Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
414 postów 696 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. BURKE.

„Partia polska” i „partia antypolska” i… znów prezydent...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.

 „W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

 
Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 
 
To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 
 
W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 
 
Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.
 
(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)
 
Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 
 
W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 
 
Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 
 
Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 
 
Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 
 
Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 
 
Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 
 
Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 
 
Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 
 
„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.
 
W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 
 
Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 
 
Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 
 
Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 
 
Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 
 
Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 
 
Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam 
 
Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 
 
Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 
 
Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!
 
Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 
 
Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 
 
Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 
 
Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 
 
Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.
 
Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 
 
Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 
 
W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 
 
Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 
 
Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 
 
Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!
 
W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 
 
W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej  (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 
 
Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 
 
I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…
 
I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 
 
Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?
 
To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .
 
Pozdrawiam
 
Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 
 
 
P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 
 
P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 
 
A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy 
 
P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?
 
P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • @Autor
    Cóż. Czas zdać sobie sprawę, że nie wszyscy są godni uczestniczenia w dyskusji o Polsce i polskości.
    Niektórych należy pomijać. I nie ma też sensu poszukiwanie z tą opcją konsensusu.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:24:42
    My wyborcy jesteśmy postrzegani jako maszynki do głosowania na stałe źródło dochodu dla posłów, radnych, wójtów, burmistrzów, prezydentów, a oni po wyborach już nas wyborców nie słuchają zapominając, że to my ich wybraliśmy i stawiają nas w szeregu intruza oni są kimś, a my petentami - wchodzą w układy, mają stałe źródło dochodu wymienię tu pana marszałka Zycha, który był kadencji już sam nie wiem ile i tak by można wymieniać i wymieniać nazwiska, którzy od mandatu zaufania wyborcy znaleźli sobie satysfakcjonujące źródło dochodu za nic nierobienie, wystarczy by siedział w ławie sejmowej i za nic nie odpowiada. Komisja sejmowa sobie, posłowie sobie, afery sobie, niegospodarność wyprzedaży majątku narodowego wszystkich Polaków sobie, a wyborca maszynka i tak zagłosuje...


    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03633-Tusk-sprzedal-kopalnie-po-zanizonej-cenie.htm
  • Do autora ! PZPR od 1956 r nie była antypolską partią !
    PZPR po 68 r była w tamtych czasach geopolitycznych wybitnie polską partią ! dopiero bandyckie rządy Jaruzelskiego i Kani PZPR skierowała partie na pozycje żydo-syjonistyczną co w konsekwencji doprowadziło po 1990 r Polskę do rządów żydo-lewackich !!!!

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach . Polska Krajem Neutralnym Słowiańskim
  • @ele 12:10:19
    Nie było w całej Europie króla jak i tylko Polski, Kazimierz III Wielki nazywany również królem chłopów i żydów, których przygarnęła Polska z całej Europy i takiej tolerancji nigdzie nie było w Europie, jak to się dla nas Paków i Polski skończyło, to już oddzielny temat.
  • @ele 12:10:19
    Jeśli faktem jest, że Solidarność zaistniała z inspiracji typu KOR (jako typ), to Jaruzelski starał się temu przeciwstawić.
    Jego winą jest to, że przegrał.
    Niemniej - inspiracja ataków na Jaruzelskiego ma określone źródła i uzasadnienie.

    Sugeruję, aby Pan nie dokonywał osądu bez dostępu do wiedzy o tym, co wtedy było rozgrywane.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:24:42
    Prezydent: musimy głosić prawdę o Zagładzie żydów...(a o zagładzie Polaków milczy. )

    http://niezalezna.pl/208590-prezydent-musimy-glosic-prawde-o-zagladzie

    Ps..No i ostra cenzura komentarzy jak coś o żydach.
  • @kula Lis 67 13:33:42
    Różnych miewaliśmy królów i prezydentów...
  • Autorze..
    Kasta atakuje prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Czego boją się sędziowie z „Iustitii”? Oczywiście utraty bezkarności! Koniec udawanej przyjaźni między prezydentem Andrzejem Dudą, a sędziowską kastą, która liczyła,że weta w sprawie ustaw o SN i KRS, pozwolą jej na zachowanie nienależnych jej przywilejów. Stowarzyszenie sędziów „Iustitia” atakuje prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Łatwo się domyślić, że sędziom ze stowarzyszenia najbardziej nie podobają się zapisy o postępowaniu dyscyplinarnym i słynnej już Izbie dyscyplinarnej, która ma być młotem na liczne patologie w środowisku sędziowskim. Proponowane rozwiązania rozbudowują aparat ścigania przewinień dyscyplinarnych oraz podporządkowują prowadzenie postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom Ministrowi Sprawiedliwości, jak również zapewniają temu przedstawicielowi władzy wykonawczej znaczący wpływ na sądy dyscyplinarne. Wynikające z projektu standardy dotyczące prawa sędziów do obrony są niższe niż stosowane w postępowaniach sądowych wobec pozostałych obywateli. histeryzują przedstawiciele „Iustitii”. „Iustitii” nie podobają się też zmiany dotyczące wprowadzenia trybu przyspieszonego dla rozpoznania wniosku o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowego aresztowanie sędziego ujętego na gorącym uczynku w przypadku poważnych przestępstw. Chodzi o te występki i zbrodnie, które zagrożone są karą co najmniej 8 lat pozbawienia wolności.
    Przyspieszony, specjalny tryb postępowania immunitetowego wymaga zakończenia go w ciągu 24 godzin. (…)Termin 24-godzinny jest zbyt krótki. Należy podzielić pogląd, że albo spowoduje to powierzchowność realizacji gwarancyjnej funkcji sądu immunitetowego, albo będzie sprzyjać „ostrożnościowemu” oddalaniu wniosków. Obie hipotezy są bardzo niewskazane z punktu widzenia rzetelności posługiwania się postępowaniem immunitetowym w celu oczyszczenia „aparatu sprawiedliwości” i wiążą się z narażeniem na szwank jego prestiżu twierdzą sędziowie, dla których „prestiż” jest wyraźnie ważniejszy niż skuteczne ściganie przestępstw popełnianych przez kolegów w togach.
    Stowarzyszenie krytycznie ocenia wybór Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch jego zastępców przez Ministra Sprawiedliwości wyłącznie według jego swobodnego uznania (zmiana art. 112 § 3 u.s.p.) oraz wybór zastępców rzeczników działających przy sądach okręgowych i apelacyjnych przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych spośród trzech kandydatów wskazanych przez zgromadzenia odpowiednio sądów apelacyjnych i okręgowych piszą sędziowie w swojej opinii. „Iustitia” nie chce też wprowadzenia skargi nadzwyczajnej, gdyż jak zwykle wierzą w swoją całkowitą nieomylność. Wprowadzenie tej instytucji, która rozszerza już istniejące możliwości podważania stabilności prawomocnych orzeczeń stanowić będzie bezpośrednie zagrożenie dla pewności i przewidywalności ochrony prawnej udzielanej przez sądy w Polsce. Nie polepszy wprost sytuacji obywateli, ponieważ wniesienie skargi zależne będzie od woli czynników publicznych, w tym o charakterze politycznym czytamy w opinii „Iustitii”. Stowarzyszenie sprzeciwia się także proponowanej nowej strukturze Sądu Najwyższego. Tu także pojawia się wątek znienawidzonej przez sędziów Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Nadzwyczajnej Kontroli i Spraw Publicznych.
    Projektowane Izby tylko z nazwy będą częścią SN. Zamysłem projektodawcy jest powołanie dwóch „supersądów”, które będą sprawowały kontrolę nad sądami powszechnymi oraz Sądem Najwyższym. Stowarzyszenie dopuszcza możliwość powołania Izby Dyscyplinarnej, jednakże pod warunkiem, iż nie będzie to izba specjalna, o charakterze autonomicznym, przeciwstawiana w strukturze SN pozostałym izbom. O składzie nowych izb będzie decydować prawdopodobnie wybrana na zupełnie nowych zasadach, z dominującą rolą polityków, Krajowa Rada Sądownictwa. Ich proponowane ukształtowanie jest nie do pogodzenia z art. 175 ust. 1 Konstytucji piszą sędziowie. Ostatnim punktem projektu ustawy o SN, który chcą zmienić sędziowie z „Iustitii” to zapis, w którym prezydent zaproponował wprowadzenie ławników do SN. Przyzwyczajeni do patologicznej wręcz hermetyczności SN, sędziowie, ostro atakują ten pomysł. Ławnicy to przede wszystkim „sędziowie faktu”. O ile w sądach powszechnych mądrość życiowa i wiedza pozaprawna ławników bywa cennym wkładem, to specyfika działania SN, który jest ,,sądem prawa”, nie daje już ławnikom takich możliwości piszą przedstawiciele „Iustitii”.
    Widać, że sędziowie skupieni wokół wojującym z rządem stowarzyszeniem „Iustitia” bronią bezkarności swoich kolegów do upadłego. Od początku dyskusji o reformie Sądu Najwyższego, przedstawiciele kasy najbardziej obawiali się o utratę parasola ochronnego, który rozpostarli nad całą korporacją sędziowską. Mówiła o tym I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, ostro krytykowali powyższe zapisy przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa. Informacja o porozumieniu między pałacem prezydenckim, a Prawem i Sprawiedliwością w sprawie ustaw o KRS i SN spędza teraz sen z powiek przedstawicielom sędziowskiej elity. Już wiedzą, że zmiany są nieuchronne.


    Ps...To co zacznie się prawdopodobnie wyprawiać po rozpoczęciu procedowania ustaw o sądach spadnie na głowę Andrzeja Dudy i co wtedy powie znów będzie opowiadał bajki dla lemingów! Rozjechać walcem tę bezkarną nadzwyczajna kastę, a mówiąc otwartym tekstem sprzedajną i przestępczą mafijną sitwę. Dość bezprawia! Kija i grzbiety garbować tym skorumpowanym darmozjadom w togach i z łańcuchami na wypasionych karkach, garbować te spasione karczycha i patrzeć czy równo puchną !!! ...proszę nie używać eufemizmów - "liczne patologie w środowisku sędziowskim" - to jest gangsterka w czystej postaci i do tego z nieprzenikalnym parasolem ochronnym, zabetonowanym dziedzicznie. Polska czeka na Wielkie Wietrzenie personalne i systemowe! Jaka jest różnica między byciem prezydentem "wszystkich" a "czegokolwiek"? Panie Prezydencie. Czy to też jest antysemityzm? Bo tak się składa, że większość tej kasty to żydzi. A po marszu Niepodległości i połajance z pana strony to strach samemu myśleć. Ci sędziowie z „Iustitii” to POkłosie NKWD co Polaków mordowali. Jak ktoś nie wierzy to niech mi POwie kto ich wybrał. W Szczecinie sąd nakazał matce Polce oddać dziecko do Niemiec, to nie są polskie sądy, to są sądy ziemi niczyjej.Trzeba ich odsunąć od pieniędzy polskiego podatnika. Ja jako podatnik nie chce na nich tyrać. Pod linkiem raport Ziobry o sędziach. Druzgocący

    http://kibuilder.com/19zg
  • Autorze..
    Sceny z "Układu zamkniętego" to kalka jego przeżyć. Dziś stanowczo apeluje do prezydenta: "Jeśli nie wejdzie ustawa o SN, dojdzie do samosądu". Wstrząsające sceny z filmu „Układ zamknięty” są zaledwie kalką tego, co przeżył. I chociaż filmy zwykle mają dobre zakończenie, on dalej walczy. Dolnośląski biznesmen Marek Kubala od 17 lat toczy batalię z wymiarem (nie)sprawiedliwości. W wyniku działań państwowej machiny stracił wolność, dobytek całego życia, rodzinę. Dziś podkreśla, że jedynym ratunkiem jest dla niego głęboka reforma sądownictwa.
    W czerwcu 2016 Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przyznał mu 153 tys. zł odszkodowania za okres, w którym przedsiębiorca przebywał w areszcie. Chodzi o ok. 17 dni. A co z bankructwem firmy i wieloletnią gehenną? Tym bardziej, że całe 153 tys. zł od razu przejął komornik na poczet 15-milionowych długów, z jakimi państwo polskie pozostawiło swojego obywatela. Niestety Sąd Najwyższy oddalił kasację, w której biznesmen domagał się 48 mln zł, więc Kubala 23 maja br. złożył skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. To jego ostatnia deska ratunku.
    CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS. Poszkodowany przedsiębiorca czeka na wyrok TK. „Mierzyłem się z przestępcami w togach, korupcją i układami w sądach”
    Obecnie biznesmen otwarcie deklaruje, że jest zwolennikiem radykalnej reformy wymiaru sprawiedliwości proponowanej przez PiS. Od dłuższego czasu publicznie apeluje do prezydenta Dudy o przyjęcie rozwiązań pozwalających na gruntowną zmianę. Przedsiębiorca zwraca uwagę, że w rzetelnym rozpatrywaniu spraw przeszkadzają powiązania w środowisku sędziowskim i panujące koterie. Dochodzi do układu między sądami. Oni nawzajem sami siebie bronią i są w takim układzie skorumpowanym i kolesiowskim tłumaczy. Powtarzam i mówię jeszcze raz: jeśli nie wejdzie ustawa o Sądzie Najwyższym, to zapomnimy o reformie i w końcu dojdzie do samosądu, bo ktoś nie wytrzyma i odstrzeli jakiegoś sędziego. Mówię to publicznie ostrzega Marek Kubala. Takie słowa mogą szokować. Biznesmen nie przejmuje się jednak konsekwencjami. I tak nie ma już do stracenia. Przed nim już tylko jeden cel.

    https://youtu.be/NfduBYE5LD4


    Ludzie mówią, że powinienem wstrzymać się ze słowami, ale jeżeli nam zniszczono życie i wiele osób już nie żyje. (…) Ostrzegam wymiar sprawiedliwości, Sąd Najwyższy, ostrzegam Krajową Radę Sądownictwa: jeśli się nie obudzicie, to my się za was zabierzemy, jeśli pan prezydent tego nie zrobi jako strażnik konstytucji powiedział w programie „Barykada” (telewizja wPolsce.pl) Co ciekawe, w momencie, gdy Marek Kubala wypowiadał te mocne słowa, obecny w studiu dyrektor Fundacji Lex Nostra Maciej Lisowski ze zrozumieniem kiwał głową. Trudno się dziwić. Ja się wcale nie dziwię, a co więcej – tego typu sformułowania czy spojrzenie na tę sprawę u coraz większej ilości osób. Po prostu w pewnym momencie ludzka wytrzymałość psychiczna sięga zenitu. Człowiek przyparty do ściany decyduje się na naprawdę desperackie kroki wyjaśnił. Mam nadzieję, że nic takiego nie nastąpi i mam nadzieję na głęboką reformę sądownictwa. Dobrze, że ona się zaczęła, ale to, co jest na razie proponowane, nie jest jeszcze wystarczające. To dopiero początek. Sądy muszą być zreformowane, bo inaczej społeczeństwo tego nie wytrzyma przestrzegł Lisowski. Wynik niedawnych rozmów posła Stanisława Piotrowicza (PiS) i Pawła Muchy z Kancelarii Prezydenta RP wskazuje na to, że reforma sądownictwa stanie się faktem. Jej ostateczny kształt pozostaje jednak kwestią otwartą. Andrzej Duda podejmując dalsze decyzje powinien pamiętać, że oprócz tysięcy ludzi zapalających świeczki przed gmachami sądów, jest jeszcze rzesza ludzi skrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości, którzy nie mają czasu brać udziału w happeningach politycznych. W tym samym czasie przeżywają swoje dramaty w ciszy i osamotnieniu, skazani na nieustanne zderzanie się z biurokratyczną ścianą. Dla nich gmach Sądu Najwyższego staje się powoli budynkiem na wzór Bastylii, a nie twierdzą demokracji i swobód obywatelskich. Oni również mają prawo głosu.
    autor: Aleksander Majewski
    Dziennikarz. Z wykształcenia prawnik, z powołania robotnik słowa. Autor i współautor kilku książek. Prowadzi program "Barykada" w telewizji wPolsce.pl.


    Ps...To właściwy motyw, jeśli będzie jedno takie zdarzenie pójdzie lawina. Kasta sędziowska to najbardziej zdegenerowane, bandyckie, środowisko w Polsce. Żądam wymierzenia sprawiedliwości bandytom udającym sędziów. Zostanie to zrobione odgórnie, albo ludzie zrobią to oddolnie. Wcale nie zdziwię się jak ludzie zostaną zmuszeni do samosądów, bo nerwowo nie wytrzymają! Np. taka hochsztaplerka HGW siedzi dalej w Ratuszu, a inni byli skazywani za mały batonik! Bezprawie dalej króluje. Pani K. Chojnacka, która w 2014r, popełniła samobójstwo, po tym jak sąd w Gdańsku po raz 17! odłożył jej sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sędziowie prokuratorzy komornicy to jedna mafia stawiająca się POnad prawem i wszystkimi. Bardzo dużo Polaków cierpi z powodu wielkiej niesprawiedliwości jakiej doznali poprzez rząd PO+PSL. Ziarno linczu na winnych nieszczęścia Polaków i zdrajców ojczyzny, zostało zasiane. Daje to do myślenia. Tylko wielki reset w śród sędziów, prokuratorów i służb oczyści te środowiska. Jeśli tego nie będzie, to jak mówi bohater tego reportażu, że w końcu będą samosądy wobec takich sędziów, prokuratorów. Okło 5 tys Polaków odbiera sobie życie rocznie. Ile % z nich po wyroku wymiaru nie sprawiedliwości? 70-80%? Aż dziwne, że do tej pory nikt nie odstrzelił suki czy skurwysyna. Wymiar niesprawiedliwości jest wszędzie. Dziwnym trafem tę klikę powoływał głównie pospolity złodziej i alkoholik Olo goleń filipiński potem analfabeta Bul. Pora zmieść ze sceny tych bandytów w togach. Ciekawe dlaczego ich chroni prezydent? I pomyśleć, że na taki wymiar sprawiedliwości wydajemy aż 1,77% PKB podczas gdy w Europie Zachodniej wydatki są na poziomie około 0,6% PKB !!. Wicepremier Morawiecki: moglibyśmy zaoszczędzić 5 mld zł! Gdyby Polacy mieli broń jak w USA czy obecnie w Rosji, to już niejedna sprzedajna prokuratorska, sędziowska suka, czy skurwysyn prokurator i sędzia byliby w piachu. Afer typu Amber Gold, Skok Wołomin, czy paliwowych mafii, nieudokumentowanych majątków prokuratorów, sędziów, etc... przez nich chronionych, by nie było, jak i kradzieży sędziów i prokuratorów po sklepach, etc...
  • Do @Krzysztof J. Wojtas 12:28:53
    Panie Wojtas ! dostępu do wiedzy rzeczywiście nie miałem , tak jak miliony Polaków w Polsce ! ale oczy miałem i słuch też dobry i wnioski są takie że za bandyty Jaruzelskiego żydzi zaczęli masowo zajmować stanowiska w Polsce !!!!
    [ bandyta bo złamał Polakom kręgosłup wolności wyprowadzając wojsko z czołgami na bezbronnych ludzi i policje która mordowała z zimną krwią bezbronnych robotników na Śląsku i w Lubiniu ]
    za bandyty Jaruzelskiego policja dostała pozwolenia na mordowanie i
    gnojenie Polaków !!!

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach !
  • Autor -niezbędne i wynikające z reguł Demokracji minimum
    .
    Minimalnie blisko granicy narodowej demokracji, partia antynarodowa nie powinna liczyć na dotacje od nielubianego narodu.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej