Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
605 postów 1565 komentarzy

krzysztofjaw

krzysztofjaw - Właściwie: Krzysztof Jaworucki. KONSERWATYSTA W IDEI I WARTOŚCIACH ŻYCIOWYCH, KONSERWATYWNY LIBERAŁ W GOSPODARCE. EKONOMISTA I FINANSISTA. PATRON DUCHOWY: BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO, AUTORYTET MORALNO-ETYCZNY: ŚW. JAN PAWEŁ II, MENTOR POLITYCZNY: E. B

Pełzający 25-letni rozbiór Polski...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Współcześni zaborcy chcą nas zniszczyć totalnie pozbawiając wszelkiej własności. Równolegle do tego chcą pozbawić nas szeroko rozumianej polskości, bez której niemożliwe jest trwanie narodu.

Ostatnio ogarniają mnie pesymistyczne myśli dotyczące naszej Polski, które można przelać na papier (monitor). Są to tylko pewne hipotezy, które mogą być zupełnie błędne i nietrafione. Tak też proszę traktować poniższą analizę. Być może jest ona błędna, czego osobiście bym sobie życzył i będę wdzięczny, gdy - po ewentualnej dyskusji - okaże się, iż faktycznie można ją po prostu odrzucić.

 

-----------------------------

 

Polska - według mnie - od 25 lat (niemal już 26) znajduje się w procesie pełzającego, kolejnego rozbioru dokonywanego tym razem chyba przez kondominium niemiecko-rosyjskie (często też tylko reprezentowane przez zniemczoną, zlewicowaną, ateistyczną i global-komunistyczną UE i same Niemcy) oraz być może Izrael (często reprezentowany przez USA czy też pewne syjonistyczne i istotne środowiska żydowskie). Ów rozbiór nie dotyczy tylko sfery materialnej (majątek, ekonomia), ale też sfery kultury, tradycji, historii, języka, wiary katolickiej i wartości kształtujących polską tożsamość narodową.

 

Współcześni zaborcy chcą nas zniszczyć totalnie pozbawiając nas wszelkiej - będącej fundamentem naszej państwowości - własności poprzez przejęcie lub likwidację naszych: aktywów ekonomiczno-gospodarczych (m.in. przedsiębiorstw i instytucji finansowych), zasobów naturalnych, lasów, wód, gór, jezior i naszej ziemi. Oprócz tego równolegle chcą nas zniszczyć pozbawiając nas szeroko rozumianej polskości bez której niemożliwe jest trwanie naszego narodu. Chcą z Polaków zrobić mało relatywnie liczną (15 mln ?), zubożoną (spauperyzowaną) i zatomizowaną masę niewolniczych pracowników najemnych bez wolności oraz własności i niestety im się to udaje. Doprowadzili do sytuacji, w której geopolitycznie Polska nie znaczy dziś nic a jesteśmy po prostu ich łupem bądź też niewolnikiem wykonującym ich rozkazy i polecenia. Sami zaś Polacy - zgodnie z ich planami - zarabiają relatywnie chyba najmniej w UE, pracują niemal najdłużej, mają coraz mniej dzieci, emigrują za pracą, ubezwłasnowolniają się kredytem i pozbywają się z konieczności swojej własności... a przede wszystkim przestają myśleć po polsku....

 

W interesie naszych w/w zaborców, a w szczególności UE i Niemców zlikwidowano (niestety rękoma usłużnych rodzimych niewolników, zdrajców i wykonawców obcych Polsce celów) konkurencyjny dla nich polski przemysł. Tak zniszczono lub oddano w obce ręce m.in. przemysły: stoczniowy jako konkurencyjny wobec niemieckiego, hutniczy, elektrotechniczny, cementownie, a teraz próbuje się zniszczyć górnictwo węgla kamiennego będące przecież konkurencyjne, szczególnie wobec kopalń niemieckich, którym grozi zamrożenie pomocy państwowej w 2018 roku. Jeżeli nawet od razu nie zlikwidowano polskich firm to pozwolono w tzw. procesie prywatyzacji wykupić ich tysiące przez zagraniczne podmioty, szczególnie z UE a przede wszystkim z Niemiec. Oddano w ten sposób lub zniszczono wiele branż nie wymienionych przeze mnie wcześniej... Często też (o ile nie zawsze) zakup tych polskich przedsiębiorstw był po prostu wrogim przejęciem, kończącym się z reguły ich likwidacją lub przekształceniem w coś na na kształt magazynów przyjmujących i dystrybuujących towary od firmy macierzystej. Ponadto z zakupionych firm swobodnie wyprowadzano środki finansowe i płacono zaniżone podatki lub też nie płacono ich w ogóle (dzięki m.in. strefom ekonomicznym działającym tak naprawdę na rzecz zagranicznych koncernów).

 

Nasi zaborcy robią wszystko, aby wydrenować Polskę z jej zasobów finansowych i majątkowych. Da się to zauważyć w przypadku stanowienia np. unijnych praw jawnie skierowanych niemal wyłącznie przeciw Polsce i jej rozwojowi, jak np. forsowanie i jednoczesne wyegzekwowanie od polskich zdrajców podpisania skrajnie niekorzystnego dla Polski pakietu energetyczno-klimatycznego. Podobnie jest z polską ziemią, którą zaborcy będą  mogli swobodnie wykupować już od maja 2016 roku. Podobnie jest z polskimi lasami, które obecne rządy chcą usilnie prywatyzować, aby oddać je w obce ręce a ponadto z ich sprzedaży sfinansować jakieś roszczenia jednego z naszych - wedle mnie - zaborców...

 

Jesteśmy ponadto ubezwłasnowolnieni energetycznie od Rosji a nasi zaborcy i rodzimi zdrajcy robią wszystko, żeby tak pozostało m.in. poprzez: podpisanie długoterminowego i niekorzystnego dla Polski kontraktu gazowego w z Rosją, budowę niemiecko-rosyjskiego rurociągu North Stream, torpedowanie wydobycia polskich: gazu i ropy z łupków, zaniechanie budowy elektrowni jądrowej czy też rządowy niemal sabotaż budowy gazoportu. Jesteśmy też pod negatywnym wpływem uwłaszczonej komunistycznej nomenklatury, która jest powiązana z postkomunistycznymi (i nie tyko nimi)  służbami specjalnymi. Wedle wielu właśnie te służby (szczególnie powiązane z dawnymi WSI) w imieniu własnym, ale też przede wszystkim w imieniu zaborców rządzą dziś Polską.

 

Oddaliśmy też w ogromnej większości w obce ręce cały sektor finansowo-bankowy, którego de facto międzynarodowym właścicielem jest przeważnie prywatny kapitał etnicznie żydowski.  Polska lawinowo zadłuża się w tych obcych nam prywatnych bankach oraz instytucjach kierowanych w większości też przez żydowski establishment finansowy: MFW, BŚ, EBC. Skutecznie przez te 25 (26) lat a szczególnie za rządów PO-PSL ubezwłasnowolniono finansowo Polskę długiem publicznym i zagranicznym. Na dziś dług publiczny jawny wynosi ok. 1,03 bln zł a dług ukryty około 3,1 bln zł. Ponadto mamy na koniec roku 2013 ok. 382,1 mld USD zadłużenia zagranicznego (E. Gierek zostawił nas z zadłużeniem rzędu około 24-25 mld USD i dopiero niedawno go spłaciliśmy). Obecnego zadłużenia Polski (jako państwa) nie spłacą przyszłe pokolenia a Polska będzie cały czas ubezwłasnowolniona tymi długami i zależna od decyzji finansowych, międzynarodowych "mędrców".  

 

Warto też w tym miejscu szczególnie podkreślić fakt fałszywego i negatywnego PR-u Polski, który kreują na świecie w dużej części środowiska żydowskie skupione w żydowskich organizacjach międzynarodowych. Ta część Żydów uprawia antypolską politykę we wszystkich możliwych obszarach: od filmu, poprzez gospodarkę aż niemal do rewidowania historii. Próbują oskarżać Polskę o współwinę za holocaust a już nagminnie o antysemityzm. Ośmielają się nas oskarżać o skrajny antysemityzm, kiedy oni sami reprezentują w dużej części skrajny antypolonizm, co było widoczne kiedy Sowieci wtargnęli do Polski w 1939 roku (kolaboracja z najeźdźcami, wydawanie Polaków, wstępowanie do milicji, antypolska nienawiść) jak i kiedy jako żydokomuna (obok innych komunistów) mordowali polskich patriotów w latach 1944-1956 i później. Zresztą ich antypoolonizm jest widoczny cały czas. Próbują "pisać historię od nowa" oskarżając nas o wojenny antysemityzm i niemal współwinę za II WŚ, kiedy to właśnie Polska poniosła największe wojenne szkody materialne doznane od Niemców, ale i od Sowietów, kiedy to Polska jako pierwsza przeciwstawiła się Hitlerowi. To właśnie Polacy pomagali Żydom w czasie II WŚ mimo, że groziła za to śmierć całych polskich rodzin.  Oczywiście zdarzały się wśród Polaków szumowiny, ale takie szumowiny były też po stronie Żydów, którzy służyli Niemcom i często sami wydawali w ich ręce swoich rodaków, ale także i Polaków...

 

Nie wiem z czego wynika ta - reprezentowana przez niektóre środowiska żydowskie - owa niemal nienawiść do Polaków i wszystkiego co polskie. Przecież tak naprawdę historycznie Żydzi winni nam być dozgonnie wdzięczni za przygarnięcie ich przez Kazimierza Wielkiego, kiedy wszędzie w ówczesnej Europie byli przeganiani niczym zaraza. To własnie wtedy nadano im w Polsce prawa, jakich nie mieli nigdzie indziej. Zamiast wdzięczności jest natomiast w wielu wypadkach nienawiść... No cóż... Może Polska im się tak spodobała, że chcą ją na własność?  Może faktycznie niektórzy Żydzi marzą o mitycznej Judeopolonii i stąd np. fakt niemal hurtowego w ambasadzie polskiej w Izraelu wydawania polskiego obywatelstwa Żydom, którzy nieraz mają mgliste pojęcie o Polsce i nie znają języka polskiego?  Czyżby może chodziło o możliwość swobodnego zakupu ziemi w Polsce i osiedlania się na jej terenie?

 

Innym zapewne wytłumaczeniem współczesnego antypolonizmu części środowisk żydowskich związanych z "przedsiębiorstwem Holocaust" jest chęć wymuszenia na Polsce wypłaty tym organizacjom jakichś mitycznych i nienależnych im odszkodowań  za mienie pożydowskie pozostawione w Polsce a często zniszczone i zagrabione m.in. przez Niemców i komunistyczne Sowiety. Ta suma jest astronomiczna i wynosi około 65 mld USD. Te żądania "przedsiębiorstwa Holocaust" są nie tylko niezgodne z polskim prawem (odszkodowania mają być wypłacane w większości organizacjom żydowskim a nie indywidualnym spadkobiercom, których nie ma - w polskim prawie w takiej sytuacji mienie staje się własnością Skarbu Państwa) ale też są zupełnie bezpodstawne, bowiem po wojnie Polska już raz spłaciła Żydów kwotą 40 mln USD i za zgoda USA oraz Izraela po ewentualne dalsze roszczenia Żydzi winni zwracać się do USA... (a tak na marginesowe - lepiej do Niemiec).

 

Podsumowując.

 

Dzisiejsza UE - wedle mnie - jest niejako twórczym rozwinięciem budowy przez Niemcy mitycznej Mitteleuropy, dziś IV Rzeszy. Obserwując politykę niemiecką na przestrzeni dekad można dojść do wniosku, jakobyśmy mieli nieustająco do czynienia z realizacją tych samych celów w zmieniających się warunkach. Niemcy od zawsze dążyły  do osiągnięcia dominacji w Europie, do której wielokrotnie Berlin zmierzał zarówno metodami zbrojnymi jak i ekonomicznymi. Zważywszy na geopolityczne położenie Polski, nasz kraj od zawsze był jedną z pierwszych przeszkód stojących na drodze niemieckich ambicji. Stąd właśnie współczesna polityka niemiecka jest powtórzeniem i twórczym rozwinięciem  wywodzącej się z czasów I Wojny Światowej koncepcji „Mitteleuropa”, odnoszącej się do m. in. Polski. Zgodnie z tym zamysłem, nasz region (w tym przede wszystkim Polska) ma stać się obszarem spenetrowanym gospodarczo i podporządkowanym gospodarce niemieckiej, stanowiąc dla niej zaplecze oraz gospodarkę peryferyjną. Taka sytuacja wyklucza istnienie silnego polskiego przemysłu, polskiej bankowości czy polskiego wielkiego handlu. Mamy jedynie stanowić rynek zbytu dla obcej produkcji a także źródło taniej siły roboczej, bez jakichkolwiek ambicji gospodarczych. Obserwując poczynania zniemczonej UE, jak i samych Niemiec widać wyraźnie, że wszelkie działania wobec Polski mające doprowadzić do osiągnięcia  zrewitalizowanych celów idei Mitteleuropy są z powodzeniem realizowane. Warto też dodać, że mityczna Judeopolonia (czyli niemal państwo zarządzane na terenie części Polski przez Żydów) też była po części składnikiem owej pierwotnej idei Mitteleuropy.

 

Oczywiście istnienie silnej Polski od zawsze było też militarnie lub politycznie torpedowane przez Rosję, i to niezależnie czy carską czy też komunistyczną. Rosja - podobnie jak Niemcy - była jednym z naszych zaborców a po Rewolucji Październikowej i powstaniu Rosji Sowieckiej jako pierwsza zaatakowała w roku 1920 odrodzone po 123 latach państwo polskie. Historyczna nienawiść Berlina i Moskwy do Polski dała też swój wyraz w sławetnym pakcie Ribbentrop-Mołotow i we wspólnej, dającej początek II WŚ, agresji niemiecko-sowieckiej na Polskę. Współcześnie więc  kondominium niemiecko-rosyjskie skierowane przeciwko Polsce ma swoje historyczne korzenie a ze strony Moskwy istotnym jest też fakt, że chce ona - podobnie jak Niemcy - budować i odbudowywać swoją mocarstwową pozycję, też w krajach dawnego bloku komunistycznego. Stąd też zapewne zarówno w kręgach niemieckich, jak i rosyjskich żywa jest idea utworzenia Eurazji jako związku państw zarządzanych przez Moskwę i Berlin a będącego oczywiście częścią  budowy syjonistycznego Nowego Porządku Światowego (NWO).

 

Występujące w Berlinie i Moskwie: wyraźna niechęć do Polaków a także silnej Polski oraz widoczna chęć jej ograbienia  są naturalnymi czynnikami przybliżającymi do nich część syjonistycznych środowisk żydowskich. One to widzą ponadto w Polsce niejako drugą swoją "ziemię obiecaną", Judeopolnię. Stąd też próbują uczestniczyć w zawłaszczaniu Polski  i wyniszczaniu jej substancji narodowej. Być może stąd się wzięło np. wyjazdowe - bodajże w lutym 2011 roku - posiedzenie rządu polskiego (na czele z premierem D. Tuskiem) w Izraelu połączone ze wspólnymi polsko-żydowskimi obradami (do dzisiaj nie wiemy, co tam ustalono) i być może z tych samych powodów nastąpiło też kuriozlane (ale chyba tylko dla niektórych) i zastanawiające (jakby na terenach własnych) posiedzenie w dniu 27.01.2014 roku izraelskiego Knesteu (parlamentu) w Krakowie.

 

Patrząc jednak szerzej na zamierzania władców tego świata, to być może rzeczywiście dla Polski nie ma tak naprawdę miejsca. Będziemy częścią Eurazji kierowanej przez Niemców i Rosjan a ta z kolei będzie częścią syjonistycznego NWO, zarządzanego przez Jeden Rząd Światowy. Na części zaś naszego terytorium faktycznie może w ramach tej Eurazji i NWO powstanie coś na kształt Judeopolonii?

 

-----------------------------

 

To tyle mojej pesymistycznej analizy obecnej - wedle mnie - rozbiorowej sytuacji Polski. Temat zapewne zasługuję na rozbudowanie, szczególnie w sferze niematerialnego degradowania Polaków (unionizm, gender, mulitikulturowość, laicyzm, poprawność polityczna, niszczenie szeroko pojmowanej polskości i narodowego patriotyzmu, itp).

 

Mam jednak nadzieję, że się mylę i moje konstatacje są hipotezą, którą łatwo można merytorycznie odrzucić i Polaków nie czeka smutny los niewolników we własnym kraju - bez poczucia własnej tożsamości narodowej, bez własności, własnej ziemi, lasów, bogactw naturalnych, przemysłu, itd... Może jednak czeka nas świetlana przyszłość?

 

Pozdrawiam

 

P.S. (dopisek z 24.01.2015 roku)

Tak jakoś w ferworze dyskusji prowadzonej pod tą notką na różnych forach naszła mnie jescze jedna poniższa refleksja...

Co ma też znaczyć obchodzenie żydowskiego Święta Chanuki w polskim Pałacu Prezydenckim lub w polskim Parlamencie? Czy możemy sobie wyobrazić, aby Wigilia Bożego Narodzenia (na ten przykład) była obchodzona w izraelskim Knesecie a izraelski Prezydent łamał się z innymi opłatkiem tak jak "nasz" Prezydent zapala żydowskie świece?. Czyż to nie jest jakiś nasz akt poddaństwa wobec zaborcy żydowskiego? A może świadczy to o tym, że syjonistyczni Żydzi są znaczącą i dominującą społecznośacią we władzach Rzeczpospolitej? Warto się nad tym zastanowić..

 

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

KOMENTARZE

  • Molodcy
    http://www.prawy.pl/z-kraju/6163-rosjanie-przejeli-g
  • Spokojnie...dopuki zyjemy...wszystko mozliwe.
    Polska juz jest rozebrana....w sumie zabrana,,co jest lepsze od rozerwania czesci kraju przez kordony...Jak sam pan widzi i czuje..to panstwo przestalo nawet w pozorach byc nasze-polskie. Mamy obcy nienawidzacy nas i brzydzacy sie nami rzad, eksploatujacy i narod i nasza ziemie z jego danymi nam przez Najwyzszego i Wszechmocnego bogactwami dla swoich nadzorcow, za co jest sowicie wynagradzany z polskiego.
    Nie ma ani prawa, ani logiki, ani planu, ani dbalosci, ani wstydu, ani mozliwosci...tak zawsze jest- kiedy ma sie okupacje, bo tak wyglada okupacja. Tym sie rozni okupacja od wolnosci i suwerennosci!
    Najwieksza wine za to ponosi Episkopat Polski....ktory po cichu zrezygnowal z funkcji- jaka pelnil od zlozenia berla przez Ostatniego Krola...z funkcji InterRexa Polski~!
    Poczawszy od haniebnego przemowienia Glempa po ogloszeniu Stanu Wojennego do slynnego haniebnego Przewalu Magdalenskiego Episkapusie za Korzysci MNaterialne sprzedali Kosciol i Polske.
    Korzysc przyjeli za sprawianie pozorow ,ze nic sie nie stalo..ze to co sie dzieje to procesy ewolucyjne, demokratyczne i ze tak musi byc....ze nie jest to proces rozmontowywania panstwowosci polskiej i oddawanie Polakow w pacht Diablu.....a Polacy szczerze wierzyli zapewnieniom oszustow handlujacych Polska....ze nie dzieje sie im krzywda.
    Kiedys znany pisarz polityczny pisal... Widzialem Polske zdradzona...przez jej sojusznikow...to bolesne...Ale ten drugi raz jest bardziej bolesny...Polske zdradzila jej wlasna elita duchowa...ktorej narod ufal bezgranicznie....
    Taka jest rzeczywistosc!
    POlacy///nie mamy naprawde na co liczyc i na nikogo! Wreszcie dociera to do nawet najbardziej strachliwych....ale i zaba zagoniona w kat...zaczyna sie bronic.
    MY mozemy liczyc tylko na siebie samych....i to w zupelnosci wystarczy!
    Zatem Polacy laczmy sie i organizujmy~! Bog Wszechmogacy, Laskawy i Milosierny szykuje juz ....wkrotce dla nas wieka szanse!
    Dlugi???
    Zaciagal pan jakies dlugi w moim imieniu i innych Polakow -panie Krzysztofie???
    Ja tez nie....znaczy niczego nie musimy splacac...niech placa ci, ktorzy zaciagneli i ci na czyje polecenie to zrobili. MY mamy tylko obowiazek ich za to rozliczyc z cala sprawiedliwa surowoscia!
  • "dr hab. Jarosław Tomasiewicz; Wielka lumpeninteligencka rewolucja liberalna
    znalazlem interesujacy tekst naswietlajacy okolicznosci ulatwionej, na wlasne zyczenie, erozji etosu duchowo intelektualnego Polakow.
    Cala reszta tj. bezproblemowy rozbior gospodarczy i polityczny jest konsekwencja atrofii tozsamosci narodowej.

    oto artykul:

    "dr hab. Jarosław Tomasiewicz
    Wielka lumpeninteligencka rewolucja liberalna (rozważania z dziedziny psychopolityki)

    13-05-2013
    Tytułem wstępu: poniższy tekst nie rości sobie pretensji do bycia naukowym. Nie opieram się na badaniach, lecz wykorzystuję tu metodę mikroobserwacji socjologicznych, którą wypracowałem dzięki mojej Mamie. Zwróciła Ona moją uwagę, że jeśli jakieś zjawisko występuje w mikroskali – tzn. w naszym bezpośrednim otoczeniu – to prawdopodobnie jest powszechne. Dlatego (oczywiście po odsianiu przypadków jednostkowych i skonfrontowaniu autopsji z innymi dostępnymi źródłami) można pokusić się o uogólnienie na podstawie własnych obserwacji.

    Punktem wyjścia niech będzie polski charakter narodowy. Odwołując się do tego pojęcia, demaskuję siebie jako „nacjonalistę”, bo nie dość, że postrzegam Polaków jako realną (a nie umowną) zbiorowość, to jeszcze przypisuję im pewne „esencjonalne” właściwości. Muszę jednak zastrzec, że mój esencjonalizm jest ograniczony: nie twierdzę ani że charakter narodowy jest niezmienny, ani też, że bez reszty determinuje każdą jednostkę przynależącą do danej zbiorowości. To po prostu średnia statystyczna zachowań, wynikająca ze zinternalizowanych poglądów i konwencjonalnych obyczajów.

    Opisowi i – rzadziej – analizie charakteru narodowego Polaków poświęcono już wiele uwagi. Akcentowano (np. Edmund Lewandowski) takie cechy jak duma granicząca z pychą („albośmy to jacy tacy”), romantyczny idealizm („siły na zamiary!”), nietrwałość („słomiany ogień”), bałaganiarstwo („polnische Wirtschaft”), indywidualizm („musi to na Rusi”), egalitaryzm („szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”), wreszcie beztroskę w sprawach materialnych („zastaw się, a postaw się”). Ze swej strony zwrócę uwagę na paradoksalny związek polskiego indywidualizmu z konformizmem. Otóż wymóg poszanowania zdania każdej jednostki skutkował koniecznością jednomyślności, co z kolei oznaczało dążenie do konsensusu, a od praktyki „ucierania” zgody do nawyku „niewychylania się” jest już tylko krok. Szlachecką mentalność I Rzeczypospolitej ukształtował też snobizm, będący pochodną rozwarstwienia braci szlacheckiej: dla przeciętnego „pana brata” magnat był niedościgłym (choć czasem traktowanym z zawiścią) wzorem do naśladowania.

    Taka wizja polskiego charakteru narodowego wymaga jednak rewizji z „marksistowskiego” punktu widzenia, gdyż ignoruje podziały klasowe. Gdy dokładniej wczytać się w opisy zachowań i obyczajów Polaków sprzed II wojny światowej, dostrzeżemy, że występowały wówczas co najmniej dwie polskie kultury i co za tym idzie – dwa typy psychiki: szlachecki oraz mniej widoczny chłopski. Chłopska mentalność stanowiła w pewnym sensie przeciwieństwo szlacheckiej. Romantycznemu idealizmowi przeciwstawiała przyziemny pragmatyzm („lepszy wróbel w garści”), niestałości – upór i zawziętość („chłop żywemu nie przepuści”), bohaterszczyźnie – spryt (jak ten Mazur, co śmierć oszukał), sobiepaństwu – „ducha gromadzkiego”. Kultury te nie pozostawały jednak hermetycznie odizolowane, gdyż od czasu uwłaszczenia szlacheckie wzory były przejmowane – zrazu nieśmiało i ukradkowo – przez wieś. Chłopi snobowali się na panów.

    Na marginesie zwróćmy uwagę, że konformizm połączony ze snobizmem czyni z Polaków typ, który określić można jako wiecznie spóźnionych snobów. To znaczy są to ludzie, którzy nieustannie marzą, aby być światowi, nowocześni, up-to-date, ale za zmiennymi trendami nie nadążają. Rzekomy konserwatyzm Polaków to mit – to tylko postawa ludzi, którzy nie zauważyli, że moda się zmieniła. Przyczynę tej specyficznej ociężałości widzę w postszlacheckim zadufaniu, przekonaniu o własnej nieomylności. Gdy jednak taki osobnik dostrzeże, że prawdziwy Wzór-Do-Naśladowania jest gdzie indziej, na wyprzódki zmienia swe preferencje, dokonuje konwersji. Słowackiego „paw i papuga” doskonale oddaje tę cechę naszego charakteru.

    Polskie społeczeństwo dogłębnie przeorała II wojna światowa, a potem odgórna rewolucja społeczna PRL. W nadwiślańskim „melting pot” ścierały się pierwiastki szlachecki i chłopski. Z jednej strony spod socjalistycznego pokostu przezierała wciąż żywa tradycja szlachetczyzny, na co zwracał uwagę w swej „Rzeczpospolitej Polaków” Edmund Osmańczyk. Z drugiej jednak strony już w latach 70. zaobserwowano zjawisko tzw. kurasiowszczyzny: otóż idolem widzów wojennego serialu „Polskie drogi” okazał się być nie szlachetny i romantyczny porucznik Niwiński, ale zapobiegliwy cwaniak sierżant Kuraś. Rewolucja „Solidarności” była jeszcze recydywą ducha szlacheckiego w jego najlepszych – idealistycznych, egalitarnych i wolnościowych – aspektach, jednak kapitalistyczna transformacja ustrojowa lat 90. odmiennie sformatowała nasz charakter narodowy.

    Przemiana ta nie dokonała się szybko ani bezboleśnie. Początkowo miały miejsce chaotyczne zmagania, w szranki stanęły trzy typy Polaków: sieroty po PRL, liberalni „Europolacy” i neosarmaci, pielęgnujący tradycyjną polskość (opisywałem to przed kilkunastu laty w tekście „»Dusza polska« w procesie transformacji”). Typ pierwszy rychło został jednak zdradzony przez własnych przywódców, którzy dążyli do porozumienia za wszelką cenę z establishmentem skupionym wokół Agory; w rezultacie lata 90. zdominował konflikt między modernizatorskim i proeuropejskim liberalizmem o Janusowym obliczu Balcerowicza i Kwaśniewskiego a nacjonalpopulizmem wyrażanym przez „Solidarność” i Samoobronę. Obie formacje wyczerpały się u progu XXI stulecia. Z jednej strony stopniowa poprawa sytuacji życiowej szerokich mas rozładowuje populistyczną rebelię, z drugiej sojusz Agory i Belwederu rozbiła afera Rywina. Zwycięstwo PiS w 2005 roku było jeszcze triumfem Polski „starej”, która paradoksalnie łączyła zakorzenione w PRL grupy społeczne z narodowo-chrześcijańską ideologią antykomunistycznego oporu lat 80. Był to już jednak łabędzi śpiew etosu konserwatywno-wspólnotowego. Stymulowany przez wielkokapitałowe media protest przeciw Kaczyńskim (postrzeganym jako anachroniczni i autorytarni) był katalizatorem, który zaktywizował okrzepłą już klasę średnią i zapewnił hegemonię intelektualną Platformie Obywatelskiej. Ukształtował się nowy, liberalno-konserwatywny konsens ideowy, który selektywnie czerpiąc z obu antagonistycznych obozów (liberalizm ekonomiczny jednego oraz konserwatyzm obyczajowy drugiego), zdominował polskie życie intelektualne i polityczne. Ale i ten konsens okazał się tylko prowizorycznym stanem chwiejnej równowagi, który pęka na naszych oczach (pisałem o tym w tekstach „Erozja” oraz „Palikot, czyli populizm po polsku”).

    Konwulsje te odzwierciedlają dużo głębszą przemianę mentalności i obyczajowości Polaków. Istotą owej przemiany jest synteza pewnych elementów mentalności chłopskiej i szlacheckiej. Z jednej strony „szlachecki” idealizm tudzież gnuśność ustąpiły „chłopskiej” zaradności i pragmatyzmowi, z drugiej – cechujący dawną wieś duch gromadzki uległ postszlacheckiemu indywidualizmowi. W kapitalizmie lepiej radzą sobie pazerni egoiści. W rezultacie indywidualizm – wcześniej moderowany skłonnością do poświęceń dla Dobra Wspólnego – zwyrodniał w socjaldarwinowski egoizm, a pragmatyzm – w zwyczajny cynizm. „Za darmo umarło” – rozbrzmiewa dziś od Bałtyku do Tatr. „Ważne, coby moja miseczka była pełna”. „Ręka zgina się ku sobie”. „Śmierć frajerom!”. Przeciętny Polak stał się stadnym egoistą przekonanym o swojej wyjątkowości. Trochę przypomina to sytuację z „Żywota Briana” Monty Pythona: Brian woła do tłumu: „Musicie być sobą! Każdy z was jest wyjątkowy!” – a tłum powtarza tępo: „Musimy być sobą. Każdy z nas jest wyjątkowy”.

    Owe zmiany mentalnościowe i obyczajowe odzwierciedlają z kolei trzęsienie ziemi, jakie dotknęło strukturę społeczeństwa polskiego. Degradacji jednych towarzyszył awans społeczny drugich, obowiązująca była wszakże strategia przetrwania indywidualnego, w myśl hasła „ratuj się kto może!”. Nastąpił rozkład tradycyjnych grup społecznych, charakterystycznych dla społeczeństwa industrialnego – nie tylko w skali makro (wielkoprzemysłowa klasa robotnicza), ale też mikro (grupa sąsiedzka, a nawet rodzina nuklearna, będąca co najmniej od zaborów ostoją polskiego społeczeństwa). Erozji uległ związany z dotychczasowymi strukturami system wartości i oparta na katolicyzmie, a niedostosowana do nowych czasów obyczajowość. Miliony ludzi odnajdując się w nowych rolach społecznych – takich jak przedsiębiorca, migrant czy rozwodnik – spostrzegło, że nic ich nie wiąże z dotychczasowym środowiskiem, a czasem też z całą tradycyjną polskością.

    W ten sposób docieramy do jeszcze jednej – bodaj najbardziej rewolucyjnej – przemiany psychospołecznej. Polskie społeczeństwo, jeszcze w latach 80. mobilizujące się pod sztandarem „jednakowych żołądków”, obecnie odchodzi od egalitaryzmu. Badania opinii publicznej rejestrują rosnące przyzwolenie dla nierówności społecznych. Sytuacja, w której „duży może więcej”, traktowana jest jako coś tak samo naturalnego jak prawo ciążenia. Jest to novum, gdyż od XVI wieku w umysłach Polaków królowała zasada równości. Rozpowszechniony kompleks niższości (chłopa wobec szlachcica, szaraka wobec magnata, Polaka wobec cudzoziemca) wytworzył oparty na zawiści mechanizm społecznej samokontroli, nazywany „polskim piekłem” (w myśl anegdoty, że tylko polski kocioł w piekle nie jest strzeżony, gdyż sami rodacy pilnują, by nikomu nie udało się zeń wydobyć). O ile jednak dotąd zawiść wyrażała się w dążeniu, by nikt nie był lepszy ode mnie – teraz każdy Polak chce być lepszy od drugiego. Rezultatem jest chaos i walka wszystkich ze wszystkimi.

    Obnoszeniu się z poczuciem wyższości sprzyja fakt, że – bez względu na wszelkie zastrzeżenia krytyków transformacji – większość społeczeństwa odnotowała awans materialny i społeczny. Grupy zdegradowane zostały spacyfikowane i zdezintegrowane, a jako apatyczne i peryferyjne (jak emeryci, bezrobotni, pracownicy PGR) nie stanowią zagrożenia dla systemu ani nawet – będąc niewidocznymi – wyzwania dla panującej ideologii. Kompleks niższości jest jednak nierozłącznie sprzęgnięty ze swym rewersem w postaci kompleksu wyższości. Rozdęte ego nuworyszy musi znaleźć sobie Gorszego, by paść się poczuciem swej przewagi. Z tego rodzi się opisywana przez Jerzego Drewnowskiego mizoptochia. Chęć wywyższania się zdaje się być główną motywacją ideologicznego zaangażowania zarówno polskich lewicowców, jak i prawicowców. Oni nie czują się – i nie chcą się czuć! – solidarnymi ze swoim środowiskiem, swoją zbiorowością – ludem czy narodem. Oni chcą się czuć lepsi od swego otoczenia postrzeganego jako „roszczeniowy motłoch” bądź „moherowy ciemnogród”.

    Bodaj najliczniejszą grupą subiektywnych (obiektywnie nie jest to tak jednoznaczne) beneficjentów Transformacji są „Młodzi Wykształceni z Wielkich Miast”, potocznie zwani „lemingami”. Jest to grupa specyficzna, którą w większym stopniu niźli status społeczny determinuje pewien kod kulturowy, błyskotliwie opisany przez Roberta Mazurka w „Alfabecie leminga”. To roczniki wyżu demograficznego, które objęła rewolucja edukacyjna (nigdy wcześniej tak duży odsetek młodzieży nie kończył studiów wyższych, nawet jeśli była to przysłowiowa Wyższa Szkoła Kroju i Szydełkowania) i których start życiowy przypadł na okres poakcesyjnej prosperity. Dyplom wyższej uczelni, praca w wielkim mieście albo w innym kraju – oznaczały dla nich awans społeczny, który traktowali jako potwierdzenie słuszności ideologii liberalnej. Podział kulturowy nałożył się na konflikt pokoleń. „Młodzi” wraz z wyższym standardem życia (a czasem tylko oczekując owego wyższego standardu!) przejmowali liberalne i kosmopolityczne wartości klasy średniej. W ten sposób udaje im się połączyć oba wymiary wyższości: socjalno-ekonomiczny i kulturowo-obyczajowy. Nawet jeśli faktycznie są niepewnymi jutra nisko opłacanymi prekariuszami – to pielęgnują w sobie wyniosłość wobec „roboli”; nawet jeśli jakość ich taśmowo produkowanych dyplomów pozostawia wiele do życzenia – to obnoszą się z wielkoświatową pogardą dla „zacofania i ciemnoty”. Faktyczne zróżnicowanie tej grupy zaowocowało wytworzeniem się wewnętrznej hierarchii: „lemingi” o rzeczywiście wysokim statusie społecznym odcinają się od aspirujących dopiero do tego statusu „słoików”. Wszyscy jednak kurczowo trzymają się drabiny społecznej, obawiając się, że z niej spadną – stąd bezwarunkowa lojalność wobec wyzyskującej ich korporacji. Wroga postrzegają tylko wśród gorszych od siebie, nigdy na wyższych szczeblach hierarchii, na które sami wszak mają nadzieję się wspiąć.

    W szczególności dotyczy to coraz liczniejszego segmentu warstw średnich, złożonego z przedsiębiorców, w tym też z samozatrudniajacych się mikroprzedsiębiorców, których od prekariatu różni tylko stan świadomości. W praktyce samozatrudniający są wyzyskiwani na równi z pracownikami etatowymi. Rzecz jednak w tym, że sami drobni przedsiębiorcy za takowych się nie uważają. Hasło „Mam firmę!” w ich mniemaniu jest zaklęciem otwierającym drzwi do lepszego świata. Dla nich wrogiem nie jest wielki kapitał, z którym przegrywają na każdym kroku, nie są wrogiem oszukujące ich banki – wrogiem są pracownicy, bezrobotni, emeryci. Każdy, kto nie ma firmy, jest ich zdaniem nierobem i pasożytem. Nienawiść do zmitologizowanego „państwa” przyjmuje formy wręcz paranoiczne. Z furią odrzucając jakiekolwiek koncesje na rzecz Dobra Wspólnego (a nawet samo jego pojęcie!) radzi by oprzeć całe społeczeństwo na relacjach rynkowych.

    Pozycja leminga, którą można porównać do pozycji szlachciury-hołysza uczepionego magnackiej klamki, sprawia, że lumpeninteligencja i lumpenburżuazja są ostoją panującego ładu społecznego. To polski paradoks, bo w Europie Zachodniej młoda miejska klasa średnia stanowi zaplecze ruchów lewicowo-libertarnych pokroju partii Zielonych. W Polsce jednak te warstwy nie poprą żadnej rewolucji czy bodaj rewolty, bo uważają siebie za beneficjentów systemu, a „moherową” biedotę za zagrożenie dla swej pozycji i stylu życia. Zwolennicy modernizacji są zarazem obrońcami status quo.

    Rodzi to permanentną frustrację wśród młodej inteligenckiej lewicy, która wegetuje niezrozumiana na marginesie własnego środowiska. Przeciętny leming postrzega lewaka jako sympatycznego może, ale jednak dziwaka – takiego, co to przydaje się w walce z moherami, ale przesadza z egzotyką i nieżyciowością. Przeszczep nowolewicowych idei z zachodnich uniwersytetów nie przyjął się w polskiej młodej klasie średniej. Owszem, leming może na złość moherom obnosić się z tolerancją wobec gejów czy „Afroamerykanów”, ale zarazem nie cierpi muzułmanów (ba, islamofobię traktuje jako legitymację swej europejskości i laicyzmu!), nie trawi ekologów i nie rozumie feministek. Komiczną wręcz ilustrację ostatniego zjawiska stanowią internetowe komentarze pod newsami o feministycznych protestach przeciw seksizmowi – co drugi komentator uważa te inicjatywy za sprawkę pruderyjnych „katoli”. To samo tyczy się ostatniego odkrycia i najnowszej nadziei naszej hipster-lewicy – tzw. ruchów miejskich. Pomijając już, że jest to retrospektywna utopia, przypominająca ruralistów głoszących „Back to the Land” w I połowie XX wieku, abstrahując od faktu, że rosnąca mobilność utrudnia wytwarzanie się „lokalnego patriotyzmu” – w Polsce ruchy miejskie nie mają racji bytu. Tubylczy bywalcy IKEI i centrów ogrodniczych akceptują wielkie miasto takie, jakim jest – to ich Ziemia Obiecana.

    …Powyższa diagnoza może budzić sprzeciw, jako obraz nazbyt pesymistyczny. Czy naprawdę winniśmy porzucić wszelką nadzieję? Oczywiście nie – nadzieja trwa dopóki żyjemy. Gdyby osiemdziesiąt lat temu ktoś napisał, że Polacy staną się zbiorowością przyziemnych groszorobów, uznane by to zostało za absurdalną fantazję. Proces przekształcania psychiki zbiorowej trwa permanentnie, więc wszystko jest możliwe. Panta rhei.
    Uważasz, że to wartościowy tekst? Pomóż nam publikować kolejne – przekaż mikrodarowiznę. Każda złotówka się liczy!
    dr hab. Jarosław Tomasiewicz"

    (ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.
  • -------jeżeli więcej niż 6 osób po
    https://bialczynski.wordpress.com/2012/01/31/winicjusz-kossakowski-o-znaczeniu-slowa-poganin/
  • @ninanonimowa 11:24:39
    :::))) jeżeli więcej aniżeli 6 osób powie Tobie , że jesteś koniem TO !!
    ---------------kup sobie siodło
  • @ninanonimowa 11:26:52
    Wszyscy rodacy wierzą, że trójka adaje im równowagę rozwoju, to i siodło sobie kupią:-)
  • wariant rozbiorowy
    "Dwanaście rozmów o tym jak Polska traci niepodległość", Czytelnik znajdzie odpowiedz na pytanie dlaczego Donald Tusk zrezygnował z prezydentury, kto ponosi winę za katastrofę Smoleńską, o co chodziło w "wojnie o krzyż", jakim prezydentem - z punktu widzenia wolnościowca - był Lech Kaczyński, czy położenie determinuje los państwa, jak politycznie można zagospodarować Europę Środkową, czym jest Judeopolonia-bis, dlaczego eurosceptyków udało się skanalizować, kto w Polsce jest członkiem stronnictwa rozbiorowego itp. itd.

    http://sklep-niezalezna.pl/userdata/gfx/80504c1f03e31485fa1d53aeab44b868.jpg
  • @1abezmetki 05:19:06
    Dr, Tomasiewicz ma wiele racji i wiele rzeczy opisuje zgodnie z prawda, ale moim zdaniem nie wyciaga prawidowych wnioskow.
    Oczywiscie moze tego nie widzi..ale obecna sytuacja jest wynikiem scierania sie trzech odmiennych kultur...w tej samej przestrzeni ekonomiczno-spoleczno- politycznej
    TO co prawidlowo rozpoznaje, jako chlopska, de facto jest to stara Slowianska bazujaca na kodzie Slowianskim MIRu...
    Sarmacka- sztucznym tworze- jaki wymyslono dla rozerwania solidarnosci narodowo ethnicznej pomiedzy Kmieciami a szlachta..popychajc ich do zamiany wolnych kmieci i braci w rabow i niewolnikow..za oslode dajac demagogiczna bzdure odmiennego pochodzenia szlachty..i chlopow.
    Trzecia hazarsko-judajska za pomoca Arendy wprowadzona, jako trzeci stan konkurencyjny i sluzebny w stosunku do szlachty- suwerena...z cala masa przywilejow i osobista wolnoscia.
    Bez tego trzeciego czlonu, jakiekolwiek dywagacje na temat sa bezplodne i do nikad prowadzace.
    Te trzy elementy Sarmacja, Arenda i Propinacja...pozwolily na przejecie pelni realnej wladzy ekonomicznej nad Rzeczypospolita przez Kahaly, ktore wg Hazarskiej Zasady byly ukrytymi centrami decyzyjnymi we wszystkich sprawach, zamaskowany odrebna kultura, obyczajem , jezykiem i obowiazkiem milczenia i zachowania tajemnicy. Kahaly jako centra finasowe przjely poprzez Arende i prawo " Hazan" pelna kontrole nad Rzeczypospolita Szlachecka calkowicie neutralizujac wladze polityczna szlachty sprowadzajac ja do groteski i do upadku panstwa w procesie przejandlowania z osciennycmi mocarstwami.
    TO Kahal ewolujacy i wyzbywajacy sie funkcji religijnych na rzecz fnsowych przemienil sie powoli w kryminalna Dintojre i mafie, czy w Struktury Banksterskie..i jaczejki Komunistyczne z ich strukturami Komitetow....z zsada rzad rzadzi Komitet nadzoruje:-)))
    Ta spuscizna wywarla najwiekszy wplyw na dzieje Polski wspolczesnej.
    Spuscizna szlachcko sarmacka, praktycznie zostala zniszczona calkowicie przez ich wlasnych arendarzy m,ktorzy ja poprostu puscili z torbami, juz okres II Rzeczypospolitej wykazal jej slabosc, zreszta swiatli jej przedstawiciele szybko dopuszczali mlodych chlopow przewaznie z istniejacej jeszcze warstwy Kmieci Polskich..widzac, to jako jednyna drge zachowania elementu polskiego slowianskiego w pozycji wiodacej, juz w tedy w ogniu pelnej i wzrastajacej konfrontacji z mlodzieza assymilujacych sie szybko Zydow i nie pozwalajcych sie zepchnac z pozycji wiodacej w ekonomii Polski. Pomogl i m w tym bardzo Zamach Majowy i zepchniecie Narodowej Demokracji do defensywy, ale nawet mimo tego monopol zydowski zostal zlamany.
    Mialo to dwa wazne skutki.
    CI ktorzy widzieli sie w Polsce ulegali blyskawicznej assymilacji z aktami konwersji na katolicycm, badz na protestanckie wyznania,,przybieralo to masowy charakter wsrod inteligencji zydowskiej i gdyby nie II wojna ide o zaklad mielibysmy w Polsce wiecej procentowo liberalnych katolikow niz dzis na konklave.
    TO byla droga odbudowy Narodowej Solidarnosci...i nawrot do korzeni o czym swiadczy prezny ruch przedwojennej Zadrugi.
    Po wojnie Zydowscy Bolszewicy juz wtedy w ostrej konfrontacji z Rosjanami w ZSRR, wiedzieli ze musza zainstalowac przyjazny im i ich interesom rezim w Polsce, skad zreszta pochodzila cala ich zdecydowana wiekszosc.
    Ich najwikszym wrogiem niszczonym z cala bezwglednoscia byli Polscy Chlopi....niedobitki inteligencji szlachceckiej chetnie kupowali synekurkami za dobre nazwiska, portrety i chetnie wchodzili w koligacje rodzinne...Krakow jest tego najlepszym przykladem. Walczac z chlopem polski -Kmieciem Parchate dobrali sobie do pomocy parobkow i fornali uznajac ich za chlopow polskich.
    Sielanka trwa dotad, dopuki- jak zwykle nie sprzedali ostatniego worka ze zbozem ukradzionego chlopom...panstwo rozlatywalo sie w szwach.
    To spowodowalo powstanie Solidarnosci..co znaczylo wieka odbudoqwe narodowej Polskiej Solidarnosci....Organiozacji Polakow,.ktora pierwsza od stuleci nie pozolila sobie na kupno siodla....ten ruch drodzil sie- jako wolny slowianski ogier, a nie pachciarska szkapa...dlatego nie mogac osiodla, zalozyc chomonta, trzeba go bylo dorznac.....
    Reszte juz poznaliscie sami z autopsji....
    Wasza przyszlosc znajduje sie tylko w waszych rekach....
  • @RomanKa 16:24:35
    Ten "trzeci stan"; - oczywiscie!
  • Moim zdaniem...
    "Współcześni zaborcy chcą nas zniszczyć totalnie pozbawiając nas wszelkiej - będącej fundamentem naszej państwowości - własności"(---)
    ---------------------------------------
    -juz pozbawili najwazniejszej wlasnosci; moralnej i duchowej.
    Zniszczenia nie do odrobienia. Bez zludzen!
  • pełzając....
    Logika wywodu jest prawidlowa,albowiem zalożono demontaż państwa,ale brak antyciał w organiźmie powoduje łatwość zapadania na choroby....Upadku należy zawsze szukać we wlasnym postępowanie w pierwszej kolejności....na kolanach jest o wiele trudniej o wygraną,a my przymuszani jesteśmy do klęczenia..od wieków...i z tym chyba nam dobrze,a "elitom" zawsze dobrze...Okres świetności Rzeczypospolitej przypadł na czasy gdy z klęczek podnosiliśmy się....i wówczas to my zhołdowaliśmy sąsiadów....Mając obecnie pięciu opiekunów musimy pozostawać na kolanach i pokorą zasługiwać na egzystencję....zmarnowane 26 lat jest trudne do odrobienia...wskazówki od pięciu panów jak życ mamy należy wypelniac..ot i wszystko...ze trzy miliony myślalo inaczej,ale wyjechali,a drugie trzy zbieraja pieniądze na bilety w jedną strone....

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej