Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
468 postów 872 komentarze

krzysztofjaw

krzysztofjaw - KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. BURKE.

Może jednak warto...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ciężko jest i to bardzo, gdy na krętej drodze naszego życia przychodzi moment, kiedy ta dalsza droga jest niewidoczna lub pokrywa ją gęsta mgła. I

 Może jednak warto iść na przekór wszystkim i mimo wszystkiego. Nie cofać się i walczyć zawsze, gdy jest cień nadziei na dobro, miłość, mądrość... oraz na opatrzność i wspomożenie – w ciężkiej naszej sytuacji życiowej – siły wyższej takiej jak Bóg.

 
Ciężko jest i to bardzo, gdy na krętej drodze naszego życia przychodzi moment, kiedy ta dalsza droga jest niewidoczna lub pokrywa ją gęsta mgła. I wtedy stając przed lustrem odczuwamy strach, bo być może po raz ostatni widzimy odbicie naszej schorowanej twarzy...  i zawsze jesteśmy zaskoczeni, że tak naprawdę właśnie zdrowie staje się dla nas najważniejsze a nie wszystko inne, co ważne było jeszcze wczoraj...
 
Pięknie o zdrowiu pisał Jan Kochanowski, nasz wielki rodak, w swojej fraszce "NA ZDROWIE":
 
"Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Miejsca wysokie
Władze szerokie
Dobre są, ale —
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klejnocie drogi,
Mój dom ubogi,
Oddany tobie,
Ulubuj sobie!"
 
Ale takie momenty – gdzie już nic nie zależy ode mnie –  skłaniają też do przemyśleń o przemijaniu i radościach, których nie dostrzegaliśmy lub często ich – świadomie bądź nie –  nie zauważaliśmy w biegu ku bliżej niesprecyzowanym celom ... a raczej wyznaczanym nam przez zewnętrzny świat, który dzisiaj często nas przytłacza.
 
W tym wiecznym i morderczym biegu - kuszeni wirtualnym światem wiecznego szczęścia, które możemy jedynie osiągnąć dzięki posiadaniu promowanych rzeczy dla większości nieosiągalnych – jakże często zatracamy sens naszego życia, naszego człowieczeństwa, gubimy po drodze siebie i nasze wartości oraz ideały. Żyjąc w tym ciągłym biegu pokonujemy więc drogę naszego życia często bez zastanowienia nad jego sensem i miejscem w nim dla nas, tych odczuwających swoje istnienie i tych, którzy go nie odczuwają. Zaś u ewentualnego kresu naszych dni odczuwamy często bezsens  tego materialnego otoczenia, tego poniżającego i ubezwłasnowolniającego nas 30-letniego spłacania kredytu hipotecznego, tego strachu o utratę samochodu, tego dążenia do coraz dłuższej kiełbasy zamiast do coraz bardziej wielkiego i dobrego serca... nie zostawiamy za sobą żadnego śladu nas samych a jedynie kuriozalne wytwory zaspakajające najniższe i prymitywne a do tego tylko jakże często wykreowane potrzeby już nie nasze, ale innych...
 
Zbyt jednak szybko mijają godziny, lata... czasu nie można cofnąć, ale trzeba jednakże wierzyć, iż jest jakiś plan dla nas, nawet wtedy, gdy już się dowiemy jak to życie i zdrowie smakują wtedy, gdy się zepsują a nas może już nie będzie... Jest plan na radość z tego, że istniejemy, ale i smutek oraz cierpienie z tegoż samego powodu. I ta nieraz żałość z cierpienia w życiu może nas naprowadzać na jego radykalne pokonanie, nawet śmiercią.
 
Mimo tegoż może jednak warto walczyć i pokonywać złość, bezsilność, bezradność, gniew czy też chorobę. Może warto żyć i zostawiać za sobą "dobra, miłości i mądrości ślady...", zostawiać je możliwie w każdej sekundzie, minucie, dniu, miesiącu, roku... bo przecież każdy w końcu zamknie oczy już na zawsze i tylko od nas zależy, czy zamykając je będziemy spełnieni czy raczej z goryczą wspominali nasze trwanie...
 
Często przytaczane są słowa z wiersza księdza Jana Twardowskiego: "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", przy czym rzadko przytacza się cały wiersz, który jest dla mnie jednym z piękniejszych jakie przeczytałem i każdy jego wers skłania mnie do głębokiego duchowego przemyślenia i osobiście wyróżniłbym też inne: "Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność  niepewna zabiera nam wrażliwość" oraz: "nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości 
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza":
 
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą 
zostaną po nich buty i telefon głuchy 
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze 
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje 
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna 
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy 
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego. 

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna 
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście 
przychodzi jednocześnie jak patos i humor 
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej 
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu 
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon 
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy 
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć 
kochamy wciąż za mało i stale za późno 

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze 
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny 

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą 
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą 
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości 
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza".
 
Zastanówmy się jednak - zanim dowiemy się jak smakuje zdrowie - już dziś być przyzwoitym człowieczym i zastanawiać się: Czy żyję tak, aby być godnym danego mi życia?, Co po mnie pozostanie?, Czego może mam już teraz dokonać, aby zmienić ten pozostały mi czas?... 
 
Pozwolę sobie w tym miejscu na przytoczony kiedyś przeze mnie  swoisty i subiektywny ogląd rzeczywistości...
 
"...ostatnia KAŁUŻA..."

"Tak od niechcenia... patrzę na coraz bardziej rozchwiany i niezrozumiały, otaczający mnie świat...

Tak od niechcenia... wstawszy rano z coraz większą rezygnacją przyglądam się tej grze pozorów w wykonaniu coraz bardziej żenujących i bezosobowych aktorów - clownów...

Tak od niechcenia... widzę zdziwione oczy dziecka pytającego, czy warto być w życiu przyzwoitym i już wcale się nie dziwię, że samo sobie odpowiada... pewnie, że nie warto!...

Z obojętnością, pouczony że jest on taki jak wszyscy ... przechodzę obok niepełnosprawnego...

Z obojętnością i już bez zdziwienia... widzę kolejną reklamę, znów lepszego proszku do prania...

Z obojętnością i rezygnacją klikam w klawiaturę... zastanawiając się czy potrafię jeszcze pisać zwykłym długopisem...

Beznamiętnie rejestruję kolejne obrazy wizyjne i notki prasowe... gdzie śmierć, krew, wojna, gwałt, przemoc, nikczemność i niegodziwość oraz całe to zło tego świata wcale nie wpływają na mój dobry apetyt...

Powoli już nie reaguję na żaden przejaw zła i cierpienia... patrząc jak po raz kolejny mój syn zabija przed monitorem nauczyciela, pewnie wyobrażając sobie, że jest to jeden z tych, rzeczywistych i znienawidzonych...

Powoli, niczym u bohatera Królowej Śniegu... zamarza moje serce...

I tylko gdzieś tam z otchłani i nawet natrętnie przebija się do mojej świadomości myśl-pytanie: Czy jestem jeszcze człowiekiem?

I tylko gdzieś tam głęboko zaczynam czuć narastający strach przed tym, że - idąc tak bezmyślnie, bezrefleksyjnie i bezemocjonalnie krętą drogą swojego życia - w końcu wdepnąwszy w tą ostatnią kałużę  odwrócę się... a za mną będzie pustka...

I KTO BĘDZIE JEJ WINIEN?"
 
Informuję też, że po 9-cio miesięcznej przerwie wracam na łamy internetowych forów..., bo może jednak warto! 
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
//krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • @Autor
    Może i warto... chociaż miewam wątpliwości.
    Pozdr.
  • Młoda Polska ll ?
    Bo nastroje, widzę bardzo podobne.

    Oczywiście, że warto, warto żyć, warto nie zatracić siebie, swojego człowieczeństwa, które nie jest wymierne wyłącznie w wartosciach materialnych. Liczy się każda łza, każdy uśmiech, każde uczucie, każde doświadczenie, nie tylko dla nas, bo jesteśmy połączeni z innymi nawet o tym nie wiedząc. Świat jest, jaki jest, źycie doświadcza mniej lub więcej, ale prawdziwa radość, szczęście i wolność musi pochodzić od nas samych, trzeba je wyłuskać z tej Bożej cząstki, którą zostaliśmy obdarowani, inaczej wszelkie pogonie na nic i żaden głód - wolności, szczęścia, pieniędzy czy miłości, nigdy nie zostanie zaspokojony. W tym sensie jesteśmy kowalami swojego losu i do nas należą drobne zmiany świata na lepsze.

    Dobrze, że Ci serce odtajało. :)
  • @Arjanek 19:19:07
    Bardzo dobrze, tylko żeby się nie skończyło na gadaniu!

    Jakoś nie dotarły do mnie wieści o setkach tysięcy Polaków protestujących przed izraelskimi ambasadami, ani o milionach Polaków popierających strajkujących rolników i nauczycieli czy pracowników LOTu.

    Zamiast działać we własnym środowisku, każdy sobie rzepkę skrobie, co najwyżej pójdzie na pogadankę Brauna czy innego Michalkiewicza, pokiwa głową i zapomni, jak zwykle, pokładając nadzieję w żydowskich partiach i koalicjach, które mają za nas odzyskać kraj od nich samych.
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:16:26
    "bo jedno, co warto, to upić się warto,
    czysta , perlistą, zaprawić się na fest,
    i jeszcze co warto, to puścić się warto
    na morza, przestworza i palnąć sobie w łeb"

    ... oczekuję też innych propozycji.
  • @Jan Twardowski 13:56:07
    Nie ma pewności, czy Braun jest Żydem. Trochę tylko dziwne, że jego krewny był szefem TVP (Rady Programowej, czy czegoś tam).
    Stąd Braun dostał kasę na swoje filmy.
    Przyzwoicie zrobione, ale nie kontrowersyjne.
    Natomiast czy działa na korzyść żydostwa?
    Jego opcja - to monarchizm. Nawet nie wiem, czy monarchia parlamentarna, czy autorytarna.
    Z mojej perspektywy, każda struktura hierarchiczna jest podatna na zjudaizowanie. W końcu Konstytucja 3 Maja ustanawiająca monarchię parlamentarną była zamachem stanu na Rzeczpospolitą.
    I ta Konstytucja umożliwiła rozpanoszenie się osób pochodzenia żydowskiego w różnych instytucjach publicznych, także przejmowanie własności ziemskiej. To szczególnie nasiliło się przy okazji powstań - zwłaszcza Styczniowym.

    Nie mam nic przeciwko polakom pochodzenia żydowskiego, ale pod warunkiem uznania polskich wartości, a taką jest egalitaryzm.
    Mamy do wyboru: jeśli utworzone zostanie Trójmorze, to stanie się ono Rzeczpospolitą jesli opartą na egalitaryzmie, lub Polin, gdy opartą na hierarchiczności.
    Monarchizm Brauna jaki daje wybór?
  • @Jan Twardowski 13:56:07
    Pan Twardowski widzę zabłądził, bo NEon24.pl to jest Forum Polaków, a nie forum prostaków.
    Argumentem: „Jeżeli tak, to proszę wybaczyć, ale proponuję, aby solidnym kołkiem, jebła się Pani w łeb.” Twardowski skompromitował się kompletnie i jako bloger i dyskutant, ale za to wykazał się prostactwem i kompletnym brakiem kultury, a ja z takimi nie dyskutuję.
  • @Lotna 15:49:44
    * Oczywiście, powinno być :„Argumentem”, zamiast: Argumentem. Inwektywy argumentów nie stanowią.
  • @Lotna 18:36:08
    Witam serdecznie...
    Przez te 9 miesięcy trochę zmieniło mi się spojrzenie na rzeczywistość, też tą dziecinadą zwana polityką w polskim wymiarze. Od czasu do czasu coś na ten temat napiszę. Teraz chcę opublikować 3 i 4 część mijego opisu Talmudu.
    Pozdrawiam
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:45:01
    Na dzień dzisiejszy nie ma najmniejszego znaczenia, jaką opcję prezentuje Braun, bowiem nie jesgt bolszewikiem.
    Zapewne Panu wiadomo, że zawiązała się konfederacja, a ta z kolei jawi się alternatywą dla wszystkich pozostałych opcji bolszewickich od Kaczyńskiego począwszy, a na Biedroniu skończywszy. Wszyscy poza konfederatami to jest to samo, bolszewickie gówno, choć Kaczyńskiemu osobiście jestem wdzięczny za to, że wystawia Polskę na celowniki iskanderów.
    O czym mówię; konfederacja wylicza swoje działanie na zniszczenie UE, a to jest priorytet. Oczywiście, że jej konfederaci nie zniszczą, ale wskażą możliwy kierunek. To Farage doprowadził do brexitowego referendum, choć nie do brexitu, jak się okazuje, ale jednak obudził ducha w brytyjskim społeczeństwie. Konfederacja nie ma szans na solidny wynik wyborczy, gdyż Polakom na Polsce nie zależy, co pokazują w wyborach.
    Gdyby się okazalo jednak jakimś cudem, że Braun, Korwin, Liroy itd. osiągnęli wynik w granicach 40 - 50% to wszyscy skończyliby jak Lepper, Petelicki, czy Haider, dajmy na to, o, albo Saszka Biały.
    Polsce potrzebna jest terapia szokowa w postaci wojny. Nic innego nie zadziała, a Kaczyński wystawiając nas na cel, robi to, czemu zapobiegł Kukliński, tylko wówczas Zachód w jakiejś swojej części był Zachodem, a Związek Sowiecki umowną ,,bolszewią". Dzisiaj jest na odwrót, nastąpiło przebiegunowanie, ale fakt, że to na naszym terenie dojdzie do nuklearnej konfrontacji, pozostaje niezmienny, a drugiego Kuklińskiego nie będzie.
    Taka mała lekcja rozumu jest Polsce nizbędna, w przeciwnym razie za jakieś dwie dekady po Polsce zostanie jedynie kilka notek w sieci i w starych podręcznikach do historii.
    Nie przemawia przeze mnie ani szaleństwo, ani nienawiść, ale zdrowy rozsądek. Nie ma co liczyć na zrywy narodowe, czy cuda proponowane choćby przez Pana, bowiem Polska już dzisiaj jest w żydowskich łapach, a kto tego nie widzi, ten kiep, no i nie ma rzesz @Lotnych pod ambasadami Izraela, który póki co, powiększono także o Wzgórza Golan i tam także nikt pani Lotnej nie spotka, ale polskich żołnierzyków, to i owszem.
    Nie wiem jednak, czy do sugerowanej terapii dojdzie, bowiem pan Putin nikogo nie będzie pierwszy atakować, a usraelscy demokraci pozostają przed Rosją zesrani po samą szyję, ale może posłużą się Polską, aby sprawdzić cierpliwosć pana Putina.
    Jeżeli Polacy się nie ockną nawet wówczas, to kolejne 123 lata, tym razem kondominium, nam nie zaszkodzi. Żydzi zbudują nam nasz Polski, biało - czerwony Eden.
  • @Jan Twardowski 17:56:16
    Kiepski Pan jesteś. Żadnego wysiłku intelektualnego. Żadnej inicjatywy.
    można powiedzieć - głąb.

    Dlaczego?
    No niech będzie - realizuje się pański scenariusz. I co mamy?

    Ano - Polakom nie zależy. Ze swej strony nic Pan nie proponuje, żadnej opcji, tylko pyskowanie.
    Do dupy z takimi ideologami.
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:37:35
    Może i głąb, panie Kubuś Fantasta, ale realista, a Pan od wypalania trawy, plecie trzy po trzy i tylko dziw bierze, czemu nikt nie chce realizować pańskich cudów, a jeszcze większy, dlaczego ich sam Pan nie wprowadza w życie, bo co, do sejmu nie wybrali? Zejdź Pan na ziemię i mniej trawy wypalaj, a nade wszystko wyluzuj Pan.
  • @Jan Twardowski 17:56:16
    Kuklinski to zdrajca i o tym kazde dziecko wie!!!
    Kaczynski z PiS czy PO to partie ktore niemaja zadnego faktycznego znaczenia - to medialne twory sponsorowane przez zachod...
    gdzie wiec sa mienszewicy skoro dookola widzisz pan jakas bolszewie???
    pitu pitu na skrzypeczkach...
  • @Jan Twardowski 17:56:16
    Hugo Chavez Frias - nie potrzeba bylo zadnej wojny by wyrwac kraj z lap organizacji przestepczych w jakich byla wowczas Wenezuela
  • @siwekperu 21:15:25
    Nie kuma konik problemu? Wyjaśniam:
    W kontekście faktu, że Kukliński był dzieckiem komunistycznej władzy w Polsce, jej wychowankiem i niepomniejszym pagonowo jej strażnikiem, to owszem, miano zdrajcy jemu się należy, ale jeżeli chciał ustrzec Polskę przed tym, aby nie zrobić z niej powtórki z Hiroszimy i Nagasaki (pamięta konik, kto znukował dwa miasta japońskie?), to można tu się nieco zastanowić.
    Po drugie, to proszę sobie uświadomić jak duży procent polskiej generalicji to to także wychowankowie moskiewskich szkół. Czy dzisiaj taki Polko, albo Skrzypczak (pierwsi z brzegu), całą mordą natowskie jenerały, są zdrajcami? Bardzo proszę o odpowiedź, a gwoli ścisłości, to wg mnie są.
    Przecież ich ideologiczny kompas zupełnie stracił orientację. Tak, czy nie?
    Problemem może być dla konika Petelicki, w którym było trochę więcej żołnierza niż kurwy. Otóż, jak wiemy, był twórcą ,,Gromu". Czerpał z tego satysfakcje i odnosił duże sukcesy w sferze postępów swojego dziecka. Żołnierz, praktyk, realista, aż tu pewnego dnia (10.04.2010) dostaje on esemesa, że należy kreować scenariusz dotyczący Smoleńska wg powyższych wytycznych. Odzywa się wówczas żołnierz, antyterrorysta i chyba generał. Pyta siebie, jak to kurwa jest, że mam gadać o czymś, co jest niezgodne z moją wiedzą?
    Pytanko:
    Ile gostek pożył i czy jest zdrajcą, czy też nie?

    Pozostaje kwestia mienszewików.
    Konik pyta, jeździec odpowiada:
    Mienszewicy są w piwnicy, tak jak Żydzi podczas okupacji niemieckiej, którzy żyli w polskich piwnicach, kanałach, leśnych ziemiankach etc. Większość skończyła w Birkenau (nie w Auschwitz), a wiesz koniku dlaczego? Bo ich ziomkowie z Ameryki tak postanowili.
    Z polską ,,mienszewią" jest tak samo. Siedzi w niszach i po piwnicach, a jak wychyli ktoś łeb, to kończy jak Piskorski, albo Haider, Lepper, bądź wspomniany Petelicki.

    Kuma konik coś z tego?
  • @siwekperu 21:16:57
    Wenezuela ma Wenezuelczyków. Rosja ma Rosjan, a Polska ma debili.

    Pozdro, konik!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej