Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
408 postów 691 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. BURKE.

Nie rozumiem "totalnej opozycji" i jej zwolenników!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To była stara szkoła, gdzie nawet najlepszy nauczyciel był dumny, że wychował jeszcze lepszego od siebie ucznia. Cieszył się mając jednocześnie poczucie własnej wiedzy, umiejętności i doświadczeni

Nie wiem. Być może jestem jakiś niedzisiejszy.

 

Zostałem wychowany  w przeświadczeniu, że powinienem zdobyć wszechstronne wykształcenie, nauczyć się języków obcych oraz nabyć umiejętność myślenia poprzez zrozumienie poglądów innych i skonfrontowaniu ich z moimi. Dodatkowo mówiono mi, żebym nigdy nie poddawał się opinii większości, ale doszukiwał się argumentów tej większości przeciwnych. Bo wtedy - jak mawiali moi mentorzy - na podstawie różnych poglądów będę umiał wyciągnąć wnioski i ukształtować swoje zdanie i ogląd rzeczywistości.

 

Wraz z o wiele młodszym ode mnie bratem i rodzicami jedliśmy niedzielne obiady pełne dyskusji. Było tak szczególnie wtedy, gdy ja miałem 12 lat i w sierpniu 1980 roku wybuchły strajki w całej Polsce. Ojciec słuchał Wolnej Europy i Głosu Ameryki a ja - dzięki rodzinie - poznawałem prawdę o Katyniu i czytałem "Rewolucję bez Rewolucji" L. Moczulskiego oraz "Folwark Zwierzęcy" G. Orwella. Do tego napatoczył się Witkacy, jego sztuki i powieść "Nienasycenie". Nawet było tak, że jeden z wierszy Witkacego przystrajał moją ścianę obok Lombardu i Republiki G. Ciechowskiego. Czytałem wtedy wszystko, co mogłem i pisałem streszczenia tych książek. Może dlatego tak łatwo było mi podczas nauki języka polskiego... nie miałem żadnych problemów, podobnie jak w przypadku historii, którą uwielbiałem.

 

Pamiętam 13 grudnia 1981 roku. Brak Teleranka i moja ministrancka posługa wraz z czytaniem Słowa Bożego, podczas niesamowitej i milczącej Mszy Świętej. Następnie nosiłem opornik i wybijałem szyby w komisariatach MO - śmieszne dzisiaj a wtedy bardzo niebezpieczne. Później - w roku 1983 - w Częstochowie witałem św. Jana Pawła II na Mszy Św. dla Młodzieży, byłem na pogrzebie bł. Jerzego Popiełuszki i na wszystkich spotkaniach z naszym papieżem. Tak się kształtowałem i tak czuję to ukształtowanie do dzisiaj. To ukształtowanie to Polska, myślenie po polsku i dbanie o polską rację stanu, o polską tradycję, wiarę katolicką, niepodległość, suwerenność, honor i godność naszego narodu. Tego wszystkiego nie może zanegować nikt, nawet najbardziej "postępowe" lemingi.

 

Mój o wiele starszy i niestety już nieżyjący przyjaciel mawiał: "Jeżeli w ciągu roku nie przeczytasz co najmniej 200 książek, to będziesz się cofał w swoim intelektualnym rozwoju". Powiedział to podczas jednej z naszych ogniskowych i żeglarskich biesiad, zakrapianych czerwonym wytrawnym winem i dobrym koniakiem wraz z pieczonymi rybami. Pracowaliśmy wtedy razem w firmie winiarskiej. Zaśmiałem się i stwierdziłem, że nie jest to możliwe, bo będzie brakować czasu i nieraz trzeba odpocząć a nie ślęczeć nad jakąś książką. Wtedy zaprosił mnie do swojego domu usianego regałami z książkami. Przeczytał je wszystkie a ja do dziś korzystam z jego biblioteczki i staram się przeczytać choć 30-40 książek w ciągu roku.

 

Swego czasu ucząc na ćwiczeniach studentów ekonomii starałem się poznać ich światopogląd. Gdy mi się to udało to tworzyłem ich jednorodne grupy pod względem ich poglądów w obszarze nauk ekonomicznych. I wtedy artykułowałem im zadanie na zaliczenie: każda z grup ma stać się piewcą innej i macie dyskutować używając tej innej argumentów. Było to dla nich arcytrudne, ale dzięki temu nauczyli się myśleć szeroko, znając wszystkie inne argumenty i poglądy.  Poza tym wymagałem umiejętności poprawnego pisania i werbalnej prawidłowej polszczyzny.

 

To była stara szkoła, gdzie nawet najlepszy nauczyciel był dumny, że wychował jeszcze lepszego od siebie ucznia. Cieszył się mając jednocześnie poczucie własnej wiedzy, umiejętności i doświadczenia. Dziś jest to niemożliwe, bo nie ma w większości takich nauczycieli a ci, co są - wiedząc o swojej małości - premiują gorszych od siebie, miałkich ludzi w każdej dziedzinie. 

 

I takie miałkie elity dziś mamy, szczególnie po stronie tzw. "totalnej opozycji". Obecnie rządzący muszą jednak być spadkobiercami normalności, normalności, o której napisałem powyżej. Podziwiam ich, bo naprawdę duża ilość PiS (ZP)  naprawdę nosi znamiona mężów stanu. Tylko czy prawdę wszyscy? Jeżeli nie to musimy dalej walczyć.o polskość. !

 

A czy można być zdrajcą swojej narodowej tożsamości? No tak! Tusk i wszyscy z PO nie są zdrajcami, bo nie są duchowo Polakami! Podobnie jak dziwni ludzie spod znaku żydowskiego środowiska GW czy sowieckiego WSI. Oni nie są nami, nie są dumnymi Polakami.

 

P.S.

Liczę na prawą dyskusję

 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • Obłuda żydo-chazarskich polityków w Polsce !!!!!
    Słowianie ! marszałek Karczewski z senatu apeluje
    [ Marszałek Senatu apeluje o zwolnienie aresztowanych na Białorusi ]

    no takiej obłudy można si spodziewać po politykach z PISu PO N SLD PSL
    trzymają juz 10 miesięcy w wiezieniu Piskorskiego bez oskarżenia !!!!! a tu proszę apelują o aresztowaniu na Białorusi !!!! OBŁUDA FAŁSZ ZAKŁAMANIE !!! gdzie jest Stanisław Janecki co to dezinformacje widzi wyłącznie w Rosji !!!!

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/marszalek-senatu-apeluje-o-zwolnienie-aresztowanych-na-bialorusi

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach ! żydzi nie posiadają poczucie WSTYDU
  • @ele 21:24:15
    Prawdziwy bilans dyplomacji po ’89 jest przygnębiający. Najważniejsze interesy Polski nie zostały zabezpieczone. W NATO i w UE traktują nas jakbyśmy dopiero ubiegali się o członkostwo. Pozycja geopolityczna Polski jest słaba, sojusznicy niepewni, stosunki z sąsiadami chaotyczne, bez własnych celów opartych o przemyślany zespół interesów. Z Rosją trwa wojna podjazdowa, w której nieprzerwanie dostajemy cięgi. Łukaszenko ogrywa nas jak dzieci w piaskownicy. Maleńka Litwa rozmawia z nami jak mocarstwo. Ukraińcy dyktują treść sejmowych uchwał, wyznaczają daty świąt i dobierają sobie polskiego ambasadora. Niemcy ubijają interesy z Rosją ponad naszymi głowami. Amerykańscy przyjaciele prowadzą wspólne gry i układanki z Putinem, i przypominają sobie o naszym istnieniu tylko wtedy, kiedy chcą nam sprzedać broń. Czy warto utożsamiać polski interes narodowy z racją stanu jednego państwa? Czy nie lepiej postawić na większą dywersyfikację polityki zagranicznej, blokować alians Niemcy-Rosja, budować system sił w regionie oraz podjąć wyzwanie pełnienia roli lidera tego systemu? A może promować w polityce zagranicznej egoizm, porzucić dogmat „za wolność waszą i naszą” i bronić własnych interesów ponad wszystko? Wydarzenia ostatnich lat pokazały, że dyplomacja wymaga autonomii i podmiotowości, I że podmiotowość trzeba wywalczyć poprzez samodzielne zdefiniowanie interesu narodowego, bo dotychczas robili to inni, i inne niż polskie przyświecały im cele. A to zależy od nas samych i powtórzmy tu za blogerem: Polska nie jest biednym, pustynnym krajem. Polska nie jest nękana przez kataklizmy. Jedynym kataklizmem, jaki gnębi Polskę od lat są głupki przy władzy. Polska polityka zagraniczna – jak niemal każda dziedzina – wymaga odchwaszczenia i repolonizacji, nie tylko kadr, ale i myślenia, pozbycia się krzykaczy, którzy nie stawiają w swych działaniach na pierwszym miejscu słów polski interes narodowy. Różni dyplomatyczni idioci podsuwają nam tezy, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i Czeczenii oraz Turcji w Unii, a tymczasem każde dziecko wie, że nie będzie wolnej Polski bez odzyskania i spolszczenia MSZ, a konkretnie bez wymiecenia z niego miotłą, do gołej ziemi ludzi nie myślących po polsku.
  • Dałem 5****
    [To była stara szkoła, gdzie nawet najlepszy nauczyciel był dumny, że wychował jeszcze lepszego od siebie ucznia. Cieszył się mając jednocześnie poczucie własnej wiedzy, umiejętności i doświadczenia] Właśnie mile wspominam tamtą ponoć złą bo "komuszą" szkołę, nauczycieli, także tych przedwojennych przekazujących nam wiedzę i swoje doświadczenia. Zgroza ogarnia obserwując poziom wiedzy a raczej jego dno dzisiejszych ponoć wykształconych z dyplomami lub studiujących? ich infantylne wypowiedzi, i na dodatek cieszących się ze swego tumaństwa publicznie przed kamerami. To wszystko można zaobserwować oglądając teleturnieje w TV. Tylko czasem trafi się rodzynek a tak to zawsze wiedzą popisuje się nasza generacja już emerytów. Pozostaje pytanie kto ma nas zastąpić? skąd nowe kadry? Bo tak jak piszesz kolego to tępota intelektualna aż bije z posłów PO-Kierwiński, Grabiec, etc..o posłach N...już nie warto pisać szkoda klawiatury bo każdy to widzi i wie. Pozdrawiam.
  • Przed chwilą w teleturnieju w TV
    taki młody i ponoć? wykształcony na pytanie kim jest z zawodu odpowiada: prezesem. No i potem zero wiedzy, głupie uśmieszki, samozadowolenie z własnego tumaństwa, etc..takie to mamy na dziś "kadry"...
  • @ele 21:24:15
    Jedynym kataklizmem, jaki gnębi Polskę od lat są głupki przy władzy. Od góry do dołu. Na dole jeszcze bardziej to widać. Na górze jeszcze muszą zachowywać pozory. Na dole bezideowo kradną na potęgę. Żadnych hamulców. Mszczą się lata gdy autorytetami były: Geremki, Mazowieckie, Lewandowskie aż do Tuska, wmawiając wszystkim, że polskość to nienormalność – oczywiście nie wprost. Jeśli ktoś próbował przeforsować własne stanowisko spotykał się z argumentem: bo w Unii jest tak a tak i argument ten zamykał usta wszystkim, którzy mieli inne zdanie. Ośrodki kosmopolityczne są nadal wielkim problemem.
  • Poniżej przykłady tępoty...Widać wyraźnie, że pokłady kompromitujących się typów z PO/.N są niewyczerpalne ! Totalne jaja z nich
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/300s/still2017/149068631615505096133.jpg można robić bo tylko na to zasługują te targowice i V kolumny antypolskie !Posłanka PO zajmuje się edukacją.(sic!!!) Ale nie wie, kto jest autorem słów hymnu ...Barwy narodowe, hymn państwowy – wydawałoby się najważniejsze rzeczy, które każdy Polak powinien znać i coś o nich wiedzieć. Zwłaszcza parlamentarzysta. Marzena Okła-Drewnowicz z Platformy Obywatelskiej miała jednak problem, gdy zapytano ją o autora słów do... polskiego hymnu. – Yyy, no to jest hymn Dąbrowskiego – powiedziała w programie „Pociąg do polityki”. Warto w tym momencie przypomnieć, że poseł PO aktywnie zajmuje się dziś kwestiami reformy edukacji...Ostatnio poseł Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus nie przeszła testu na wiedzę, jaki przeprowadził jej Robert Mazurek na antenie radia RMF FM. Jej występ szybko stał się hitem sieci. Posłanka próbowała żartować ze swojej niewiedzy i zapytała, czy „to jest program Jeden z Dziesięciu?”.

    Posłowie PO nie chcą być gorsi – ironizują internauci.

    W programie „Pociąg do polityki” gościem Dominiki Długosz była Marzena Okła-Drewnowicz z Platformy. W ławach sejmowych zasiada ona nie od dziś. Była posłem na sejm VI, VII i VIII kadencji. Od 2007 r. startowała z list Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych i w kolejnych latach uzyskiwała mandat poselski. Ma wykształcenie wyższe: ukończyła socjologię.

    Poseł początkowo została zapytana o „Potop” – powieść historyczną Henryka Sienkiewicza. Prowadząca spytała o imię ukochanej Andrzeja Kmicica. Okła-Drewnowicz wypaliła:


    Ale ja takie powieści miłosne to już mam za sobą


    – powiedziała i sama się zaśmiała. "Potop" i powieść miłosna? Poseł PO odpowiedzi na pytanie o słynną Oleńkę oczywiście nie znała.

    Dalej było jeszcze gorzej. Na pytanie o autora słów polskiego hymnu powiedziała:

    Yyy, no to jest hymn Dąbrowskiego

    Ostatnie pytanie o rok, w którym kobiety uzyskały prawa wyborcze w Polsce – bez zmian. Poseł nie znała odpowiedzi, choć od 2007 r. zasiada w podkomisji stałej ds. rodziny i praw kobiet.

    Internauci nabijają się, że „transfer do Nowoczesnej jest pewny”.
    Ps..Ależ to tłumok, jak większość z PO, niech zadbają najpierw o swoją edukację, i wezmą ze sobą całą Nowoczesną z Ryśkiem na czele. Zacząć powinni od nauki myślenia. Ależ "wtopa": "Ukończyła studia z zakresu socjologii na Wydziale Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Początkowo pracowała w rejonowym urzędzie pracy, następnie w latach 1998–2007 była zastępcą dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skarżysku-Kamiennej. Pracowała także jako nauczyciel m.in. w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego oraz wykładowca w Centrum Kształcenia Pracowników Służb Społecznych" - to z Wikipedii. Można powiedzieć: jakaż to kompromitacja KUL-u, także liceum [którego?]. Ciekaw jestem iluż jeszcze takich "reprezentantów" mamy w sejmie i senacie? Kogo oni reprezentują? Oba nazwiska tego coś są oczywiście "czysto polskie", więc skąd toto ma wiedzieć kto jest autorem hymnu, czy wiedzy z powieści Henryka Sienkiewicza. Ma rzekomo wyższe wykształcenie, a w jaki to sposób to coś je dostała? A co by było, jakby PO-słankę spytać o Unię Europejską? Więcej dowie się tutaj: https://www.express.olsztyn.pl...
  • Tylko ciśnie się pytanie co reprezentowali sobą Ci Polacy,
    którzy takich posłów wybrali?. PO i PSL- ich reprezentanci to osoby, których już nie chce się słuchać ani oglądać; np. Grabiec, Kierwiński to prowokatorzy(próba pod Sejmem podczas manifestacji) a ci wszyscy, którzy wymachują dyplomami wyższych uczelni? Ciekawe które to szkoły wypuściły takich "gamoni"???. Dla przypomnienia...W średniowieczu analfabeci "podpisywali się" krzyżykiem lub kropką. Po kropce zostawiał podpis jakiś piśmienny obywatel, dla potwierdzenia "podpisu" analfabety.
    Jak więc dziś można rozumieć zapis ".Nowoczesna" ? To jest ta polska ćwiercinteligencja po WUMLach i Akademiach Pierwszomajowych, a takich są miliony.
  • @kula Lis 66 11:46:20 ps..
    Jej mąż , "biznesmen", był zamieszany w aferę, którą udało się zamieść pod dywan, dzięki wpływom małżonki - posłanki. I taka praktyczna wiedza się liczy. Taki głąb zajmuje się edukacją? Jak ona te studia skończyła? Ktoś jej załatwił? Nic dziwnego, że są przeciwni reformie edukacji, bo się boją iż wyedukowanym narodem trudno będzie sterować czy też wmawiać głupoty co na jedno wychodzi.
  • Tylko ciśnie się pytanie co reprezentowali sobą Ci Polacy,
    Pustka i pustynia intelektualna w POwskim wydaniu nie przeszkadza tej partii mieć nadal aż tylu zwolenników. Bo zwolennicy mają taką samą wiedzę, jaką posiadają wybierani i z nimi się utożsamiają. To znaczy, że nadal brakuje wymagań wobec kandydatów na osoby reprezentujące wyborców, które kompromitują siebie ale i nas wszystkich, zwłaszcza, że udzielają się na arenie międzynarodowej zabiegając o interwencje w sprawie odsunięcia od KORYTA po ostatnich wyborach do Sejmu.
  • @Autor
    "Oni nie są nami, nie są dumnymi Polakami."

    Zatem pytanie do szanownego Autora, jako osoby którą uczono "nabyć umiejętność myślenia poprzez zrozumienie poglądów innych" oraz by "nigdy nie poddawał się opinii większości, ale doszukiwał się argumentów tej większości przeciwnych":

    Czy szanowny Autor odmawia tym ludziom prawa do zamieszkiwania terytorium Polski?
    Czy szanowny Autor odmawia tym ludziom prawa do wpływu na system prawny któremu podlegają jako posiadającym obywatelstwo kraju w którym mieszkają?
    Czy szanowny Autor uważa że sprawowanie władzy w Polsce jest dozwolone wyłącznie dla "dumnych Polaków"?
  • Michnik dopiął swego! Wychował całe pokolenie Polaków gotowych wyprzeć się Ojczyzny.
    http://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/4533727e694f8ad8bfdeeaa9fb610199_L.jpg Adam Michnik odchodzi, ale zostawił nam ugrzecznionych kontestatorów systemu, sprawujących obecnie władzę. Wylęknionych bluźnierców, jak to ładnie ujął poeta.

    Zdaje się, że projekt „Gazeta Wyborcza” powoli skłania się ku niebytowi. Zaplanowany był – podobnie jak „Nie”, inny destruktor polskiego społeczeństwa – na czas jednego pokolenia, który właśnie przemija. Dobra zmiana rzuciła jeszcze Michnikowi na otarcie łez kanał telewizji naziemnej (czyżby w ramach pozytywnego zakończenia spektaklu „Przychodzi Rywin do Michnika”?), potwierdzając tylko, że dla niej przeciwnik znajduje się nie tam, gdzie mówi, że się znajduje, tylko tam, gdzie nie mówi.

    Ale tu chyba Michnik nie będzie w stanie dokonać takich rzeczy, jak „na odcinku prasy”. W telewizji jest późnym przybyszem, trudno mu będzie konkurować na polu ogłupiania narodu z takimi macherami jak ci z Polsatu czy TVN-u. A kiedy ruszał na podbój polskich dusz za pomocą gazety, korzystał z handicapu. Jak zapewne starsi Czytelnicy pamiętają, „Wyborcza” była pierwszą w całym bloku wschodnim gazetą opozycyjną, jak się wówczas wydawało, wychodzącą legalnie. Były też inne bonusy, o których po latach pisał Stanisław Remuszko, wówczas dziennikarz tej gazety, w książce Gazeta Wyborcza. Początki i okolice,

    Michnik wychował całe pokolenie Polaków, sformatował je równie mocno, jak służba w stalinowskim aparacie represji ukształtowała, choć słuszniej pisać: złamała, charaktery tych, którzy na służbę do diabła wstąpili. Redaktor naczelny nie musiał już, inaczej niż jego brat Stefan, sięgać po narzędzia represji typu: pałka, pistolet, wielogodzinne przesłuchania na odwróconym taborecie, więzienne mury, krzyk bólu, zapach krwi, dławiący strach. Choć paragraf wobec wrażych sił stosował równie namiętnie co braciszek. Dziś wystarczy, użyjmy modnego słowa – stygmatyzacja. A środowisko gazetowowyborcze osiągnęło na tym polu poziom mistrzowski. Pamiętacie Państwo, kto jako pierwszy odsyłał swoich przeciwników politycznych do psychiatry? Określenie „oszołom”, „oszołomstwo” to już czasy nieco późniejsze. I przyszły z inną ekipą.

    Trzeba przyznać, że wyzwiska michnikoidów były bardziej jadowite niż inwektywy stosowane przez ich ideowych antecesorów: wszak „wariat” brzmi bardziej deprecjonująco niż „element antysocjalistyczny”, „oszołom” to słowo bardziej poniżające niż „siła kontrrewolucyjna”. No, ale jak już się powiedziało: Michnik miał do dyspozycji słowa, więc musiał ich używać tak, jak funkcjonariusze pałek. I w tym samym celu: aby najpierw zapiekło, a później zabolało. A na końcu – by odechciało się wierzgać przeciwko systemowi. Bo inny cel, w jakim niekiedy używa się słów – przekonać do swoich racji, zupełnie nie wchodził w grę – zarówno wówczas, jak i pół wieku później.

    Ale nie tylko stado baranów z łbami wypchanymi pakułami z „GazWybu” zostawił nam Adam Michnik. Nie tylko „nowych Polaków”. Dziś krajem rządzi niedawna opozycja, dokładnie taka, o jakiej zapewne Michnik śnił. Bo jeśli śnił, a śnił na pewno, o ekipie, która dojdzie do władzy dzięki nadziejom ludzi, którzy kontestowali pookrągłostołową rzeczywistość, to o takiej właśnie. Opozycji, która jest za, a nawet przeciw. Opozycji, która jeśli idzie po schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi po nich, czy schodzi. Która mówi, że wybory były sfałszowane, a później działa tak, jakby zatraciła pamięć o własnych słowach, która odkrywa przed publiką, że Polska to „niemiecko-rosyjskie kondominium”, a później… jak wyżej.

    Która lansuje Żołnierzy Wyklętych, po czym na ambasadora w Niemczech wysyła niejakiego Przyłębskiego (TW „Wolfgang”, nr ewidencyjny 3889), pozyskanego przez komunistyczną policję polityczną Peerelu do współpracy 11 czerwca 1979 r., w celu zapewnienia dopływu informacji operacyjnych dotyczących przejawów działalności antysocjalistycznej w środowisku studenckim w Poznaniu. Były TW „Wolfgang” zapewniał, że nikomu nie zaszkodził, nie dodaje jednak, że sobie, i owszem – pomógł.

    Ile osób nie tylko że nie szkodziło innym, ale nawet wolało zaszkodzić sobie, aby tylko nie iść na „lepką ugodę” z oprawcami, odmawiając jakiejkolwiek współpracy z SB? Tego się nie dowiemy, bo ich po prostu nie ma – złamane życie, złamane kariery nie pozwoliły, aby zaszli dalej niż do mało prestiżowej, licho płatnej pracy. Są „nikim” przed ludźmi. Z trudem wiążą koniec z końcem, jak na prawdziwie niezłomnych w postpeerelowskiej rzeczywistości przystało. Dlatego obóz dobrej zmiany się nimi nie interesuje. Bo obóz (łobuz?) dobrej zmiany potrzebuje – jak każdy inny zresztą – ludzi poważnych, na stanowiskach. A takimi zostawali tylko ci, którzy jak Przyłębski czy Zaradkiewicz byli zaradni (przepraszam za przypadkową koincydencję z nazwiskiem) i dobrze się odnajdywali, zarówno w tamtym, jak i w tym systemie.

    Niedawno wyczytałem na jednej ze stron internetowych, że zdaniem europosła PiS-u Ryszarda Czarneckiego, Przyłębski bardzo dobrze bronił polskich interesów, niezależnie od tego, co się stało 35 lat temu, a ocena jego pracy jest niesprawiedliwa. Dodał, że wykorzystanie tej sytuacji jako pretekstu do ataku na jego żonę uważa za nieprzyzwoite. Żona byłego TW „Wolfganga” jest obecnie prezesem jednego z sądów. Nie wiem i nie chce się mi sprawdzać, czy TK, czy może SN. A może jeszcze innego? W każdym razie na piastowane stanowisko musiał wlepić ją któryś z Wielkich Kadrowych Prawa i Sprawiedliwości, bo słuchy chodzą, że swój urząd piastuje z poręczenie PiS-u.

    W normalnym państwie po Przyłębskim nie byłoby już śladu – kiedy w otoczeniu kanclerza Willy’ego Brandta wykryto enerdowskiego szpiega na stanowisku sekretarza kanclerza RFN, Brandt podał się do dymisji. I dymisja została przyjęta. Nikt nie oglądał się na to, że Brandt to wybitny polityk, że ma olbrzymie zasługi i, trawestując słowa Rysia europosła, bardzo dobrze bronił interesów Niemiec, niezależnie od tego, kto tam uwił sobie gniazdko pod jego bokiem. Ale Niemcy to poważne państwo.

    Przecież w normalnym kraju nie tylko Przyłębski powinien polecieć, ale również Wielki Kadrowy, który go wytrzepał z rękawa, jak też parę innych osób wprzęgniętych w procedurę weryfikacyjną, bo chyba jakoś tam sprawdza się kandydata na urząd ambasadora, w dodatku w tak istotnym państwie jak Niemcy? À propos dymisji. Podał się do niej wiceszef IPN-u Krzysztof Szwagrzyk. Kolegium jej nie przyjęło, a i samemu zainteresowanemu się po pewnym czasie odwidziało. Stąd 28 lutego rano złożył dokument wycofujący wniosek o dymisję, dostarczony miesiąc wcześniej. I zupełnie niepotrzebnie, Panie Krzysztofie, bowiem jeden z portali już zdążył Pana obwołać „profesorem wyklętym”. Nie lepiej było odejść w bliskiej Panu zapewne chwale „wyklętego”? 27 Mar 2017
    Napisane przez Robert Kościelny
  • @ele 21:24:15
    Jelcyn, Kwaśniewski, Schulz, Juncker… itd, itd, itd. Rządy alkoholików. Czy pijacy u koryta. „Międzynarodówka smakoszy procentów"
    Prof. Pawłowicz dosadnie o Junckerze i Kwaśniewskim.
    22 marca http://wpolityce.pl/polityka/332537-prof-pawlowicz-dosadnie-o-junckerze-i-kwasniewskim-miedzynarodowka-smakoszy-procentow
    Europejscy politycy tacy jak Schulz i Juncker, czy też byli polscy prezydenci, a wśród nich Aleksander Kwaśniewski, uczestniczą w pełnej histerii ofensywie przeciwko rzekomo eurosceptycznej władzy PiS.
    Odniosła się do tego prof. Krystyna Pawłowicz w krótkim, ale za to bardzo treściwym wpisie na Facebooku. Posłanka PiS zwróciła uwagę na pewien bardzo istotny… problem wspomnianych polityków.
    Jelcyn, Kwaśniewski,Schulz, Juncker… itd, itd, itd. Mówią, że wielu głównych w UE… - rozpoczyna wpis prof. Pawłowicz.
    Międzynarodówka smakoszy procentów… Trudno się więc dziwić… Europa kielichem stoi… Ale wkrótce otrzeźwienie… - podkreśla posłanka PiS. Polacy, poza D. Tuskiem nie dają się jednak pijakom klepać po pyskach i - jak Petru czy Bieńkowska – obłapiać - stwierdza dobitnie.
  • @ele 21:24:15
    [Przed 60-ciu laty powstała w Europie wspólnota ekonomiczna i handlowa. Później, niby niepostrzeżenie, loże masońskie dorobiły ideologie, dyktat anty-Bożego laicyzmu i anty -demokracji. Nazwali to bezczelnie „wartościami europejskimi”. Czemu Prezes, jego ludzie, prezydent - tej zamiany „nie zauważają”? A każde racjonalne żądanie wyjścia z tego diabelskiego kotła tępią i potępiają? Co oni w Rzymie dziś świętują??] Europejsy w służbie IV Rzeszy. "Pogłębionej penetracji!"...W sobotę przez Warszawę, przez niektóre inne miasta w Polsce, przez Berlin, Londyn i inne miasta Europy przeciągnęły demonstracje europejsów, manifestujących miłość do „Europy” i domagających się „pogłębionej integracji”. Redakcyjny Judenrat „Gazety Wyborczej” podaje swoim mikrocefalom do wierzenia zbawienną prawdę, że te demonstracje, to pełny spontan i odlot – ale jak w takim razie wytłumaczyć fenomen, że we wszystkich przypadkach uczestnicy demonstracji tak samo wymalowali sobie twarze, wznosili te same okrzyki i śpiewali „Odę do radości”, która przecież nie jest hymnem Eurokołchozu?
    Mamy dwie możliwości; albo jednomyślność wśród mikrocefali zeszła już do poziomu instynktów i kiedy tylko nadchodzi jakaś rocznica, to reagują oni według odruchów Pawłowa, chociaż i wtedy warto by wyjaśnić, skąd właściwie tyle odruchów Pawłowa jednocześnie, albo - że tymi wszystkimi demonstracjami dyskretnie kieruje zatajona ręka niemiecka – boć przecież Nasza Złota Pani jeszcze w lipcu ubiegłego roku odpowiedziała się za „pogłębieniem integracji”, co w przełożeniu na język ludzki oznacza przywracanie w Unii pod Brexicie pruskiej dyscypliny. Wielka Brytania; trudno – może mieć fanaberie, bo i leży na wyspie i ma broń jądrową i specjalne stosunki z USA – ale reszta hołoty ma się słuchać! Jeszcze by tego brakowało, żeby jakieś Węgry, jakaś Polska, czy jakaś Słowacja zaczęły tu podskakiwać.
    Drugą sprawą wymagającą wyjaśnienia jest owa „Europa”, do której taką miłość mikrocefale deklarowali. Europa jest kontynentem, który dla swego istnienia niczyjej miłości nie wymaga. Ale Europa to też cywilizacja, która może przetrwać, albo nie, w zależności od tego, czy Europejczycy będą ja podtrzymywać i jej bronić, czy też nie będą. Słowem – czy będą tę Europę kochać, czy nie.
    Warto w takim razie postawić pytanie, w jakim stosunku do tak rozumianej „Europy” pozostaje Unia Europejska? Otóż nie ma wątpliwości, że Unia Europejska jest w awangardzie komunistycznej rewolucji, która przetacza się przez nasz kontynent. Ta komunistyczna rewolucja, prowadzona według strategii zaproponowanej jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsciego, skierowana jest na zniszczenie cywilizacji łacińskiej, która „Europę” stworzyła. Uderza ona bowiem w trzy filary tej cywilizacji: grecki stosunek do prawdy, zasady prawa rzymskiego i etykę chrześcijańską, jako podstawę systemu prawnego.
    Z uwagi na te filary, cywilizacja łacińska ma dwóch wrogów: Żydów, którym podważa poczucie wyjątkowości i prymatu we Wszechświecie i socjalistów, których dłoń ten „przeszłości ślad” zmiata. Te grupy zresztą częściowo na siebie zachodzą w postaci żydokomuny. To właśnie ona jest w awangardzie wojny przeciwko łacińskiej cywilizacji. Tymczasem nie jest żadną tajemnicą, że w forsowanie rewolucji komunistycznej w Europie, za sprawą wpływowej żydokomuny, wciągnięte są wszystkie instytucje Unii Europejskiej.
    Zatem między „Europą” pojmowaną jako wspólnota łacińskiej cywilizacji, a Unią Europejską zieje przepaść.
    W tej sytuacji każdy, kto kocha „Europę” w tym rozumieniu, powinien zwalczać Unię Europejską, przynajmniej w obecnym kształcie. Najwyraźniej demonstrujący mikrocefale nie zdają sobie z tego wszystkiego sprawy i postępują niczym karpie radujące się na wieść o nadejściu Wigilii Bożego Narodzenia.
    Bo – po trzecie – warto uświadomić też sobie, co właściwie oznacza „pogłębienie integracji”. Wyjaśnił to przed laty niemiecki kanclerz Gerhard Schroeder oświadczając pięciu przywódcom państw środowo-europejskich, którzy przyjechali ad limina do Gniezna, gdzie niemiecki kanclerze taktownie wyjechał na ich spotkanie – że Unia Europejska będzie zwalczała „agresywne nacjonalizmy”. Czy naprawdę wszystkie, czy przypadkiem nie będzie tak, że przy pomocy instytucji Unii Europejskiej i „europejskich sił zbrojnych” Niemcy nie będą zwalczały nacjonalizmów narodów słabszych i głupszych w imię nacjonalizmu własnego?
    Wszak Unia Europejska to nic innego, jak kolejna odsłona budowania pod egidą Niemiec uniwersalnego państwa w Europie, budowania IV Rzeszy tyle, że środkami pokojowymi, które okazały się tańsze i skuteczniejsze od środków militarnych, przy pomocy których wybitny niemiecki przywódca socjalistyczny Adolf Hitlera próbował zbudować tysiącletnią III Rzeszę. Te środki pokojowe wymagają jednak ogromnego zaangażowania rzesz mikrocefali, więc nic dziwnego, że na sygnał znajomej trąbki tak się zmobilizowali. Stanisław Michalkiewicz http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3897
  • @@@!
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/300s/still2017/149078644115518396207.jpeg Dziś o "opozycyjnych" wyrzucanych peerelowskich generałach przez Macierewicza który ma w tym wypadku racje i moje poparcie, także z dlatego bo te generały nas podatników zbyt drogo kosztują, o czym poniżej.. Kogo naprawdę broni opozycja. Kim jest generał Bojarski? „Minister Macierewicz doprowadził m.in. do tego, że Polak przestał być szefem ważnej instytucji NATO: odwołał go do kraju” – to zdanie znalazło się we wniosku Platformy Obywatelskiej dotyczącym odwołania rządu Beaty Szydło. „We wniosku o #WotumNieufności obrona generała Bojarskiego, byłego szefa WSI i absolwenta Akademii im. Dzierżyńskiego” – napisał na Twitterze Michał Rachoń, który w programie TVP Info „Woronicza 17” powiedział, że chodzi właśnie o Janusza Bojarskiego. W październiku 2016 r., zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, gen. Bojarski został odwołany z pełnionej funkcji i wezwany do kraju w celu złożenia wyjaśnień w sprawie nieprawidłowości wykazanych przez Żandarmerię Wojskową.
    Kim jest generał Janusz Bojarski? To absolwent Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. W latach 1984–1989 redaktor programu wojskowego w Polskim Radiu, które podlegało Głównemu Zarządowi Politycznemu. W latach 1989–1991 był słuchaczem Centrum Szkolenia Wojskowej Służby Zagranicznej, czyli jednostki podległej Zarządowi II SG WP. W latach 1991–2006 pracował w WSI, głównie na stanowiskach związanych z attachatami. Od 5 listopada do 6 grudnia 2004 r. oraz od 14 grudnia 2005 do 1 stycznia 2006 r. pełnił funkcję szefa Wojskowych Służb Informacyjnych. W grudniu 2007 r. został dyrektorem Departamentu Kadr MON. Jako pracownik ministerstwa Bojarski blokował pośmiertny awans generalski zamordowanego przez UB kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. 1 sierpnia 2013 r. Komitet Wojskowy NATO – po wcześniejszym lobbingu samego Bojarskiego – wybrał go na stanowisko komendanta Akademii Obrony NATO (NATO Defense College) w Rzymie. Trzyletnią kadencję na stanowisku komendanta akademii rozpoczął w maju 2014 r. We wniosku z 15 listopada 2013 r. do ministra obrony narodowej gen. dyw. Janusz Bojarski określił roczne wydatki narodowe za zabezpieczenie jego funkcjonowania na stanowisku komendanta Akademii Obrony NATO w wysokości 236 tys. euro rocznie. Standard życia gen. dyw. Janusza Bojarskiego jako komendanta Akademii Obrony NATO i koszty ponoszone przez budżet państwa na jego funkcjonowanie przewyższyły warunki przewidziane dla prezydenta RP czy prezesa Rady Ministrów. Jako komendant Akademii Obrony NATO gen. dyw. Janusz Bojarski otrzymywał z publicznych pieniędzy przysługujące mu uposażenie generalskie w wysokości 16 213 zł brutto oraz tzw. należność zagraniczną w kwocie 3732 euro. W przeliczeniu jego miesięczne wynagrodzenie wynosiło około 32 tys. zł. Miał też do dyspozycji samochód służbowy Audi A6 zakupiony ze środków publicznych Ministerstwa Obrony Narodowej (koszt około 160 tys. zł). W swoim wniosku do ministra obrony narodowej wskazywał wprost, że zakupiony na jego potrzeby samochód służbowy powinien być klasy Audi A6, BMW 5 lub Mercedesa E. Dodatkowo Bojarski miał również przydzielony limit na realizację podróży służbowych w wysokości 49 tys. euro rocznie. Dysponował również rezydencją z basenem i ogrodem, której łączny koszt wynajmu wynosił dla budżetu państwa około 120 tys. euro rocznie. Wystąpił też do ministra obrony narodowej o utworzenie 3-osobowego polskiego zespołu zabezpieczającego działalność komendanta w stopniach pułkownika, majora i starszego chorążego sztabowego. Bojarski miał przydzielony fundusz reprezentacyjny w wysokości 15 tys. euro (rocznie) na zabezpieczenie wydatków reprezentacyjnych oraz dodatkowy fundusz okolicznościowy w wysokości ponad 10 tys. euro, z czego łącznie około 70 proc. środków wydatkowano na alkohol. Pozostałe środki przeznaczano głównie na wydawanie kolacji i organizację różnego rodzaju rautów. Suma środków wydatkowanych w okresie od 16 grudnia 2014 r. do 15 grudnia 2015 r. poprzez płatności kartami kredytowymi wyniosła 193 tys. zł. We wrześniu 2016 r. na stanowisko komendanta Akademii Obrony NATO została wybrana przez Komitet Wojskowy Sojuszu Kanadyjka Lieutenant-General Chris Whitecross. Więcej na temat buntu wojskowych, którzy zdobywali szlify w Ludowym Wojsku Polskim, byli członkami PZPR, a ich sojusznikiem przez lata był Związek Sowiecki można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”, dostępnym od dziś w sprzedaży. Ps..Nieźle urządził się reżimowy sołdat. I do takich miało mieć zaufanie NATO? Jest niebezpieczny powinien być pilnowany. A takich było (jest ?) o wiele więcej, za nasze pieniądze, i teraz te squrwysyny z PO i Nowoczesnej drą ryje w obronie tych złodziei i nierobów...Tak się bawili za nie swoje!!! No i już wiadomo...dlaczego takie głośne jest wycie za tym co było, ale się skończyło. Najlepiej żyje się na cudzy koszt...Świetna publikacja...nareszcie przeciętni zjadacze chleba nawet otumanieni przez Totalną Opozycję mają czas na refleksje o co naprawdę "biega" w aferze rozpętanej przeciwko Panu Macierewiczowi, kto za tym stoi i czyim interesom to służy..Kawał czerwonej, nienażartej świni z tego Bojarskiego. Minister Macierewicz wykazał się wielką odpowiedzialnością, odwagą cywilną i patriotyzmem odwołując tego przedstawiciela komunistycznych, wojskowych organów ucisku Narodu z niezmiernie intratnej placówki zagranicznej. Wskazane byłoby aby Minister Macierewicz jako szef MON oraz minister Waszczykowski jako szef MSZ dokładnie sprawdzili wszystkie podległe im placówki zagraniczne pod kątem innych tego typu jak Bojarski przedstawicieli komunistycznego aparatu ucisku delegowanych za granicę na intratne placówki w uznaniu zasług ciemiężenia Narodu. Ci wszyscy mundurowi którzy podnoszą rejwach mają durne gęby, co któryś się pokaże wygląda jak głupek, powagi dodaje im mundur i naszywki ale i to nie zmienia faktu, że są to zwykłe tępe i zapijaczone ciule.
  • @kula Lis 66 14:52:56
    TERAZ PORÓWNANIE I NIE PRZELICZAĆ$ NA ZŁOTE, TYLKO BRAĆ SIŁĘ NABYWCZĄ PIENIĄDZA CZYLI 1$=1ZŁ! Zarobki w amerykańskiej armii.
    Jeżeli porównamy zarobki w zawodowej armii Stanów Zjednoczonych z oferowanymi przez przedsiębiorstwa sektora prywatnego USA, to nie będą one należeć do najwyższych. Często to nie zarobki przyciągają młodych ludzi do armii, ale możliwości kształcenia po służbie lub zdobycia upragnionego zawodu. Młodzi ludzie, po odsłużeniu w wojsku dwóch, trzech lat, po zakończeniu służby mogą otrzymać dochodzące do stu tysięcy dolarów stypendium na pokrycie kosztów studiów. Inni absolwenci szkół średnich, podczas służby stają się fachowcami w specjalnościach poszukiwanych przez prywatne przedsiębiorstwa. Szeregowiec w pierwszym roku służby może zarobić około 13800 USD. Po 2 latach jego żołd wzrośnie do 15480 dolarów. Kapral w amerykańskiej armii zarabia około 18 tysięcy dolarów rocznie. Początkowo roczny żołd sierżanta wynosi około 19500 dolarów, by po 10 latach wzrosnąć do prawie 27 tys. dolarów, a po 26 latach do około 27400 USD. Więcej, oczywiście, zarabiają oficerowie. Porucznicy od około 26 tys. do prawie 33 tys. dolarów rocznie (w zależności od długości służby). Kapitan w wojsku amerykańskim zarabia od ok. 35 tys. do prawie 57 tys. USD rocznie. Major, w zależności od długości służby, zarabia od prawie 40 do około 66 tys. dolarów w ciągu roku. Generałowie, w zależności od stopnia i długości służby, w armii zarabiają od około 74 tys. do prawie 154 tysięcy dolarów rocznie. Całość artykułu tu http://wynagrodzenia.pl/artykul/wynagrodzenia-w-armii-usa
  • @kula Lis 66 14:52:56
    Podstawowa płaca głównodowodzącego siłami koalicji w Iraku generała Tommyego Franksa wynosi - po 36 latach służby - 153 948 dolarów
    rocznie.
    Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/1903420,ile-zarabia-general-tommy-franks,id,t.html
  • @kula Lis 66 14:52:56
    Bojarski to nie oficer ale kurdupel jak Koziej i ich reszta i wsiowy glut. Nażarł się za państwowe i teraz opluwa Ojczyznę. Fiut w mundurze plujący na Polskę powinien być degradowany i pozbawiony wszystkich praw. Jak mu źle, to ma wolną drogę i na zmywak do Niemiec lub Anglii. Bojarski to wsiowy glut niegodny munduru oficera polskiego. Ciężka sprawa z tym bydłem komunistycznym, oni tą zarazę zaszczepili swoim dzieciom, wnukom, nie jestem pewien czy pan Macierewicz da rady, musi wywalić wszystkich, od co najmniej majora, i stawiać na młodych, oni go uwielbiają bo nareszcie k pozwala im awansować za zasługi a nie jak poprzednicy po kolesiostwie, stąd taki szum z Misiewiczem, po prostu pogonił starych kołchoźników a postawił na młodych Polaków, dlatego tak drą ryja, a ten baran ruski w tefałenie tylko siedzi i nawet języka polskiego za bardzo nie zna "Odeszłem z wojska" to jego język.
  • @kula Lis 66 08:19:14
    Jeszcze nie jestem emerytem :) Mam 49 lat, ale jestem przerażony poziomem wykształcenia studentów. Nie umieją pisać, błąd na błędzie. To jest koszmar. Moja praca magisterska napisana w 1993 roku mogła by być dzisiaj doktorską i nawet nie mógłbym jej wydać, bo jest zbyt skomplikowana i dzisiejsi czytelnicy by jej nie zrozumieli.

    Faktycznie. Niby komunistyczna szkoła była jednak lepsza od dzisiejszej.

    Pozdrawiam
  • @krzysztofjaw 18:31:48
    Oni nawet poprawnie się wysłowić nie potrafią, brak słów. Przecież niektórzy z nich żadnej książki w życiu nie przeczytali. Miło Ciebie czytać. Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej