowadzone w celu sprawnego przeprowadzenia masakry. Bardonia nie ucieszyła ta pomoc. Był przekonany, że uda mu się bez niemieckiej ingerencji, dokonać egzekucji. Jeździł przecież po wsiach, agitował, obiecywał, roztaczał widoki. Pomysł ze spaleniem Żydów w stodole był w gruncie rzeczy tak prosty i łatwy w wykonaniu, że żadna pomoc z zewnątrz nie była tu potrzebna. Wszystko więc, od początku, nie układało się po jego myśli. Pomagierzy nie nadciągali. Gapiów nie było. Rynek świecił pustkami. Paru ochotników wpadło na posterunek żandarmerii z pretensjami i nieukrywanym rozżaleniem, że Żydzi nie chcą opuszczać domów! Domagali się, aby wydano im broń! Sami Polacy nie mieli żadnej szansy na przeprowadzenie tej akcji. Kim byli dla Żydów? Jaką władzą? Jaką siłą? Jaką zwierzchnością? Jakie mieli prawo do wydawania rozkazów? Nie, Żydzi nie byli naiwni i nie dali się prowokować! Żydzi nie wychodzili z domów! Dopiero kiedy pokazali się Niemcy, żandarmi i gestapowcy, dopiero wtedy ustąpili. Innej możliwości nie było! A to dla Niemców oznaczało pełną dekonspirację. Nie tak miało wyglądać spędzanie Żydów na rynek! Ba, z braku ochotników zaczęto przymuszać przygodnie spotkanych obywateli miasta. Szukać ich w polu, na łąkach, w obejściu. Wyciągano chorych z łóżek. Wydawano rozkazy. Straszono. Czas naglił! Akcja opóźniała się. A przecież obiad zaplanowano na godzinę drugą po południu. O godzinie drugiej miało już być po wszystkim. Kordon Niemców otoczył miasto. Wszystkie siedem dróg wylotowych: na Łomżę, Wiznę, Grądy, Przestrzele, Konopki, Przytuły i Kossaki. Żydzi widząc, że dotychczasowy opór teraz nic nie da, w obawie przed konsekwencjami, powoli, nie spiesząc się, zapełniali rynek. Wystarczyło, że ruszył się rabin, a zaraz natychmiast poszli w jego ślady inni. A za nimi jeszcze inni. I tak naprawdę owo wypędzanie było jakimś tylko pretekstem, jakimś rytuałem, bo oto Żydzi stawiali się na rynku sami.

    O AUTORZE

    Tadeusz Mocarski urodził się 12 stycznia 1943 roku we wsi Janczewo. Maturę ukończył w Liceum Ogólnokształcącym w Jedwabnem. Jest absolwentem Studium Nauczycielskiego w Olsztynie i magistrem filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Debiutował jako poeta w 1966 roku we „Współczesności”. W roku 1969 ukazał się jego debiutancki tomik „Dedykacje”, za który otrzymał prestiżową nagrodę miesięcznika „Poezja”. Następnie wydał: „Puls” (1972) i „Poezje wybrane” (1988). W roku 1983 ukazał się tom wierszy Karola Wojtyły w jego wyborze. Reportaże Tadeusza Mocarskiego drukowane były w serii „Ekspres Reporterów”. Publikował swoje utwory w: „Życiu Literackim”, „Kulturze”, „Tygodniku Kulturalnym”, „Twórczości”. Motyw wojny pojawia się często w poezji Mocarskiego. W roku 1975 ukazuje się jego „Poemat o bohaterskiej obronie reduty „Wizna” pod dowództwem kapitana Raginisa”, wyróżniony drugą nagrodą w ogólnopolskim konkursie poetyckim ogłoszonym z okazji 30 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. Pracował w miesięcznikach: „Poezja” i „Nowy Wyraz”, a także w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej.


    Ps..To Niemcy mordowali w Jedwabnem! Świadek: "Było 68 gestapowców, żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków" Co na to IPN ? Na prawdę znaną przez Polaków od dawna.Prezydent, Premier, Czaputek czy jak mu tam Gacie trzy razy w ciągu dnia zmieniają. Lech Kaczyński z juniorem chazarskim Izaakiem Stolzmanem vel Aleksandrem Kwaśniewskim zablokowali badania w Jedwabnem. Nie sądzę, żeby żyjący brat Lecha zdecydował się na ujawnienie prawdy.

    To jest znamienne, że ta świnia żydowska, która się smaży w piekle podstawiony Bierut ułaskawił mordercę i wielu takich morderców było potem w UB, a nie ułaskawił Inki sanitariuszki, która ratowała nawet te ubeckie zwierzęta. Za Grossem powinno się wysłać wilczy bilet i jakieś komando… A Jedwabne ludzie za chwilę sami przekopią. Jak zrobili porządek z pomnikiem UPA w Przemyślu. Jak można wyjaśnić do końca tą sprawę, jeśli PiS blokuje ekshumację a warszawska kuria na żądanie gminy żydowskiej blokuje premierę książki Sumlińskiego i Kurek. Czy to już Polin? Wildstein również powielał kłamstwa o Jedwabnem. Wszystkie te żydofilskie kiepy będą musiały połknąć swój nikczemny antypolski jęzor. Ale najpierw przeprosiny i wyjazd do Izraela. Ciekawe, kiedy w końcu Polska Administracja podejmie ekshumacje w Jedwabnem? Nie robienie tego jest zdradą Polskiej Stanu i odpowiedzialni powinni pójść na lata do wiezienia! W Katyniu Polaków mordowało żydowskie NKWD. A i po 1944 roku na terenie całej Polski wybijali NSZetowców, WiNowców, AKowców, etc. Po 1945 roku żydowscy sędziowie i prokuratorzy skazywali na śmierć resztki Polskich patriotów.
  • Senator Jan Żaryn - Trzeba wrócić do ekshumacji w Jedwabnem!
    https://www.youtube.com/watch?v=RGaWxufZhTo
  • Autor
    Katarzyna Lubnauer zrezygnowała z szefowania Nowoczesną z powodów zdrowotnych.
    Podobno chodzi o problemy z prostatą.
  • @zbig71 16:30:10
    Trzeba zawsze opierać się na realiach. I ja jestem realistyczny, bowiem tak naprawdę na dziś oprócz raczkującej Konfederacji nie mamy innej partii mogącej przejąć władzę niż PiS. A sama Konfederacja niestety ma duże "szanse" na rozpad i nie wiem czy się utrzyma przez cztery lata. Czy Pan uważa, że PO jest mniej proizraelskie niż PiS? Na pewno nie a ja wybieram PiS jednocześnie wskazując na to, co może nas czekać. Po prostu PiS daje nam więcej możliwości odbudowy polskiego państwa niż złodziejska PO i dlatego głosuję na mniejsze zło. Wiem, że taka argumentacja jest przez wielu uważana za pewną hipokryzję, ale ja osobiście mam ugruntowane poglądy i nic tego nie zmieni a lekarz nie jest mi potrzebny ;)))
    Pzdr
  • @kula Lis 69 18:36:15
    Książkę już zamówiłem. Będę ją miał we wtorek i po przeczytaniu podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Teraz tylko jedne spostrzeżenie: Pan W. Sumliński był po pracy nad tą książką zaszokowany perfidią żydowską wobec naszego kraju. Poznał wszystko a Pani E. Kurek też mu otworzyła oczy i chwała jej za to. Polecam jej audycje w internecie.

    Pozdrawiam
  • @Husky 19:42:49
    ha ha ha. Cierpi na jedną chorobę: SDN czyli Syndrom Dolnego Niedopchnięcia, zresztą jak większość feministek.
    Pozdrawiam
  • @kula Lis 69 19:14:34
    "ta świnia żydowska, która się smaży w piekle podstawiony Bierut"

    Dla was wszyscy są Żydami. Bierut pochodził z chłopskiej katolickiej rodziny spod Lublina.
  • @Pedant 21:53:04
    Tu nie chodzi, że zauważamy Żydów w każdym zakątku ale warto jednak skupić się na prawdzie.

    Każdym skupiskiem ludzi ktoś musi rządzić i wywierać na innych swoje racje i poglądy.

    Ja piszę o liderach żydowskich a nie zwykłych Żydach, choć liderzy wywołują u nich antypolonistyczną ideę "psów Pawłowa" - przez wieki Żydzi słysząc Polacy mieli do nich awersję. A dlaczego? Piszę to w dzisijszej notce.

    Pozdrawiam
  • @krzysztofjaw 22:15:54
    "Tu nie chodzi, że zauważamy Żydów w każdym zakątku ale warto jednak skupić się na prawdzie. "

    Prawdą jest, że Bierut nie był Żydem, ani Kuroń ani ...
  • @krzysztofjaw 20:12:06
    Z Konfederacją to jeszcze nic nie wiadomo. Natomiast i PiS i PO to ta sama stajnia polityczna i jeśli pan na dzień dzisiejszy jeszcze tego nie pojął, to składam kondolencje. Husky, siedząc sobie bezpiecznie w Londynie, może sobie wypisywać idiotyzmy np: o dziczy ze wschodu, aczkolwiek wystarczy popatrzeć na młodzież brytyjską i,, kibiców,, z Angli, to ta,, dzicz ze wschodu,, wyprzedza ich we wszystkim o lata świetlne. Niestety, takie jest pojęcie,, Londyńskich polaczków,, o świecie.
  • @Pedant 21:53:04
    Bo­le­sław Bie­rut – agent NKWD, GRU, czy zwy­kła „ma­triosz­ka” ? Mło­de­mu po­ko­le­niu na­zwi­sko Bo­le­sław Bie­rut mó­wi nie­wie­le. Star­si do­sko­na­le pa­mię­ta­ją je­go zdję­cia – z „za­cze­ską” do ty­łu, cha­rak­te­ry­stycz­nym wą­si­kiem i za­my­ślo­nym spoj­rze­niem. Swe­go cza­su kraj był do­słow­nie za­sy­pa­ny je­go por­tre­ta­mi i ob­ra­za­mi na któ­rych stał „wier­nie” obok Jó­ze­fa Sta­li­na. Je­śli w Pol­sce w ogó­le by­ła kie­dy­kol­wiek mo­wa o kul­cie jed­nost­ki na wzór kul­tu ja­kim oto­czo­ny był Hi­tler, Sta­lin a ostat­nio Kim Dzon Ill, to do­ty­czył on wła­śnie Bie­ru­ta. Jed­nak… jak na naj­waż­niej­sze­go czło­wie­ka w pań­stwie o Bie­ru­cie na­dal wia­do­mo za­ska­ku­ją­co ma­ło. Nie wia­do­mo na­wet jak się na­praw­dę na­zy­wał, kim był z po­cho­dze­nia ani te­go, czy Bie­rut to na pew­no Bie­rut.

    Jak się na­zy­wał i kim był?

    Bo­le­sław Bie­rut uro­dził się 18 kwiet­nia 1892 ro­ku w Ru­rach Je­zu­ic­kich/Bry­gid­kow­skich – wio­sce pod Lu­bli­nem (dziś już bę­dą­cej dziel­ni­cą mia­sta), w chłop­skiej ro­dzi­nie Ma­rii Sa­lo­mei z do­mu Wol­skiej i Woj­cie­cha… i tu za­czy­na się pierw­sza wąt­pli­wość – Bie­ru­ta czy Bier­nac­kie­go? Wi­ki­pe­dia mó­wi o Woj­cie­chu Bie­ru­cie, jed­nak hi­sto­rycz­ne źró­dła o Woj­cie­chu Bier­nac­kim („twór­com” ha­sła „Bo­le­sław Bie­rut” trze­ba od­dać, że upie­ra­ją się wła­śnie przy tym na­zwi­sku, dys­kre­dy­tu­jąc przy oka­zji wszyst­kich, któ­rzy do­wo­dzą, że brzmia­ło ono – Bier­nac­ki). W do­dat­ku nie­kie­dy po­ja­wia się tak­że in­for­ma­cja, że praw­dzi­we na­zwi­sko Bie­ru­ta – Bier­nac­kie­go brzmia­ło Ro­ten­schwanz a on sam był po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go. Ta ostat­nia in­for­ma­cja wy­da­je się jed­nak ma­ło praw­do­po­dob­na – Bo­le­sław Bier­nac­ki w 1900 ro­ku roz­po­czął na­ukę w szko­le po­wszech­nej ka­te­dral­nej w Lu­bli­nie, po­zo­sta­ją­cej pod ku­ra­te­lą miej­sco­wej pa­ra­fii rzym­sko­ka­to­lic­kiej. Szko­ła kła­dła bar­dzo du­ży na­cisk na re­li­gij­ne i pa­trio­tycz­ne wy­cho­wa­nie. Nie wia­do­mo, czy to praw­da, ale ist­nie­ją też po­gło­ski, że ro­dzi­ce póź­niej­sze­go pre­zy­den­ta Pol­ski chcie­li, aby zo­stał księ­dzem. Po­wyż­sze fak­ty ka­żą pod­da­wać w wąt­pli­wość in­for­ma­cje o je­go ży­dow­skim po­cho­dze­niu – w ta­kim przy­pad­ku je­go ro­dzi­ce nie po­sła­li­by go do szko­ły po­zo­sta­ją­cej pod wpły­wem Ko­ścio­ła Rzym­sko­ka­to­lic­kie­go (zresz­tą, ja­ko je­dy­ne­go Po­la­ka w kie­row­ni­czym rzą­dzie PZPR okre­ślił go am­ba­sa­dor w War­sza­wie – Wik­tor Lie­bie­die­w1). Bier­nac­ki szko­ły nie ukoń­czył – zo­stał z niej usu­nię­ty w 1905 ro­ku. W 1906 pod­jął pra­cę – naj­pierw ja­ko po­moc­nik mu­ra­rza a po­tem od 1912 – ja­ko ze­cer i me­tram­paż.

    Od­po­wied­nio prze­szko­lo­ny

    We­dług ofi­cjal­nych in­for­ma­cji Bo­le­sław Bier­nac­ki swój ko­mu­ni­stycz­ny ży­cio­rys za­czął w 1910 ro­ku od przy­na­leż­no­ści do ro­bot­ni­cze­go kół­ka pro­wa­dzo­ne­go przez Ja­na Hem­pla. Ten był ma­so­nem, więc oso­bą, ła­god­nie rzecz uj­mu­jąc – nie­zbyt przy­ja­zną Ko­ścio­ło­wi. To wła­śnie pod je­go wpły­wem Bier­nac­ki miał odejść od re­li­gii. W 1912 ro­ku wstą­pił do PPS-Le­wi­cy. Od koń­ca 1912 do 1914 ro­ku był po­moc­ni­kiem geo­me­try w Lu­bli­nie, przej­ścio­wo w 1913 ro­ku pra­cu­jąc w dru­kar­ni w War­sza­wie. Po wy­bu­chu I woj­ny świa­to­wej po­wró­cił do Lu­bli­na. Po roz­po­czę­ciu oku­pa­cji au­striac­kiej uchy­la­jąc się od służ­by woj­sko­wej, ukry­wał się pod pierw­szym z licz­nych fał­szy­wych na­zwisk, któ­ry­mi się po­słu­gi­wał – ja­ko „Je­rzy Bo­le­sław Bie­lak”. W 1915 ro­ku pod­jął pra­cę w skle­pie Lu­bel­skiej Spół­dziel­ni Spo­żyw­ców (LSS) za­ło­żo­nej w 1913 m.​in. przez Ja­na Hem­pla – w 1916 ro­ku zo­stał kie­row­ni­kiem han­dlo­wym spół­dziel­ni, zaś od kwiet­nia 1917 był człon­kiem za­rzą­du Lu­bel­skiej Spół­dziel­ni Spo­żyw­ców. W 1917 ro­ku z ra­mie­nia PPS-Le­wi­cy był człon­kiem zjed­no­czo­ne­go Ko­mi­te­tu Wy­bor­cze­go (wspól­nie z PPS) do Ra­dy Miej­skiej. Od grud­nia 1918 ro­ku (po zjed­no­cze­niu PPS Le­wi­cy z SDK­PiL), na­le­żał do Ko­mu­ni­stycz­nej Par­tii Ro­bot­ni­czej Pol­ski (KPRP), ale wte­dy jesz­cze nie był ak­tyw­nym jej człon­kiem. W 1918 i 1919 ra­zem z Ja­nem Hem­plem był jed­nym z or­ga­ni­za­to­rów, le­wi­co­we­go Związ­ku Ro­bot­ni­cze­go Sto­wa­rzy­szeń Spół­dziel­czych. W tym cza­sie przej­ścio­wo wraz Ja­nem Hem­plem wstą­pił do PPS ale miej­sca w tej par­tii „nie za­grzał”. W 1921 ro­ku po­now­nie wstą­pił do KPRP. Od je­sie­ni 1923 ro­ku do czerw­ca 1924 ro­ku trzy­krot­nie był aresz­to­wa­ny (i zwal­nia­ny z bra­ku do­wo­dów lub za kau­cją) by unik­nąć ko­lej­nej od­siad­ki, wy­je­chał do War­sza­wy (po raz dru­gi w swej „ka­rie­rze”), gdzie zo­stał eta­to­wym funk­cjo­na­riu­szem KPP, czy­li tak na­praw­dę szpie­gow­skiej or­ga­ni­za­cji ra­dziec­kiej, ma­ją­cej na ce­lu li­kwi­da­cję pań­stwa pol­skie­go. Od ma­ja 1925 ro­ku do ma­ja ro­ku 1926 prze­by­wał w ZSRR na „kur­sach par­tyj­nych”, pod ko­lej­nym fał­szy­wym na­zwi­skiem – Jan Iwa­niuk. Owe „kur­sy” by­ły ni­czym in­nym, jak szko­le­niem szpie­gow­skim. Przez rok zgłę­biał wie­dzę w za­kre­sie za­sad kon­spi­ra­cji, pra­cy wy­wia­dow­czej i sa­bo­ta­żo­wej. Po­znał też ca­łe kie­row­nic­two KPP. Po po­wro­cie do Pol­ski nie od­zna­czał się ja­kąś szcze­gól­ną ak­tyw­no­ścią aż do 1927 ro­ku, kie­dy to ja­ko „Wa­gner” zno­wu zna­lazł się w Mo­skwie, gdzie „uczył się” w Mię­dzy­na­ro­do­wej Szko­le Le­ni­now­skiej, kie­ro­wa­nej przez Ko­min­tern, czy­li ko­mu­ni­stycz­ną mię­dzy­na­ro­dów­kę, któ­rej ce­lem by­ło pod­po­rząd­ko­wa­nie wszyst­kich par­tii ko­mu­ni­stycz­nych bol­sze­wi­kom. „Wa­gner” mu­siał się bar­dzo sta­rać, sko­ro Ko­min­tern wy­słał go na „mi­sje” do Au­strii, Cze­cho­sło­wa­cji i Buł­ga­rii. Z tej ostat­niej mu­siał ucie­kać i w 1932 ro­ku przez Mo­skwę (w koń­cu mu­siał gdzieś zło­żyć ra­port z dzia­łal­no­ści) wró­cił do Pol­ski. 11 grud­nia 1933 zo­stał aresz­to­wa­ny i w lu­tym 1935 ska­za­ny za szpie­go­stwo na rzecz ZSRS na 7 lat wię­zie­nia, któ­rą to ka­rę od­by­wał ko­lej­no w War­sza­wie, My­sło­wi­cach i w Ra­wi­czu. W 1936 ro­ku (a więc, gdy był w wię­zie­niu), we­ry­fi­ka­cyj­na ko­mi­sja par­tyj­na KC KPP usu­nę­ła go z par­tii, za „za­cho­wa­nie nie­god­ne ko­mu­ni­sty” pod­czas śledz­twa i roz­pra­wy są­do­wej, po­le­ga­ją­ce­go na ści­słej współ­pra­cy z po­li­cją i pro­ku­ra­tu­rą. Z wię­zie­nia wy­szedł w 1938 ro­ku i wró­cił do War­sza­wy, gdzie prze­by­wał aż do wy­bu­chu woj­ny. I wła­śnie z jej wy­bu­chem za­czy­na się naj­waż­niej­szy i za­ra­zem naj­bar­dziej ta­jem­ni­czy okres w ży­ciu Bier­nac­kie­go – Bie­ru­ta.

    Cwa­ny agent, po­li­tycz­na fajt­ła­pa czy „ma­triosz­ka”?

    W paź­dzier­ni­ku 1939 ro­ku uciekł na te­re­ny oku­po­wa­ne przez Ar­mię Czer­wo­ną a na­stęp­nie do Związ­ku So­wiec­kie­go, gdzie zrzekł się oby­wa­tel­stwa pol­skie­go i przy­jął so­wiec­kie (co praw­da Ro­sja­nie na oku­po­wa­nych te­re­nach Pol­ski wszyst­kim Po­la­kom przy­mu­so­wo wy­ra­bia­li ra­dziec­kie do­wo­dy oso­bi­ste ale Po­la­cy nie zrze­ka­li się wła­sne­go oby­wa­tel­stwa). Sam Bier­nac­ki po­cząt­ko­wo (paź­dzier­nik 1939) pra­co­wał w Kow­lu, a po­tem na bu­do­wie zor­ga­ni­zo­wa­nej przez Ko­mi­sa­riat Ko­mu­ni­ka­cji ZSRR (li­sto­pad 1939-czer­wiec 1940). Od la­ta 1941 prze­by­wał w Miń­sku, ja­ko kie­row­nik Wy­dzia­łu Żyw­no­ścio­we­go w urzę­dzie mia­sta. Przez ca­ły czas po­zo­sta­wał w kon­tak­cie z wy­wia­dem so­wiec­kim. To wła­śnie w cza­sie te­go po­by­tu przy­jął na­zwi­sko „Bie­rut” – bę­dą­ce zlep­kiem na­zwisk, któ­ry­mi się po­słu­gi­wał – Bień­kow­ski (w Ko­min­ter­nie) i Rut­kow­ski (w GRU czy­li so­wiec­kim wy­wia­dzie). Być mo­że to wła­śnie wte­dy po­znał wy­ko­naw­cę czy­stek z lat trzy­dzie­stych – krwa­we­go Iwa­na Sie­ro­wa. Je­śli wcze­śniej był tyl­ko ko­mu­ni­stą z Ko­min­ter­nu, to te­raz już z ca­łą pew­no­ścią zo­stał ak­tyw­nym so­wiec­kim agen­tem. Tak ak­tyw­nym, że w 1943 ro­ku zo­stał prze­rzu­co­ny do Pol­ski (nie­któ­re źró­dła mó­wią, że na­wet „sa­mo­lo­tem”) i wszedł do Ko­mi­te­tu Cen­tral­ne­go PPR – tym ra­zem ja­ko „Bo­le­sław Bir­kow­ski”. Być mo­że wła­śnie w tym mo­men­cie na­le­ży też szu­kać po­cząt­ku je­go póź­niej­szych lo­sów – moc­no po­dej­rza­nych.

    Otóż przed woj­ną ra­dziec­cy to­wa­rzy­sze nie mie­li wy­so­kie­go mnie­ma­nia o Bie­ru­cie – „bar­dzo śred­ni ak­ty­wi­sta, dość mier­ny fa­cet, ja­kiś za­kom­plek­sio­ny” – ta­ka by­ła opi­nia na je­go te­mat. O ile „mier­ność” i kom­plek­sy nie sta­no­wi­ły na ogół prze­szko­dy w ko­mu­ni­stycz­nej ka­rie­rze – wręcz prze­ciw­nie – by­ły czę­sto źró­dłem słu­żal­czo­ści par­tyj­nych to­wa­rzy­szy, nie ma­ją­cych si­ły by pró­bo­wać sa­mo­dziel­nie dzia­łać, o ty­le oce­na „śred­ni ak­ty­wi­sta” ra­czej nie po­ma­ga­ła – jak w każ­dej par­tyj­nej dzia­łal­no­ści i w par­tii ko­mu­ni­stycz­nej trze­ba by­ło się moc­no wy­ka­zy­wać. Trud­no więc po­wie­dzieć, dla­cze­go wła­śnie Bie­rut zo­stał wy­bra­ny na czo­ło­we­go pol­skie­go na­miest­ni­ka Sta­li­na. Moż­li­wo­ści są w za­sa­dzie trzy – al­bo po­wo­dem by­ła przy­na­leż­ność Bie­ru­ta do struk­tur agen­tu­ral­nych i bez­pie­ki Związ­ku So­wiec­kie­go (NKWD i GRU), al­bo wła­śnie – ła­twość w kie­ro­wa­niu nim przez bar­dziej „ak­tyw­nych” ko­mu­ni­stów – Ber­ma­na i Min­ca, al­bo… zro­bie­nie z nie­go „ma­triosz­ki”.

    Co to ta­kie­go „ma­triosz­ki”? Teo­re­tycz­nie – cha­rak­te­ry­stycz­ne drew­nia­ne la­ki wkła­da­ne jed­na w dru­gą. W żar­go­nie wy­wia­du – ko­mu­ni­stycz­ni dzia­ła­cze róż­nych kra­jów, za­stę­po­wa­ni „w od­po­wied­nim mo­men­cie” bliź­nia­czo po­dob­ny­mi, świet­nie prze­szko­lo­ny­mi agen­ta­mi ra­dziec­ki­mi (ta­ką „ma­triosz­ką” był np. fil­mo­wy Hans Kloss – ską­d­inąd pier­wo­wzór tej po­sta­ci rze­czy­wi­ście ist­niał – był nim oczy­wi­ście ofi­cer NKWD). Do­wo­dów na to, że Bie­rut był jed­ną z „ma­trio­szek” ulo­ko­wa­nych w Pol­sce oczy­wi­ście nie ma, ale część hi­sto­ry­ków jest prze­ko­na­na, że wła­śnie tak by­ło. Wie­dzę na ten te­mat miał po­siąść ge­ne­rał Świer­czew­ski i to ona (a nie „ban­dy UPA”) za­bi­ła go za­raz po woj­nie. Zdą­żył ją prze­ka­zać póź­niej­sze­mu pre­mie­ro­wi Pio­tro­wi Ja­ro­sze­wi­czo­wi. Ten mil­czał przez la­ta i po­głę­biał swą wie­dze na te­mat „pol­skich ma­trio­szek”, a w mo­men­cie – gdy za­po­wie­dział ujaw­nie­nie taj­nych za­pi­sków – zo­stał za­mor­do­wa­ny.

    Dro­ga do wła­dzy

    W syl­we­stro­wą noc 1943 ro­ku w War­sza­wie na po­le­ce­nie Sta­li­na po­wsta­ła Kra­jo­wa Ra­da Na­ro­do­wa, bę­dą­ca za­ląż­kiem przy­szłe­go „rzą­du”. Bie­rut sta­nął na jej cze­le. W po­wsta­łych praw­do­po­dob­nie do­ku­men­tach za­ło­ży­ciel­skich człon­ko­wie KRN mia­no­wa­li się je­dy­ny­mi „re­pre­zen­tan­ta­mi” na­ro­du pol­skie­go, po­zba­wia­jąc te­go upraw­nie­nia rząd emi­gra­cyj­ny w Lon­dy­nie. Jed­no­cze­śnie człon­ko­wie KRN w imie­niu na­ro­du pol­skie­go zrze­kli się na rzecz ZSRR te­re­nów po­ło­żo­nych na wschód od Bu­gu (i to wszyst­ko jesz­cze przed Jał­tą!). KRN ra­zem ze Związ­kiem Pa­trio­tów Pol­skich (ko­lej­nej ma­rio­net­ko­wej or­ga­ni­za­cji, po­wsta­łej pod au­spi­cja­mi Sta­li­na) 21 lip­ca 1944 ro­ku utwo­rzy­ła Pol­ski Ko­mi­tet Wy­zwo­le­nia Na­ro­do­we­go – kie­ro­wa­ny przez zna­jo­me­go Bie­ru­ta – Iwa­na Sie­ro­wa. PKWN był za­ląż­kiem pierw­sze­go po­wo­jen­ne­go ko­mu­ni­stycz­ne­go rzą­du – ma­rio­net­ki w rę­ku Sta­li­na. Po­tem po­szło już „z gór­ki” – 31 grud­nia 1944 ro­ku KRN prze­kształ­ci­ła PKWN w Rząd Tym­cza­so­wy RP, któ­ry z po­cząt­kiem 1945 ro­ku ener­gicz­nie roz­po­czął dzia­łal­ność, za­czy­na­jąc od usta­no­wie­nia wła­snej ad­mi­ni­stra­cji na te­re­nie „wy­zwo­lo­ne­go” kra­ju. 28 czerw­ca 1945 ro­ku Rząd Tym­cza­so­wy przy znacz­nym udzia­le Bie­ru­ta zo­stał prze­kształ­co­ny w Tym­cza­so­wy Rząd Jed­no­ści Na­ro­do­wej (TJRN). 19 stycz­nia 1947 ro­ku w sfał­szo­wa­nych wy­bo­rach „wy­bra­ny” zo­stał Sejm Usta­wo­daw­czy, któ­ry w dniu 5 lu­te­go pre­zy­den­tem wy­brał Bo­le­sła­wa Bie­ru­ta. Co cie­ka­we – Wła­dy­sław Go­muł­ka w swo­ich pa­mięt­ni­kach wprost pi­sał, że prze­by­wa­ją­cy w cza­sie woj­ny w Miń­sku, Bo­le­sław Bie­rut współ­pra­co­wał z ge­sta­po, o czym „wszy­scy wie­dzie­li”. In­for­ma­cja ta tyl­ko po­zor­nie ma sen­sa­cyj­ny cha­rak­ter. Co wię­cej – jest wy­so­ce praw­do­po­dob­ne, że współ­pra­ca ta mia­ła miej­sce i nie by­ło w niej nic szo­ku­ją­ce­go. War­to pa­mię­tać, że do wy­bu­chu woj­ny nie­miec­ko-ra­dziec­kiej w 1941 ro­ku, NKWD i Ge­sta­po ści­śle ze so­bą współ­pra­co­wa­ły, or­ga­ni­zu­jąc na­wet wspól­ne kon­fe­ren­cje (ca­ła se­ria ta­kich kon­fe­ren­cji od­by­ła się w la­tach 1939-1941). Nie by­ło­by więc nic dziw­ne­go w tym, że Bie­rut – agent NKWD w ra­mach swej pra­cy kon­tak­to­wał się z ko­le­ga­mi z za­przy­jaź­nio­nej nie­miec­kiej służ­by. Do­pie­ro od czerw­ca 1941 ro­ku ta­ka współ­pra­ca sta­ła się dla ra­dziec­kich agen­tów ha­nieb­na. Go­muł­ka wspo­mi­na­jąc o niej, jak rów­nież sprze­ci­wia­jąc się Bie­ru­to­wi w pa­ru in­nych kwe­stiach (np. był nie­chęt­ny ko­lek­ty­wi­za­cji) ukrę­cił na sie­bie bicz. W sierp­niu 1948 ro­ku prze­by­wa­ją­cy na Krem­lu Bie­rut uzy­skał zgo­dę Sta­li­na na usu­nię­cie Go­muł­ki z ży­cia po­li­tycz­ne­go, co wy­ko­nał nie­zwłocz­nie po po­wro­cie do kra­ju. Po­mię­dzy 15 a 21 grud­nia 1948 ro­ku, po­wsta­ła Pol­ska Zjed­no­czo­na Par­tia Ro­bot­ni­cza. Na­stęp­ne­go dnia po jej utwo­rze­niu Bo­le­sław Bie­rut zo­stał I Se­kre­ta­rzem KC PZPR, obej­mu­jąc w ten spo­sób dwa naj­waż­niej­sze sta­no­wi­ska w pań­stwie. I roz­po­czął swo­je krwa­we rzą­dy, któ­rych nie prze­rwa­ło ani nie zmie­ni­ło zli­kwi­do­wa­nie w 1952 ro­ku sta­no­wi­ska pre­zy­den­ta Pol­ski.

    Krew ty­się­cy lu­dzi na rę­kach

    Za­czął od usu­nię­cia z par­tii osób po­wią­za­nych z Go­muł­ką, czym do­pro­wa­dził do zdo­mi­no­wa­nia PZPR przez „skrzy­dło” sta­li­now­skie. Aby umoc­nić wła­dzę Sta­li­na w Pol­sce do­pro­wa­dził też do zwięk­sze­nia licz­by so­wiec­kich do­rad­ców w woj­sku i mi­li­cji, 24 lu­te­go 1949 ro­ku sta­nął na cze­le Ko­mi­sji Biu­ra Po­li­tycz­ne­go KC PZPR ds. Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go, nad­zo­ru­ją­cej apa­rat re­pre­sji sta­li­now­skich w Pol­sce, a w koń­cu 9 li­sto­pa­da 1949 ro­ku po­wo­łał Kon­stan­te­go Ro­kos­sow­skie­go na sta­no­wi­sko mar­szał­ka Pol­ski i mi­ni­stra Obro­ny Na­ro­do­wej. To Bie­rut stał na cze­le ko­mi­sji przy­go­to­wu­ją­cej Kon­sty­tu­cję PRL 1952 ro­ku (po­praw­ki na pro­jek­cie na­no­sił sam Sta­lin). Ra­zem z Ber­ma­nem za­pro­po­no­wał zmia­nę hym­nu i go­dła Pol­ski, na co Sta­lin jed­nak nie wy­ra­ził zgo­dy, zdej­mu­jąc tyl­ko or­ło­wi ko­ro­nę i wpro­wa­dza­jąc nie­znacz­ne zmia­ny w wy­glą­dzie go­dła. Ale po­głę­bie­nie uza­leż­nie­nia Pol­ski od Związ­ku Ra­dziec­kie­go to oczy­wi­ście nie wszyst­ko. Bie­rut jest współ­od­po­wie­dzial­ny za apa­rat ter­ro­ru w po­wo­jen­nej Pol­sce. Po­in­for­mo­wa­ny przez swe­go „przy­ja­cie­la” Iwa­na Sie­ro­wa wie­dział o pla­no­wa­nym po­rwa­niu szes­na­stu przy­wód­ców pań­stwa pod­ziem­ne­go i nie zro­bił nic, by ich ostrzec. To on był bez­po­śred­nio od­po­wie­dzial­ny za sfał­szo­wa­nie wy­ni­ków re­fe­ren­dum 1946 ro­ku oraz uwię­zie­nie kar­dy­na­ła Wy­szyń­skie­go (uzy­skał na to zgo­dę Mo­skwy, co pro­wa­dzi do wnio­sku, że aresz­to­wa­nie pry­ma­sa to był je­go po­mysł). We­dług sza­cun­ków IPN w okre­sie rzą­dów Bie­ru­ta re­pre­sjom pod­da­nych zo­sta­ło 100 tys. osób. Ale to nie wszyst­ko. Bie­rut wpro­wa­dził iście sta­li­now­skie me­to­dy na „dys­cy­pli­no­wa­nie” spo­łe­czeń­stwa. W okre­sie 1948–1956 licz­ba ro­bot­ni­ków ska­za­nych na ka­ry po­rząd­ko­we za nie­prze­strze­ga­nie usta­wy o „so­cja­li­stycz­nej dys­cy­pli­nie pra­cy” wy­nio­sła ok. 1 mi­lio­na. W okre­sie 1948-1955 każ­de­go ro­ku orze­ka­no ka­rę grzyw­ny za nie­wy­wią­zy­wa­nie się z przy­mu­so­wych do­staw obo­wiąz­ko­wych w sto­sun­ku do 1,5 mi­lio­na rol­ni­ków. Pod ko­niec 1951 ro­ku w aresz­tach znaj­do­wa­ło się ok. 900 księ­ży, a li­sta po­ten­cjal­nych „wro­gów ustro­ju”, pro­wa­dzo­na przez MBP, się­gnę­ła 1 stycz­nia 1953 ro­ku ok. 5,2 mi­lio­na lu­dzi (w 1954 ro­ku wzro­sła o mi­lion). Na wspo­mnia­nej li­ście mógł zna­leźć się każ­dy – Bie­rut „wy­dał wal­kę pro­pa­gan­dzie szep­ta­nej”, któ­rą by­ła nie tyl­ko kry­ty­ka ustro­ju czy ko­mu­ni­stycz­nych władz, ale na­wet opo­wia­da­nie dow­ci­pów na ich te­mat. Za ta­kie „prze­stęp­stwo” moż­na by­ło tra­fić za krat­ki na­wet na 10 lat. I przy­znać trze­ba, że Bie­rut z tej moż­li­wo­ści ko­rzy­stał – ty­sią­ce lu­dzi tra­fi­ło do wię­zień (tyl­ko w 1950 ro­ku by­ło 4500 osób). Bie­rut miał świa­do­mość me­tod śled­czych sto­so­wa­nych przez UB oso­bi­ście za­po­zna­wał się z pro­to­ko­ła­mi prze­słu­chań i ro­bił na ich mar­gi­ne­sach no­tat­ki ze wska­zów­ka­mi dla śled­czych, pro­po­nu­jąc „wa­rian­ty prze­słu­chań”, wśród któ­rych „pią­tym” by­ły tor­tu­ry. Ja­ko pre­zy­den­to­wi przy­słu­gi­wa­ło mu pra­wo ła­ski w sto­sun­ku do ty­się­cy osób ska­za­nych na ka­rę śmier­ci. Nie ko­rzy­stał z nie­go, na­wet je­śli ska­za­ni (lub ich „peł­no­moc­ni­cy”) o ta­kie pra­wo wy­stę­po­wa­li. Pod tym wzglę­dem licz­bę je­go ofiar sza­cu­je się na 2500. Z pra­wa ła­ski nie sko­rzy­stał m.​in. w sto­sun­ku do Ksa­we­re­go Gro­chol­skie­go-żoł­nie­rza Zrze­sze­nia Wol­ność i Nie­za­wi­słość (WiN), rot­mi­strza Wi­tol­da Pi­lec­kie­go, Ada­ma Do­bo­szyń­skie­go- człon­ka Stron­nic­twa Na­ro­do­we­go, re­dak­to­ra pism „Je­stem Po­la­kiem” i „Wal­ka”, Łu­ka­sza Cie­pliń­skie­go- żoł­nie­rza AK, po woj­nie do­wód­cy IV ko­men­dy Win, Zyg­mun­ta „Łu­pasz­ki” Szen­dzie­lo­rza- do­wód­cy I Wi­leń­skiej Bry­ga­dy AK, sa­ni­ta­riusz­ki z je­go od­dzia­łu – „In­ki” – Da­nu­ty Sie­dzi­ków­ny, któ­ra w chwi­li śmier­ci nie mia­ła na­wet osiem­na­stu lat, Wła­dy­sła­wa Mi­na­kow­skie­go- lot­ni­ka RA­Fu, czy w koń­cu Emi­la Au­gu­sta Fiel­dor­fa „Ni­la”. Za­mor­do­wa­ni by­li cho­wa­ni po­ta­jem­nie, w nie­zna­nych do dziś miej­scach, tak że ich gro­by ma­ją cha­rak­ter tyl­ko sym­bo­licz­ny, w prze­ci­wień­stwie do oka­za­łe­go sar­ko­fa­gu Bie­ru­ta na war­szaw­skich Po­wąz­kach.

    Śmierć

    W 1953 ro­ku umarł Jó­zef Sta­lin. Bie­rut nie sko­rzy­stał z moż­li­wo­ści zła­go­dze­nia po­li­ty­ki so­wie­ty­za­cji Pol­ski. Wręcz prze­ciw­nie – roz­bu­do­wy­wał kult Sta­li­na.

    To wła­śnie po śmier­ci dyk­ta­to­ra Ka­to­wi­ce zo­sta­ły prze­mia­no­wa­ne na Sta­li­no­gród a bu­do­wa­ny Pa­łac Kul­tu­ry i Na­uki zy­skał imię Jó­ze­fa Sta­li­na (na­wia­sem mó­wiąc na­pis przy­po­mi­na­ją­cy o tym fak­cie był wi­docz­ny pod neo­no­wym na­pi­sem od stro­ny uli­cy Mar­szał­kow­skiej jesz­cze kil­ka lat te­mu). Do po­ło­wy lat pięć­dzie­sią­tych kult za­rów­no Sta­li­na jak i sa­me­go Bie­ru­ta był w Pol­sce bar­dzo pie­czo­ło­wi­cie bu­do­wa­ny po­przez wszel­kie prze­ja­wy „sztu­ki” – wier­sze, pio­sen­ki, „po­wie­ści” i „wspo­mnie­nia”, pla­ka­ty i ob­ra­zy oraz Pol­ską Kro­ni­kę Fil­mo­wą, uka­zu­ją­cą go ja­ko pol­ski od­po­wied­nik „słoń­ca ludz­ko­ści”. Słyn­ne sta­ły się zdję­cia Bie­ru­ta z dzieć­mi (na jed­nym z nich trzy­ma na rę­ku cór­kę za­słu­żo­nych ko­mu­ni­stów – Agniesz­kę Hol­land), czy z sa­ren­ką no­szo­ną na rę­kach przez te­go mi­ło­śni­ka po­lo­wań. W lu­tym 1956 ro­ku Bie­rut po raz ko­lej­ny po­je­chał do Mo­skwy, skąd rzą­dy spra­wo­wał już Ni­ki­ta Chrusz­czow, na zjazd Ko­mu­ni­stycz­nej Par­tii Związ­ku Ra­dziec­kie­go. To wła­śnie wte­dy Chrusz­czow od­czy­tał taj­ny re­fe­rat de­ma­sku­ją­cy zbrod­nie sta­li­ni­zmu „O kul­cie jed­nost­ki i je­go na­stęp­stwach”. (Ko­pia te­go re­fe­ra­tu ja­ko taj­ny do­ku­ment tra­fi­ła do PZPR, skąd jej ko­pię wy­niósł i prze­ka­zał za­chod­nim dzien­ni­ka­rzom za­słu­żo­ny dzia­łacz tej par­tii, po­sia­da­ją­cy do­stęp do taj­nych akt – Hen­ryk Hol­land – oj­ciec Agniesz­ki Hol­land. Oczy­wi­ście ogrom zbrod­ni w niej opi­sa­nych, o któ­rych wie­dział za­nim od­czyt Chrusz­czo­wa po­wstał, nie skło­nił oj­ca re­ży­ser­ki do wy­stą­pie­nia z par­tii). Od­czyt Chrusz­czo­wa miał tak wstrzą­snąć i tak już scho­ro­wa­nym Bie­ru­tem, że 12 mar­ca 1956 ro­ku zmarł. I tu wła­śnie po­ja­wia­ją się ko­lej­ne wąt­pli­wo­ści.

    Ma­triosz­ka?

    Po pierw­sze – zgon na­stą­pił dwa ty­go­dnie po od­czy­cie, trud­no więc za­kła­dać, że przy­czy­ną śmier­ci był „wstrząs” spo­wo­do­wa­ny je­go tre­ścią. Po dru­gie – od po­cząt­ku po­da­wa­no sprzecz­ne in­for­ma­cje do­ty­czą­ce me­dycz­nych przy­czyn śmier­ci Bie­ru­ta. Pierw­szy ko­mu­ni­kat mó­wił o za­to­rze tęt­ni­cy płuc­nej, bę­dą­cej na­stęp­stwem „cze­goś na po­gra­ni­czu gry­py i za­pa­le­nia płuc” (a obie te cho­ro­by nie są za­zwy­czaj spo­wo­do­wa­ne „wstrzą­sem”), dru­gi, wy­da­ny dzień póź­niej – o „za­wa­le ser­ca”. Pol­ska „uli­ca” na­tych­miast stwier­dzi­ła, że Bie­rut zo­stał otru­ty al­bo za­mor­do­wa­ny w bar­dziej „bez­po­śred­ni” spo­sób, i do­rzu­ci­ła wbrew za­le­wa­ją­cym się łza­mi ofi­cjal­nym ko­mu­ni­ka­tom wła­sne ko­men­ta­rze – w sty­lu „po­je­chał w sa­lon­ce, wró­cił w „je­sion­ce” al­bo „po­je­chał w fu­ter­ku a wró­cił w ku­fer­ku”. Oko­licz­no­ści śmier­ci sta­li­now­ca po­zo­sta­ją do dziś nie­ja­sne a pod­sy­ca je teo­ria o Bie­ru­cie – ma­triosz­ce. We­dług czę­ści hi­sto­ry­ków, w tym zmar­łe­go w 2009 ro­ku pro­fe­so­ra Paw­ła Wie­czor­kie­wi­cza, w 1943 ro­ku do kra­ju prze­rzu­co­no so­wiec­kie­go agen­ta – so­bo­wtó­ra Bie­ru­ta a on sam po­wró­cił znacz­nie póź­niej i na „krót­ko”. Pro­fe­sor Wie­czor­kie­wicz po­wo­ły­wał się przy tym na re­la­cję ofi­ce­ra ochro­ny Bie­ru­ta opi­su­ją­ce­go zda­rze­nie, któ­re mia­ło miej­sce w Kra­ko­wie w Ho­te­lu Fran­cu­skim w 1947 ro­ku, kie­dy to do „Bie­ru­ta” strze­lił puł­kow­nik NKWD. Ochro­na pre­zy­den­ta za­strze­li­ła en­ka­wu­dzi­stę ale on sam zdą­żył za­bić Bie­ru­ta.

    Po stwier­dze­niu zgo­nu pre­zy­den­ta, prze­ra­że­ni ochro­nia­rze nie bar­dzo wie­dzie­li, co ro­bić. Po­wsta­łe za­mie­sza­nie uspo­ko­ił sam… Bie­rut, któ­ry po­ja­wił się pół go­dzi­ny póź­niej i stwier­dził, że nic się nie sta­ło. (Ofi­cjal­ne źró­dła mó­wią o trzech „nie­uda­nych” za­ma­chach na ży­cie pre­zy­den­ta.) Do te­go do­szły póź­niej­sze re­la­cje do­tych­cza­so­we­go oto­cze­nia „Bie­ru­ta”, pod­no­szą­ce­go, że na­stą­pi­ła w nim ja­kaś „zmia­na”, że za­czął uni­kać i nie po­zna­wać lu­dzi. Za tym, że „Bie­rut”, to nie Bie­rut, tyl­ko pod­sta­wio­ny so­wiec­ki agent mia­ło też prze­ma­wiać upodo­ba­nie pre­zy­den­ta do po­lo­wań – ulu­bio­nej roz­ryw­ki so­wiec­kich dy­gni­ta­rzy i agen­tów. Rów­nież ochro­na pre­zy­den­ta skła­da­ła się pra­wie wy­łącz­nie z Ro­sjan, któ­rym ufał naj­wy­raź­niej bar­dziej niż Po­la­kom. W do­dat­ku wszyst­kie za­cho­wa­ne „wspo­mnie­nia” mó­wią, że Bo­le­sław Bie­rut był bar­dzo nie­śmia­ły i ma­ło­mów­ny. Mo­gły to być pró­by ukry­wa­nia się przed zde­ma­sko­wa­niem a nie ce­chy cha­rak­te­ru. Czy Bie­ru­ta – agen­ta so­wiec­kie­go mo­gła roz­po­znać ro­dzi­na? Nie za bar­dzo. Bie­rut był zwią­za­ny uczu­cio­wo z wie­lo­ma ko­bie­ta­mi ale z żad­ną w ja­kiś szcze­gól­nie sil­ny spo­sób. Je­go pierw­sza żo­na – ko­mu­nist­ka Mał­go­rza­ta For­nal­ska zo­sta­ła roz­strze­la­na przez Niem­ców w 1944 ro­ku, z dru­gą – Ja­ni­ną Gó­rzyń­ską nie utrzy­my­wał kon­tak­tów (po­za luź­ny­mi „przy­ja­ciel­ski­mi” re­la­cja­mi) a w okre­sie pre­zy­den­tu­ry był już zwią­za­ny ze swo­ją se­kre­tar­ką – Wan­dą Gór­ską. Ofi­cjal­nie miesz­ka­ją­cy w Bel­we­de­rze Bie­rut czę­ściej za­szy­wał się w któ­rymś z licz­nych rzą­do­wych ośrod­ków. W Bel­we­de­rze od­by­wał w za­sa­dzie tyl­ko ofi­cjal­ne spo­tka­nia i jak by­śmy to dziś okre­śli­li – se­sje zdję­cio­we na po­trze­by ko­mu­ni­stycz­nej pro­pa­gan­dy. Oczy­wi­ście Bie­rut miał dzie­ci – cór­kę z pierw­sze­go mał­żeń­stwa Alek­san­drę Ja­siń­ską – Ka­nia (ur. w 1932 ro­ku) oraz po­tom­ków z Ja­ni­ny Gó­rzyń­skiej – sy­na Ja­na Chy­liń­skie­go – uro­dzo­ne­go w 1925 ro­ku póź­niej­sze­go am­ba­sa­do­ra Pol­ski w Bonn oraz cór­kę Kry­sty­nę Bie­rut-Ma­mi­najsz­wi­li (1923 – 2003). Czy mo­gły one roz­po­znać i zde­ma­sko­wać agen­ta pod­sta­wio­ne­go za­miast ich oj­ca? Teo­re­tycz­nie tak, ale pa­mię­tać trze­ba, że ich dzie­ciń­stwo przy­pa­dło na la­ta przed­wo­jen­ne i wo­jen­ne, kie­dy ta­tuś od­by­wał szko­le­nia w ośrod­kach NKWD al­bo zaj­mo­wał się dzia­łal­no­ścią agen­tu­ral­ną na rzecz swo­ich sze­fów, więc si­łą rze­czy te kon­tak­ty by­ły ogra­ni­czo­ne. Rów­nież po woj­nie Bie­rut nie utrzy­my­wał zbyt ści­słych kon­tak­tów z ro­dzi­ną. Je­śli rze­czy­wi­ście „praw­dzi­wy Bie­rut” zo­stał za­stą­pio­ny agen­tem so­wiec­kim w 1947 ro­ku, to dzie­ci, któ­re nie mia­ły z oj­cem ści­słych kon­tak­tów, mo­gły go nie roz­po­znać, co wię­cej – mo­gły być prze­ko­na­ne, że czło­wiek, do któ­re­go mó­wią „ta­to”, rze­czy­wi­ście jest ich oj­cem. Ła­twiej mo­gła go zde­ma­sko­wać żo­na ale po woj­nie nie utrzy­my­wał już z nią ści­słych (zwłasz­cza mał­żeń­skich) re­la­cji, a pod­czas krót­kich spo­tkań czy roz­mów te­le­fo­nicz­nych mo­gła się nie zo­rien­to­wać, że to nie jej (by­ły) mąż (w koń­cu – lu­dzie się zmie­nia­ją). W do­dat­ku wśród lu­bel­skich „to­wa­rzy­szy” mia­ły krą­żyć plot­ki, że „praw­dzi­wy Bie­rut” był ho­mo­sek­su­ali­stą i ka­rie­rę ko­mu­ni­stycz­ną roz­po­czął przez łóż­ko jed­ne­go z lu­bel­skich spół­dziel­ców. In­for­ma­cje o tym, że Bie­rut to ma­triosz­ka za­stą­pio­na w od­po­wied­nim mo­men­cie so­wiec­kim agen­tem miał po­sia­dać wspo­mnia­ny ge­ne­rał Świer­czew­ski oraz Piotr Ja­ro­sze­wicz. (Na mar­gi­ne­sie – „ma­trio­szek” mia­ło być w Pol­sce wię­cej – jed­na z nich ży­je i „dzia­ła” do dziś). Wszyst­kie po­wyż­sze in­for­ma­cje brzmią bar­dzo nie­praw­do­po­dob­nie, ale bio­rąc pod uwa­gę prak­ty­ki sto­so­wa­ne w ZSRR, wca­le nie są wy­klu­czo­ne. Sta­lin miał na przy­kład czter­na­stu so­bo­wtó­rów, któ­rzy z po­wo­du ob­se­syj­ne­go lę­ku ge­ne­ra­lis­smu­sa przed za­ma­chem, jeź­dzi­li na wi­zy­ta­cje w fa­bry­kach oraz przyj­mo­wa­li za­gra­nicz­ne de­le­ga­cje. Ja­ro­sze­wicz, któ­ry sam był so­wiec­kim agen­tem z pew­no­ścią wie­dział, co mó­wi. Ta­ka za­mia­na tłu­ma­czy­ła­by bar­dzo wie­le za­cho­wań Bie­ru­ta, przede wszyst­kim je­go nie­praw­do­po­dob­ny wprost ser­wi­lizm wo­bec Sta­li­na, trud­ny do znie­sie­nia na­wet dla pol­skich ko­mu­ni­stów oraz re­pre­zen­to­wa­nie przede wszyst­kim in­te­re­sów Krem­la a nie Pol­ski. W do­dat­ku so­wiec­ki agent wy­stę­pu­ją­cy ja­ko Bie­rut od­da­jąc fak­tycz­ną wła­dzę w rę­ce Ber­ma­na i Min­ca mógł spo­koj­nie ob­ser­wo­wać „roz­wój wy­pad­ków” i jeź­dzić do Mo­skwy skła­dać ra­por­ty i od­bie­rać wy­tycz­ne. Jest też zu­peł­nie oczy­wi­ste, że w mo­men­cie na­wet czę­ścio­we­go zde­ma­sko­wa­nia sta­li­now­skich zbrod­ni, agent, któ­ry Bie­ru­ta za­stę­po­wał, prze­stał już być po­trzeb­ny a wręcz prze­ciw­nie – stał się bar­dzo nie­wy­god­ny, co spo­wo­do­wa­ło je­go zli­kwi­do­wa­nie. Czy to praw­da? Je­śli rze­czy­wi­ście praw­dzi­wy Bo­le­sław Bie­rut był ma­triosz­ką za­stą­pio­ną so­wiec­kim agen­tem, to in­for­ma­cje na ten te­mat mo­gą znaj­do­wać się tyl­ko na Krem­lu ra­zem z in­for­ma­cja­mi o in­nych ma­triosz­kach ja­ko jed­na z naj­pil­niej strze­żo­nych ta­jem­nic ko­lej­nych je­go wład­ców. Po­moc­ne mo­gły­by oka­zać się ba­da­nia DNA, ale po pierw­sze do ich prze­pro­wa­dze­nia ko­niecz­na by­ła­by eks­hu­ma­cja szcząt­ków Bie­ru­ta (o ile nie ule­gły jesz­cze roz­kła­do­wi), po dru­gie stu­pro­cen­to­wo pew­ny ma­te­riał po­rów­naw­czy w po­sta­ci DNA je­go dzie­ci. Wąt­pli­we jest za­tem, by kto­kol­wiek na ta­kie ba­da­nia się zde­cy­do­wał i zde­men­to­wał lub po­twier­dził teo­rię o ma­triosz­kach. Naj­praw­do­po­dob­niej więc teo­ria ta po­zo­sta­nie je­dy­nie wy­śmie­wa­ną przez Sa­lon teo­rią a Po­la­cy na­dal bę­dą wie­dzie­li o Bie­ru­cie „wszyst­ko”, czy­li nic.

    Al­do­na Za­or­ska • warszawskagazeta.pl
  • @Pedant 21:53:04
    Żydzi w komunistycznej policji politycznej
    Przywódca drugiego ugrupowania, Jakub Berman, obywatel sowiecki, został ukryty na drugoplanowej pozycji podsekretarza stanu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a później w Biurze KC, z którego sprawował kontrolę nad wszystkimi organami rządu. Posiadał bezpośrednią linię telefoniczną na Kreml i do samego Stalina. Z telefonu skorzystał kiedyś, po godzinach pracy, William Tonesk, Amerykanin polskiego pochodzenia, który opisał to wydarzenie w wywiadzie opublikowanym przez New York Polish Daily 9 czerwca 1987 roku.
    Głównym instrumentem władzy Bermana była pełna kontrola nad Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, które zaczęło - zgodnie z poleceniem Stalina - likwidację wszystkich ośrodków możliwej opozycji, często po prostu mordując osoby podejrzane o poglądy niepodległościowe, szczególnie byłych członków Armii Krajowej, która w czasie okupacji walczyła z Niemcami.
    W czasie kampanii wyborczej poprzedzającej wybory 19 stycznia 1947 roku, agenci policji politycznej, nazywanej "Bezpieką", zabili 118 aktywistów niezależnych partii, Polskiej Partii Socjalistycznej i Stronnictwa Ludowego. Lista ich nazwisk została opublikowana w książce Stefana Korbońskiego W imię Kremla. Nazwiska zamordowanych przez policję polityczną dziesięciu pozostałych członków Stronnictwa Ludowego i czterech Polskiej Partii Socjalistycznej, podały Zeszyty paryskiej Kultury.
    Stosunki między Bermanem i Stalinem opisane są w wywiadzie, którego udzielił on Teresie Torańskiej, opublikowanym w jej książce Oni. Opisuje ona wystawne przyjęcia dla wąskiego grona znajomych odbywające się w daczy Stalina, zaczynające się o 22.00 i trwające aż do świtu. Na jednym z takich przyjęć, z reguły nie było żadnych kobiet, Berman tańczył walca z Mołotowem, a Stalin nastawiał gramofon i zmieniał płyty.
    Kariera Bermana skończyła się w roku 1957, gdy został wyrzucony przez tajną policję Bezpieki z “Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej” (która faktycznie była partią komunistyczną) za “poważne naruszenie prawa”. “Naruszeniem prawa” nazwano aresztowania oparte na fałszywych oskarżeniach, torturowanie więźniów i zamordowanie tysięcy ludzi.
    Na początku swoich rządów Berman zebrał wokół siebie grupę dygnitarzy, samych Żydów. Byli to:
    1. Generał Roman Romkowski (Natan Grunsapau-Kikiel) został wiceministrem Urzędu Bezpieczeństwa Państwa. Był członkiem nielegalnej Organizacji Młodych Komunistów i przeszedł szkolenie w Kominternie “Szkoła Lenina”. Jako wiceminister Urzędu Bezpieczeństwa, konfident Bermana nadzorował departamenty: śledczy, szkolenia i inwigilacji. Zarządzał również tajnym skarbcem Politbiura, kontrolowanym przez Jakuba Bermana, Hilarego Minca i Bolesława Bieruta, zrusyfikowanego Polaka popieranego przez Stalina. Bierut służył przez wiele lat jako międzynarodowy agent Kominternu.
    Jedynie Romkowski miał dostęp do trzech olbrzymich sejfów, które zawierały miliony dolarów w gotówce, sztabki złota i diamenty. Romkowski często osobiście przesłuchiwał więźniów, między innymi Stefana Korbońskiego. Aktywnie włączył się w sfałszowanie wyborów z 19 stycznia 1947 roku i prowadził dochodzenie w sprawie Władysław Gomułki, o którym będzie mowa później. Wysłany do Budapesztu w związku ze sprawą Laszlo Rayka i do Pragi w sprawie Slansky’ego. Obaj ci przywódcy komunistyczni zostali straceni za rzekome odejście od linii Partii. Po dojściu Gomułki do władzy, Romkowski został 5 kwietnia 1955 roku usunięty z partii komunistycznej, aresztowany i skazany na 15 lat więzienia za “naruszenia” w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
    2. Generał Juliusz Hibner, urodzony jako Dawid Schwartz, był komunistą, który brał udział w Wojnie Domowej w Hiszpanii w latach 1936-1938. Był tam prawą ręką ministra Bezpieczeństwa Państwowego, dowódcą Przygranicznych Korpusów Obrony i Korpusów Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W latach 1951-1956 był dowódcą państwowych sił zbrojnych, a w latach 1956-1960, wiceministrem Spraw Wewnętrznych.
    3. Luna Brystygier była dyrektorką piątego departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Józef Światło (Licht), pułkownik policji bezpieczeństwa, który uciekł do Stanów Zjednoczonych 5 stycznia 1953 roku, tak pisze o Brystygier:
    Do oficjalnych zadań jej departamentu należało prześladowanie zagranicznych i niesowieckich wpływów w polskich partiach politycznych, poza samą partią komunistyczną, w handlu i organizacjach młodzieżowych. Luna Brystygier jest szczególną postacią. Ma powyżej pięćdziesięciu lat, czas jej nie służy, jako że miała burzliwy życiorys.
    Karierę rozpoczęła we Lwowie, w momencie wstąpienia do armii sowieckiej w 1939 roku. Jako była żona dra Natana Brystygiera, przedwojennego działacza syjonistycznego, Luna posiadała wszystkie potrzebne kontakty i powiązania. Natychmiast po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa w 1939 roku, Brystygier zaczęła donosić na taką skalę, że zraziła do siebie nawet niektórych członków partii komunistycznej. To był początek jej nienawiści z pułkownikiem Różańskim, obecnie dyrektorem departamentu śledczego policji politycznej Bezpieki. W tym samym czasie ona, Różański i Borejsza, jego brat, prześcigali się w denuncjacjach do NKWD (obecnie KGB). W tej dziedzinie toczyła się między nimi ostra rywalizacja. Aby okazać się najlepszą, Brystygier napisała do NKWD raport, oskarżając Różańskiego o przynależność do rodziny syjonistów. Prawdą było, że jego ojciec, dr Goldberg, przed wojną był wydawcą syjonistycznego pisma “Haynt”. Różański wiedział o tym raporcie i odpowiedział na niego, skarżąc się: “Pomyślcie tylko, towarzyszu, że... doniosła na mnie! Ale towarzyszka Luna zapomniała, że moja kariera w NKWD jest dłuższa niż jej.” Różański rzeczywiście miał duże zasługi dla NKWD i dlatego pozostał na swoim stanowisku.
    Po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa, Brystygier prowadziła działalność informatora, organizując tak zwany Komitet dla Więźniów Politycznych. Komitet miał na celu wyłapanie dla NKWD niepoprawnych politycznie członków partii. W ten sposób Brystygier wykończyła niektórych towarzyszy. Obecnie ma bardzo wysoką pozycję w Bezpiece. Nazywają ją pięćdziesiątym wiceministrem Bezpieczeństwa Publicznego. A to dlatego, że w czasie pobytu w Rosji, Brystygier przez długi czas była kochanką jednocześnie Bermana, Minca i Szyra. Dwaj pierwsi mają do niej szczególną słabość. Właśnie dlatego, kiedy Brystygier chce przeprowadzić coś w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, nawet wbrew swoim przełożonym: Radkiewiczowi i Romkowskiemu, zawsze jej się to udaje. Wielokrotnie zdarzało się, że Radkiewicz nawet nie zdążył przedstawić propozycji Bierutowi, gdy sam Bierut, lub Berman, wzywał go i mówił: “Masz na swoim biurku to i to. Dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?” Wiedzieli wszystko, zanim Radkiewicz zdążył im zdać raport, ponieważ Brystygier opowiadała im o wszystkim w nocy. Pięknie, towarzyszu Tomaszu? Ale to dzięki tobie i twoim najbliższym współpracownikom, Bermanowi i Mincowi, ona zyskała taką władzę...
    4. Pułkownik Anatol Fejgin był dyrektorem dziesiątego departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jego zadaniem było tropienie i likwidowanie wszelkiego rodzaju wpływów zachodnich oraz gromadzenie kompromitujących materiałów na temat wszystkich członków Partii, z wyjątkiem Bieruta. Po aresztowaniu Władysława Gomułki w lipcu 1951 (zwolniono go grudniu 1954) i dezercji na Zachód (5 grudnia 1953) jego zastępcy, pułkownika policji bezpieczeństwa, Józefa Światło (Licht), Fejgin został aresztowany w kwietniu 1955 roku i skazany na 15 lat więzienia.
    5. Pułkownik policji bezpieczeństwa Józef Światło w młodości należał do Związku Młodych Komunistów. W 1942 roku wstąpił do tworzącej się w Rosji armii Berlinga i został przydzielony do pracy w zakresie bezpieczeństwa, gdzie spotkał swego kolegę z organizacji komunistycznej, Romkowskiego. Potem został przeniesiony do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (polski odpowiednik KGB) i mianowany zastępcą dyrektora dziesiątego departamentu, na którego czele stał pułkownik Anatol Fejgin. Ze względu na znajomość z Romkowskim, Światło miał faktycznie wyższą pozycje niż Fejgin, bezpośrednie połączenie telefoniczne z Moskwą i prawo dostępu do prawej ręki Stalina, Berii. Dwa stalowe sejfy stojące w jego biurze mieściły materiały kompromitujące każdą ważną osobistość od Bermana w dół i były trzymane w celu szantażu. W roku 1953 Światło zdał sobie sprawę z tego, że wie za dużo i w czasie wizyty w Berlinie Zachodnim 5 grudnia 1953 roku uciekł do Stanów Zjednoczonych i 23 grudnia znalazł się w Waszyngtonie.
    Podczas dziesięciomiesięcznego śledztwa Światło powiedział wszystko, co wie. Jego zeznania, opracowane przez Zbigniewa Błażyńskiego z Radia Wolna Europa, były nadawane w Polsce przez tę stację w około 200 odcinkach i wywołały efekt bomby jądrowej. W rezultacie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zostało zlikwidowane 7 grudnia 1954 roku, a Romkowski i Fejgin zostali wyrzuceni z Partii i skazani na 15 lat więzienia. Szef departamentu śledczego w Ministerstwie, pułkownik Józef Różański, został aresztowany w tym samym czasie.
    6. Pułkownik Józef Różański (Goldberg), były urzędnik warszawskiego biura prawniczego i weteran komunistyczny, był szefem departamentu dochodzeniowego w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. W 1945 roku przejął sprawę Stefana Korbońskiego, byłego Delegata polskiego Rządu na Uchodźstwie w Londynie, uznanego przez rządy krajów alianckich. Delegat - w czasie Powstania Warszawskiego był nim Jan Stanisław Jankowski - był przywódcą Polskiego Państwa Podziemnego, sprawującym kontrolę nad całym ruchem oporu i Armią Krajową. Korboński i jego żona, Zofia, zostali aresztowani w Krakowie w nocy 28 czerwca 1945 roku. Różański przetrzymywał ich w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lecz nie stosował tortur, choć był to jego ulubiony sposób uzyskiwania zeznań. Stosował za to męczące, całonocne przesłuchania i straszył egzekucją całej rodziny. Jego stosunkowo łagodne podejście z pewnością można wytłumaczyć opinią najwyższego zwierzchnika, Jakuba Bermana, który powiedział: “Korboński był jedynym w tej reakcyjnej bandzie, który próbował ratować Żydów.” Oskarżony o nadużycie władzy i torturowanie więźniów, Różański został skazany w grudniu 1955 roku najpierw na 5, a następnie na 15 lat więzienia.
    7. Pułkownik Czaplicki (fałszywe nazwisko), który stał na czele trzeciego departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a jego zadaniem było prześladowanie Armii Krajowej, która była organizacją walczącą z faszystami w czasie II wojny. Przezwano go “Akower”, co było żydowską wersją inicjałów AK. Okazywał nieco mniej okrucieństwa niż inni szefowie Bezpieki.
    8. Zygmunt Okret był dyrektorem departamentu archiwów Ministerstwa i odpowiadał za nagrania i teczki osobowe.
    Wyżej wymienieni dygnitarze nie byli oczywiście jedynymi Żydami w Ministerstwie. Wiktor Kłosiewicz, komunista i członek Rady Państwa, tak rozpoczął wywiad, który przeprowadziła z nim Teresa Torańska: “W 1955 roku trzeba było zakończyć porachunki i szkoda, że wszyscy dyrektorzy departamentu w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego byli Żydami.”
    Powodem tego była decyzja Stalina, żeby nie obsadzać tych stanowisk Polakami, którym nie ufał, lecz bardziej kosmopolitycznym elementem. Sytuację tę trafnie opisał Abel Kainer w eseju Żydzi i komunizm, który został opublikowany w kwartalniku Krytyka.
    W pierwszych dziesięciu latach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, archetyp Żyda generalnie funkcjonował jako agent tajnej policji politycznej. Prawdą jest, że za Bieruta i Gomułki (przed rokiem 1948) kluczowe stanowiska w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego zajmowali Żydzi, lub osoby żydowskiego pochodzenia. Tego faktu nie można pominąć, chociaż jest mało znany na Zachodzie i rzadko się o nim mówi wśród Żydów w Polsce. I tu i tam wolą raczej mówić o antysemityzmie Stalina (spisek “lekarzy”, etc.). System komunistycznego terroru działał w Polsce w sposób podobny do tego, jaki funkcjonował w innych krajach na świecie rządzonych przez komunistów. Odpowiedzi wymaga tylko pytanie: dlaczego kierują nim Żydzi? Powodem jest to, że policja polityczna, stanowiąca podstawę rządów komunistycznych, wymagała personelu o niekwestionowanej lojalności wobec komunizmu. Byli to ludzie, którzy wstąpili do Partii przed wojną, a w Polsce byli to przede wszystkim Żydzi.
    Stąd hierarchia: na szczycie Stalin w Moskwie, wydający rozkazy Bermanowi ustnie podczas jego wizyt i całonocnych zabaw lub telefonicznie; Berman rozdzielający obowiązki dyrektorom różnych departamentów w Ministerstwie, z których każdy jest Żydem. Ponieważ w tamtych czasach Ministerstwo decydowało o życiu i śmierci, utrzymywało terror w Polsce w latach 1945-1955, kosztem wielu ofiar. Brak jest dokładnych danych, ale powszechnie wiadomo, że tysiące ludzi zginęło w więzieniach, było torturowanych i maltretowanych, np. Przewodniczący Rady Jedności Narodowej, Kazimierz Pużak. Innych po prostu rozstrzeliwano, tak jak Władysława Kojdera czy Narcyza Wiatra, dowódców Batalionów Chłopskich. Ofiary pierwszego dziesięciolecia rządów terroru narzuconego przez Stalina i egzekwowanego przez podporządkowanych mu Żydów liczy się w dziesiątkach tysięcy. Większość z nich to Polacy, którzy walczyli z Niemcami w ruchu oporu. Komuniści sądzili, i słusznie, że tacy Polacy najpewniej będą się sprzeciwiać rządom sowieckim i dlatego ich usuwali. Zadanie to zlecono Żydom, ponieważ uważano, że są pozbawieni patriotyzmu wobec Polski, który był faktycznym wrogiem.

    http://www.antyk.org.pl/teksty/ozydach-19.htm
  • @Pedant 21:53:04
    Lista prawdziwych żydowskich nazwisk tzw. polskiej elity.

    http://yelita.pl/artykuly/art/lista-prawdziwych-zydowskich
  • @Pedant 22:34:22
    Jacek Kuroń - Icek Kordblum
  • @Pedant 22:34:22
    Bolesław Bierut ??? stalinizm w Polsce, Michał St. de Z..., sob., 18/04/2009 - 19:40

    Sto siedemnaście lat temu, 18 marca 1892 roku urodził się w chłopskiej rodzinie w okolicach Tarnobrzega, człowiek o nazwisku Bolesław Biernacki. Tyle i tylko tyle jest prawdy w życiorysie człowieka, który pod pseudonim "Bierut" został jednym z największych katów Narodu Polskiego. Choć sam, jak Hitler i Stalin nie wykonywał wyroków, to za te wyroki ponosi odpowiedzialność.


    Taka jest mniej więcej wykładnia prawa w sentencji wyroku Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w bawarskiej Norymberdze.


    Do dziś Zwiazek Sowiecki nie dostarczył nam wszystkich danych na podstawie których byśmy mogli odtworzyć życiorysy komunistycznych zbrodniarzy. Sowieci robią to celowo. Raz by ukryć przed Światem własne zbrodnie. Dwa by nadal trzymać w szachu i szantażować Polaków i inne Narody, komunistów, bądź dziś ich rodziny mafijne jak mówią włosi, lub jak my Polacy mówimy powiązania komunistyczne. Do dziś nie wiemy, czy Bolesław Biernacki i Bolesław Bierut, Bolesław Rotenschwanz to ta sama osoba. Autor jest skłonny optować za wnioskiem, że Bolesław Bierut nie ma nic wspólnego z Bolesławem Piaseckim.
    Prawdziwe nazwisko Bolesława Bieruta to Bolesław Rotenschwanz, wyznania mojżeszowego. Problem polega na tym, że ja dziś tego udowodnić nie potrafię. Instytut Pamięci Narodowej też nie zajmuje się tym problemem. Kiedy powstawał był bardzo upolityczniony. Czy Dziś kiedy nim kieruje Profesor Janusz Kurtyka otrzyma pieniądze od Państwa by nadal bez udziału polityków mógł swe badania prowadzić.
    Osoba Bolesława Bieruta, bardzo nas interesuje gdyż w Polsce Ludowej sprawował najważniejsze funkcje. Swe nazwisko uzyskał w czasie pobytu w Związku sowieckim, jako człowiek *sowiecki* Ponoć po wybuchu Drugiej Wojny Światowej zbiegł na tereny zaanektowane przez sowietów po 17 września 1939 roku. W związku sowieckim zrzekł się nazwiska polskiego i przyjął radzieckie od pierwszych liter swego rzekomego nazwiska w Międzynarodówce Komunistycznej, Komintern; Bieńkowski i w GRU, Главное Разведывательное Управление Glawnoje Razwiedywatielnoje Uprawljenie Główny Zarząd Wywiadu; Rutkowski. Być może w tym czasie poznał wykonawcę wyroków w okresie czystek stalinowskich Iwana Sierowa. W 1943 roku Bolesław Bierut został przerzucony samolotem na tereny polskie. Już na terenach polskich wszedł w skład KC Polskiej Partii Robotniczej pod nazwiskiem Bolesław Birkowski. Na polecenie Stalina powstaje w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1944 roku w Warszawie przy ulicy Twardej Krajowa Rada Narodowa, zalążek komunistycznego polskiego państewka całkowicie zależnego od Stalina. Na czele KRN staje Bolesław Bierut. Nie wiadomo kto to jest. Polak Rusek, Żyd, jak śpiewa profesor Aliosza Awdiejew.
    W dokumentach założycielskich prawdopodobnie wyprodukowanych w związku sowieckim, gdyż na terenie Warszawy byli Niemcy, PPR; Płatni pachołkowie Moskwy, uznali siebie za jedyna reprezentację Narodu Polskiego. W dokumentach jest zapis o pozbawieniu praw Polskiego Rządu Emigracyjnego do reprezentowania Narodu Polskiego. KRN zrzekła się terenów na wschód od rzeki Bug. Dokładnie według ustaleń w Moskwie między Ribbentropem a Mołotowem na rzecz Zwiazku sowieckiego. Komuniści polscy z Bolesławem Bierutem zrobili to wcześniej niż Konferencja Wielkiej Trójki w Pałacu Liwadyjskim w Jałcie, która odbyła się dopiero miedzy 4 lutym a 11 II 1945 roku.
    Ponownie na polecenie Stalina, Krajowa Rada Narodowa wspólnie ze Związkiem Patriotów Polskich, organizacji komunistów polskich pod przewodnictwem Wandy Wasilewskiej,organizacji powstałej na terenach Związku sowieckiego utworzyła 21 Lipca 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, zalążek marionetkowego rządu komunistów z nadania Stalina. Istniał od 20 lipca 1944 do 31 grudnia 1944 na terenach obejmowanych przez Sowiety. PKWN został powołany w Moskwie między 18 a 20 lipca 1944. Był kontrolowany przez Stalina za pośrednictwem generała Iwana Sierowa, *przyjaciela* wielu Polaków z Bolesławem Piaseckim z PAX, oraz generała Nikołaja Bułganina . PKWN był uznawany wyłącznie przez jego twórców-Sowietów.
    O utworzeniu PKWN w Polsce, w Chełmie, powiadomiło radio moskiewskie. De facto pierwsi komuniści dotarli Chełma dopiero 26 lipca 1944 roku. W tym dniu rozpoczęto drukowanie manifestu. Działacze PKWN dotarli do Chełma dopiero 27 lipca. W dniu 1 sierpnia samozwańczy PKWN przeniósł się do Lublina. / vide:Tadeusz Żenczykowski, "Polska lubelska", Warszawa 1990. Pierwsze kilka egzemplarzy manifestu trzy szpaltowego zostały wydrukowane na terenach sowieckich. W Chełmie poprawiono rusycyzmy.
    W dniu 31 grudnia 1944 roku został utworzony Rząd Tymczasowy RP, został powołany przez KRN w miejsce PKWN. Podczas gdy PKWN był uznawany wyłącznie przez ZSRR, Rząd Tymczasowy został oficjalnie uznany przez ZSRR, Czechosłowację i Jugosławię oraz wymienił przedstawicieli z Francją. W dniu 1 lutego 1945 roku ten marionetkowy rząd przeniósł się z Lublina do Warszawy. Był to swoisty zamach stanu komunistów polskich przy poparciu wielkiej trójki. Do końca wojny 8 maja 1945 Rząd Tymczasowy ustanowił swoją komunistyczną administrację na całym powojennym terytorium Polski z wyjątkiem Szczecina, pozostającego pod bezpośrednią wojskową administracją sowiecką do zakończenia konferencji w Poczdamie w lipcu 1945 r.
    Rząd Tymczasowy nie uczestniczył ( w braku uznania międzynarodowego) w konferencji w San Francisco, konstytuującej ONZ.
    W dniu 28 czerwca 1945 po konferencji w Moskwie z udziałem Stanisława Mikołajczyka Rząd Tymczasowy Rzeczypospolitej Polski przekształcił się w Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, TRJN. Do rządu weszło pięciu ministrów związanych ze Stanisławem Mikołajczykiem, którzy objęli drugorzędne resorty z wicepremierem i ministrem rolnictwa Stanisławem Mikołajczykiem na czele.
    W czasie rozmów Stanisława Mikołajczyka z Bolesławem Bierutem i Józefem Stalinem odnośnie utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności narodowej, w stalinowskim więzieniu na łubiance, siedziba Federacyjnej Służby Bezpieczeństwa byli przetrzymywani członkowie struktur Podziemnego Państwa Polskiego, uwięzieni podstępem prze generała sowieckiego Iwana Sierowa. W dniu 19 stycznia 1947 został wybrany Sejm Ustawodawczy w wyniku sfałszowanych wyborów przez Władysława Gomułkę. W dniu 5 lutego prezydentem wybrano człowieka Moskwy bez jasnego życiorysu Bolesława Bieruta. Po walkach wewnątrz aparatu komunistycznego, tego o rodowodzie sowieckim, moskiewskim / Bolesław Bierut / i polskim Władysław Gomułka. W grudniu miedzy 15 a 21 1948, powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Następnego dnia Bolesław Bierut został I Sekretarzem KC PZPR. Po zjeździe zjednoczeniowym, Bolesław Bierut, zwalczał wszelkimi metodami opozycje komunistów o rodowodzie Polskim, Gomółkę, Spychalskiego. Do wojska wprowadził sowieckich doradców. Polskich oficerów i żołnierzy albo wyrzucono z wojska alba trafili do więzień. W czasie prac nad zmianą konstytucji Bierut z Jakubem Bermanem, stryjem Marka Borowskiego zamierzali zmienić hymn. Stalin już na to nie wyraził zgody. Od 2 listopada 1952 do 18 marca 1954 był Premierem. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach 12 marca 1956 o godz. 21.30 w Moskwie, gdzie był gościem XX Zjazdu KPZR w dniach 14-25 lutego 1956, na którym Nikita Chruszczow wygłosił tajny referat demaskujący zbrodnie stalinizmu: "O kulcie jednostki i jego następstwach" vide:Sławomir Stępień: Reakcje bezpieki na śmierć Tow. "Tomasza.
    Moim zdaniem został zamordowany na polecenie Nikity Chruszczowa. Wizerunek stalinowca Bieruta chwilowo nie pasował do potrzeb nowego Komitetu Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Okres rządów Bolesława Bieruta to mordy zaginięcia, przetrzymywanie w więzieniach około miliona Polaków, moich rodaków. Moim zdaniem Bolesława Bieruta należy postawić w tym samym rzędzie co Stalina i Hitlera. Zdaniem Walijskiego historyka, profesora Normana Daviesa, Bierut w swoich działaniach w tzw. okresie stalinowskim w historii Europy Wschodniej 1945-1953, w rzeczywistości niczym nie różnił się od Stalina. Davies ujął to następująco: "na tle nowo powstałej galaktyki Stalin był dalej "słoneczkiem, które świeciło najjaśniejszym blaskiem". W każdym z państw satelickich wprowadzono na orbitę wiele mniejszych słoneczek, lokalnych małych Stalinów. Bierut, Gottwald, Rákosi, Ulbricht, Gheorghiu-Dej, Żiwkow, Tito, Hodża – wszystko to były szkolone w Moskwie klony Stalina. Pochlebstwem byłoby nazwać ich marionetkami"
    Norman Davies:" Europa: rozprawa historyka z historią". Kraków: Wydawnictwo ZNAK, 2003 Piotr Lipiński, autor opisujący najważniejsze postaci i wydarzenia z okresu PRL w jednej ze swoich książek nazwał Bieruta, "Bolesławem Niejasnym" i "Forrestem Gumpem polskiego komunizmu". Niegdyś odgrywał rolę "Ojca Narodu", dziś jego nazwisko pojawia się zazwyczaj w kontekście informacji o zbrodniach i represjach okresu stalinowskiego w Polsce
    Ps...Są w życiu rzeczy ważniejsze, niż samo życie. /-/ J.Piłsudski...Jak mało się pisze i mówi obecnie w Polsce o tym okresie naszej historii. Dzieci morderców dbają, aby nie mówić o zbrodniach ojców. A to one maja faktyczną władzę w Polsce. Ciekawe, czy pani Hubner WIE i co rzekłaby o roli swego dziadziusia i tatusia w mordowaniu Polaków? A Marek Borowski o swym stryju Bermanie.
  • Nadreprezentacja Żydów w komunistycznym aparacie terroru
    Jednym z wielu tematów tabu w debacie publicznej jest nadreprezentacja Żydów w komunistycznym aparacie terroru. Dzieje się tak pomimo że historycy coraz śmielej piszą na temat tego zjawiska.

    Nadreprezentacja Żydów w aparacie komunistycznego terroru

    Sowieci całkowicie ufali Żydom. Żydowscy partyzanci wstępowali do milicji i bezpieki. Po II wojnie światowej Żydzi stanowili mniej niż 1% społeczeństwa Polskiego. W 1945 Bierut twierdził, że Żydzi zajmują ponad 500 stanowisk kierowniczych w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, czyli ponad 13%, i stanowią 1,7% ogółu pracowników resortu. Od 1944 do 1956 Żydzi stanowili 29% kierownictwa bezpieki, był to nieproporcjonalnie duży odsetek wśród wszystkich funkcjonariuszy aparatu terroru dla społeczności stanowiącej poniżej 1% wśród osób zamieszkujących zimie polskie.

    Sowiecki doradca oddelegowany z Moskwy do MBP płk Mikołaj Steliwanowski w raporcie, z 20 października 1945, do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii informował że Żydzi w MBP stanowią 18,7% zatrudnionych i zajmują 50% stanowisk kierowniczych. W I Departamencie Żydzi stanowili 27% zatrudnionych i zajmowali 100% stanowisk kierowniczych, w Wydziale Personalnym 23% pracowników było Żydami, a w kierownictwie było siedmiu Żydów. Wydział do spraw Funkcjonariuszy, inspekcja specjalna, składała się w 33% z Żydów, wszyscy oni zajmowali stanowiska kierownicze. W Wydziale Sanitarnym Żydzi stanowili 49%, w Wydziale Finansowym 30%.

    W 1949 roku ambasador ZSRR w Polsce Wiktor Lebiediew pisał, że „w MBP poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami. W Departamencie Wywiadu pracują wyłącznie Żydzi”.

    Na 447 kierowniczych stanowisk, bez wojewódzkich urzędów bezpieczeństwa, 131 posad, czyli prawie 30%, zajmowały osoby które w rubryce narodowość wpisane miały Żyd. Od 1944 do 1954 Żydzi zajmowali w MBP 37,1% stanowisk kierowniczych. Po 1954 odsetek Żydów spadł we władzach bezpieki do 34,5%. Od 1944 do 1954 szefowie wojewódzkich urzędów bezpieczeństwa w 20, 5% byli Żydami.

    Żydzi byli komendantami komunistycznych koncentracyjnych obozów pracy. Po II wojnie światowej w całej Polsce było ich ponad 300. Salomon Morel był komendantem obozu w Świętochowicach przeznaczonego dla Niemców i Ślązaków. Następnie komendantów fili Auschwitz w Jaworznie (gdzie zastąpił Iwana Mordasowa). Morel zabił osobiście lub doprowadził do śmierci ponad 10.000 osób.

    Żydzi całkowicie zdominowali władze okupowanej po wojnie przez komunistów Polski i kierownictwo aparatu bezpieczeństwa. Żydzi stanowiący po wojnie mniej niż 1% populacji, w bezpiece stanowili 30% składu osobowego – co pokazuje, że ogromny odsetek populacji żydowskiej musiał być etatowymi pracownikami komunistycznego aparatu terroru – w 1948 roku w bezpiece zatrudnionych było 26.600 osób, 30% z nich prawie 8.000, po 1947 na ziemiach polski mieszkało 90.000 Żydów, więc ponad 11% populacji żydowskiej, bez wykluczenia dzieci czy starców, było zatrudnionej w samej bezpiece, nie licząc zatrudnionych w komunistycznej biurokracji, wojsku, propagandzie, czy kontroli nad gospodarką.

    Żydzi w dowództwie ludowego Wojska „Polskiego”

    Komunistyczny okupant Polski po II wojnie światowej nie mając oparcia w Polakach. Musiał więc oprzeć swoją władze na sile militarnej i terrorze. By nie dopuścić do przejęcia kontroli nad wojskiem przez Polaków, dowodzenie i kontrola armii powierzona została przez Moskwę Rosjanom i Żydom. Armia Berlinga tuszowała żydowskie pochodzenie kadry dowódczej, służyły temu powszechne zmiany nazwisk na polskobrzmiące. Zastępcami dowódców dywizji i brygad byli Żydzi, podobnie było na niższych szczeblach dowodzenia. Sowieci prowadzili politykę awansowania Żydów i wykluczania Polaków. Sam Zygmunt Berling jako student prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1915 roku deklarował, że jest wyznawcą judaizmu, niemniej szokował go szowinizm Żydów z partii i bezpieki.

    Zarządem Politycznym Wojska Polskiego dowodził Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowiecki). Zarząd składał się z 44 osób w tym z 34 Żydów. Stanowiska dowódcze obsadzone były przez Żydów, udających katolików, co budziło w wojsku zgorszenie. Wychowawcami politycznymi w Wojsku Polskim byli Żydzi. Na 28 odpowiedzialnych pracowników w wydziałach politycznych dywizji 17 było Żydami, na szczeblu pułku na 43 pracowników 31 było Żydami. Na 89 zastępców dowódców batalionów do spraw politycznych 57 było Żydami.

    Szefem gabinetu wojskowego Bieruta i pełnomocnikiem do spraw pobytu Armii Czerwonej w Polsce był Maksymilian Wolff. Żydem był też minister obrony narodowej Marian Spychalski. Żyd Karol Świerczewski dowodził II Armią WP. Dawid Hubner vel Juliusz Hibner był szefem wojsk wewnętrznych. Mendel Rossoj vel Wacław Komar wraz Henrykiem Toruńczykiem nadzorowali wywiad wojskowy. Samuel Lewin był dowódcą Jednostek Zastępczych Służby Wojskowej czyli niewolniczych zmilitaryzowanych batalionów dzieci polskich patriotów. Dzieci te były przez okupanta wykorzystywane do niewolniczej pracy w kopalniach węgla i uranu.

    Nadreprezentacja Żydów w komunistycznym aparacie terroru na przykładzie Łodzi

    Żydzi łódzcy aktywnie wałczyli się w tworzenie komunistycznego aparatu terroru. Szefem wojskowego sądu rejonowego w Łodzi został Leo Holhberger, jego zastępcą był Michał Salpeter (Mordka Meilech). W procesach polskich patriotów oskarżał Feliks Apis. W UB pracowali: Józef Czaplicki, Józef Krakowski, Bolesław Krzywiński (Bernard Schildhau), Mieczysław Baumac, Edward Szejnfeld, Aleksander Rozenblum, Michał Jachimowicz, Aleksander Dyrak, Tomasz Lampart (Dawid Fischer) późniejszy szef cenzury, Helena Rozmaryn, Dawid Międzyrzecki, Leonard Wojciechowski (Jakub Szmulowicz), Mieczysław Broniatowski, Józef Arski.

    Żydzi w kieleckim komunistycznym aparacie terroru

    Terror komunistyczny oparty był na Żydach. Przykładem tego były Kielce gdzie 57% pracowników UB stanowili Żydzi. Od 1946 roku komendantem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa publicznego był Adam Kornacki (Dawid Kornhendler) agent NKWD. Szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa był Albert Grynbaum. W kieleckiej bezpiece pracowali Moryc Kwaśniewski (szef wydziału personalnego wojewódzkiego UB w Kielcach) i Natan Bałanowski. Tłumaczem komendantury Armii Czerwonej był Wolf Zalcberg (garnizonem WP dowodził sowiet Andrej Kupryj). Żydem był też pierwszy sekretarz PPR w Kielcach Jan Kalinowski, prezydent miasta Tadeusz Zarecki, szef wydziału organizacyjnego PPR Julian Lewin, część pracowników urzędu wojewódzkiego. I wszyscy oni mieli pozwolić na rzekomy i spontaniczny i wielogodzinny pogrom Żydów w Kielcach.

    Po 1945 szefem UB w Białogardzie był Zdzisław Stolzman, współpracownik NKWD, wyłapywał on polskich patriotów, po czym by torturował i mordował.

    Jan Bodakowski
  • Czy Żydzi przejęli władzę w Polsce w 1944 roku?
    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2015/04/zydokomuna1.jpg

    https://s.ciekawostkihistoryczne.pl/uploads/2015/04/zydokomuna2.jpg


    Płatni wywrotowcy? Rosjanie w przebraniu? Żydzi? Dzięki badaniom Mirosława Szumiły wreszcie wiemy, kim byli ludzie, którzy zbudowali w Polsce ustrój komunistyczny. Chociaż powojenna historia Polski budzi ogromne zainteresowanie badaczy i czytelników, wciąż relatywnie niewiele wiemy o aparatczykach, którzy stanowili trzon komunistycznej władzy. Dość powiedzieć, że naukowej biografii nie doczekał się nawet Władysław Gomułka! Od kilku lat lukę tę stara się zapełnić Mirosław Szumiło z UMCS-u. Dzięki badaniom archiwalnym prowadzonym nie tylko w Polsce, ale też w Rosji, kreśli portret zbiorowy elity komunistycznej w Polsce w pierwszych latach po wojnie. Całość pod linkiem

    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/04/18/czy-zydzi-przejeli-wladze-nad-polska-w-1944-roku/

    Ps...Na ulicach, w zakładach pracy, rolnictwie nie widać żydów, spotkasz ich w radach nadzorczych, bankach, zarządach, prokuraturach, sądach i tam gdzie śmierdzi mamoną.. Pamiętajmy, że po wojnie odsetek żydów w Polsce wynosił 1%. I tyle też powinno być żydów we władzach komunistycznej Polski. Tymczasem było ich 35%, w kierownictwie UB 40%, a w czwórce trzymającej realną władzę (Bierut, Berman, Minc, Zambrowski) 75%. Z drugiej strony warto też pamiętać, że choć w kierownictwie naszych komunistów było mnóstwo Żydów, to jednocześnie w żydowskiej społeczności była minimalna ilość komunistów. Ot, taki paradoks…Przez ponad 800 lat żydzi masowo mieszkali w Polsce obok Polaków. Stworzyli system monetarny w Polsce. Byli i wciąż są obecni w polskim życiu publicznym. A żaden Polak gdyby zapytać, to nie ma pojęcia jak jest zwykłe „Dzień dobry” w języku hebrajskim lub jidysz. Jaka konkluzja? Cywilizacja Żydowska jest arcygenialnie zakonspirowana. Rządzą Polakami a Polacy o nich niemal nic nie wiedzą. Rząd żydowski jest jak rząd cieni. Opletli nas swoimi sieciami jak pająk muchę i sssają powoli soki.

    „Zionism and Russia”:
    archive.org/details/ZionismAndRussia

    Książki poruszające tę wciąż nieznaną historię:
    *Kevin Mac Donald – Fenomen żydowski
    *Kevin MacDonald – Komunizm a żydowska tożsamość etniczna w Polsce
    *Song Hongbing – Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych
    *Spod znaku Skorpiona – Powstanie i upadek Imperium Rosyjskiego
    *Norman Finkelstein – The Holocaust Industry

    „STENOGRAM Z TAJNEGO REFERATU TOW. JAKUBA BERMANA WYGŁOSZONEGO NA POSIEDZENIU EGZEKUTYWY KOMITETU ŻYDOWSKIEGO W KWIETNIU 1945 ROKU…”
  • Naszą reakcją powinno być ustanowienie „Dnia Pamięci Polaków Pomordowanych przez żydów”
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY18yMDZkYi9wLzIwMTkvMTEvMjUvODI3LzQ4My8wY2E5NDY3OTVhMjM0ZDIxODhlYjllMzExODIyMDQ4ZC5qcGVn.jpeg

    Skandaliczne i kłamliwe słowa b. ambasadora Izraela we Włoszech: Obozy koncentracyjne nie powstałyby bez współpracy Polaków z Niemcami. Skandaliczne słowa byłego ambasadora Izraela we Włoszech! Gideon Meir przekonywał na Twitterze, że gdyby nie współpraca Polaków z Niemcami, to obozy koncentracyjne by nie powstały. Meir włączył się w dyskusję o Holokauście zapoczątkowaną przez polskiego ambasadora Marka Magierowskiego. Całe podejście polskiego rządu do Holokaustu jest błędne i ma związek z antysemityzmem, z którego znana jest Polska napisał Meir. Na wpis dziennikarza odpowiedział jednak również były ambasador Izraela we Włoszech Gideon Meir. Jak stwierdził, „całe podejście polskiego rządu do Holokaustu jest błędne i ma związek z antysemityzmem, z którego Polska jest znana”. Dodał, że część jego rodziny pochodzi z Polski, a „Niemcy nie zbudowaliby obozów w Polsce, bez współpracy z polski narodem”. Całość pod linkiem

    https://wpolityce.pl/polityka/474503-byly-ambasador-izraela-klamie-ws-polakow


    Ps..Więcej włażenia im bez mydła, dowiemy się jeszcze, że Niemcy musieli ich bronić przed Polakami. Najwięcej KL powstało w Polsce, ponieważ najwięcej biednych żydów było w Polsce. Po wojnie miało powstać państwo Izrael..Bogaci żydzi zdążyli emigrować…kto ma rozum niech myśli. Niemcom nie udałoby się wymordować żydow, gdyby sami żydzi im w tym nie pomogli. Rękoma żydów zadano śmierć żydom – bezbronnym Żydom! Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych Icchak Kacenelson.....Nie pozostaje nam nic innego jak wreszcie zniszczyć te żydowskie obozy i zrównać wszystko z ziemią.

    Ku przypomnieniu kreatorom medialnym prezydenckiej reelekcji

    https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-andrzej-duda-cieszy-ze-kultura-zydowska-polsce-odradza-sie/
    W apogeum żydowskich ataków na Polskę i Polaków!
  • @kula Lis 69 07:48:42
    "Lista prawdziwych żydowskich nazwisk."

    Brakuje na tej liście waszego prawdziwego nazwiska - Szwanc Meszugener
  • @Pedant 09:29:04
    Takie właśnie postępowanie narodu żydowskiego w przeszłości doprowadziło do tego do czego doprowadziło. Nie uczą się na błędach.
  • @kula Lis 69 09:51:06
    Ale coś TY!!To postępowanie było i jest dokładnie przemyślane i opracowane.Z iście diabelską chytrością.Krok po kroku, szczegół po szczególe, tam nic nie dzieje się przypadkowo!
    One mają w d..ie całą opinię międzynarodową, moralność itp/ widać to nawet po saynanimach i trollach na Neonie/.
    Jak narody zaczynają dostrzegać i przeciwstawiać się inwazji, pomówieniom swojego narodu, grabieży, są atakowani na wszelkie sposoby.
    Po pierwsze forsa / bóg/,czyli haracze,celowe zadłużanie, plus opanowanie wszystkich większych banków centralnych, FRD u ,MFW, Banku Światowego/
    Po wtóre szantaż wojskowy/wojenny, broń jądrowa,wymuszenie na USA corocznego finansowania swojej armii.
    Po trzecie jazda na holokicie , szantażowanie antysemityzmem, całkowite opanowanie USA/prawne zakazy występowania przeciwko "narodowi" przebranemu,kary za bojkot ich towarów etc..
    I wreszcie,opinia świata im lata,zastraszą i zadłużą, wślizną się do władz, banków, korpo. , spółek w większości krajów.Kogo nie zastraszą tego przekupią.
    Sicilia......
  • @trojanka 11:02:30
    "To postępowanie było i jest dokładnie przemyślane i opracowane.Z iście diabelską chytrością.Krok po kroku, szczegół po szczególe, tam nic nie dzieje się przypadkowo!"

    To jest zawężenie perspektywy czyli tak zwana projekcja cienia.

    https://pozaschematy.pl/2008/02/21/projekcja-i-cien-czyli-dlaczego-denerwuja-nas-inni/

    Otóż taka jest drapieżna natura ludzka, a nie tylko żydowska. Dlatego Rzymianie mawiali "człowiek człowiekowi wilkiem" (homo homini lupus).

    Tacy Wikingowie, Tatarzy czy Aztecy nie potrzebowali Żydów do pomocy aby grabić i ciemiężyć innych. Nie potrzebowali też "diabelskiej chytrości" i planowania. Wystarczyło im polegać na swoich instynktach i grupowym egoizmie.

    Jeśli by na skutek jakiejś katastrofy wszyscy Żydzi zniknęli, rodzaj ludzki wcale by się nie poprawił.
  • @Pedant 11:23:05
    No i co??
    Wikingowie , Tatarzy czy Aztecy opanowali finanse wielu krajów,ich wojsko, religię, zastraszyli większość narodów, przejęli w ten czy inny sposób dośc rozległe społeczności i ich kraje???
    Owszem, natura ludzka pozostanie naturą drapieżną , ale jest pewien specyficzny rodzaj drapieżności , nie zważający na NIC i na NIKOGO, bez hamulców!!
  • @trojanka 11:37:35
    "jest pewien specyficzny rodzaj drapieżności , nie zważający na NIC i na NIKOGO, bez hamulców!!"

    Ten "specyficzny rodzaj drapieżności" to jest właśnie właściwość psychologicznej projekcji, gdy własne wyprojektowane wady nabierają niesamowitego, demonicznego i onirycznego charakteru.

    https://static.tvtropes.org/pmwiki/pub/images/b495a007ab1f5f551c29f759c5f4a57f.png
  • @Pedant 12:08:57
    Na tym obrazku obie strony dokonują projekcji. Po lewej "Mogę jej ufać", po prawej "Mogę być pewna, że ona jest podstępna i egoistyczna".
  • Dopóki nie zrozumiemy, że
    Ziemię zamieszkują dzieci Złego i ludzie stworzeni przez Boga - nie zrozumiemy niczego i nadal będziemy bezsilni - wobec właśnie owych dzieci Złego.
    Wniosek?
    Jakiż to byłby sens - stawiać szlaban na Raj - Adamowi i Ewie - gdyby poza granicami tegoż Raju nie było już wcześniej - dzieci Złego.
  • @demonkracja 13:40:57
    "Ziemię zamieszkują dzieci Złego i ludzie stworzeni przez Boga - nie zrozumiemy niczego i nadal będziemy bezsilni - wobec właśnie owych dzieci Złego.
    Wniosek?"

    Błędne założenie, wniosku nie da się wyciągnąć.

    Czy należy Pan do jakiejś dualistycznej sekty wyznającej dwie rasy ludzkie, dobrą i złą? Skad wiemy, że wy nie jesteście "dzieckiem Złego"?
  • Autorze
    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2018/02/z1.png

    Zobacz wstrząsający izraelski film o żydowskich kapo, który został ocenzurowany w Niemczech. We Francji wywołał tak gwałtowne protesty, że program został zdjęty z anteny. Film Kapo z 2000 roku opowiada o żydowskich kapo pracujących dla nazistowskich Niemców w obozach koncentracyjnych. Produkcja wzbudziła ogromne kontrowersje, mimo to otrzymała nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego International Emmy Award.


    Jeden z producentów filmu Danny Paran przyznał, że był zszokowany, kiedy poznał dogłębnie tematykę kolaboracji. Reżyser Dan Setton nie ukrywał, że przez długi czas cierpiał na bezsenność po tym, jak zrealizował film. Reakcje na film były bardzo zróżnicowane: podczas pokazów został przyjęty z dużym zainteresowaniem przez młodszą część audytorium, natomiast starsza zareagowała oburzeniem. W Niemczech wyemitowano jedynie ocenzurowaną wersję filmu z obawy na reakcje, jakie może wywołać. We Francji sprzeciw wobec filmu był tak duży, że program La 25e Heure, w ramach którego film został wyemitowany, został zdjęty z anteny. Mimo to film został uhonorowany tytułem najlepszego filmu dokumentalnego w 2000 r. (International Emmy Award) – to najwyższe odznaczenie dla izraelskiego filmu do tego roku. Żydzi. Kapo by Tor Ben Mayor, Dan Setton Lektor PL

    https://youtu.be/Z0dwNbzzO2w

    Ps...No i cóż żydzi, kto brał udział w holocauście/holokicie? Nie wstydzicie się? Oj, oj jak to niedobrze ze rąbek tajemnicy żydowskiej ujrzał światło dzienne! A co na to żydzi? Z pewnością tupią i mówią,że to nie prawda, że to nie fer tak ich oczerniać i manipulować prawdą! To jest żydowska nienawiść do Polski i Polaków. Najwięcej wśród żydów litewskich. Żydzi nastawiali się na współpracę z zaborcami przyczyniając się w sposób nikczemny do wyniszczania polskości. Żydzi jako bezpaństwowcy mieli obywatelstwo kraju w którym mieszkali. Ale nie narodowość. Żyd zawsze był żydem: polskim, niemieckim, hiszpańskim ...etc..Byli żydami, nie ukrywali tego, wstydzili się tylko być Polakami. Film prześlizguje się po zagadnieniu niskich wyroków za zbrodnie kapo i policji Judenratu. Dlaczego wydawano niskie wyroki oprawcom. To samo widzimy w Niemczech. Niemców można zrozumieć -ratują swoich, choćby zbrodniarzy. Żydzi tak dzisiaj czuli na holokaust/holokit puszczali wolno żydowskich zwyrodnialców choćby zabijali. W filmie jest mowa o jednym kapo, który dostaje karę śmierci, zmienioną na dożywocie. Jak to możliwe? Otóż w latach 50 tych wymyślono dla żydów paragraf na który mogli powołać się żydzi zabijający innych żydów, paragraf mówił – jeśli zabiłeś żyda a zrobiłeś to by ratować swoje życie jesteś wolny. Wystarczyło przed sądem wypowiedzieć tę formulę. To jest odpowiedź na zagadkę tego filmu. Jeszcze jeden obraz szokuje, a mianowicie zachowanie trzech funkcyjnych kobiet kapo. One nie zmieniły się od tamtego czasu. Swoje czyny przewrotnie tłumaczą jako pomoc innym więźniom. Nie mają sobie nic do zarzucenia. To obraz wypisz wymaluj jak ukraińskich reportaży o hierojach z UPA. Oni podobnie jak SSmani nie mają sobie nic do zarzucenia, nawet się tym chełpią. Porażające. Od młodości zawsze zastanawiało mnie dlaczego żydzi nie buntowali się ,nie podejmowali walki z Niemcami a szli do obozów jak ludzie pozbawieni woli życia i walki o swoje życie. Czy to religia nakazywała im takie postępowanie? Czy szli na śmierć bo uważali, że taka jest wola Boga? Część żydów kierując się tylko chęcią przeżycia oddała się w służbę Niemcom i postępowała ze swoimi pobratymcami gorzej jak esesmani. Widać to na kronikach dokumentalnych. Żydzi nie starali się walczyć sami o swoje życie a dziś maja pretensje do Polaków,którym za pomoc im udzielana groziła śmierć. Mimo to tylko w Polsce państwo podziemne starało się im pomagać oraz wielu Polaków pomagało im z narażeniem własnego życia. W całej Europie poza Polską żydzi nie mieli tak sprzyjających warunków do życia przed 1939 rokiem a mimo to po wojnie a nawet i w czasie jej trwania gorliwie współpracowali z NKWD i po wojnie gorliwie i z cała premedytacją niszczyli polskich patriotów. Pod zmienionymi nazwiskami do dziś oni sami a teraz ich potomkowie kręcą się w elitach władzy w Polsce i zamiast być wdzięczni Polakom bez końca nas atakują i bez przerwy mają roszczenia materialne.Niech o re roszczenia zwracają się do tych adresatów, którzy zrabowali i zrujnowali Polskę. Trzeba to żydom przypominać! Niewdzięczny i pazerny naród;

    http://dzienniknarodowy.pl/izraelski-dziennikarz-musimy-dzialac-przeciw-polsce-instytucjach-ue-wykorzystywac-wplywy-usa-domagac-sie-stworzenia-systemow-zwrotu-mienia/
  • @Pedant 12:08:57
    NO popacz pan panie Freud, ilu to ludzi na świcie ma te projekcje!!milion, dobrze że pan istnieje!!
    Może lepiej byłoby dyskutować na argumenty , jak to w zwykłej dyskusji bywa.A psychoanalizę "przeciwnika"/robioną wg Freuda oraz zgłębioną zapewne na użytek własnej osoby , lub rodzinnych kłopotów/ mającą wg pana zdyskredytować interlokutora w obronie "pokrzywdzonych" w pańskiej ocenie, , zrobić raczej dokładniej swojej psyche.
    Tak że, prosiłabym zostawić moja osobę w spokoju, jak sie panu nie podobają opinie innych ,do których zresztą prawo i szuka pan usilnie jakichś metod "rozpracowania "i deprecjonowania ich, to już pański problem , proszę poszukać rozwiązania u Freuda, na pewno będzie tam jakieś wytłumaczenie takiej mądrości i wnikliwości jaką pan posiada/wg siebie oczywiście/ !!koniecznie!!
    EOT
  • @kula Lis 69 15:45:17
    E coś TY.... masz projekcję zapytaj obwoźnego Freuda.
  • @trojanka 11:37:35
    Żydzi gotowali posiłki w aluminiowych garnkach, jak wiadomo pod wpływem wysokiej temperatury aluminium dostało się do pokarmu i jako neurotoksyna spowodowało przedwczesną demencję, już nie pamiętają jak ich współbracia żydzi wykańczali, ale jeśli masz dług u takiego żyda to pamięć go nie zawodzi.
  • @trojanka 15:45:34
    "Tak że, prosiłabym zostawić moja osobę w spokoju, jak sie panu nie podobają opinie innych"

    Zabolało, co?
  • Dlaczego nie ma Żydów w Yad Vashem?
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY184YzQ5My9wLzIwMTgvMDIvMTgvODI1LzM2MC84YjlmYTBmMjkxMmU0NDU4OTQyZDcwOWUwMTYxM2Y2Mi5qcGVn.jpeg
    „Bo mogłoby to być obraźliwe dla ocalałych, którzy nie zachowali się jak należy”. W kwietniu ur., dawno zanim wybuchł spór między Izraelem a Polską wokół nowelizacji ustawy o IPN, na łamach izraelskiego dziennika „Times of Israel” ukazał się artykuł o staraniach prominentnego amerykańskiego badacza Holokaustu Mordecaia Paldiela o uhonorowanie przez muzeum Yad Vashem Żydów, którzy w czasie II wojny światowej ratowali innych Żydów.

    https://wpolityce.pl/historia/382108-dlaczego-nie-ma-zydow-w-yad-vashem-bo-mogloby-to-byc-obrazliwe-dla-ocalalych-ktorzy-nie-zachowali-sie-jak-nalezy


    Ps..Samo sedno sprawy. Dochodzi do tego "Religia Holokaustu", na której "ufundowany" jest obecnie Izrael oraz "Przedsiębiorstwo Holokaust" - sposób na drenaż gotówki. Wystarczy odebrać żydom prawo wyłączności do mówienia o holokauście a świat szybko pozna prawdę tę korzystną dla żydów ale i tę mniej chlubną która próbują ukryć. Żydzi gardzą nami m.in z uwagi na miękkie serce. To niezrozumiałe dla nich, jak można narażać swoje życie, życie bliskich za obcych żydów. U Niemców doceniają tę ich siłę, bezwzględność i logikę. Skoro byliśmy tak wrednym narodem to dlaczego najwięcej żydów żyło w Polsce? Trzeba było się osiedlać wśród bardziej życzliwych nacji np. w Niemczech. Cała prożydowska polityka III RP od 1989 wzięła w łeb na zawsze, bo chociaż elity w końcu się dogadają, a Żydzi dostaną co chcą za zluzowanie ataków, to zwykli Polacy będą myśleć swoje jak za II RP. Istnienie państwa Izrael, jego polityka, opiera się na kłamstwie, szantażu, manipulacji. Należy jak najgłośniej opowiadać, gdzie się da (zagranica!) o żydowskich kolaborantach III Rzeszy niemieckiej. Domagamy się od naszych władz - przestańcie im budować kolejne muzea, wydawać grube miliony na ich cmentarze, itd itp. Oni za to nie są wdzięczni, wciąż im mało. A polskie społeczeństwo jest biedne. W postępowaniu żydów nie ma czegoś takiego jak "szmalcownik, donosiciel, czy zdrajca". Ich prawo (z lat 50-tych) pozwala i usprawiedliwia te najgorsze "bratobójcze" czyny pod warunkiem, że było to dokonane w warunkach ratowania, nawet tylko swojego życia. Np. - złapany żyd, dla uratowania się podejmuje współpracę z SS i mówi, że powie, gdzie ukrywa się 100 żydów, ale pod warunkiem, ze zostanie mu darowane życie.... Po powojnie gdy to trafi do Izraelskiego sądu - ów zdrajca i szmalcownik - zostanie uniewinniony, gdyż wg. prawdopodobieństwa holokaustu, gdyby ten żyd nie uczynił tego, to zginąłby tak samo, jak i tych 100 żydów, którzy i tak by zostali złapani i straceni. Tak więc - to jest główny powód dla którego żydzi nie uznają swoich zbrodni za zbrodnie a tylko innych obywateli (nie żydów) W szczegółach o tym mówi dr. Ewa Kurek

    https://www.youtube.com/watch?v=1JqvqOxlo9A&t=2129s.

    Niech przemówi pamięć poety... Jam jest ten, który to widział,^ który przyglądał się z bliska, ^ Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych ^ Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał ^ I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy. ^ Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy ^ – O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…^ I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby ^ – Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!^ Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy ^ Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli ^ Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy, ^ Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli. ^ Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy, ^ Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą. ^ Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych ^ Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu. ^ Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek, ^ I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!” ^ Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej, ^ By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę. ^ A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto ^ Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą – ^ Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd – ^ Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…^ W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce. ^ Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem. ^ Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej? ^ Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie! A z boku – ^ Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich, ^ Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca, ^ On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami! ^ ^^*Icchak Kacenelson, Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Warszawa* ^^
  • @@@@!
    Dlaczego Polacy tak bardzo lekceważyli swoje życie i swoich dzieci ratując życie żydów, a wiedzieli że w razie odkrycia tego przez bandytów niemieckich z Wermachtu i SS dostaną oni i dzieci kulę w łeb.
  • @Pedant 15:52:33
    No przykro mi ..Znowu m pan projekcję!!Widzę wielką potrzebę u pana podrasowania swojego ego,poprzez szukanie "ofiary/ofiar , ofiar i dramatyczne próby popisywania się sobą.
    Koniecznie Ferud i dobry psycholog!!przepracujcie to , może się uda, uszy do góry!!
  • @trojanka 16:19:02
    "Koniecznie Ferud i dobry psycholog!"

    Chociaż Freudowi przypisuje się opisanie projekcji cienia to zjawisko było znane od dawna. Na przykład w Ewangelii: "widzimy drzazgę w oku bliźniego, a belki w swoim nie".

    https://ciemnanoc.pl/2017/01/29/gdy-upadaja-iluzje-w-kontakcie-z-bogiem/
  • @@@@! Aż 162 żydów ratowało swoich ziomków? Zaiste, imponująca liczba!
    "Z drugiej strony nie pozwala im na upamiętnienie tych wśród nich, którzy wykazali się heroiczną postawą w obliczu Zagłady". Dlatego, że: trudno wybitnych przedstawicieli narodu żydowskiego takich jak Haime Rumkowski i Czerniakow umieścić obok sprawiedliwych. Brakłoby miejsca w Izraelu na las dla ich ofiar. Mała dla nich strata, bo "sprawiedliwych" żydów była garstka, za to nikczemnych żydowskich kolaborantów kilkadziesiąt tysięcy (nie licząc 150 tys. żydowskich żołnierzy Hitlera). Taka statystyka pokazała by ich marność, także to że sami pomagali Niemcom w dokonaniu ludobójstwa. Co do żydowskiego heroizmu, to właśnie o niego jazgoczą. Muszą tylko okraść nas z heroizmu i przylepić go sobie. Pytanie jeszcze - o majątek których żydów ta draka, tej nędzy wepchniętej do pieców, czy tych co wpychali? Żydzi wywołując ten konflikt z Polską sami strzelili sobie w stopę, gdyż społeczeństwo zaczyna zadawać co raz więcej bardzo niewygodnych pytań, których żydzi bardzo się zawsze obawiali! Tewje Bielski jest oskarżany o współudział w pacyfikacji Naliboków, (8.05.1943) w której partyzanci sowieccy i żydowscy zamordowali 128 Polaków mężczyzn, kobiety i dzieci. żydowski "partyzant" Bielski był bandytą wysługującym się NKWD, żyjącym z grabieży i mordów (również na żydach). I tylko cudem losu uniknął kul mego wuja, który na niego polował z 5 tys oddziałem AK.

    W mediach wielu tłumaczy, że za jakiś czas sytuacja się uspokoi, ale przecież nadal będą uczyć w Izraelu, że Polacy byli współsprawcami Holokaustu/holokitu i że wszyscy Polacy to wrogowie żydów.
  • Dla żyda prawdą jest tylko jego wersja nawet gdy jest bezczelnym kłamstwem.
    Żydzi nas nienawidzą, bo żaden inny naród nie zna ich tak jak my. Dopóki żydzi nie rozwiążą tego swojego "paradoksu" to my Polacy będziemy pisać o żydowskich kolaborantach, szmalcownikach i o tym jak mało było żydów ratujących żydów. Prawie wszyscy żydzi to albo kłamcy albo potomkowie szmalcowników i kolaborantów niemieckich. Dr Ewa Kurek: "O zbrodniach żydowskich mówić nie wolno. Ten kanon jest utrzymywany przez wieki"
    https://www.youtube.com/watch?v=1JqvqOxlo9A&t=21s

    Dr Ewa Kurek: PiS jest przeciwko mnie. A bez ekshumacji w Jedwabnem Polska będzie grillowana

    https://www.youtube.com/watch?v=CJ3WsM3z2kU

    Dlaczego na budynku przy al. Solidarności (dawniej Leszno 13) nie ma tablicy z napisem: "W tym budynku podczas II W.Ś. działało Gestapo Żydowskie" ? dr Ewa Kurek: "Gdyby to żydzi mieli ratować Polaków, nie przeżyłby żaden Polak". Dlaczego w Auschwitz wiszą tylko Izraelskie flagi? Czy to jest Izraelska enklawa w Polsce? Od kilku polskich więźniów wiem, że tam więziono głównie Polaków, a żyd był tam zwykle kapo. Żydów jako więźniów zaczęto przewozić dużo później do Brzezinki.
  • @Pedant 14:03:01
    ------------
    "Błędne założenie, wniosku nie da się wyciągnąć.

    Czy należy Pan do jakiejś dualistycznej sekty wyznającej dwie rasy ludzkie, dobrą i złą? Skad wiemy, że wy nie jesteście "dzieckiem Złego"?"
    -------------
    Skromnością to Waść nie grzeszysz! Masz Waść Syna Boga Ojca - Jezusa Chrystusa - za kłamcę czy za idiotę!
    EOT
  • @@@@!
    100 ton złota w kraju, OKej, ALE ja się pytam KIEDY w końcu uchwalimy Ustawę 1678 o zwrocie długów żydowskich Polsce, w wysokości 10.000 ton złota?Długi kahalne. Długi kahalne - zaległości płatnicze zdefraudowane w czasach I Rzeczpospolitej przez instytucje samorządu żyd. (kahały) na szkodę społeczeństwa poi. i instytucji krajowych (w tym także kość.); d.k. wpłynęły na pogłębienie kryzysu ekonom, państwa i pogorszenie stosunków między obiema społecznościami. Geneza konfliktu społ., jaki powstał na tle d.k., związana jest z system finansowo-podatko-wym I Rzeczpospolitej, w którym na instytucjach samorządu żyd. spoczywał obowiązek rozliczania należnych wobec państwa zobowiązań podatkowych, wynikających z tytułu zobowiązania Żydów (od 1549) do płacenia podatku pogłównego, czyli liczonego per capita (od głowy); w praktyce Żydzi starali się na różne sposoby unikać tego obciążenia finansowego (wg relacji skarbowej z 1598 podatek ten udało się wyegzekwować zaledwie od 10% Żydów). Wraz z rozwojem społeczności żyd. w Polsce kahały stopniowo przyjmowały rolę instytucji finansowych, zarządzając od czasów nowoż. coraz liczniejszymi usługami finansowymi (arendy, dzierżawy, myta, żupy); 1514 król Zygmimt I Stary, w celu lepszego nadzoru nad ściąganiem podatków od ludności żyd., ustanowił dwa urzędy żyd. prefektów generalnych - osobno dla Litwy i Korony; faktycznie sprawowali oni funkcje podskarbich żyd.; do ich najważniejszych obowiązków należało nadzorowanie obciążeń podatkowych nakładanych na Żydów przez poszczególne kahały oraz kontrolowanie wzajemnych relacji między kabałami a podkahalikami; w systemie tym często dochodziło do poważnych nadużyć finansowych, gdyż sprawujące w ks^a-łach władzę rodziny bogatszych Żydów, zwykły w wyższym stopniu obciążać biedniejszych współwyznawców, same natomiast, dzięki prowadzeniu interesów z miejscowymi notablami, korzystały z licznych ulg i zwolnień podatkowych; zarówno instytucje kość. (m.in. kapituły i zakony), jak i szlachta, prowadząc liczne interesy z poszczególnymi Żydami, coraz częściej przy zawieraniu umów finansowych korzystały z pośrednictwa lub poręczenia kahału, który jako instytucja dawał większe gwarancje trwałości przedsięwzięcia, co było szczególnie istotne w sytuacji, gdy Żydzi byli niezmiennie postrzegani jako ludzie wciąż zmieniający miejsce zamieszkania i sposoby zarobkowania; kwestie działalności finansowej kabatów były przedmiotem dyskusji na wielu sejmikach ziemskich Rzeczpospolitej oraz postanowień podjętych przez samych Żydów na ich pierwszym zjeździe (waa^, jaki odbył się 1581 w Lublinie; delegaci z wszystkich czterech ziem (z ośrodkami w Krakowie, Lublinie, Lwowie i Poznaniu) postanowili wprawdzie (pod naciskiem Króla Pol.), że Żydom nie wolno dzierżawić: podatków, ceł i myt oraz mennic, jednak żadnego z tych zakazów nie udało się wprowadzić w życie. Wraz z rozwojem samorządu żyd. w Polsce rosła rola kahału jako instytucji finansowej, regulującej od XVII w. niemal cały przepływ pieniężny między społecznością żyd. a poi. w I Rzeczpospolitej; jednocześnie w związku z coraz częściej zwoływanymi waada-mi (od 1623 funkcjonowały osobne dla Korony i Litwy) wzrastała możliwość uprawiania bardziej korzystnej dla całej społeczności żyd. w Polsce polityki zarządzania finansami kahałów oraz rozwijania szerszej wymiany ekonom, ze współwyznawcami w innych krajach.
    W XVII w., gdy po zniszczeniach dokonanych w czasie wojen szwedz. następował upadek miast, wielu Żydów przenosiło się na wieś, często osiedlając się w dobrach szlach.; gł. źródłem ich dochodu stawał się odtąd wyszynk alkoholu; wówczas zaszły też istotne zmiany w żyd. interesie pożyczkowym - indywidualnego dłużnika żyd. za-st^iły kabały, które stały się prawdziwymi domami bankowymi, gdzie chrześcijanie (także duchowni) lokowali swoje kapitały na 7-10% oraz pobierali kredyty na 20% a nawet 30%; podstawą funkcjonowania kahałów stało się więc ściąganie jak największych funduszy od poi. szlachty, duchowieństwa i bogatego mieszczaństwa. Już w 2. poł. XVII w. zauważono drastyczny spadek wpływów do budżetu państwa z tytułu podatków pobieranych za pośrednictwem kahałów; wszelkie próby ograniczenia żyd. samowoli podatkowej były skutecznie neutralizowane, gdyż Żydzi umieli wpływać na postanowienia sejmików ziemskich w kwestii d.k., niezmiennie doprowadzając do korzystnych dla siebie postanowień, jak np. uchwała sejmiku wiszeńskiego z 1670 uznająca wszystkie skrypty dłużne za nieważne, jeżeli nie zostały one potwierdzone przez podwojewodziego oraz starszyznę żyd. (czyli w praktyce samych dłużników); ponadto liczne były uchwały zakazujące dochodzenia tych długów gwałtem; w związku z tym przed sądami grodzkimi dochodziło więc coraz częściej do spraw między Polakami a gminami żyd. na tle różnych operacji finansowych dokonywanych za pośrednictwem kahałów, np. za niespłacenie d.k., mocą wyroku sądu grodzkiego w Krakowie z 19 VI 1674, skazano na banicję dwóch Żydów: Szmula Justa i Salomona Aszkanasa, jednak w obronę (wydając list żelazny) wziął ich biskup krak. Andrzej Trzebnicki, który prowadził z nimi interesy finansowe; szczególnie często szlachta poi. starała się odzyskiwać d.k, przed sądami kapturowymi, działającymi w okresie kolejnych bezkrólewi; jednak rzadko dochodziło do egzekucji tych wyroków sądowych, gdyż Żydów bronili biskupi (zwłaszcza krak.) a także królowie, którzy już wkrótce po elekcji wydawali Żydom listy żelazne lub mo-ratoryjne (wiele takich dokumentów wydał na pocz. 1674 król Jan 111 Sobieski); dzięki wstawiennictwu króla, magnaterii i duchowieństwa, spośród kilkunastu wyroków wydanych 1675-83 przez sądy kapturowe, grodzkie i skarbowe, a skazujących starszych gminy żyd. na Kazimierzu w Krakowie na banicję za d.k., żadnego nie udało się wykonać; bardzo skomplikowana była (rozważana m.in. na sejmiku lubelskim 1696) także sprawa d.k. zapisanych na gminach osiedlonych w dobrach szlach., gdzie na ogół właściciel ziemski, korzystający z usług finansowych „swoich Żydów”, chronił miejscowy kahał przed „utratą” (wypłatą) kapitału, a nawet samych tylko odsetek. Niepowodzeniem kończyły się także próby egzekwowania od Żydów obciążeń podatkowych nakładanych przez sejmiki ziemskie; ponadto udało im się doprowadzić do przyjęcia na sejmie grodzieńskim 1678-79 uchwały utrzymującej w mocy obowiązek płacenia przez Żydów jedynie podatku pogłównego, a jednocześnie uznającej wszystkie podatki uchwalone na sejmikach ziemskich za bezprawne, a stąd unieważniającej wszystkie roszczenia wobec d.k. powstałych z tego tytułu; w ten sposób w I Rzeczpospolitej doszło do ograniczenia praw samorządów szlach. (sejmików) na korzyść samorządów żyd. (kahałów); jednak nawet podatku pogłównego nie można było wyegzekwować od kahałów, które na ogół skutecznie odwoływały się od decyzji sądów poszczególnych instancji, doprowadzając do rozpatrywania tych spraw przed Trybunałem Koronnym (np. 1679 w Trybunale Koronnym w Lublinie rozpatrywano kwestię d.k. gminy żyd. ze Żmigrodu zalegającej z podatkiem pogłównym już od 8 kwartałów). Od pocz. XVIII w. z powodu nadużywania kredytów licznym kabałom zaczynało grozić bankructwo; to samo niebezpieczeństwo spotkało majątki szlach., gdyż przy braku w Polsce prawdziwych instytucji bmikowych, nadal lokowano kapitały w kabałach; jednocześnie dzięki spekulacjom handlowym i różnym, nie zawsze bezpiecznym, przedsięwzięciom finansowym kahały uzyskiwały wysokie dochody; do celów inwestycyjnych często używano także należności przeznaczonych na podatki państw., licząc na ich pomnożenie; w końcu system ten okazał się jednak zupełnie niewydolny, a stąd w gminach żyd. zaczęło narastać zadłużenie wobec państwa i indywidualnych wierzycieli; w niektórych kabałach (np.
    w I>rohobyczu, Wronkach, Żółkwi) długi przekroczyły kwotę ponad 100 tys. zł poi., a w Krakowie (1719) osiągnęły nawet 588 tys. zł poL; sprawę tego d.k. rozpatrywała specjalna komisja król., do której zwrócili się z supliką Żydzi krak., popierani m.in. przez wojewodę krak. Janusza Antoniego Wiśniowieckiego i posłów krak. (zapewne skorumpowanych), prosząc króla o ratunek przed dłużnikami; w dokumencie wydanym przez komisję król. 27 II 1719 wśród poszkodowanych wymieniono m.in.: miejscową kapitułę katedralną, konwenty: jezuitów, bożogrobców i dominikanów, Akademię Krak., wiele probostw, a także licznych starostów małopol.; komisja z pełnym zrozumieniem odniosła się do Żydów, którzy - jak napisano - „będąc przez różne calamitates [klęski - przyp. E.G.], wojny, morowe powietrza i inne nieszczęśliwości zrujnowani [...], tak iż należących od zaciągniętych na kahał i imych partykularnych długów, według dawnych zwyczajów i danych na siebie asekuracji, obligów, membranów, cerografów, prowizji, ale nawet publicznych, według prawa i uchwał województw podatków, tak jak przed tym, żadną miarą wypłacić nie mogą” {Żydzi polscy 1648-1772. Źródła, Kraków 2001, s. 138); oddaliła też wszelkie roszczenia o należne prowizje i wezwała do dobrowolnego rozłożenia spłat na raty, a nawet darowania przynajmniej części długów. Narastające u schyłku I Rzeczpospolitej d.k. przyczyniły się do upadku wielu majątków ziemskich; niedobory środków finansowych w kasie publ. z tytułu zaległych podatków żyd. (sięgających okresowo ponad 1,5 min zł poi.) niekorzystnie odbijały się na funkcjonowaniu instytucji państw, i wojska; ponadto ogólną sumę zadłużenia kahałów wobec duchowieństwa poi. (gł. zakonów i biskupów) szacowano na ok. 900 tys. zł poi.; znaczna część d.k., zwł. wobec niższych warstw społeczeństwa, nie była wcale rejestrowana, gdyż obrót finansami odbywał się tu na zasadzie prawa zwyczajowego; w tym samym czasie wpływy do budżetu państwa z tytułu żyd. podatku pogłównego wynosiły zaledwie 22 tys. zł poi. (wg danych szacunkowych cały należny podatek powinien wynosić ok. 4 min zł poL); od poł. XVIII w. coraz powszechniej zaczęto postrzegać w narastających d.k. przyczynę upadku gosp. kraju i rosnącej anarchii; budziło to nastroje antysemickie, które w tym czasie wzrosły tak bardzo, że na sejmie 1740 zgłoszono nawet postulat wypędzenia Żydów z kraju; podejmowane przez kolejne sejmy próby zreformowania finansów kahal-nych, były skutecznie blokowane przez opłacanych przez Żydów posłów zrywających obrady (na ten cel waad organizował specjalną zbiórkę); sprawa d.k. stała się 1764 przedmiotem burzliwych obrad Sejmu 1 Rzeczpospolitej, podczas których uchwalono (gł. dzięki Familii) likwidację waadów, a także zobowiązano kahały do zaprzestania działalności finansowej, ograniczając ich kompetencje do zbierania od Żydów jednolitego podatku pogłównego; zarządzenia te ograniczyły (nie zlikwidowały) możliwość spekulowania finansami kahalnymi, jednak nie zdołały już odwrócić poniesionych strat ekonom, (dopiero władzom zaborczym udało się sprowadzić rolę kahałów do funkcji ściśle rei,, tworząc z nich tzw. dozory bożnicze), W czasie procesów sądowych d.k., licznych w ostatnich latach istnienia I Rzeczpospolitej, wielokrotnie zarzucano zarządom kahałów celowe lokowanie funduszy poza granicami kraju (w tym czasie następował w krajach europ, rozwój sieci bankowej założonej przez rodzinę Rockefellerów), co często uniemożliwiało odzyskanie należności.
    http://nowa-e.blogspot.com/2015/02/dugi-kahalne.html
  • @@@@!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY18yZTM3ZS9wLzIwMTkvMTEvMjYvODI1LzUyMC85ZGI5YWVkZjIyNmM0YjI3OGUzNjdjY2FhZTI5MTIwOC5qcGVn.jpeg
    Gross bezkarny! Śledztwo umorzone. Nie odpowie za stwierdzenie, że Polacy "podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców". Jan T. Gross nie znieważył narodu polskiego wyrażając opinię, że Polacy będąc „słusznie dumni z oporu swojego społeczeństwa wobec nazistów”, „podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców” - uznała katowicka prokuratura i umorzyła postępowanie w tej sprawie. Informacje o umorzeniu tego postępowania, toczącego się od 2015 r., przekazała we wtorek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. Jak podała, w toku śledztwa zgromadzono szereg ekspertyz i informacji z Głównej i Oddziałowych Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a także opinie biegłych. Wynika z nich, że nie ma jednoznacznych i przekonywujących danych dotyczących liczby osób narodowości niemieckiej i żydowskiej, które poniosły śmierć wskutek działań Polaków podczas II wojny światowej. Kwestia oszacowania liczby ofiar pozostaje wciąż w sferze badań historyków i do dziś rodzi wiele kontrowersji i polemik o charakterze naukowym wskazała prok. Zawada-Dybek. Powołany przez prokuraturę biegły historyk, dr Piotr Gontarczyk, wskazał w wydanej ekspertyzie, że nie istnieją wiarygodne badania naukowe, które potwierdzałyby, iż Polacy zabili w czasie wojny więcej Żydów niż Niemców. Według dr. Gontarczyka nie ma jednocześnie możliwości jednoznacznego wykazania, że taka opinia jest nieprawdziwa, a ”świat nauki oraz polska i międzynarodowa opinia publiczna w oczywisty sposób uzna ją za mieszczącą się w granicach debaty naukowej”. Zadaniem prokuratury nie jest natomiast rozstrzyganie sporów o charakterze historycznym głosi komunikat prokuratury.
    PAP


    Ps...Panie prokuratorze może pan nie, ale ja się czuję znieważony. Skoro nie ma takich danych jak liczba ofiar to na jakiej podstawie Gross opiera swoje oszczercze twierdzenia. Znowu prokuratura się nie popisała. To już u nich normalka. Prokuratura też do weryfikacji. Jeżeli jesteśmy bezsilni wobec takich indywiduów jak Gross, Stefan Michnik czy (zmarła już) Helena Wolińska, to uważam że absolutnie WSZYSTKIE metody są dozwolone dla ich zneutralizowania. Mamy przykłady jak Mossad radził sobie z bezkarnymi zbrodniarzami i jak postępują w dalszym ciągu spadkobiercy wujka Stalina z ludźmi, którzy (=w ich mniemaniu) szkodzą Ojczyźnie. Jakby podobny tekst pojawił się w Izraelu o morderstwach żydów na arabach to państwo Izrael wysłało by Mossad i gościa by uśmiercili. Przeraża mnie nieudolność państwowych urzędów w dochodzeniu do ukarania takiej łajzy. I co najgorsze także milczenie prawicowych rzekomo mediów. SKANDAL!
    Wczoraj w Warszawie odbyło się spotkanie w związku z premierą książki autorstwa Wojciecha Sumlińskiego, dr Ewy Kurek i Tomasza Budzyskiego „Powrót do Jedwabnem”, gdzie demaskują kłamstwa i manipulacje Jana Tomasza Grossa. Pomimo interwencji Gminy Żydowskiej, która czterokrotnie zablokowała spotkanie wymuszając wypowiedzenie umowy wynajmu miejsca na premierę tejże książki, spotkanie się w końcu odbyło. Pytanie do redakcji wPolityce.pl: Dlaczego nie ma o tym ani jednego słowa? Czy książka, której celem jest rozprawienie się z kłamstwami i manipulacjami różnych środowisk, zwłaszcza żydowskich w sprawie Jedwabnego nie jest dla Was świetnym narzędziem do walki z tego typu narracją? Atakujecie Grossa, atakujecie lewactwo, ale gdy dostajecie mocne argumenty od ludzi, którzy wydają się być po tej samie stronie, zupełnie je lekceważycie. Gdzie tu logika?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej