Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
598 postów 1535 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Unio Europejska! Co z Tobą dalej?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dobrze się stało, że szefem tej instytucji nie został Frans Timmermans, który organicznie nie nienawidzi naszej konserwatywnej Polski i nie znosi Polaków oraz jest zwolennikiem idei budowy jednego państwa Europa

 Unio Europejska! Dokąd wędrujesz i po co w ogóle istniejesz?

 
Kilka luźnych refleksji unijnych...
 
Jesteśmy świeżo po wyborach do Parlamentu Europejskiego.  Zmieniły one w pewnym sensie UE, ale tak naprawdę dotychczasowy kierunek jej rozwoju na razie się nie zmienia. Dalej rządzą dziwni zwolennicy jednego Państwa Europa zamiast konglomeratu niezawisłych państw europejskich, Europy Ojczyzn.
 
Może warto teraz trochę zastanowić się nie nad bieżącymi wydarzeniami, ale nad tym, co nas czeka w przyszłości i dokąd zmierza Unia Europejska. Może warto zadać jej pytanie: Europo, Unio Europejska, dokąd to wędrujesz i po co w ogóle istniejesz?
 
Jest wiele osób, dla których zbyt mało mówi się w Polsce o Unii Europejskiej sprowadzając dyskusję do wewnętrznych sporów politycznych a już okres przedwyborczy do jesiennych wyborów do parlamentu wszystkim odbiera czas na myślenie o UE, choć przecież tak niedawno właśnie wybory do PE rozgrzewały emocje.
 
A przecież de facto, nad czym boleję nieustannie, przeszło 80% nowych praw obowiązujących w Polsce powstaje w zaciszu rządu europejskiego, czyli w Komisji Europejskiej. Dobrze się stało, że szefem tej instytucji nie został Frans Timmermans, który organicznie nie nienawidzi  naszej konserwatywnej Polski i nie znosi Polaków oraz jest zwolennikiem idei budowy jednego państwa Europa. To, że nie został tym szefem możemy z czystą prawdą faktograficzną zawdzięczać naszemu premierowi M. Morawickiemu. Potrafił on stworzyć koalicję blokującą wybór tegoż Pana na to tak wyczekane przez niego stanowisko. Został wiceszefem, ale już nie ma nad sobą wiecznie zapijaczonego Junkersa a konserwatystkę "z jajami", która nie pozwoli mu rządzić wedle jego "widzi mi się". Jego rola została znacznie ograniczona i już jego stanowisko nie będzie oznaczało, że to będzie stanowisko całej KE. 
 
Pomijam tu też bezsporny fakt, że tak naprawdę Parlament Europejski jest instytucją fasadową, nie mającą prawie już nic wspólnego z demokracją, ba staje się nawet kpiną z demokracji (np. wybory na przewodniczącego PE, gdzie znamy już jego nazwisko więcej niż dwa lata wcześniej i dla którego faktycznie nie ma nigdy żadnej konkurencji jak to drzewiej w demokracjach bywało). Ciałem, które realnie wpływa na Unię Europejską jest li tylko właśnie demokratycznie niewybieralna Komisja Europejska, czyli rząd UE!
 
I niestety, po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, odsetek praw powstających w Unii a nie w macierzystych krajach coraz bardziej się zwiększa. Rośnie też rola KE. Ostatnie projekty ściślejszej integracji budżetowej, fiskalnej, bankowej i innych, niemal już całkowicie zabierają suwerenność krajów członkowskich UE. Mam nadzieję, że to już przeszłość, ale to tylko nadzieja.
 
Czy taka tendencja jest zgodna z tym, czego chcieliby mieszkańcy Europy? Czy twór hybrydowy zwany Unią Europejską faktycznie jest tą wymarzoną strukturą jej funkcjonowania? Czy politycy unijni tworzą coś, co raczej jest oderwane od rzeczywistości i pragnień poszczególnych narodów a Unia Europejska jest raczej biurokratycznym molochem, który potrzebny jest tylko i wyłącznie politykom, biurokratom i syjo-globalno-unijnym elitom marzącym o jakiejś formie globalnego zarządzania Europą i światem? Czy obecna UE  nie jest w istocie projektem niszczącym suwerenność i niepodległość krajów do niej należących a tym samym nie jest twórczo rozwiniętą marksistowską koncepcją ZSRR i III Rzeszy? A może po prostu jest projektem tylko jednego kraju, czyli Niemiec, które chcą podporządkować sobie kontynentalną część Europy? Na razie nie wiemy jak to będzie teraz w nowym parlamencie, bo przecież Europejczycy dali żółtą kartkę dla UE a UK teraz - za nowego premiera Borisa Johnsona - wyjdzie z tej "biednej ideowo unii" nawet bez żadnych porozumień i uważam, że Wielka Brytania podjęła słuszną decyzję.
 
Chyba jednak warto stawiać takie jak wyżej pytania, bo dotyczą one nas wszystkich, naszej przyszłości.
 
Trudno jednoznacznie jednak dać na nie odpowiedź, choć gdybym miał się zdecydować, to niemal na wszystkie pytania odpowiedziałbym twierdząco i dodałbym jeszcze stwierdzenie, że UE funkcjonuje tylko dzięki finansowemu nieracjonalnemu zadłużaniu się jej członków (a może właśnie w tej całej unii chodzi o finansowe ubezwłasnowolnienie poszczególnych krajów?)*. Przychylam się też do stwierdzenia, że UE zmierza w kierunku zupełnie odmiennym od rzeczywistych pragnień Europejczyków.  Szczególnie widać to w czasie wykreowania przez A. Merkel kryzysu imigranckiego, gdzie poszczególne państwa powracają do idei obrony własnych obywateli nawet kosztem narażania się na restrykcje wewnątrzunijne.
 
Coraz więcej państw pragnie chyba powrotu do stanu przedunijnego.  A stan obecny należy zmienić, bo - wedle mnie - obecny kryzys implikowany jest faktem istnienia samej UE w jej obecnym kształcie. Można zaryzykować stwierdzić, że na unijny kryzys lekarstwem jest mniej tej unii w unii a nie zacieśnianie jej integracji! A może tym lekarstwem jest po prostu jej upadek.
 
Może też to, że od zarania jej dziejów Europa rozwijała się narodowo i terytorialnie tworząc narodowe kultury i państwa sprawia, że dla Europejczyków powoli jakaś wizja bycia "formą europejskiego bezpaństwowca" jest obca i odległa? Może też dzięki tej wielowiekowej różnorodności kulturowo-narodowej Europa zawdzięczała bycie awangardą rozwoju cywilizacyjnego? A bezpaństwowa Europa raczej ją uwstecznia nie generując oczekiwanych zysków dla jej mieszkańców...
 
Korupcja, nadęta biurokracja, waluta Euro (która w istotnej części jest generatorem kryzysów finansowo-gospodarczych) i kosmopolityzm elit europejskich sprawiają, że Europejczycy mają dość i wiele krajów pragnie diametralnych zmian zmierzających do odbudowy Europy i powrotu do jej świetności. Europejczycy już na ulicach swoich miast dają wyraz owemu niezadowoleniu dla obecnych elit europejskich i niezależnie od jego przyczyn Europa i Unia Europejska musi się zastanowić, czy obecny kierunek jej rozwoju jest społecznie akceptowalny! Uważam, że nie i trzeba tą Unię - żeby w ogóle istniała - trzeba zreformować całkowicie.
 
A może należy jednak powrócić do pierwotnej idei i rozwiązań, które były podstawą utworzenia EWG? Może jednak ze względu na narodowe i państwowe tradycje historyczne państw Europy a także tkwiącą głęboko tożsamość narodową poszczególnych narodów, lepszym rozwiązaniem jest idea właśnie Europy Ojczyzn niż tworu, jakim ma być Państwo Europa?
 
Jakoś tak historia chyba przynosi odpowiedź na te pytania. Wszystko to, co było tworzone sztucznie i mające na celu połączenie poszczególnych narodów w jeden organizm umierało śmiercią naturalną lub po niepokojach społecznych i wojnach. Padło Cesarstwo Rzymskie, padła III Rzesza, rozpadł się ZSRR, po Jugosławii nie ma śladu…
 
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
 
 Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

KOMENTARZE

  • Wywalili
    Timmermansa, a wstawili Urszulkę. Czy w związku z tym Niemcy od tego momentu absolutnie zmienią swą politykę? Np: w stosunku do Europy Środkowej i Wschodniej? Uważam, że wątpię. To gdzie jest ten sukces Morawieckiego?
  • Autor
    Od 250 tys. do 380 tys. - tylu polskich emigrantów może zdecydować się na powrót do Polski.

    Niech tylko 30% z nich wróci to będzie około 100.000 i niech tylko co dziesiąty założy własną małą firmę to będzie 10.000 nowych firm!

    Byłaby moc w Polsce

    8-)))))
    pzdr
  • @Husky 12:31:50
    I ZUS nie zbankrutuje. 10000x1500, żyć nie umierać.
  • @zbig71 12:36:02
    Jak byli komuniści robią kariery w Unii Europejskiej? Aborcja i eutanazja przeciw rodzinom. Walka płci zamiast walki klas! Tyrania gender, czyli jak niszczy się prawa człowieka.
    Wszechwładza sądów!
    Dlaczego sądy zastępują parlamenty?
    Warto przeczytać i wyciągnąć wnioski.

    https://pbs.twimg.com/media/EAd7cAJWwAEyy1O?format=png&name=small



    pzdr
  • Tego nie daje Unia!
    https://nczas.com/wp-content/uploads/2018/05/nie_dla_ue_unia.jpg
    Projekty realizowane przy współudziale unijnych dotacji są w rzeczywistości finansowane głównie z polskich pieniędzy. Okazuje się, że projekty realizowane przy współudziale unijnych dotacji są w rzeczywistości finansowane głównie z polskich pieniędzy, a nie z funduszy Unii Europejskiej.

    „Inwestycje z unijnych funduszy”, „Autostrady wybudowano, bo Unia dała dotacje”, „Gdyby nie unijne pieniądze, to by nic nie powstało”, „Dzięki Unii mamy darmowe szkolenia” – wokół słyszymy te kłamstwa i manipulacje. W rzeczywistości dominująca część tych inwestycji pochodzi z kieszeni… polskiego podatnika.

    Chodzi nie tylko o składkę unijną, ale także o prefinansowanie i współfinansowanie „unijnych” projektów z budżetu państwa oraz tzw. wkład własny z budżetów samorządowych i pozostałych beneficjantów publicznych i prywatnych.

    Tylko jedna trzecia to kasa z Unii

    Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że na realizację pomysłów unijnych (i polskich) biurokratów idą ciężkie miliardy z polskiego budżetu. Według danych Ministerstwa Finansów, prefinansowanie projektów unijnych z budżetu państwa w latach 2004-2019 wyniosło 13,4 mld złotych. Z kolei współfinansowanie projektów unijnych z budżetu państwa w latach 2004-2019 (do 31 marca) wyniosło ponad 105,4 mld złotych. Razem to niemal 119 mld złotych. Całkiem gruba kasa. Łącznie jest to ok. 0,5% PKB Polski w omawianym okresie.

    Jak podaje prowadzona przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju rządowa strona internetowa mapadotacji.gov.pl, przy współudziale funduszy z Unii Europejskiej do końca marca br. zrealizowano 244.175 projektów. Według danych z tego źródła, w uproszczeniu i zaokrągleniu, w ciągu 14 lat i 11 miesięcy polskiego członkostwa w Unii Europejskiej przy współfinansowaniu z funduszy unijnych zrealizowano projekty o wartości 1003,4 mld złotych, z czego dofinansowanie z Brukseli wyniosło prawie 590,6 mld złotych (59 proc.).

    Niestety, w zestawieniu rządowa strona nie uwzględnia Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich i Europejskiego Funduszu Rybackiego w perspektywie finansowej 2007-2013. Po dane na temat tych funduszy sięgnąłem do informacji ministerstwa rolnictwa oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wynika z nich, że łącznie w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013 oraz Programu Operacyjnego Zrównoważony Rozwój Sektora Rybołówstwa i Nadbrzeżnych Obszarów Rybackich 2007-2013 z budżetu UE pochodziło 54,74 mld złotych, a współfinansowanie krajowych podmiotów publicznych i prywatnych wyniosło łącznie 49,89 mld złotych.

    Oznacza to, że razem zrealizowano projekty o wartości 1108 mld złotych, z czego dofinansowanie z Brukseli wyniosło 645,3 mld złotych (58,2 proc.), a współfinansowanie ze strony polskiej – 462,7 mld złotych (41,8 proc.)

    Pamiętajmy jednak, że pieniądze z UE są częściowo polskie – w wysokości składki unijnej, która w latach 2004-2019 (do końca marca) wyniosła łącznie ok. 218,6 mld złotych (według danych Ministerstwa Finansów). W rezultacie oznacza to, że z Brukseli dostaliśmy netto 426,7 mld złotych, a polskich pieniędzy w tych projektach było łącznie 681,3 mld złotych. Czyli te wszystkie unijne projekty i inwestycje Unia Europejska sfinansowała w zaledwie nieco ponad jednej trzeciej (38,5 proc.), a w prawie dwóch trzecich (61,5 proc.) to były pieniądze polskie!

    W przeliczeniu na udział w PKB Polski (według informacji GUS PKB, od początku maja 2004 do końca marca 2019 roku wyniósł on 22,8 bln złotych), w ciągu 14 lat i 11 miesięcy łączna wartość projektów dofinansowywanych z Brukseli wyniosła 4,86 proc. PKB w tym okresie, z czego unijne dotacje stanowiły 2,83 proc. PKB, w tym polska składka 0,96 proc. PKB, czyli netto 1,87 proc. PKB, a polski udział 2,99 proc. PKB.

    Proszę Państwa! Sami żeśmy sobie sfinansowali te wszystkie mniej i bardziej potrzebne projekty i inwestycje „unijne”, przy których stoją propagandowe tablice z gwiazdkami na niebieskim tle!

    Oświęcimskie perypetie dotacyjne

    Co gorsza, znaczna część z tych „inwestycji” to zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto, jak nieprzemyślane szkolenia dla bezrobotnych, samorządowe „skarbonki”, propaganda gender itp. Warto pokazać, jak różnorodne mogą być perypetie związane z unijnymi dotacjami. Na przykładzie jednego projektu rewitalizacyjnego można zobaczyć, jak to w rzeczywistości wygląda.

    W Oświęcimiu realizowany jest kompleksowy projekt rewitalizacyjny pod nazwą Oświęcimska Przestrzeń Spotkań (OPS), który zakłada zagospodarowanie kilku miejsc infrastrukturą tworzącą pomosty prowadzące od miejsca tragicznej historii KL Auschwitz do życia współczesnego miasta.

    Jak informuje Katarzyna Kwiecień, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Oświęcim, „takie przedsięwzięcie to z jednej strony stworzenie tzw. przestrzeni spotkań służącej refleksji i szukaniu przesłania płynącego z Auschwitz, a z drugiej – wykreowanie miejsc i obiektów dla mieszkańców miasta i turystów. Całość Oświęcimskiej Przestrzeni Spotkań obejmuje realizację: (1) unikatowego mostu dla pieszych autorstwa Jarosława Kozakiewicza, (2) utworzenie Parku Pojednania Narodów w rejonie ul. Kamieniec, (3) zagospodarowanie bulwarów nad Sołą oraz (4) terenu w rejonie Starego Miasta, (5) rewitalizację Parku Pokoju. Ostatnim elementem OPS jest (6) wsparcie działań edukacyjnych, które mają wzmocnić międzynarodową rolę Oświęcimia jako Miasta Pokoju, centrum edukacji i praw człowieka”.

    Na przygotowanie projektów budowlanych w ramach OPS w 2014 roku władze Oświęcimia pozyskały blisko 1 mln złotych z pieniędzy unijnych oraz dołożyły do tego ponad 700 tys. złotych z budżetu miasta. Gotowe projekty budowlane pozwoliły na rozpoczęcie starań o pozyskanie pieniędzy na ich realizację. Do tej pory z tych sześciu projektów udało się wykonać jeden. Na Park Pojednania Narodów – pierwszy etap zagospodarowania (2) – miasto z pieniędzy unijnych pozyskało 2,25 mln złotych. Co do pozostałych pomysłów – zaczynają się schody.

    Most dla pieszych Jarosława Kozakiewicza (1) nieopodal Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau ma obsługiwać ruch pieszy turystów odwiedzających Miejsce Pamięci, mieszkańców, a także rowerzystów przemierzających Wiślaną Trasę Rowerową. Jak mówi Kwiecień, „obiekt będzie symbolicznym przejściem z przeszłości do przyszłości”. N

    a ten projekt miasto pozyskało 6 mln złotych z pieniędzy unijnych. Jednak pieniądze te nie zostaną wykorzystane. Jak tłumaczy Kwiecień, oferenci w ramach przetargu zaproponowali realizację inwestycji za ponad 31,3 mln złotych w przypadku najniższej oferty, podczas gdy władze miasta zabezpieczyły w budżecie na ten cel tylko 23 mln złotych, w tym 6 mln złotych z pieniędzy unijnych. W rezultacie na razie miasto odstąpiło od realizacji inwestycji i zamierza szukać kolejnych źródeł finansowania – tym razem z funduszy norweskich. Nabory mają zostać ogłoszone w drugiej połowie 2019 roku. Także na zagospodarowanie bulwarów nad Sołą (3) oraz terenu w rejonie Starego Miasta (4) władze Oświęcimia szukają zewnętrznych źródeł finansowania.

    Z kolei projekt realizacji Parku Pokoju (5), dotyczący rewitalizacji terenów poprzemysłowych oddzielających osiedle mieszkaniowe od zakładów chemicznych, dostał za mało punktów w konkursie o unijne dotacje i trafił na listę rezerwową. Łączny koszt realizacji Parku Pokoju, według projektu budowlanego, wynosi 8,7 mln złotych, a władze liczyły na 6,5 mln złotych z dotacji.

    Na przygotowanie projektu budowlanego już wydano ponad 147 tys. złotych, z czego dofinansowanie unijne wyniosło 84 tys. złotych. Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia, złożył protest wobec decyzji zdominowanego przez członków PiS Zarządu Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego, który zarządza funduszami unijnymi. Związany z PO prezydent Chwierut uważa, że jest to decyzja niezrozumiała oraz krzywdząca i ma wyłącznie podłoże polityczne.

    Jednocześnie rada miasta zdecydowała o sfinansowaniu Parku Pokoju z budżetu miasta. Z kolei na ostatni element OPS – miękki projekt edukacyjny (6) – na razie jednostki miasta nie starały się o dofinansowanie z funduszy unijnych.

    Zmarnowana praca

    Dobrze, jeśli władze mają jakąś koncepcję, którą chcą realizować niezależnie od unijnych dotacji. Wtedy koszty przygotowania całego wniosku o dotację nie idą na marne. Ale często dzieje się tak, że nie chodzi o samą inwestycję, a o jakiekolwiek wyciągnięcie pieniędzy z unijnych funduszy – i pod różne konkursy przygotowuje się wnioski na realizację niekoniecznie potrzebnych projektów i inwestycji. A kiedy wniosek zostanie odrzucony, cały projekt jest porzucany.

    Cała ta urzędniczo-papierkowa praca jest psu na budę. I nie są to przypadki odosobnione. Niedawno media poinformowały, że „siedem gmin powiatu kieleckiego, lokalne stowarzyszenie i spółka otrzymało ok. 4,5 mln zł z funduszy Unii Europejskiej na wsparcie inwestycji w infrastrukturę sportową i dydaktyczną szkół”. Pytanie brzmi: ile gmin, które ubiegały się o to samo, NIE OTRZYMAŁO dofinansowania i porzuciło inwestycję?

    Na przykład na jednoetapowy konkurs zamknięty nr RPSW.07.04.00-IZ.00-26-215/18 w ramach Osi Priorytetowej VII „Sprawne usługi publiczne” Działanie 7.4. „Rozwój infrastruktury edukacyjnej i szkoleniowej” Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego na lata 2014-2020 wpłynęły 83 wnioski na kwotę 111 mln złotych, podczas gdy wnioskowana kwota dofinansowania wynosi 47,8 mln złotych, w tym 39,2 mln złotych z UE i 8,6 mln złotych z budżetu państwa. Ostatecznie – po odwołaniu – Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego do dofinansowania wybrał 36 projektów.

    Z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego projekty te mają otrzymać 29,75 mln złotych, a z budżetu państwa – prawie 2,1 mln złotych. Czyli zdecydowana większość, bo 47 z 83 wniosków (57 proc.), nie otrzymała dofinansowania.

    Nie lepiej jest w przypadku wniosków wnoszonych przez przedsiębiorców. W ramach konkursu dla pierwszego naboru wniosków w ramach działania 2.4. Współpraca Gospodarcza i Promocja Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego 2014-2020 spośród 104 prawidłowo złożonych wniosków, w grudniu 2015 roku 59 wniosków zostało zakwalifikowanych do oceny formalnej, natomiast 45 wniosków pozostawiono bez rozpatrzenia z powodu niespełnienia wymogów formalnych.

    W styczniu 2016 roku spośród tych 59 wniosków 54 wnioski zostały ocenione pozytywnie i zakwalifikowane do oceny merytorycznej, a pięć wniosków zostało ocenionych negatywnie. W lutym 2016 roku spośród 54 wniosków, 50 wniosków zostało ocenionych pozytywnie, a cztery wnioski zostały ocenione negatywnie i pozostawione bez rozpatrzenia. Czyli ostatecznie Zarząd Województwa Opolskiego do dofinansowania wybrał 50 projektów z pierwotnej liczby 104 wniosków.

    Oznacza to, że 52 proc. wniosków nie otrzymało dotacji. I nie jest to przykład skrajny, a wybrany zupełnie losowo. Są konkursy, w których w trakcie procedury kwalifikacyjnej odpada ponad 90 proc. wniosków. Cała ta papierkowa robota przy tych wnioskach idzie na marne.

    Praca przy niezrealizowanych wnioskach i projektach jest realnym kosztem związanym z pozyskiwaniem dotacji unijnych, których nikt nie liczy. I dla gospodarki jako całości koszt ten należałoby policzyć jako część kosztów tych zrealizowanych projektów i inwestycji. Podobnie jak koszty biurokratyczne związane z pozyskiwaniem dotacji. Przez to w rzeczywistości są one droższe niż wynika to z księgowych zapisów.

    Oznacza to ponadto, iż wartość pieniędzy z Unii Europejskiej w relacji do wartości zrealizowanych projektów z ich udziałem jest znacznie niższa niż wyliczona wyżej jedna trzecia.

    Tomasz Cukiernik
  • @kula Lis 68 17:58:42
    Czytałem pracę T. Cukrownika. Naprawdę wartościowa i obowiązkowa lektura dla wszystkich. Ja z diagnozami jego się w pełni zgadzam.
    Pozdrawiam
  • @Husky 12:31:50
    Polacy są bardzo kreatywni w porównaniu do innych europejskich nacji.
    Pozdrawiam
  • @
    Katolik i zdecydowany przeciwnik aborcji został nowym przewodniczącym Izby Gmin w Wielkiej Brytanii!
    J.Rees-Mogg jest gorliwym katolikiem, który ściągnął na siebie gniew zwolenników LGBT i aborcji
  • @Husky 20:47:28
    No i można? Można! A Brytyjczycy podjęli najlepszą decyzję aby wyjść z Eurokołchozu.
    Pzdr
  • Aspekty mało ważne
    .
    zdawać by się mogło. Zacznijmy od podstawowego mechinzmu zarządzania pospólstwem: DEMOKRACJI

    - http://gibson.neon24.pl/post/145044,zwykly-przedsiebiorca-zostal-rekinem-finansow#comment_1480191

    która rozprzestrzeniana jest jak zaraza, podobnie zresztą jak LGBT, kolejny środek do pogłębienia rozkładu społeczeństwa po zaszczepieniu mu wirusa demokracji.

    Naturalnie mało kto rozumie co oznacza słowo "demokracja", z wyborami nie ma demokracja nic wspólnego, wybory jak też losowanie to od wieków praktykowane metody selekcji osób, przy czym losowanie z uwagi na jego przypadkowość rokuje lepszą selekcję niż wybory, które w najróżniejszy sposób można kreować.

    Nawiasem mówiąc, UE nie spełnia nawet minimalnie, tych powszechnie głoszonych zasad "demokratycznego" systemu

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#PEU

    jest czystą tyranią.

    O co chodzi z tą UE ? Wiele wskazuje na to, że MWF przed dziesiątkami lat zadecydowała, że taka konstrukcja może przejąć część funkcji po USA, dotychczas głównym centrum globalnego imperium, USA znajdują się od dawna w procesie rozpadu, który zresztą MWF zainicjował

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    jest więc rzeczą mało prawdopodobną, że MWF tak łatwo zurezygnuje ze swych planów, i odstąpi o zamiany UE w centrum imperium, alternatywa z ChRL jest mało zachęcająca. Słabością UE jest brak skutecznych sił legionów, które byłyby w stanie dbać o porządek w globalnym imperium, ale UE pracuje nad tym, może była minister broni w RFN otrzymała odpowiednie dyspozycje. Naturalnie UE ne ma żadnego interesu wspomagać NATO i przedłużać tym samym okres trwania USA jako główne centrum globalnego imperium, tym bardziej, że USA świadome zagrożenia, od dziesiątków lat prowadzą wojnę przeciwko UE, o czym pisano już przed laty

    - http://miksa.neon24.pl/post/132759,turecki-gambit#comment_1321567.

    Waluta.
    Znamiennym jest, że pieniądz UE wyparł już w 1/4-tej dolar jako światowy pieniądz rezerwy walutowej, udział tych walut jest dziś 1:3 w 17 łat od pojawienia się waluty euro.

    Warto może rozważyć i te banalne aspekty.
  • #
    Ukraincy go home!!!!!
  • Co dalej z UE? Co wynika z analizy biblijnej?
    Padło Cesarstwo Rzymskie, padła III Rzesza, rozpadł się ZSRR, padnie także UE, i wynika to z analizy biblijnej. Przypomnę tu istotny w tej kwestii fragment z proroczej Księgi Daniela: "A wojsko jego będzie zmyte i padnie zabitych wielu [zmierzch cesarstwa rzymskiego (por. Da 9:26b)]. I obaj ci królowie [Wielka Brytania i Rosja] serca swoje skierują ku wyrządzaniu szkody i przy stole jednym kłamstwo mówić będą, lecz nie uda się [zrealizować ich szkodliwych planów]. Zaiste pozostało jeszcze dopełnienie do czasu wyznaczonego [jest o nim mowa w wersecie 29]. I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945. Ten szczegół wskazywał, że Hitler zaatakuje także ZSRR i będzie walczył aż do gorzkiego końca], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [w ZSRR wprowadzono wówczas ateizm państwowy i wierzących represjonowano], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej], i zawróci do ziemi swej [1991-1993. Rozpad ZSRR i Układu Warszawskiego, wojska rosyjskie powróciły do kraju]. W czasie wyznaczonym powróci z powrotem [to w tym kontekście oznacza też rozpad UE i NATO. Wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci do sojuszu militarnego z Moskwą]. I wkroczy na południe [detonatorem będzie konflikt etniczny na południe od granic Rosji (Mt 24:7)], ale nie będzie jak wcześniej [2008 - Gruzja], lub jak później [Ukraina], gdyż ruszą przeciw niemu mieszkańcy wybrzeży Kittim [odległy Zachód, dokładniej mówiąc Amerykanie] i będzie utrapiony i zawróci" (11:26b-30a).

    W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę "króla południa". Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję "króla północy", rozciągając wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I.
  • @Laznik 11:10:42
    Dziękuję za wartościowy komentarz. I ogólnie powiem tak... dlatego jestem za monarchią konstytucyjną i ogólnie antydemokratą.
    Pozdrawiam
  • @Ewiak Ryszard 11:57:46
    Wielokrotnie o tym pisałem, że każdy narzucony totalitaryzm zawsze prędzej czy później upada.
    Pozdrawiam
  • Polska wpłaca do budżetu UE dwukrotnie więcej, niż stamtąd dostajemy?
    Tak przynajmniej uważa politolog prof. Tadeusz Marczak, który przywołuje tu wyliczenia francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty’ego, który twierdzi, że Polska dwukrotnie więcej wpłaca do budżetu UE niż z powrotem otrzymuje w postaci dotacji. Naukowiec zachęca, aby polski rząd w związku z tym nie pozwalał sobie na finansowy szantaż ze strony Unii Europejskiej. Prof. Marczak z Uniwersytetu Wrocławskiego przedstawił swoją tezę na antenie Radia Maryja. Przywołał wyliczenia ekonomisty Thomasa Piketty, który zwraca uwagę na finansowe korzyści płynące z faktu członkostwa w Unii Europejskiej. Jak się okazuje, koszty „uczestnictwa” w projekcie są bardzo wysokie, a korzyści o wiele mniejsze. Radiowy gość przypomniał w tym kontekście wypowiedzi zachodnich polityków, którzy chcą wiązać wielkość dotacji unijnych z kwestiami „uchodźców” i „praworządnością”, co jest zwykłym szantażem. Wg Marczaka, podobne wyliczenia jak francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty, są też znane w Polsce. Piketty to francuski ekonomista badający zjawisko nierówności dochodowych, dyrektor ds. badań w École des hautes études en sciences sociales (EHESS). Jego rodzice byli trockistami, on sam zajął się ekonomią. Jest znany w USA, we Francji współpracuje z lewicową „Liberation” i z „Le Monde”. Jego książkom zarzucano opieranie się na fałszywych danych. Książkę „Kapitał w XXI wieku” wydała po polsku „Krytyka Polityczna”.

    Źródło: Radio Maryja/ PCh24

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej