Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
430 postów 756 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. BURKE.

Wajcha znów przestawiona! Ponownie quasi-really niemiecka PO

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Analizując to wszystko, osobiście sądzę, że rozpaczliwa próba reaktywowania PO skazana jest na niepowodzenie. Oby... ale Polska i Polacy cały czas muszą walczyć o swoją godność, honor, podmiotowość, suwerenność i niepodległość.

Niemal wszystkie partie powstałe w Polsce po roku 1989 były i w dalszym ciągu kreowane są przez określone i znajdujące się "w cieniu" gremia decyzyjne. Jest zapewne kilka takich takich ośrodków skupionych wokół "wajchowych" znajdujących się zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz Polski. Niezależnie od siebie i przy różnych celach do osiągnięcia mają one jednak wspólną cechę: są antypolskie w znaczeniu braku realizacji polskich interesów na rzecz interesów własnych.

Powyższe gremia mogą mieć różny charakter a podmiotowo reprezentują m.in.: grupy etniczne (np. Żydzi), państwa lub narody (np. Niemcy, Rosja, USA, Izrael), podmioty gospodarcze w sensie ponadnarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (banki, firmy farmaceutyczne, firmy zbrojeniowe, firmy medialne i inne), organizacje lub grupy społeczno-polityczno-środowiskowe (np. grupa Bilderberg, fundacje G. Sorosa, grupy zawodowe, jawne i ukryte służby specjalne - też postkomunistyczne i innych państw), polityczne organizacje ponadnarodowe (np. zniemczona UE) lub też środowiska ideologiczne (np. demoliberalne, postkomunistyczne lewactwo). Pewnie są też i inne gremia, ale podkreślić trzeba też, że wszystkie one dla realizacji swoich celów mogą w różny sposób łączyć swoje siły i wielokierunkowo działać wspólnie wedle ściśle określonej strategii.

Przez prawie całe 26 lecie (do 2015 roku) te wykreowane w Polsce partie rządziły i stopniowo doprowadziły nasz kraj do stanu "państwa teoretycznego", gdzie jest już tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Podwójna w roku 2015 wyborcza wygrana PiS (ZP), zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich,  dla tych wszystkich partii i środowisk była szokiem, i od samego początku połączyły one swoje siły w totalnej walce z PiS-em (ZP), której celem było i jest obalenie obecnych władz i powrót do "koryta" oraz do "tego jak było".

Wydaje się jednak, że jeszcze przed wyborami owe gremia przewidywały swoją porażkę, choć być może nie aż w takiej skali i z pewnością nie w wyborach prezydenckich. Ośmioletnie rządy quasi-really niemieckiej partii PO z przystawką w postaci PSL były bowiem najgorszymi rządami od 1989 roku i przesiąknięte były działaniami antypolskimi oraz w dużej części - z niekorzyścią dla Polski - proniemieckimi (prounijnymi). Do tego implikowały one: większe lub mniejsze afery (Amber Gold, reprywatyzacyjna, hazardowa, stoczniowa, klimatyczno-węglowa, podsłuchowa, w ochronie zdrowia i inne), korupcję, nepotyzm, spolegliwość i poddaństwo wobec zagranicy (Niemcy, Rosja), rozrost administracji, marnotrawienie środków finansowych, wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, ogromną emigrację zarobkową Polaków, niszczenie polskiej gospodarki i sektorów przemysłowych, tolerowanie przestępstw finansowo-gospodarczych (wyłudzenia VAT, ceny transferowe), zgodę na przyjęcie imigrantów islamskich, rozbrojenie Polski, wzrost wieku emerytalnego, obniżenie wieku rozpoczęcia kształcenia, tragedię smoleńską, "seryjnego samobójcę i nieszczęśliwy wypadek" i wiele, wiele innych patologii oraz antypolskich działań.

"Wajchowi" przewidywali, że takie działania PO musiały doprowadzić tę partie do przegranej, tym bardziej, że na scenie geopolitycznej nastąpił "reset resetu" USA wobec Rosji a to wiązało się też bezpośrednio "z koniecznością" zmiany władzy w Polsce - z preferującą kondominium niemiecko-rosyjskie na preferującą kondominium amerykańsko-izraelskie. Myślano jednak, że będzie jakaś równowaga: "nasz prezydent, wasz premier/rząd). Stało się inaczej i w całym obszarze polskiej polityki władzę przejęło PiS (ZP), co spowodowało odsunięcie dotychczasowych elit III RP "od koryta" i powolne odzyskiwanie przez Polskę choć części suwerenności i niepodległości z jednoczesnym powrotem do podmiotowości, patriotyzmu i wartości chrześcijańskich a negacją wartości demoliberalnego lewactwa.

Wobec powyższego - w jakiejś panice - ad hoc wykreowano nowe byty polityczno-społeczne, które miały zastąpić lub też komplementarnie uzupełnić PO i spowodować ponowne objęcie władzy przez "jedynie słusznych". Tak powstały .Nowoczesna i KOD a być może nawet Kukiz'15 jako potencjalny koalicjant PiS mający spełnić taką destrukcyjną rolę jak onegdaj (2005-2007) LPR i częściowo Samoobrona. Pośrednio też zabezpieczono się bezprawnie przejmując cały Trybunał Konstytucyjny.

Wykreowano i postawiono więc właśnie na parlamentarną partię R. Petru i jego .Nowoczesną oraz KOD jako społeczną i pozaparlamentarną organizację ulicznego i masowego sprzeciwu. Przez przeszło rok prowadzono wielokierunkową i zmasowaną promocję obu ugrupowań(m.in. "pompowano" sondaże dla .N) i jednocześnie uruchomiono całe europejskie oraz światowe lewactwo a także w/w gremia decyzyjne do zmasowanej krytyki nowych polskich władz. Prawie cała opozycja w Polsce (PO, .Nowoczesna, PSL, KOD) określiła się mianem "totalnej opozycji" i stała się destrukcyjną siłą polityczną mającą na celu tylko jedno - obalić PiS i powrócić do władzy. W realizacji tego celu posunęła się też do "targowickiej zdrady" Polski i narodu polskiego.

Niestety - ku przerażeniu "wajchowych" - wszystkie radykalne działania "totalnej opozycji", zarówno te parlamentarne (np. grudniowa próba puczu czy też próby odwoływania ministrów i blokowanie przyjmowania ustaw rządowych), jak i uliczne (manifestacje KOD-u), spełzły na niczym a w miarę upływu czasu stały się żenująco śmieszne, groteskowe i kabaretowe.

Okazało się bowiem, że postawiono na "niewłaściwe konie". R. Petru i cała jego .Nowoczesna dali się poznać jako gromada infantylnych, śmiesznych, niedouczonych i prymitywnych osobowościowo postaci, które w odbiorze społecznym kompletnie nie nadają się do funkcjonowania w życiu politycznym Polski ani tym bardziej nie mają żadnych predyspozycji do objęcia lub współobjęcia władzy. Natomiast M. Kijowski i jego KOD okazali się szemranym towarzystwem, równie infantylnym i niedouczonym jak .Nowoczesna a do tego łasym na "kasę" i poklask społeczny oraz reprezentującym zadziwiających ludzi, z różnymi zawodowymi i ideologicznymi sierotami po III RP wraz z dawnymi UB-ekami i WSI-okami włącznie.

Jednocześnie nie udało się sprowokować PiS-u do bieżącej rozgrywki politycznej i zajmowania się  wykreowanymi przez "totalną opozycję" wyimaginowanymi problemami. Nowy rząd od samego początku, skutecznie i nie oglądając się na "totalniaków" realizuje swój program wyborczy ze wszystkimi społecznymi obietnicami (500+, mieszkanie+, program gospodarczy, obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie płacy minimalnej, powrót 7 latków do szkół, uszczelnienie VAT, naprawa wojska, odkomunizowanie Polski, wyjaśnianie afer PO-PSL i inne). Do tego rozpoczęta została (też przez prezydenta) odbudowa podmiotowości Polski na arenie międzynarodowej i integracja w ramach NATO oraz krajów V4. Ponadto PiS-owi udało się zneutralizować destrukcyjną rolę postkomunistycznego i przejętego przez PO Trybunału Konstytucyjnego. A w ostatnich dniach PiS udowodnił antydemokratyczny charakter zniemczonej UE ("wybór" D. Tuska na "króla Europy") i wyszło na jaw uzależnienie polskich dziennikarzy od zagranicznych (przede wszystkim niemieckich) właścicieli mediów realizujących niemieckie a nie polskie interesy. Jakby mało było kłopotów dla "wajchowych", doszły do nich jeszcze wybór D. Trumpa na prezydenta USA i jego nowa polityka niemal całkowicie sprzeczna z polityką dotychczasowego światowego lewactwo i elit unijnych (niemieckich) oraz wewnętrzne problemy UE związane z kryzysami finansowymi, islamskim terrorem, imigracją, uzależnieniem krajów unijnych od Niemiec.

Biorąc zapewne pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, zdając sobie sprawę, że nie da się ponownie wykreować nowej siły politycznej i licząc na krótką pamięć Polaków oraz ich prounijne nastawienie, "kreatorzy z cienia" - chcąc nie chcąc - dokonali znów przełożenia "wajchy" i ponownie postawili na quasi-really niemiecką, zewnętrzną partię PO. Mają w tym nowo-starym swoim dziele poparcie niemieckiej UE, mediów i światowego lewactwa.

Stąd PO nagle "postanowiło" zgłosić konstruktywne wotum nieufności wobec rządu PiS i bez porozumienia z innymi totalniakami (.N i PSL) wystawiło kandydata na premiera w postaci swojego lidera Grzegorza Schetyny. Stąd też nagłe "pompowanie" sondażowe PO zwielokrotniające wynikający z operacji "Saryusz-Wolski" spadek poparcia dla PiS (-5%) i prawdopodobnie w związku z tym występujący wzrost poparcia dla PO (+10%). Badania te zostały przeprowadzone na zlecenie Rzeczpospolitej, która niedawno dołączyła do chyba już szmatławych i stających się powoli czysto propagandowymi oraz antypolskimi (ostatni list szefa Axel Springer do polskich dziennikarzy) mediami "totalnej opozycji" w stylu m.in.: GW, Newsweeka, Polityki, TVN, Faktu, onetu czy wp. Zresztą część z nich od samego powstania była i jest antypolska.

Całkowite przejęcie opozycyjnego obszaru przez PO i podejmowanie przez nią decyzji bez porozumienia np. z .Nowoczesną dobitnie świadczy, że "wajchowi" zrezygnowali już z usług .N i KOD, choć zapewne nie pozwolą im do końca zginąć.  Mogą się jeszcze przydać a takie "pacynki" zawsze warto mieć w odwodzie, chociażby w czasie przyszłych i bardzo ważnych wyborach samorządowych.

Sytuacja na świecie jest dziś zmienna. Zbliża się ponowne "geopolityczne rozdanie", narastają różnego rodzaju problemy gospodarcze i związane z islamskim terroryzmem oraz taką też emigracją do Europy. Coraz więcej unijnych krajów zdaje sobie sprawę z konieczności daleko idącej reformy funkcjonowania UE. Wszyscy również w niepewności oczekują międzynarodowych decyzji nowej administracji USA i obserwują poczynania Rosji, Chin czy Iranu.

Ponowna próba ustanowienia przez "kreatorów z cienia" PO jako jedynej alternatywy dla PiS jest bardzo ryzykowna, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Rząd PiS (ZP) powoli (być może za wolno) zmienia Polskę i nie popełnia przy tym istotniejszych błędów. Wyjaśniane są afery PO-PSL, które w dłuższym okresie mogą całkowicie pogrążyć PO a wielu jej członków i sympatyków może już wkrótce zostać objętych programem "cela+". Szykują się lub już trwają reformy ostatnich bastionów postkomunistycznej sitwy III RP: sądownictwa, wojskowości, służb specjalnych, szkolnictwa wyższego, kultury. Wszystkie też już znane fakty pozwalają mieć nadzieję, że D. Trump znajdzie wspólny język z prezydentem i premierem Polski czy też J. Kaczyńskim. Wybory w Niemczech może wygrać skrajnie antypolski socjalista (narodowy socjalista?) M. Schulz, co może wywołać nowy, otwarty polityczny i gospodarczy konflikt pomiędzy Niemcami a Polską i nawet jeśli wygra A. Merkel to i tak będzie w czasie kampanii wyborczej zmuszona zradykalizować swoje poglądy na temat obecnych władz Polski i Polski jako takiej. W tym kontekście proniemiecka i uległa PO może bardzo dużo stracić, tym bardziej, iż prawdopodobnie czeka nas nowa i bardzo duża fala islamskich uchodźców do Europy oraz zintensyfikowanie radykalizacji muzułmanów (wzrost ilości zamachów terrorystycznych) a wiadomo, że PO - gdyby udało się jej jakimś cudem lub fałszerstwem przejąć władzę - otworzy polskie granice dla islamistów. Są jeszcze wybory we Francji...

Analizując to wszystko, osobiście sądzę, że rozpaczliwa próba reaktywowania PO skazana jest na niepowodzenie. Oby... ale Polska i Polacy cały czas muszą walczyć o swoją godność, honor, podmiotowość, suwerenność i niepodległość

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

//krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • @Autor
    PoPis ma się dobrze .Pozdrawiam.
  • @
    Myszy po workach harcują bo kota we młynie nie ma.
  • @Repsol 15:30:24
    Jaki PoPis? To dzisiaj epoka kamienia łupanego, czegoś takiego od dawna nie ma i jeszcze długo nie będzie, chyba że na NEonie.
  • Nie jest tak pi`eknie jak się wydaje.
    PO i satelity się w końcu skompromitowały całkowicie tu zgoda że już do władz nie wrócą w dotychczasowej postaci .. ale po zmianie makijażu, nazwisk na górze... tego już "głupi lud" nie rozpozna.. o ile media dalej będą w rękach wrogów narodu Polskiego (jak od 25 lat).
    Rządzi PIS... ale co to jest PIS ? To też Solidaruchy tylko inny odłam.
    PIS stara się nie popełniać błędów neoliberałów nastawionych na szybką i totalną grabież.
    PIS inwestuje w socjal, w repolonizacje... i bardzo dobrze.
    Jednak polityka zagraniczna PIS to polityka skrajnego idioty, prostaka, buraka...
    Chyba że PIS musi bo inaczej spotka ko los Samoobrony i Leppera.
    Tego nie wiemy..
    Ale wiemy że gdyby PIS zechciał np. sojuszu z Rosją albo przestał nachalnie kochać Izrael, to już byśmy mieli wiele samobójstw i nieszczęśliwych wypadków. Te które były dotychczas to
    raczej "nie reżyserowane" wypadki.

    Polska to dalej kolonia żydowska.
    Kolonia w której właściciel kolonii tylko lekko pozwolił swoim marionetkom popuścić kajdany ludowi by się nie zbuntował.
    Cel właściciel Polskiej Kolonii liczy na to że Polscy niewolnicy pokochają żydowskiego właściciela.

    Do wolności dla polskiego niewolnika jeszcze daleko.
    A straciliśmy ją w 89r.
  • @Oscar 17:53:20
    Starasz się jak możesz udowodnić, że PO=PiS, ale nie za bardzo Ci to wychodzi. Spróbuję to pokazać tylko na podanych przez Ciebie przykładach:
    --"PIS stara się nie popełniać błędów neoliberałów nastawionych na szybką i totalną grabież"-- stara się nie popełniać, czy nie popełnia? Podaj jeden przykład, gdzie tego typu błąd popełnił.

    --"PIS inwestuje w socjal, w repolonizacje... i bardzo dobrze"--- całkowita zgoda, tylko że to jest zaprzeczenie działań PO

    ---"Jednak polityka zagraniczna PIS to polityka skrajnego idioty, prostaka, buraka..." no, nieźle pojechałeś, czy wcześniej o rządach PO też tak pisałeś, wątpię. Czyli znowu coś zupełnie innego.

    Czy to, że PiS udowodnił antydemokratyczny charakter zniemczonej, prowadzonej na smyczy Merkel UE, przy zablokowaniu Jacka Saryusza Wolskiego oraz wyboru Tuska, porażki 1-27, to jest ta polityka skrajnego idioty?

    O tych --"wielu samobójstwach i nieszczęśliwych wypadkach"-- które rzeczywiście za czasów PO się wydarzyły, to wstyd pisać, bo jak można używać świadomie nie wyjaśnianych morderstw, do gdybania na temat ewentualnego sojuszu z Rosją.

    Niby krótki ten Twój komentarz, a tyle tu niejasności. Sam pokazujesz, że jednak tych dwóch partii nie można porównywać.
  • @Jeremi 19:09:08
    Jestem realistą. Mam wiele zastrzeżeń do PiS, historycznych i obecnych. Niemniej na dziś to jedyna partia, która pozwala na choć trochę odzyskania przez Polskę i Polaków podmiotowości.

    Pisałem wielokrotnie, że można mieć jakieś abstrakcyjne marzenia, ale liczy się świat realny a on niestety daje nam teraźniejszy wybór: kondominium niemiecko-rosyjskie lub nastawienie sie na USA i niestety Izrael.

    Taka alternatywę należy oceniać poprzez pryzmat korzyści jakie mozemy jako Polska osiągnąć i druga wersja jest obecnie lepsza.

    Też mam wątpliwości, ale nie jesteśmy na razie mocarstwem i musimy na cos postawić a przyszłościowo budować polskie elity. I tyle.

    Pozdrawiam

    P.S. dla wszystkich

    Wyniki sondażu IRBiS wynikają ze sztucznego podwyższenia przez nich frekwencji wyborczej z około 50 na 60%, co jest nierealne w polskiej rzeczywistości.
  • @Jeremi 16:42:26
    Bravo Amigo . https://e5.pudelek.pl/5020b119a6ebd22479390db467fcf3d24101fa20.jpg
  • @krzysztofjaw 19:26:21
    Kto takich zastrzeżeń nie ma, ale zgadzam się całkowicie, że trzeba być realistą i wiedzieć, co dzisiaj można zrobić, ale dla Polski i Polaków. Jak można też krytykować polski rząd (a nie PiS-owski) za to, że stara się spełnić swoje obietnice wyborcze. Ciekawe, że rządzącej przez osiem lat PO, nigdy nie wypominano tego, że zdecydowanej większości swoich obietnic wyborczych nawet nie starała się spełnić.
    A co do wyników sondażu IRBiS, ta sama sondażownia na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi dawała zwycięstwo Komorowskiemu już w pierwszej rundzie. Jej prezes Marcin Duma ogłosił też kiedyś, że partia Ryszarda Petru wygrałaby wtedy wybory, gdyby do nich doszło. Wiedział, że nie dojdzie, więc kłamał jak zwykle. Wcześniej ten człowiek robił karierę w postkomunistycznym SLD i to w czasach afery Rywina, tak że ich wyniki należy brać z dużym przymrużeniem oka.
    Pozdr.
  • @Jeremi 20:40:41
    PO-.......eni i Pis...ci , to sami kombinatorzy i niedojdy . Asami teraz są Misiewicz ,Grey i Janniger . Taki mamy rechot historii . Wstąpimy do OT i postrzelamy ślepakami idąc na Moskwę z Antonim . Szkoda o idiotach pisać . Pozdrawiam. https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/ncJktkpTURBXy9mNGZkZDgyZmU4ZjFmMDRkOGU3YzA0MTdjOWUyZjcwNy5qcGeSlQMAQs0LRc0GVpMFzQMUzQG8
  • @krzysztofjaw 19:26:21
    Jeśli "oni" mają się zacząć bać... to NIEZBĘDNY, oprócz programu "cela+" jest program "SZUBIENICA+".
  • Autor.
    1) "(...), a być może nawet Kukiz'15 jako potencjalny koalicjant PiS mający spełnić taką destrukcyjną rolę jak onegdaj (2005-2007) LPR i częściowo Samoobrona (...)."

    Gdyby nie Kukiz 15, to PO i .Nowoczesna, a być może SLD i Razem, mieliby więcej głosów. To nieprawda, że ten elektorat mógłby przejść na PiS (ZP). To jest oddolna inicjatywa, pod którą podłączyło się wielu ludzi.
    I choć osobiście i cała moja rodzina, głosowaliśmy na posła z Kukiz 15, a na senatora z partii Korwin (wygrali: posłanka niezrzeszona z listy PiS (ZP), poseł z .Nowoczesna i senator z PO), to zdaję sobie sprawę, że większość moich znajomych głosujących tak samo, bez Kukiz 15, oddałoby głosy na każdego innego, niż na kandydata PiS (ZP).

    2) Co mnie odrzuca od obecnie rządzących:
    A) Podpisanie przez prezydenta ustawy o przymusie szczepień.
    B+ C) Uchwalenie przez sejm ustaw o CETA i GMO.

    3) Co jest znamienne: ustawę o szczepionkach przegłosował poprzedni sejm (głosowała większość + opozycja), ustawy o CETA i GMO przegłosował obecny sejm (większość + opozycja).

    Klasyczny POPiS.

    P.S. Ale poza tym, to wyśmienity tekst. To jest to co tłumaczę innym.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @krzysztofjaw
    Mówią **na Mieście** -Tusek jako **folksdojcz** zapisze się do **wypędzonych**. Przyjechał zwiadowca do Gdańska. Szef Związku Bernd Fabritius to członek Bundestagu przyjechał do Gdańska.
  • @wiedzajestwksiążkach 00:51:18
    Mam te same pretensje. O szczepieniach też pisałem i uważam, że to wielki błąd.

    CETA i GMO jeszcze nie przeszły przez parlament. Będzie konieczna ratyfikacja CETA a o ile wiem jeszcze się nie odbyła (no chyba, że przegapiłem). Zresztą CETA = GMO a sama umowa jest koszmarem, który bardziej niszczy naszą suwerennosć niz nawet umowa o UE.

    Pozdrawiam

    P.S.

    Na temat Kukiza'15 mam mieszane odczucia.
  • @krzysztofjaw
    Ujawniamy: Było jeszcze kilka zespołów kelnerskich, które nagrywały rozmowy polityków i biznesmenów. Te taśmy nigdy nie zostały jeszcze użyte! ... W Warszawie szuka się obecnie kilkuset taśm. Mają być zdeponowane w jednej ze znanych kancelarii (mówi się o 300 godzinach nagrań). Kelnerzy Łukasz N. i Konrad L., skazani w grudniu 2016 r. za nielegalne podsłuchy w tzw. aferze taśmowej, nie byli bowiem jedynymi nagrywającymi. Równolegle nagrywano w innych luksusowych knajpach.

    Dowodem na ten scenariusz jest m.in. odnalezienie podsłuchu w restauracji Różanna 1 kwietnia 2015 r., a więc blisko rok po publikacji nagrań. Podsłuch odkryli oficerowie SKW, zabezpieczający spotkania ówczesnego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka. Poza tym jeszcze za rządów PO służbom udało się dostać nagrania z jednej z knajp koło placu Trzech Krzyży od jednego ze skruszonych kelnerów, który ujawniając proceder, liczył na bezkarność. I słusznie, bo nagrania oficerowie wzięli i żadnej sprawy nie zrobili. Co więcej, odesłali nieszczęsnego kelnera z poleceniem… dalszego nagrywania znanych gości (w tym wypadku polityków i dziennikarzy). Te kilkaset godzin nagrań stanowi dziś obiekt poszukiwań wszystkich służb specjalnych w Polsce. Dodatkowo szukane są dwie taśmy z lat 2007 i 2008, na których nagrano byłego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego – tak wynika z materiałów operacji ABW o kryptonimie „Kupcy”. Pierwszym nagrywającym – zdaniem funkcjonariuszy – był Aleksander Lichocki, pułkownik nieistniejących już Wojskowych Służb Informacyjnych, drugim – Krzysztof Winiarski, biznesmen z Żywca. W obu wypadkach rozmowa miała dotyczyć tajnego wciąż aneksu do spraw likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Za rządów PO ABW szukała taśm. Metodami operacyjnymi (podsłuchy, niejawne przeszukania, rozmowy z informatorami) funkcjonariusze doszli do wniosku, że obie taśmy bezsprzecznie istnieją i stanowią możliwy element nacisku na ówczesnego prezydenta RP. W wypadku drugiej rozmowy – z Krzysztofem Winiarskim – oprócz aneksu Komorowski miał być zainteresowany pozyskaniem kompromitujących materiałów na polityków PiS-u i… na Donalda Tuska. Tak przynajmniej twierdzi Winiarski, a były prezydent konsekwentnie przez lata unikał odpowiedzi na pytania o te spotkania.

    Sezon na nagrania

    Wszystko zaczęło się jesienią 2007 r. po zwycięstwie PO w wyborach parlamentarnych. ABW otrzymała wówczas informacje, że dziennikarz Wojciech Sumliński i emerytowany oficer WSI Aleksander Lichocki (skazany w 2016 r. prawomocnie na 4 lata bezwzględnego więzienia za opisywaną tutaj prowokację) handlują treścią tajnego aneksu, a także obiecują pomóc w załatwieniu pozytywnej weryfikacji żołnierzom wojskowych służb. Aby uzyskać procesowe dowody, ABW rozpoczęła więc akcję, która otrzymała kryptonim „Kupcy”. W trakcie zbierania materiałów przez ABW okazało się, że płk. Aleksander Lichocki, były oficer WSI i szef stołecznych struktur kontrwywiadu, rozmawiał na temat aneksu z ówczesnym marszałkiem sejmu Bronisławem Komorowskim. Sprawy tej ABW nie wyjaśniała. W trakcie operacji „Kupcy” ABW inwigilowała czterech innych dziennikarzy, w tym autora tego tekstu, podejrzewając, że mają dostęp do treści aneksu. Wobec jednego z nich Agencja skierowała wniosek do departamentu prawnego o zaopiniowanie przeszukania jego mieszkania. Dokładnie inwigilowano również weryfikatorów: Piotra Bączka (dziś szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego) i dr. Leszka Pietrzaka (publicysta „Warszawskiej Gazety”). To nie były żarty: sporządzono ich charakterystyki, sprawdzono źródła utrzymania ich, a także ich rodzin.

    Działania ABW wsparła SKW, udzielając pomocy w postaci poparcia trojga zarejestrowanych u siebie dziennikarzy. Mieli oni doprowadzić swoimi publikacjami do sytuacji, w której działania podjęte przeciwko członkom komisji weryfikacyjnej WSI i dziennikarzom zostaną zaakceptowane przez opinię publiczną.

    Komorowski rozmawiał na temat aneksu nie tylko z płk. Aleksandrem Lichockim. Na przełomie 2007 i 2008 r. spotkał się również z biznesmenem Krzysztofem Winiarskim. Ten później rozmawiał z politykami PiS-u, członkami Biura Bezpieczeństwa Narodowego i dziennikarzami. Twierdził, że Komorowski (ówczesny marszałek Sejmu) zaoferował mu 100 tys. zł i stanowiska w rządzie w zamian za przyniesienie mu kopii fragmentu aneksu do raportu, w którym jest mowa o jego działalności.

    Komorowski chciał „haki” na PiS, a Gowina też nagrano

    Winiarski to współpracownik polskich tajnych służb, m.in. agent CBŚ o kryptonimie „Orzeł”, który współpracował także z ABW i CBA. 28 czerwca 2011 r. został zatrzymany za posługiwanie się fałszywymi dokumentami i próbę wprowadzenia do obrotu papierosów bez cła. Dzień później dokonano przeszukania domu, w którym mieszkał. Zrywano podłogi, rozpruwano meble, sprawdzano ściany. Znaleziono ostrą amunicję do broni sportowej i kamizelki kuloodporne. Jednak najbardziej zaskakującym znaleziskiem były dziesiątki zapisków, dokumenty i nagrania, które kompromitują wpływowych polityków zarówno koalicji rządzącej, jak i opozycji. Prowadząca sprawę krakowska prokuratura przekazała akta do prokuratury lubelskiej, ponieważ współpracowała z Krzysztofem Winiarskim i bała się zarzutów o brak obiektywizmu. Z materiałów zabezpieczonych u Winiarskiego wynikało zresztą, że nagrywał też… prokuratorów. Priorytetem szukających była taśma z jego rozmowy z prezydentem, której jednak nie znaleziono. Z materiałów ABW wynika, że spotkania Winiarskiego z Komorowskim zorganizowała Jadwiga Zakrzewska, posłanka PO. Uczestniczył płk Roman P., były oficer WSI, potem Agencji Wywiadu. Krzysztof W. chciał, aby Komorowski pomógł mu odzyskać od jednego ze szpitali na Mazowszu kilkaset tysięcy złotych za wykonane w 2002 r. prace (chodziło o sadzenie drzewek). B. Komorowski powiedział, że jak PO wygra wybory, to dostanę zapłatę za wykonaną pracę (…) w ciągu 4–5 miesięcy. Wg B. Komorowskiego gdybym dostarczył jakieś „kwity” na PiS, to bardzo by pomogło w mojej sprawie. Już po wyborach w zimie 2008 r. Marszałek [sejmu] B. Komorowski spotkał się ze mną w swoim biurze poselskim i potwierdził obietnicę pomocy w odzyskaniu należnej mi zapłaty (…) Ja do tej pory nie dałem żadnych kwitów ani na PiS, ani na inną partię – czytamy w oświadczeniu Winiarskiego, jakie sporządził po spotkaniu. Komorowski potwierdził fakt spotkań z Winiarskim, ale oczywiście inaczej przedstawił ich przebieg. Winiarski w areszcie spędził blisko 2 lata, wyszedł po dobrowolnym poddaniu się karze (inaczej w więzieniu czekałby na proces). Nie zweryfikowano jego linii obrony, jakoby został wystawiony przez swoich oficerów prowadzących, dla których rozpracowywał mafię papierosową. Co ciekawe, siedząc w areszcie Winiarski napisał list do ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Otwarcie dał w nim do zrozumienia, że jego również nagrał na ich spotkaniu na dworcu kolejowym. Jego sugestia była czytelna: albo wyjdę, albo dziennikarze dostaną taśmy. Za taki list do ministra sprawiedliwości Winiarski mógł dostać kolejny zarzut. Mimo że prokuratura miała kopię listu (korespondencja była kontrolowana), to nic z nią nie zrobiła. Fascynujące jest, że żywiecki biznesmen, będący przede wszystkim… ogrodnikiem, miał tak genialne „wejścia” do najważniejszych polskich polityków. Tego fenomenu do dziś nikt nie potrafi wyjaśnić.

    7 metrów Wisły

    Winiarski za rządów PO próbował grać swoją wiedzą. Przedobrzył. W sierpniu 2010 r. złożył doniesienie do prokuratury na Komorowskiego, że otrzymał od niego wiedzę o przestępstwach polityka PO (miał pomagać za łapówki w odrolnianiu ziemi pod inwestycje budowlane) i nic z nią nie zrobił. Do wniosku załączył oświadczenie płk. Romana P., potwierdzającego jego wersję spotkania. Sprawę umorzyła prokuratura, a podtrzymał decyzję sąd. Sprawa robiła wrażenie ustawionej, bo sąd i prokuratura – mówiąc językiem młodzieżowym – olały jeden z punktów doniesienia biznesmena. Winiarski jednak nie odpuszczał i chodził do biur poselskich polityków PO, chcąc porozmawiać o nagraniach. Po jednej z takich wizyt miałem rozmowę z pracownikiem ABW. – Ile ma wzrostu pan Krzyś? – spytał mnie jeden z oficerów ABW latem 2010 r. – Około 1,70 metra – odpowiedziałem. – No właśnie, a Wisła ma teraz 7 metrów, więc niech przestanie rozrabiać. Przekaż mu to – usłyszałem. Biznesmen był bowiem jednym z moich informatorów i agencja uznała, że jestem bezpiecznym kanałem do przekazania mu ostrzeżenia.

    ABW sprawdzało później mnie i trzech innych dziennikarzy: Krzysztofa Galimskiego, Witolda Gadowskiego i Przemysława Wojciechowskiego, jako „podejrzanych” o przejęcie „taśm Komorowskiego” od Winiarskiego. Przyjęto hipotezę, że Winiarski sprzedał nagranie lub oddał im na przechowanie. Przy okazji pogoni za tą taśmą ABW ustaliła, że Komorowskiego nagrał również Lichocki, doskonały oficer operacyjny, szkolony w Rosji i podejrzewany przez nasze służby o szpiegostwo na rzecz tego kraju.

    W tym kontekście bardzo ciekawie wygląda nieoficjalne spotkanie, do którego doszło 8 lipca 2011 r. Bronisław Komorowski spotkał się wówczas z byłym szefem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa Nikołajem Patruszewem. Biuro Prasowe Kancelarii prezydenta zignorowało pytania o lipcowe spotkanie prezydenta z Patruszewem. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego, które ustawowo powinny zabezpieczać takie spotkanie i zostać o nim powiadomione, odmówiły komentarza w sprawie, zasłaniając się tajemnicą państwową. W żadnym normalnym państwie głowa kraju nie może samodzielnie rozmawiać ze szpiegami obcego mocarstwa. Mnie o całej sprawie poinformowali wówczas oficerowie SKW, twierdząc, że to, co się wydarzyło, jest niedopuszczalne.

    Patruszew bowiem to były oficer KGB, a później szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa (następczyni KGB), który piastował swoją funkcję w latach 1998–2008. Przypomnijmy, że w tym czasie rosyjskie służby były oskarżane o szereg aktów terroru. Do najgłośniejszych należy zarzut celowego wysadzenia budynków mieszkalnych w Rosji i zrzucenie winy na czeczeńskich terrorystów, co stało się pretekstem do wywołania drugiej wojny z tą zbuntowaną republiką. Na fali społecznego oburzenia wybrano na prezydenta Władimira Putina. Były oficer FSB, Aleksander Litwinienko, który ujawnił te rewelacje w zakazanej w Rosji książce Wysadzić Rosję, został zamordowany w 2006 r. w Londynie. Rosja odmówiła wydania Wielkiej Brytanii byłego oficera FSB, podejrzanego o dokonanie egzekucji. W 2016 r. Brytyjczycy uznali, że Patruszew był zamieszany w zabójstwo Litwinienki, a polecenie miał mu wydać sam Putin.

    Sprawa taśm nie została wyjaśniona. Ostatni raz powróciły one „do gry” w czasie kampanii prezydenckiej 2015 r. O taśmach dużo mówiono wówczas na warszawskich salonach, a nawet je wyceniano.

    Więcej o najważniejszych polskich taśmach można przeczytać w książce Jana Pińskiego Taśmy, które wstrząsnęły Polską. Sprzedaż prowadzi Polska Księgarnia Narodowa. https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4657-ujawniamy-bylo-jeszcze-kilka-zespolow-kelnerskich-ktore-nagrywaly-rozmowy-politykow-i-biznesmenow-te-tasmy-nigdy-nie-zostaly-jeszcze-uzyte
  • @Repsol 15:30:24
    Nie mieszaj gówna z gliną,bo ci wyjdzie jeszcze milicjant, jak mawiał baca w Zakopcu!!!
  • @Oscar 17:53:20
    Ty jesteś ekspert, jak z koziej dupy glowa!!! Piszesz bzdury o polityce zagranicznej a nie masz pojęcia o niej!!!
  • @Repsol 22:21:25
    Kup sobie jakiś płyn na uspokojenie, bo twoje komentarze są niepokojące i świadczą o problemach z głową!!!
  • @krzysztofjaw
    Detonator kombinacji operacyjnej... No i zaczyna się wyjaśniać, co może być detonatorem kolejnej kombinacji operacyjnej, mającej na celu doprowadzenie do politycznego przesilenia w naszym nieszczęśliwym kraju i ponownego osadzenia na pozycji lidera ekspozytury Stronnictwa Pruskiego. Okoliczności zewnętrzne wydają się sprzyjające, bo w Ameryce nasila się wojna żydowska przeciwko prezydentowi Trumpowi. Skoro jest zmuszony do opędzania się przez ujadającymi ze wszystkich stron wrogami, to nie ma głowy do pilnowania Niemców, którzy najwyraźniej dążą do przywrócenia w Unii pruskiej dyscypliny i wybicia z głowy każdemu mrzonek o „exitach”. Znakomicie ilustruje tę tendencję pozbawienie przez Parlament Europejski immunitetu Marynie Le Pen w związku z opublikowaniem przez nią w sieci sceny z egzekucji dziennikarza przez bojówkarzy Państwa Islamskiego. Francuscy logofagowie pod pretekstem wstrząsu, jakiego ich delikatne duszyczki doznały na widok takiej przemocy, realizują niemiecki plan ugotowania Maryny jeszcze przed wyborami prezydenckimi we Francji. Obecnie w sondażach Maryna dostaje 40 procent, co jest za mało na wygranie z marszu, a w drugiej turze, jak zwykle wystąpi przeciwko niej pospolite ruszenie „w obronie republiki”, no i w rezultacie prezydentem słodkiej Francji zostanie w najlepszym razie jakiś eunuch, a prawdopodobnie – kolejny owczarek niemiecki. W ten oto sposób Berlin stworzy polityczne warunki do proklamowania „Europy dwóch prędkości”, co oznacza, ze decyzje będą podejmowane w szczupłym gronie załogi Festung Europa, a następnie przekazywane do wykonania peryferiom, do których zaliczony jest oczywiście również nasz nieszczęśliwy kraj, prawdopodobnie wyznaczony również na obiekt „pokazuchy”, ku przestrodze wszystkich, którzy chcieliby w przyszłości Niemcom podskakiwać. Jako państwo poważne Niemcy od samego początku, jeszcze za głębokiej komuny, budowały w Polsce agenturę wpływu, zaczynając od świętych rodzin krakowskich i innych. Zainteresowanych odsyłam do „Dzienników” Stefana Kisielewskiego, gdzie zamieścił smakowite opisy przekomarzań w redakcji „TP” na „świętej ulicy Wiślnej” w Krakowie na tle podziału niemieckiego jurgieltu między święte rodziny. Ale to były zaledwie parva principia, bo prawdziwe możliwości otworzyły się dopiero po „upadku komuny”, kiedy część starych kiejkutów przewerbowała się do niemieckiej BND i zaczęła realizować zadania w zakresie rozbudowy agentury wpływu. W rezultacie dzisiaj agentura ta wykona każde zadanie, jakie w ramach kombinacji operacyjnej zostanie jej wyznaczone. A ponieważ pretekstem do uruchomienia kolejnej kombinacji operacyjnej jest „praworządność” i „demokracja”, to nic dziwnego, że odegranie roli detonatora powierzono środowisku sędziowskiemu, w którym rozbudowaną agenturę maja nie tylko „cywilne” bezpieczniackie watahy w ramach pokłosia po operacji „Temida”, ale przede wszystkim – stare kiejkuty, czyli Wojskowe Służby Informacyjne, dla których agentura w wymiarze sprawiedliwości musi być istotnym czynnikiem umożliwiającym okupację kraju. Nic zatem dziwnego, że kiedy Frans Timmermans próbuje montować antypolski blok w ramach Unii Europejskiej, pani prof. Małgorzata Gersdorf, Pierwszy Prezes niezawisłego – jakże by inaczej! - Sądu Najwyższego, właśnie wezwała „sędziów i prawników z całej Polski” do buntu przeciwko rządowi, a w ramach owacji na stojąco usłyszała, że „może Pani na nas liczyć”. Jestem przekonany, że i Nasza Złota Pani w Berlinie też to usłyszała, więc tylko patrzeć, jak pójdą za tym rozkazy operacyjne. Tym razem oczywiście już nie będzie żadnej amatorszczyzny z udziałem dostojnych klemp w Platformy Obywatelskiej, panienek odkorkowanych przez sprytnego pana Rysia, czy zbieraniny z KOD-u - bo taki pokaz „polnische Wirtschaft”, czyli polskiej blagi mieliśmy w grudniu w wykonaniu starych kiejkutów. Tym razem w sukurs praworządności przyjdzie nasza niezwyciężona armia, w której – jak to podczas przesłuchania przez resortową „Stokrotkę” ujawnił pan generał Różański – ten sam, co „odchodząc” z armii przykazał wszystkim, by pamiętali o „konstytucji” - tęsknota za przywróceniem demokracji i praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju wzbiera, na podobieństwo wrzodu. Ciekawe, czy tym razem też skończy się tylko na „nocnej zmianie” - jak w 1992 roku, czy też, w ramach obrony demokracji, rząd zostanie aresztowany przez praworządnych oficerów, a następnie niezawiśli sędziowie przysolą piękne wyroki?

    Jeszcze ciekawsza wydaje się forma, jaką przybierze rewolucja z sędziami w charakterze awangardy. Kiedyś, za głębokiej komuny, Krzysztof Teodor Toeplitz, nawiasem mówiąc, „bez swojej wiedzy i zgody” podejrzewany o współpracę z SB, naigrawał się z inteligentów, że jeśli by nawet ośmielili się urządzić demonstrację, to zamiast transparentu z napisem „Żądamy chleba!” - wznieśliby transparent z napisem „Poproszę pieczywko!” Ciekawe zatem jak będzie wyglądała demokratyczna i praworządnościowa rewolucja w wykonaniu sędziów. Ponieważ w naszym nieszczęśliwym kraju literatura wyprzedza i to niekiedy znacznie, tak zwane „życie”, a także z uwagi na niemiecką inspirację tej praworządnościowej rewolucji, sięgnijmy do wizji poety, którego niewątpliwie mogły w tej sprawie wspierać proroctwa. A zatem – jak przedstawia to poeta? „Die vaterland’sche Komission zur Verbereitung der Revolution opracowała dokładny plan: wie, was, warum, wozu und wann? Każde z tych „w” miało własny Schalter, przy każdym siedział specjalny buchalter, sprawdzał paszporty i stemple kładł: „Beruf: KD Sozialdemokrat”. (…) W szkołach rozdano dzieciom „Paketchen”, a w tych Paketchen Fritzl i Gretchen znaleźli bombkę i chorągiewkę, rewolucyjny wierszyk i śpiewkę, trzy proklamacje, notesik, wstążkę i do wyboru maleńką książkę: „Warum bin ich ein Sozialist? lub „Handbuch fur kleinen Anarchist. (…) Odbyły się w kraju tysiące odczytów, powstało sto fabryk „ersatz-dynamitów” i „Explosivstoffverteilungszentrale”; Begeisterung – prima! I władza w zapale w czerwone odświętne przybrana kokardki, ludności dynamit dawała na kartki (przy każdej karteczce był plan demonstracji).”

    Ażeby ten obraz uzupełnić kropką nad „i”, to wypada dodać, że oto w „dniach ostatnich” a, konkretnie – 27 marca” swoje biuro w Warszawie ma otworzyć Komitet Żydów Amerykańskich (American Jewisch Comittee), na czele którego stoi pan Dawid Harris, któremu pan Kazimierz Marcinkiewicz, jako premier rządu z nadania prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jeszcze w marcu 2006 roku obiecał, że Polska zrealizuje żydowskie roszczenia majątkowe do końca tamtego roku – czego się potem małodusznie wypierał ustami jakiegoś swego fagasa. Teraz warszawskie biuro AJC ma swoim zasięgiem objąć nie tylko Polskę, ale również Litwę, Łotwę. Estonię, Czechy, Słowację i Węgry – a więc obszar, n a którym utworzony na początku roku 2011 przez rząd Izraela i Agencję Żydowską zespół HEART. Celem tego zespołu – jak pamiętamy – było „odzyskiwanie mienia żydowskiego w Europie środkowej”. Według deklaracji pana Dawida Harrisa, Amerykański Komitet Żydowski jest „prawdziwym przyjacielem Polski”. Skoro AJC jest „prawdziwym” przyjacielem Polski, to pewnie są i fałszywi. Ciekawe którzy – czy na przykład pan dr Szewach Weiss, który nie tylko uchodzi za przyjaciela Polski, ale nawet w dowód uznania został przez pana prezydenta Dudę uhonorowany Orderem Orła Białego – należy do przyjaciół „prawdziwych” , czy tych drugich – bo domaga się od Polski realizacji tak zwanych „roszczeń majątkowych”. Czegóż innego mógłby domagać się od Polski jej nieprzyjaciel? Warto bowiem przypomnieć, że te „roszczenia” - po pierwsze – dotyczą tzw. mienia bezspadkowego, a więc mienia, które od starożytnych czasów rzymskich jest przedmiotem dziedziczenia przez państwo, którego obywatelem był nieżyjący właściciel mienia. Po drugie – naciski na Polskę idą w związku z tym w tym kierunku, by polskie władze sprokurowały jakiś pozór podstawy prawnej, to znaczy – jakiś pozór legalności dla rabunku swego państwa. Po trzecie – że roszczenia te szacowane są na 65 mld dolarów, co stanowi równowartość rocznego budżetu Polski, więc – po czwarte – gdyby te roszczenia miały zostać zrealizowane, musiałyby być zrealizowane w naturze, czyli w nieruchomościach. Zatem – po piąte – środowisko, w tym przypadku – środowisko żydowskie – obdarowane takim majątkiem, dysponowałoby nim na terenie Polski, z dnia na dzień zyskując dominującą pozycję ekonomiczną, która – po szóste – natychmiast przełożyłaby się na dominującą pozycję społeczną i polityczną. W rezultacie – po siódme – Żydzi w stosunku do Polaków zyskaliby status szlachty, a więc – po ósme – naród polski we własnym kraju zostałby zdegradowany i to kto wie na jak długo – do roli narodu drugiej, a może nawet trzeciej kategorii – bo po dziewiąte – właśnie pod pretekstem praworządności do wystąpienia w charakterze detonatora kombinacji operacyjnej, która zmierza do przeprowadzenia przesilenia politycznego w naszym nieszczęśliwym kraju – szykuje się „kasta” ludzi, którzy – mieszkając dziś w pałacach – najwyraźniej zapomnieli, jak to „srać chodzili za chałupę” i najwyraźniej liczą, że w zamian za wzorowe wykonanie zadania, zostaną wynagrodzeni przez naszych nowych okupantów jakimiś burgrabiowskimi funkcjami.

    W tej sytuacji powraca pytanie, co właściwie obiecał pan prezydent Andrzej Duda amerykańskim organizacjom żydowskim podczas dwugodzinnego spotkania w Konsulacie Rzeczpospolitej w Nowym Jorku – bo rąbka tajemnicy uchylił jak dotąd tylko Abraham Foxman, ujawniając w wypowiedzi dla jednej z amerykańskich gazet, że pan prezydent obiecał wzmożenie walki z „antysemityzmem”, a nawet zapowiedział specjalna „legislację” w tej sprawie oraz, że sprawa tzw. „roszczeń” też została w tej rozmowie poruszona. Drugie pytanie, jakie w związku z tym się nasuwa, to pytanie, czy podczas ostatniej wizyty polskiej delegacji rządowej w Izraelu sprawa owych „roszczeń” też była poruszana i czy zapadły w tej kwestii jakieś ustalenia, a w szczególności – czy pani Beata Szydło w imieniu Polski zaciągnęła w tej sprawie jakieś zobowiązania. Wreszcie – czy projektowane otwarcie Biura AJC w Warszawie, które swoim zasięgiem będzie obejmowało Europę Środkową, pozostaje w jakimś związku z tymi ustaleniami. Bo o tym, czy Niemcy w swojej kombinacji operacyjnej kwestię realizacji żydowskich roszczeń wobec Polski uwzględniły, dowiemy się w stosownym momencie.

    Stanisław Michalkiewicz

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej